Biografia Tadeusza Jordana Rozwadowskiego-część druga

0
519

Jako szef Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu.

Przyczyny jego powierzenia nie są dokładnie jasne. Być może przyczyniło się domaganie się większej pomocy dla wówczas walczącej z Ukraińcami Galicji Wschodniej nie było Piłsudskiemu jako Naczelnikowi Państwa na rękę, który w tym czasie chciał się skupić na działaniach w rodzinnej Wileńszczyźnie. Wyjazd Rozwadowskiego do Francji nastąpił w kwietniu 1919 roku, lecz nie chciał tego stanowiska. W swoich listach skierowanych do Piłsudskiego domagał się przeniesienia na front. Jednak Naczelne Dowództwo było bardzo zadowolone z kierowania przez generała misji i nie miało zamiaru przychylić się do jego prośby. Dużo udało się uzyskać Rozwadowskiemu w sporze o Wschodnią Galicję, który przekonał państwa zachodnie do polskiego punktu widzenia. Zabiegał także o zbliżenie polsko-rumuńskie, gdzie w czerwcu 1919 roku Rzeczpospolita miała swojego posła. Nie był to przypadek, że został nim ostatni premier II Rzeczypospolitej przed Przewrotem majowym, były adiutant generała Rozwadowskiego Aleksander Skrzyński. W 1920 roku doszło do osobistej wizyty Rozwadowskiego do Rumuni. Podczas tej wizyty skreślono podstawowe punkty przyszłej polsko-rumuńskiej współpracy wojskowej. Generał osobiście interweniował u marszałka Ferdynanda Focha, w czasie zagrożenia ze strony Niemiec; pozostawał w ścisłych stosunkach z przedstawicielem Focha na Konferencji Paryskiej gen. Henrykiem Le Rondem, późniejszym szefem Międzysojuszniczej komisji Rządzącej i Plebiscytowej na Górnym Śląsku. Szef Polskiej Misji Wojskowej postulował utworzenie u boku armii polskiej Legionu Amerykańskiego. Dla swoich planów pozyskał dowódcę Amerykańskich Sił Ekspedycyjnych we Francji gen. Johna Pershinga. Gorącym zwolennikiem tej idei była w osobie premiera Ignacego Jana Paderewskiego, zaś największym jej przeciwnikiem był Józef Piłsudski. Nie dał się przekonać, gdy nawet szef PMW dowodził, że świetnie wyszkolone amerykańskie jednostki wojskowe (Lotnicy, czołgiści, korpus medyczny i wojska inżynieryjne) będą olbrzymim wsparciem dla nowo powstałej armii wojska polskiego. Pomysł werbunku amerykanów do legii nabrał szczególnego rozgłosu. Masowo zaczęli zgłaszać się do nich ochotnicy. Cały czas generał starał się wyjednać zgodę polskich władz wojskowych na utworzenie chociaż niewielkiej jednostki. Gdy to nawet zawiodło, podjął się postawić dowództwo przed faktem dokonanym. Amerykańskich pilotów wcielono do 7 Eskadry Myśliwskiej, pod dowództwem mjr. Cedrica Faunta-Le-Roya, która przyjęła imię Tadeusza Kościuszki. W kwestii utworzenia tej eskadry Rozwadowski bez wątpienia znajdował się pod wpływem Meriana C. Coopera, który był znanym generałem z czasów walk o Lwów. Wobec zagrożenia Polski ze strony bolszewickiej Rosji, generał stara się o zdecydowanie wsparcie państw zachodnich. Dzięki temu udało się uzyskać poparcie Ferdynanda Focha, ale już w styczniu 1920 roku zdawał sobie sprawę, że Polska nie ma co liczyć na pomoc zbrojną Francji czy Wielkiej Brytanii. Przełomem kwietnia i maja 1920 udał się do Bukaresztu, gdzie negocjował wstępne założenia przyszłego sojuszu polsko-rumuńskiego. Końcem maja wyjechał do Włoch, gdzie rozmawiał z przedstawicielami Watykanu i włoskiej generalicji na temat sytuacji na froncie polsko-bolszewickim. Końcem czerwca wraca do Polski, gdzie bierze udział 1 lipca w pierwszym posiedzeniu Rady Obrony Państwa. Z Warszawy udaje się do Spa, gdzie jako jedyny z Polski oficjalnie zaprotestował przeciwko postanowieniom konferencji. Rozmowy w Spa były ostatnią czynnością generała jako szefa PMW. Z Belgii Rozwadowski zostaje wezwany do Warszawy, gdzie ponownie objął stanowisko Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w dniu 22 lipca 1920 roku. Dzięki stanowczym jego działaniu utrzymano systematycznie dostawy broni dla walczących wojsk polskich, nawiązano dobre stosunki z Rumunią i utworzono Polską- Amerykańską Eskadrę im. Kościuszki.

Bitwa Warszawska

Rozwadowski do Polski wraca w najtrudniejszym momencie wojny z bolszewikami. Polacy znajdowali się w odwrocie bezwładnym, a w samym dowództwie szerzyły się defetystyczne nastroje. Powierzenie Rozwadowskiemu w dniu 22-go lipca stanowiska Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego należy uznać za jeden z punktów zwrotnych w wojnie z bolszewikami. Wskazuje na to przede wszystkim się przegrupowanie znajdujących się w bezwładnym odwrocie wojsk polskich, które to umożliwiło przygotowanie kontrofensywy. Szczegóły tej operacji regulowały rozkazy z dnia 7 sierpnia podpisane osobiście przez gen. Rozwadowskiego oraz wspólnym podpisem z gen. Sosnkowskim. Generał natychmiast przystępuje do swojej pracy. Od początku wykazywał daleko idącą lojalność w stosunku Naczelnego Wodza i stanowczo bronił marszałka Piłsudskiego, atakowanego niemal ze wszystkich stron. Nowy szef Sztabu Generalnego walnie przyczynił się do personalnych zmian. Dowódcą Północnego Frontu został Józef Haller, a jako Ministra Spraw Wojskowych mianował świetnego organizatora generała. Kazimierza Sosnkowskiego- zaufany Piłsudskiemu. Rozwadowski przystępuje do reorganizacji sztabu i wprowadził swoją koncepcję z czasów I wojny światowej prowadzenia wojny. Zrezygnował z zasady walk ciągłymi frontami i postawił na wojnę manewrową z zachowaniem ekonomii, jej cechą była duża mobilność wojsk. Odmienne stanowisko zajął przysłany do Polski w dniu 25 lipca 1920 roku gen. Maxime Weygand, był zwolennikiem wojny pozycyjnej. Pomimo początkowych spięć ich współpraca układała się dobrze, mimo że posądzenia o wzajemnej niechęci obu generałów wysuwane przez Piłsudskiego są dobrze udokumentowane w materiałach źródłowych. Więc Rozwadowski poszedł na rękę Weygandowi i wzorem sztabu francuskiego wszystkie swoje przemyślenia przekazywali sobie na piśmie. Rozwadowski wniósł do walczącego wojska polskiego niesamowity optymizm i wiarę w zwycięstwo, które udzieliło się innym dowódcom. Pierwszym celem było uporządkowanie bezwładu i przeprowadzenie kontrnatarcia. Plan ten był tożsamy z wcześniejszymi założeniami Piłsudskiego i St. Hallera i zakładał przeciwnatarcie na przedpolu Bugu i Narwi- po uprzednim pobiciu armii konnej Budionnego w okolicach Brodów, z wyjściem rezerw, które zostały ściągnięte z południa zgromadzonych we Brześciu na tylne skrzydło armii czerwonej. Walki te z bliska obserwował Naczelny Wódz, jednak wraz z upadkiem Brześcia Piłsudski przerywa walki i powraca do Warszawy, w samotności przygotowując koncepcję zwrotu odwracającego korzystnie dla wojska polskiego losu wojny. W tym czasie generał Rozwadowski przygotował plan, który miał polegać na oderwaniu oddziałów od wojsk nieprzyjacielskich i przegrupowaniu ich na linii Wisły. Równocześnie miał on wyklinować odpowiednie siły rezerwowe niezbędne do kontruderzenia. Nocą z 5 na 6 sierpnia Rozwadowski przedstawia Naczelnemu Wodzowi dwa warianty miejsc koncentracji, skąd miało wyjść kontrnatarcie. Pierwszy był ostrożniejszy, popierany przez gen. Weyganda zakładał uderzenia z okolic Karczewa na Mińsk Mazowiecki. Drugi popierany przez szefa sztabu, przewidywał akcję manewrową o charakterze ograniczonym, wychodzącą z okolic Garwolina, z równoczesnym uderzeniem wzmocnionym Frontem Północnym. Piłsudski zaakceptował rozwiązanie drugie, zmieniając dyslokacje wojsk do rejonu dolnego i górnego Wieprza (Dęblin-Lubartów) tym, że zrezygnował z ofensywy na północy i zwiększył siły grupy uderzeniowej o jednostki wycofane z frontu południowego. Podjęte przez Rozwadowskiego znalazły swój wyraz podpisanym przez jego samego rozkazie do przegrupowania nr 8358/III. Przegrupowanie wojsk, które weszły w skład 3 armii warszawskiej było zadaniem niebywale trudnym, Piłsudski stwierdził nawet, że “przerastało ludzkie siły”, a ono zostało w perfekcyjny sposób wykonane, co nie powinno dziwić, bowiem to najtrudniejsze zadanie zostało wykonane przez jednostki elitarne, a dokładnie przez pierwszą i trzecią Dywizję Piechoty Legionów. Gen. Rozwadowski był cały czas zaniepokojony sytuacją na północy. Jego zdaniem 5 armia Władysława Sikorskiego była za słaba, a dodatkowo obawiał się, że polskie plany mogły zostać przejęte przez bolszewików. Takiej sytuacji wspierany przez oficerów Francuskiej Misji Wojskowej ( Weyganda, Henrysa i Billota) Rozwadowski wydaje operacyjny rozkaz oznaczonym fikcyjnym numerem 10 000 nocą z 8 na 9 sierpnia 1920 roku, który był ostatecznym planem Bitwy Warszawskiej. Zakładał on w głównie wzmocnienie armii Sikorskiego, którą poza obroną wyznaczono w następnej fazie zadania ofensywne, co było nawiązaniem do koncepcji pierwotnej Rozwadowskiego. 5 armia Sikorskiego po wypełnieniu zadań defensywnych miała uderzyć na skrzydło północne armii czerwonej i zepchnąć na południe. Plan ten przewidział zatem podwójne uderzenie bolszewików z północy, znad Wkry i z południa, znad Wieprza. Miał to być manewr kanneński i chociaż zawarte w nim zadania nie wszystkie udało się zrealizować (Zadania dla 5 armii w okresie 6-14 sierpnia 1920 były zmieniane aż 7-dnio krotnie zmieniane) dla przebiegu bitwy. Rozkaz operacyjny specjalny nr. 10 000 nie był powtórzeniem rozkazu 8358/III, ale jego wariantową modyfikacją zależną od zachowania nieprzyjaciela. 10 sierpnia marszałek naciskany przez zachodnich przywódców, którzy obradowali na konferencji w Hythe, zaproponował Weygandowi objęcie szefa Sztabu Generalnego. Generał Francuski stwierdził, że plany są już gotowe i nie można zmieniać szefa sztabu w przeddzień bitwy. Powodem odmowy, była także obawa, że w razie klęski Polacy będą próbowali winę zrzucić na Francuzów. Tak więc w dniu 12 sierpnia 1920 roku Rozwadowski odbywa naradę z Piłsudskim i Weygandem. Naczelny Wódz postanowił udać się do Puław, aby objąć dowództwo nad grupą uderzeniową, ale także udał się tam do swojej kochanki, ponoć ostro krytykował Rozwadowskiego za dokonany przez niego podział wojsk i wzmocnienie armii Sikorskiego kosztem 4 armii, która była zgrupowana nad Wieprzem. Uwagi te, jak pokazała bitwa, były potwierdzeniem tezy, że Piłsudski nie czuł się autorem planów. Przed wyjazdem do warszawy Piłsudski spotkał się z premierem Wincentym Witosem i wręczył mu swoją dymisję ze stanowiska Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza. Premier, bojąc się upadku morale wojska, nie ogłosił dymisji publicznie, a następnego spotkania 18 sierpnia, a więc już po wygranej bitwie, zwrócił list Piłsudskiemu. Koordynatorem wszystkich działań po stronie polskiej został Rozwadowski. Co więcej jako Szef Sztabu Generalnego po dymisji marszałka automatycznie stał się Naczelnym Wodzem, prawdopodobnie nawet o tym nie wiedząc. Nie zmienia to faktu, że w razie klęski odpowiedzialność z prawego punktu widzenia spadłaby na Rozwadowskiego, a nie na Piłsudskiego. Bitwa Warszawska, nazwana potem cudem nad Wisłą rozpoczęła się 13 sierpnia 1920 roku. Główne uderzenie armii czerwonej poszło na Front Północny. Dowódca wojsk sowieckich Gen. Michaił Tuchaczewski próbował powtórzyć manewr paskiewiczowski który miał obejść lewe skrzydło Polaków. W najtrudniejszej sytuacji była 5 armia Sikorskiego atakowana przez trzy armie nieprzyjaciela. Prze okres nieobecności Piłsudskiego w Warszawie Rozwadowski wszystkie posunięcia lojalnie z nim konsultował. Potwierdza to też przypuszczenie, że premier Witos nie poinformował generała o dymisji marszałka. Wymiana korespondencji z dnia 15 sierpnia przytaczana jest przez większość historyków jako dowód, że Gen. Rozwadowski realizował tylko plany Piłsudskiego. Lecz tylko wydaje się, że świadczy ona tylko o lojalnej postawie, wobec nadaj w jego przekonaniu wciąż Naczelnego Wodza. W dniu 15 sierpnia 1920 roku. Polskie armie pod Warszawą i nad Wkrą, rozbiły trzy z czterech armii wroga. Tutaj decydującą rolę odegrała 5 armia Sikorskiego, która wytrzymała napór trzech armii bolszewickich, to jeszcze była zdolna do planowanego kontrataku. Bolszewicy rozpoczynają odwrót. Rozwadowski wspierany przez m. im Weyganda domagał się przyśpieszenia ofensywy z nad Wieprza obawiając, że uda się Sowietom wycofać się. Piłsudski ulega naciskom i przesuwa termin ofensywy z 17 na 16 sierpnia. Uderzenie początkowe 4 armii trafiło w próżnię. Dopiero 17 sierpnia, według potwierdzonej relacji Piłsudskiego w książce “ Rok 1920”, zostały dogonione wycofujące się wojska radzieckie. Tak więc rozpoczęły się walki pościgowe. Operacja Warszawska była okazałym wielkim sukcesem, ale po jej zakończeniu rozgorzały się spory o wygraną bitwę warszawską. Działacze Endecji podkreślali zasługi zarówno gen. Weyganda, inny razem gen. Józefa Hallera. A zwolennicy marszałka, że cała chwała należy się tylko i wyłącznie marszałkowi Piłsudskiemu. A Rozwadowski cały ten spór przemilczał, jak sam później wyznał: “ dla dobra polski, dla dobra stosunków z Francją, dla podtrzymania prestiżu marszałka Piłsudskiego jako głowy państwa, gdy ten stroił się częściowo w niezasłużone wawrzyny”. Piłsudski w momencie zakończenia bitwy poczuł zawiść wobec szefa sztabu, świadka jego represji i duchowego upadku. 18 sierpnia, po odebraniu od Witosa dymisji, znowu zaczyna występować w roli Naczelnego Wodza, przejmuje całkowite dowodzenie nad wojskiem walczącym na północy. Rozwadowski w tym czasie stanął na czele frontu południowego, odnosząc błyskawiczne zwycięstwa, szybko posuwał się na wschód. W przededniu bitwy nad Niemnem armie południowe wysunęły się daleko poza front. Rozwadowski w swoim nowym planie chciał użyć ich do ataku na skrzydło bolszewików zgrupowanych nad Niemnem. Piłsudski odrzucił ten pomysł i rozegrał bitwę według swojej koncepcji. Walki zakończyły się zwycięstwem Polaków, ale Polacy ponieśli ciężkie straty. Błędnie założył bierność Bolszewików. W decydującym momencie bitwy zaistniała możliwość współdziałania 4 armii sowieckiej operującej na Polesiu z armiami walczącymi nad Niemnem, co mogło przerodzić się w kontrofensywę i przekreślić rezultaty zwycięstwa pod Warszawę. Wtedy Rozwadowski rzucił na prawe skrzydło 4 armii radzieckiej Grupę gen. Franciszka Krajowskiego, która po przedarciu się przez poleskie bagna zmusiła bolszewików do odwrotu. Wojna w 1920 roku zakończyła się wygraną Polaków, lecz tą radość z wygranej u Rozwadowskiego zakłóciła informacja o śmierci ojca.

Główny inspektor jazdy konnej.

W kwietniu 1921 roku Rozwadowskiemu jako Inspektorowi Armii nr 2 powierzono naczelną inspekcję jazdy. Gdy w końcu 1921 roku uformował się Generalny inspektorat jazdy, generał stanął na jego czele. Szczególną wagę przywiązywał do rozwoju szkół kawaleryjskich, działających w ramach utworzonej 15 sierpnia 1920 roku Centralnej szkoły jazdy w Grudziądzu. Tę placówkę otoczył szczególną opieką, czuwając nad szkoleniem kadry kawaleryjskiej. 24 listopada 1922 został powołany do składu Kapituły Orderu Wojennego Orderu Virtuti Militari W kwietniu 1924 roku Rozwadowski we współpracy ze Sztabem Generalnym zreorganizował polską jazdę. Wprowadzono zmianę nazwy tej broni na kawaleria. Reforma miała prowadzić do tworzenia wojsk szybkich o znaczeniu operacyjnym.

Gen. Rozwadowski postulował potrzebę stworzenia dziesięciu czteropułkowych brygad wzmocnionych batalionami strzelców zmotoryzowanych, samochodami i pociągami pancernymi oraz lotnictwem. Generał przedstawił plan utworzenia dziesięciu pułków pancernych, dowodząc, że budżet jest w stanie podołać kosztom przeznaczonym na ich tworzenie. Plany te odrzucono, a tworzenie jednostek pancernych rozpoczęto dopiero w 1937 roku.

W 1925 roku Rozwadowski dowodził manewrami na Wołyniu. Zaproszeni z zagranicy goście byli pod wrażeniem organizacji i postawy Wojska Polskiego. Ćwiczenia odbiły się echem w Europie. Rozwadowski w tym czasie miał duży wpływ na ukształtowanie tej miary dowódców jak Władysław Sikorski, Stanisław Sosabowski, Franciszek Kleeberg i Tadeusz Kutrzeba, będąc ich mentorem, czuwał nad rozwojem ich karier wojskowych.

W międzyczasie Rozwadowski był w konflikcie z obozem piłsudczykowskim. Jako przeciwnik upolitycznienia armii, był ostro zwalczany przez marszałka. Generała niepokoiły podziały w wojsku i rozkład moralny, które doprowadziły w rezultacie do wydarzeń z maja 1926 roku.

Przewrót majowy

Co prawda wojska gen. Rozwadowskiego zostały wyparte z Warszawy, ale nie rozbite i stanowiły nadal znaczną siłę. W takich okolicznościach Rozwadowski i Stanisław Haller liczyli na honorowe zakończenie konfliktu. Ponadto 22 maja 1926 r. Piłsudski wydał rozkaz do wojska, w którym przyznał racje obu walczącym stronom, zapowiadając niewyciąganie konsekwencji wobec pokonanych oraz zgodę i pojednanie. Jednak najbliższe dni zweryfikowały obietnice marszałka. Niebawem część internowanych oficerów zwolniono. Natomiast generałów: Rozwadowskiego,Zagórskiego, Malczewskiego i Jaźwińskiego oskarżono o przestępstwa natury kryminalnej i odstawiono do Wojskowego Więzienia Śledczego nr I przy ul. Dzikiej 19 w Warszawie. Stamtąd 26 maja przetransportowano ich do WWŚ nr III na Antokolu w Wilnie.

Więzienne warunki egzystencji gen. Rozwadowskiego i jego towarzyszy były ciężkie, cele stanowiły jedną wielką ruinę, nie były ogrzewane, a ambulatorium zamknięte. Po interwencji jednego z zastępców komendanta, dawnego podwładnego generała z czasów obrony Lwowa, wyremontowano cele dla generałów. Zdaniem niektórych badaczy to właśnie wtedy postanowiono otruć gen. Rozwadowskiego, malując ściany jego celi farbą z arszenikiem. Znane są co najmniej dwie, zasługujące na uwagę hipotezy dotyczące podania generałowi śmiercionośnej substancji. Według informacji gen. Machalskiego i Stanisława Rozwadowskiego ściany celi, w której przebywał gen. Rozwadowski na Antokolu były malowane farbą z arszenikiem. Informacja ta jest prawdopodobna, ponieważ w tym czasie istotnie przeprowadzono remont więzienia i malowanie cel. Większość relacji skłania się jednak ku drugiej hipotezie, że generał został otruty 18 maja 1927 roku w czasie podróży koleją z Wilna do Warszawy, gdzie podano mu kanapki z pokrojonym włosiem końskim, co w efekcie spowodowało owrzodzenie jelit. Nie jest wykluczone, że zastosowano obie wymienione metody.

Pomimo braku jakichkolwiek dowodów, które miałyby świadczyć o przestępstwach Rozwadowskiego, cały czas odraczano terminy rozprawy. W prasie piłsudczycy rozpętali nagonkę. W broszurze „Zbrodniarze” dezawuowano wieloletnią pracę generała nad organizacją, wyszkoleniem i modernizacją polskiej kawalerii. Przez wiele miesięcy władze zwlekały z przedstawieniem Rozwadowskiemu, jak również Zagórskiemu aktu oskarżenia. W październiku 1926 roku Wojskowy Sąd Okręgowy nr 1 wydał orzeczenie, że wobec braku dowodów nie ma powodu utrzymywania aresztu śledczego nad Rozwadowskim. Jednak generał nie wrócił na wolność. Z polecenia prokuratora wojskowego, za którym stał Piłsudski, był nadal przetrzymywany z powodów „interesów wojska pierwszorzędnej wagi”.

Z dniem 30 kwietnia 1927 roku przeniesiony został w stan spoczynku. W tym samym terminie zwolnionych z czynnej służby zostało 8 generałów dywizji i jeden wiceadmirał(Kazimierz Porębski) oraz 19 generałów brygady i jeden kontradmirał(Jerzy Zwierkowski).

W społeczeństwie nasiliła się akcja petycyjna w obronie uwięzionych generałów. W kwietniu 1927 roku sympatyk Piłsudskiego, rektor Uniwersytetu Wileńskiego prof. Marian Zdziechowski napisał w obronie generałów broszurę „Sprawa sumienia polskiego”. 18 maja 1927 roku Rozwadowskiego dość nieoczekiwanie zwolniono, dokonując przy tym licznych uchybień prawnych. Pod koniec roku kalendarzowego 1927 przebywający we lwowskim szpitalu wojskowym gen. Rozwadowski został zbadany przez lekarzy ekspertów, którzy orzekli, że jego stan jest poważny i że musi on pozostać hospitalizowany przez kolejne dwa miesiące, wobec czego niemożliwe było wyznaczenie terminu rozprawy.

Ostatnie miesiące, śmierć i pochówek.

Więzienie spowodowało, że generał wyraźnie podupadł na zdrowiu. Ponadto dużym ciosem było dla niego zaginięcie gen. Zagórskiego. Władze oskarżyły go o dezercję, ale Rozwadowski znając generała wiedział, że jest to oszczerstwo i że Zagórski najprawdopodobniej padł ofiarą mordu politycznego. Rozwadowski obwiniał się o los Zagórskiego. Według niego powodem zgładzenia towarzysza niedoli, było to, iż przy zwalnianiu wyjawił, że Zagórski pisze pamiętniki, w których ten oskarżał Józefa Piłsudskiego o agenturalną działalność w latach I wojny światowej.

Rozwadowski coraz częściej przebywał w Jastrzębiej Górze, gdzie próbował się leczyć, z nasilających się bólów brzucha, połączonych z krwawieniem i silnymi torsjami. Lekarze byli bezradni. Schorowanemu generałowi spokoju nie dawało ciągłe przesuwanie terminu rozprawy jaka się miała przeciw niemu zacząć. W okresach lepszego samopoczucia Rozwadowski pracował nad nowymi wynalazkami i pisał rozprawy wojskowe.

W 1928 roku napisał referat poświęcony „Problemowi dzisiejszej obrony Państwa”, nazywany również „Testamentem wojskowym generała Rozwadowskiego”. Postulował w nim utworzenie specjalnej formacji, tzw. armii wysokiego pogotowia, zdolnej do błyskawicznej mobilizacji w obliczu najazdu ze strony Rosji lub Niemiec. W jej skład miały wchodzić specjalnie wyszkolone jednostki, potrafiące działać w ekstremalnych warunkach. Armia ta miała być doskonale wyposażona w lotnictwo, kawalerię i samodzielne grupy specjalnej broni pancernej i samochodowej. Rozwadowski zdawał sobie sprawę z nieuchronności konfliktu z Rosją i Niemcami. Jego przewidywany termin określał na rok 1936.Po powrocie z Antokolu stan zdrowia generała pogorszył się; regularnie miał ataki wysokiej gorączki, na przełomie września i października 1928 ataki pojawiały się co kilka dni. Gen. Rozwadowski zmarł 18 października 1928 roku o godz 13.40, w lecznicy św. Józefa przy ul. Hożej w Warszawie. W ostatnich dniach życia towarzyszyli mu jego krewni i przyjaciele, m.in. były adiutant por. Marceli Kycia, gen. Władysław Sikorski, Maria Bobrzyńska oraz Emilia Jędrzejowiczowa. Ostatnią wolą generała było pochowanie go na Cmentarzu obrońców lwowa– wśród swoich żołnierzy. Nie brakowało domysłów i podejrzeń, co do przyczyn śmierci. Jednak władze zabroniły sekcji zwłok. Płk dr Bolesław Szarecki, który odbył konsylium z lekarzami badającymi zwłoki generała stwierdził, jako więcej niż pewne, otrucie. Podobnie uważał słynny chirurg lwowski, prof. Tadeusz Ostrowski, badający generała na krótko przed jego śmiercią. Zakaz przeprowadzenia sekcji zwłok nie pozwolił ustalić przyczyny zgonu. Sam generał twierdził, że gdy eskortowano go z Wilna, podano mu dziwnie smakujący posiłek. Podejrzewano, że w kanapkach znajdowało się włosie końskie, powodujące owrzodzenie jelit, lub zmielone szkło. Przeprowadzenie sekcji zwłok w dzisiejszych czasach jest niemożliwe, ponieważ okazało się, że grób gen. Rozwadowskiego we Lwowie jest pusty, miejsce spoczynku ciała generała jest nieznane.

Msza żałobna w Warszawie odbyła się 20 października o godz. 11.30. Następnie trumnę z generałem przeniesiono na Dworzec Główny, skąd przetransportowano do Lwowa. Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w poniedziałek 22 października o godz. 10.00. Władze celowo narzuciły tak wczesną porę, aby przyszło jak najmniej ludzi. Mimo to generała żegnały tłumy. Nabożeństwo odprawił w kościele oo. Bernardynów ks. arcybiskup metropolita Bolesław Twardowski. Gdy kondukt żałobny dotarł do Cmentarza Obrońców Lwowa, trumnę na swych barkach ponieśli aż do miejsca spoczynku usunięci z armii generałowie: Stanisław Haller, Roman Żaba, Walery Waryański, Franciszek Crivelli, Robert Salinz i Filip Siarkiewicz. Nad grobem poruszającą mowę wygłosił były legionista ks. Józef Panaś: „Był to prawdziwie chrześcijański, wielki Wódz, który umiał zwyciężać bez podniesienia się w pychę i bez pastwienia się nad pokonanym przeciwnikiem, a gdy poniósł klęskę, poniósł ją nie tylko bez upodlenia się, ale nawet bez chęci zemsty i nienawiści do chwilowego zwycięzcy.

W okresie Ukraińskiej SRR w trakcie profanacji i zrównywania z ziemią Cmentarza Obrońców Lwowa Maria Tereszczkówna(polska działaczka społeczna) wraz z grupą kilku innych osób, w celu ratowania szczątków polskich bohaterów pochowanych na tym cmentarzu przeniosła kilka ciał zasłużonych Polaków (oprócz gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego m.in. gen. Wacława Iwaszkiewicza- Rudoszańskiego, dowódcy obrony lwowa z 1918 Czesława Mączyńskiego, arcybiskupa lwowskiego Józefa Teodorowicza, ks. Geralda Szmyda, twórców polskiego lotnictwa: Stefana Bastyra, Stefana Steca i Władysława Torunia) w inne miejsce pochówków, które w wyniku śmierci bezpośrednich świadków i wcześniejszego braku zainteresowania polskich instytucji do dnia dzisiejszego pozostają nieznane (z wyjątkiem miejsca pochówku biskupa Teodorowicza i ks. Szmyda)

W 2013 r. Rada Ochrony Walk i Męczeństwa oficjalnie poinformowała, że najpewniej ciało Rozwadowskiego w latach 70. XX wieku zostało przeniesione w nieznane miejsce, prawdopodobnie na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

Tadeusz Rozwadowski w czerwcu 1927 roku
Marszałek Józef Piłsudski, Generał Tadeusz Rozwadowski i Gen. Kazimierz Sosnkowski
W czasie pobytu w Paryżu w dniu 15 czerwca 1919 w ramach Polskiej Misji Wojskowej
Front Wschodni w roku 1919

 

Jacek Furman

 

 

 

 

Dodaj komentarz