W tym budynku znajdowała się siedziba stalowowolskiego gestapo przy ul. Bismarckstrasse (Ul.Ks. Skoczyńskiego). w piwnicach tego budynku został zamordowany przez Niemców Kazimierz Pilat komendant obwodu AK Nisko-Stalowa Wola (fot.www.polskaniezwykla.pl)

Akcja odbicia i śmierć Pilata

Akcję odbicia więźniów ze Stalowej Woli zaplanował “Świda” na dzień 16 marca, godzina rozpoczęcia akcji to 21.30 w nocy. Wcześniej utworzona grupa specjalna uderzeniowa miała zaatakować siedzibę gestapo, w którym to znajdowali się więźniowie z Pilatem na czele. W osiedlu miało dojść do detonacji ładunków imitujących wybuch bomby, miała być przerwana łączność telefoniczna, unieruchomiona lub zneutralizowana niemiecka żandarmeria wojskowa i w razie ruchu akowców stacjonujące w gmachu szkolnym ostrzelane wojsko niemieckie. Fabryczna syrena miała ogłaszać alarm przeciwlotniczy.

Czwartek 16 marca był dniem chłodnym, z rana mróz niewielki. Więźniowie wciąż znajdowali się w piwnicach siedziby gestapo przy ul. Bismarckstrasse w Stalowej Woli, ponieważ dla nich przyjęto obiady i polecono rodzinom na przygotowanie na jutrzejszy dzień brzytw do golenia. “Kret” (Stanisław Bełżyński) osobiście donosił “Świdzie”. Że jakichkolwiek niemieckich ruchów nie stwierdzono, a więc oni nie spodziewali się uderzenia przez akowców. Ale tego samego dnia w czasie odprawy dowódców akcja została odwołana, została przesunięta na dzień następny, czyli piątek.

Piątek dnia 17 marca 1944 roku o zmierzchu wychodzą grupy bojowe na swoje stanowiska. Obsadzili drogę Stalowa Wola – Rozwadów, blokując na wszelki wypadek odsieczy gestapo. To samo uczynił “Stalin” (Jan Orzeł) z szosą na odcinku Stalowa Wola – Nisko. Droga do Niska została zatarasowana ciągnikami rolniczymi. Obsadzono rejon Sanu jako miejsce przeprawy grup bojowych i odbitych więźniów, zorganizowano kwatery dla rannych w Jastkowicach, szukano przewodników, którzy mieli za główne zadanie przeprowadzić przez San odbitych konspiratorów w rejon działania oddziału “Stalina” (Jan Orzeł). Partyzanci z Zasania zajęli swoje stanowiska w Pławie, pojawiła się również grupa partyzancka “Tygrysa” (Mikołaj Turczyn), aby razem z grupą dywersyjną “Dzięcioła” (Józef Fedorowski) i patrolami “Stalina” strzegli przeprawę na Księżym Kolanie. W samej Stalowej Woli trwały przygotowania do zerwania łączności telefonicznej i telegraficznej ze osiedlem. Potem nastąpił podział ludzi na grupy uderzeniowe. W pobliżu domu rodzinnego Steców, tuż obok kościoła Św. Floriana, ustanowiono stanowisko karabinu maszynowego, który miał pełnił rolę osłaniania więźniów. Tam także wystawiono podwody do przewiezienia ewentualnej liczby osób rannych. Akowskie patrole obstawiły całą niemiecką dzielnicę, a sama grupa bojowa zajęła stanowiska w pobliżu budynku gimnazjum, gdzie tam stacjonowała kompania wojskowa Wehrmachtu. W Piątkowy wieczór zaczął padać śnieg. W mieście nie rozległy się jednak, wybuchy bomb ani syrena fabryczna z zakładów, która miała ogłosić alarm przeciwlotniczy. Podjęto decyzję o wycofaniu żołnierzy ze stanowisk. Łącznicy zawiadamiali oczekujące na rozpoczęcie akcji żołnierzy AK. Więc “Świda” musiał ponownie przesunąć rozpoczęcie na 18 marca w sobotę, żołnierze, którzy byli bardzo zmobilizowani byli bardzo niezadowoleni opuszczając po raz drugi swoje stanowiska. Doszła do nich informacja od dowódców, że Niemcy coś zwąchali i wyszli swoim patrolem wojskowym w teren. Być może główną przyczyną ponownego przesunięcia była pogoda. Padający w tym czasie śnieg mógł, jak już się raz stało, ułatwić pogoń za akowcami. Dla przypomnienia mowa tu rozstrzelanych żołnierzach Korpusu Zachodniego AK w lasku przy elektrowni w grudniu 1943 roku.

18 marca sobota znów była pełna mobilizacja, wszyscy znajdowali się na swoich stanowiskach. A tymczasem do Krakowa wyjechał “Świda”, został wezwany on do natychmiastowego stawienia się w komendzie okręgu. Tam zlecono mu odbicie z więzienia na ulicy Czarnieckiego Władysława Banasia – akowca, który przesłał swój gryps powiadamiający jego zwierzchników, że dłużej nie wytrzyma zadawanych przez gestapowców tortur i może zacząć “Sypać”. Przed planowanym rozpoczęciem akcji odbyła się odprawa, na której “Boryna” (Mjr. Stefan Łuczyński) inspektor tarnobrzeski AK poinformował wszystkich zgromadzonych w tym czasie, że “Zaremba” (Kazimierz Pilat) nie żyje. Niemiecki lekarz Richard Herbold, w prywatnej rozmowie przekazał tą informację. Łącznicy znowu musieli zawiadomić, że nawet osiemnastego marca nie dojdzie do akcji, mimo tak dużego nakładu starań i przygotowanych sił. Niektóre grupy na początku nie chciały się podporządkować decyzji dowódcy akcji. Zniechęcenie u nich było powszechne, ale rozkaz był jednoznaczny i wszyscy musieli opuścić swoje stanowiska. Którego dnia Pilat został zabity, z całą pewnością trudno jest to stwierdzić. Tuż po wojnie, kiedy to zawiadamiano na klepsydrach i na mszy świętej w jego intencji, za dzień jego śmierci podawano dzień 14 marca. Żona Pilata Janina twierdziła, że Kazimierz Pilat zmarł 17 lub 18 marca.

Jaka była tak naprawdę prawdziwa przyczyna niepowodzenia akcji, w dzisiejszych czasach jest to trudno stwierdzić. Być może, iż przy podejmowaniu dwukrotnie decyzji o wycofaniu się żołnierzy z zamiaru odbicia więźniów uznano za zbyt ryzykowne podjęcie takiej akcji. Z pewnością o tym przeważała informacja o śmierci komendanta Pilata. Jan Orzeł “Kmicic” po wojnie stwierdził:

Byliśmy po prostu za słabo uzbrojeni, starcie mogło kosztować zbyt wiele ofiar, a ponadto miejscowa ludność była by narażona na represje ze strony Niemców. W każdym razie nie nadszedł sygnał z Krakowskiego Komendy Okręgu, który zezwalał na rozpoczęcie akcji nie nadszedł.

Pilat był okrutnie bity i torturowany przez przesłuchujących go gestapowców, ale jak to stwierdziła Maria Gajdzińska “Tessa” komendantka Wojskowej Służby Kobiet AK, nikogo nie wsypał, bo ze sztabu komendy Niemcy nikogo nie aresztowali. Pilat został zamordowany w Stalowej Woli i faktycznie informacje o jego zgonie została przekazana w tajemnicy w rozmowie dr. Henryka Trojanowskiego z niemieckim lekarzem Richardem Herboldem. Gdzie dokładnie można odnaleźć szczątki Pilata, tego dokładnie nikt nie wie. Według przypuszczeń mówiących o tym, że szczątki Pilata mogą się znajdować na terenie obecnego parku miejskiego obok ul. Skoczyńskiego. Kto dokładnie wydał gestapowcom Kazimierza Pilata?. Przedwojenny kierownik szkoły powszechnej w Stalowej Woli Wacław Górski, który wspomniał w swoich pamiętnikach, że znał nazwisko tego zdrajcy, co wydał Pilata gestapowcom, lecz on zabrał tajemnicę do grobu. Identycznie zrobił Rudolf Opyrchał.

Na tym kamieniu artystyczna ręka wyryła kamienną twarz komendanta. Czasem przy tym skromnym pomniku pojawiają się kwiaty i płonie kaganek.

Kazimierz Pilat – Biografia

Urodził się 1 marca 1897 w Tyczynie niedaleko Rzeszowa. Uczęszczał na zajęcia w gimnazjum w Rzeszowie, w którym udało się mu zdać maturę w 1914 roku. Wtedy też należał do niepodległościowej organizacji młodzieżowej “Zarzewie”. W 1915 został zmobilizowany do wojska austriackiego. W 1916 walczył najpierw na froncie wschodnim, a potem na włoskim. Od połowy 1918 był już żołnierzem odradzającego się wojska polskiego. Uczestnik walk o Lwów w 1919 roku i walk na kresach wschodnich, w 1920 roku walczył z wojnie polsko-radzieckiej. Dowództwo naczelne wojska polskiego podjęło decyzję o demobilizacji Pilata. Rozpoczął studia na wydziale mechanicznym Politechniki Lwowskiej. Po ich ukończeniu rozpoczął pracę przede wszystkim w zakładach związanych z produkcją zbrojeniową. W 1938 zatrudnił się w stalowowolskich Zakładach Południowych na stanowisku konstruktora. W czasie okupacji nadal kontynuował pracę w Stalowej Woli. To on organizował na terenie wówczas osiedla Stalowa Wola konspiracje Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej. Od samego początku ich istnienia do swojej tragicznej śmierci w marcu 1944 roku był komendantem obwodu AK Nisko-Stalowa Wola. Po aresztowaniu męża jego żona Janina razem ze trzyletnim Wojtusiem musiała potajemnie ukrywać się przed Niemcami. Schronienie razem z synkiem odnalazła dopiero w Zakopanem.

Koniec drugiej części

Pomnik K.Pilata w Stalowej Woli (fot.polskaniezwykla)

Artykuł napisał Jacek Furman

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ