Wyjazdowy pogrom Stali

0
250
Pogoń Siedlce - Stal Stalowa Wola 5-1 (3-1), 9.03.2019

                   O dzisiejszej wyprawie wyjazdowej do Siedlec na mecz 23 kolejki rozgrywek II ligi piłkarze oraz sympatycy naszego klubu będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Stal przegrała w Siedlcach z tamtejszą Pogonią 1-5 (1-3) będąc jedynie tłem dla bardzo dobrze usposobionych przeciwników. Jedynego gola dla Stali zdobył Szymon Jarosz w 32 min. gry. Pogoń zdobywała bramki za sprawą Adama Mójty w 2 min. (z karnego), Adriana Paluchowskiego w 16 min., Grzegorz Janiszewskiego w 42 min. (do swojej bramki), Mateusza Bochnaka w 49 min. oraz Kamila Walkowa w 90 (+3) minucie.
                  Co się dzieje z piłkarzami Stali Stalowa Wola, kiedy na ich drodze pojawiają się sportowcy w biało – niebieskich koszulkach reprezentujący Pogoń Siedlce ?  To pytanie łatwe, ale bez jakiejkolwiek odpowiedzi na tą chwilę. Stalówka wpadła w jakąś pułapkę zastawioną przez siedleckich piłkarzy. To już czwarty z rzędu mecz przegrany z tą drużyną, a już można pozwoli zaryzykować stwierdzenie, że każdy mecz grany z tym rywalem jest gorszy. Jeszcze można było zrozumieć porażki naszych graczy, kiedy Pogoń wspinała się na wyżyny swoich sukcesów i pokonała dwukrotnie Stal w sezonie 2014/2015 awansując wtedy do I ligi. W tym sezonie ciężko jest naszych kopaczy usprawiedliwić. Siedlczanie od początku rozgrywek osiedlili się w dolnych rejonach tabeli i ta drużyna niczym specjalnym nie imponuje. Ubiegłorocznego spadkowicza z I ligi w tym sezonie interesuje tylko uniknięcie kolejnego spadku, tym razem już do III ligi.
Może dlatego Pogoń dzisiejsze granie zaczęła z animuszem. Nasi jakby czekali na zapytanie przeciwników, czy aby mogą zaatakować. Jednak dziś żadne specjalne pozwolenie siedlczan nie interesowało. Już w 1 minucie gry z impetem zaatakowali naszą ekipę, a Grzegorz Janiszewski dopuścił się nieczystej interwencji w 65 sekundzie gry , po której sędzia wskazał na „wapno”. Przy precyzyjnie wykonanym rzucie karnym Łukasza Konefał nie miał szans i Stal już drugi raz zaczynała od środka, tak jak przy rozpoczęciu meczu. Przyjezdni ze Stalowej Woli chcieli się szybko odgryźć, ale ani Michał Trąbka i Michał Mistrzyk swoimi rajdami, ani Andrzej Trubeha strzałem na siedlecką bramkę krzywdę miejscowym nie zrobili. Obrońcy Pogoni grali czujnie, co trudno powiedzieć o naszych graczach tej formacji. W 16 min. Pogoń miała rzut wolny, wrzutka w pole karne źle została oceniona przez defensorów Stali i na powitanie drugiego kwadransa Stalowcy przegrywali już 0-2.

Czego nie zrobił deszcz i i porywisty wiatr, zrobiły dwa gole. Goście ze Stalowej Woli się otrząsnęli i przez kilkanaście minut niepokoili Pogoń na ich połowie, a piłka nareszcie zaczęła krążyć jak trzeba pomiędzy naszymi zawodnikami. Jeszcze w 26 minucie gry po dośrodkowaniu Adama Waszkiewicza nie udało się nikomu z naszych dostawić nogi, ale 6 minut później Stal zdobyła bramkę kontaktową. Z lewego narożnika boiska korner egzekwował Bartosz Sobotka, piłkę w polu karnym przyjął Szymon Jarosz i oddal silny, ale też bardzo precyzyjny strzał w długi róg. Piłka jeszcze odbiła się od słupka i zatrzepotała w siatce. Po tym golu Stal miała jeszcze swoje minuty gry, ale w tym dniu więcej udawało się miejscowym. Udało się nawet dośrodkowanie jednego z pomocników które w zamiarze miało trafić do partnera, a po którym piłka znalazła się w …bramce Stalówki. Nasz stoper i bramkarz do tego stopnia wymieniali ze sobą gesty uprzejmości, że nic nie ustalili i w ostatnim momencie Janiszewski musnął futbolówkę, a Konefał wyciągał ją z siatki po raz trzeci.
Po przerwie poprawiły się nieco warunki gry, co nie można powiedzieć o grze Stali w defensywie. Ta znów dała się dziecinnie ograć cztery minuty po przerwie i Pogoń podwyższyła stan meczu na 4-1. Kilka minut przed przerwą pachniało remisem, a już kilka minut po przerwie już kompromitacją. W 60 minucie gry mogło być już 5-1, lecz nasz bramkarz popisał się udaną interwencją. Stal jeszcze spróbowała szarpnięcia w 73 minucie. Nasi zaatakowali lewą stroną, a kąśliwy strzał po śliskiej nawierzchni oddał Sebastian Łętocha, bramkarz odbił piłkę, a do dobitki nie zdążył Adrian Dziubiński. Gracze Stali próbowali coś jeszcze wskórać, decydowali się na kombinacyjne zagrania, lecz w tych warunkach groziło to utratą piłki i narażeniem się na kontrataki. Tym bardziej, że zawodnicy Pogoni może technicznie lepsi nie byli, ale już za to zdecydowanie szybsi. W końcowych dziesięciu minutach gry aż trzy akcje gospodarzy mogły się zakończyć podwyższeniem rezultatu. W ostatnim przypadku po pojedynku „sam na sam” z naszym golkiperem piłka o centymetry minęła nasz słupek. Gdy wydawało się, że wynik pozostanie bez zmian, ostatnia akcja gry w trzeciej doliczonej minucie zakończyła się piątym trafieniem dla Pogoni. Syndrom Pogoni Siedlce zatem trwa. Na jesieni w Boguchwale Stal zagrała z Pogonią najsłabszy mecz rundy jesiennej przegrywając 0-2, dzisiaj notuje najwyższą porażkę w sezonie 1-5.

POGOŃ SIEDLCE – STAL STALOWA WOLA 5-1 (3-1)

1-0   ADAM MÓJTA 2 MINUTA ( Z RZUTU KARNEGO)
2-0   ADRIAN PALUCHOWSKI 16 MINUTA
2-1    SZYMON JAROSZ 32 MINUTA
3-1    GRZEGORZ JANISZEWSKI 42 MINUTA ( SAMOBÓJCZA)
4-1    MATEUSZ BOCHNAK 49 MINUTA
5-1     ADAM WALKÓW 90+3 MINUTA

Stal wystąpiła w składzie: Łukasz Konefał – Adam Waszkiewicz, Szymon Jarosz, Grzegorz Janiszewski , Bartosz Sobotka – Michał Mistrzyk (od 57 min. Adrian Dziubiński), Łukasz Pietras (od 58 min. Robert Dadok), Piotr Mroziński, Szymon Jopek (od 82 min. Wiktor Stępniowski), Michał Trąbka Andrzej Trubeha (od 58 min. Sebastian Łętocha).

Po tej porażce nie można rozdzierać szat. Porażki, nawet wysokie, zdarzają się najlepszym. Dawno temu bo w sezonie 1986/1987 Stal Stalowa Wola także doznała porażki 1-5. Było to w wyjazdowym meczu z Włókniarzem w Pabianicach. Mimo to ten sezon zakończył się historycznym i spektakularnym sukcesem. Stal po raz pierwszy awansowała do ekstraklasy. W sporcie zatem wszystko jest możliwe.

                                                                                       Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz