Kolejna domowa porażka

0
106
Stal Stalowa Wola - Błękitni Stargard 0-1, 21.08.2019

                    Ciemne gęste chmury wiszące w porze dzisiejszego meczu V kolejki nad Boguchwałą nie zwiastowały nic dobrego. Ciemne chmury zbierają się od początku rozgrywek nad piłkarzami Stali Stalowa Wola, która przegrała z Błękitnymi Stargard 0-1, a o niemocy stalowowolan świadczy chociażby niewykorzystanie rzutu karnego. Bramkę dla gości zdobył w 16 minucie Wojciech Fadecki.
                   Błękitni Stargard to znana piłkarzom ze Stalowej Woli ekipa, która w bezpośrednich kontaktach zdołała odebrać dzisiejszym gospodarzom już sporo punktów. Psując o dziwo dużo więcej krwi w meczach wyjazdowych. Zawodnikom Stali w obecnej sytuacji nie wypada jednakże kalkulować, kto jest wygodniejszych przeciwnikiem, a kto trudniejszym. Każdy kolejny ostatnio mecz ma wysoką rangę, gdyż jest to walka o przełamanie.
Pierwszy kwadrans spotkania nie miał czym oczarować garstki widzów na Izo-Arenie. Stal chaotycznie w środku pola szukała okazji do skonstruowania akcji, a stargardzianie czyhali na przechwyt, by przeprowadzić groźną akcję. Ponieważ goście sporo piłek przejmowali, w polu karnym Stali robiło się gorąco. W 12 minucie lob jednego z gości mógł zaskoczyć Krystiana Kalinowskiego, lecz ku uciesze stalowowolan piłka wylądowała na piłkochwycie. Cztery minuty później było już o wiele gorzej. Po strzale W. Fadeckiego i rykoszecie piłka znów przelobowała bramkarza Stali, ale teraz już wpadła do bramki.
Niepomyślne otwarcie drugiego kwadransa ożywiło zawodników Stalówki. W ciągu kilku minut przeprowadzili dwie akcje. Najpierw strzał Michała Płonki świetnie sparował na rzut rożny bramkarz zachodniopomorskiej drużyny. Podobnie było po strzale głową tego samego zawodnika, z którego również obronną ręką wyszedł gracz stojący pomiędzy słupkami.
Po kilkunastu minutach naporu Stali, sądny okres mógł nastąpić dla gospodarzy. W 34 i 36 minucie gry zasieki obronne szwankowały na tyle w zespole z Podkarpacia, że zawodnicy Błekitnych mieli już nie 100, a 200 procentowe sytuacje bramkowe. W obu przypadkach trafili w słupek. Jeszcze w 40 minucie strzał stargardzianina minął około metra bramkę gospodarzy. Te niewykorzystane sytuacje z powodzeniem mogły się zemścić. Po wymuszonej kontuzją Filipa Wójcika zmianie, na boisku pojawił się Michał Fidziukiewicz. Wyszedł niebawem do dobrze zagranej w pole karne piłki, a tam przy próbie minięcia bramkarza został sfaulowany. Michał Mistrzyk z jedenastu metrów nie zachował zimnej krwi, a bramkowy stróż Błękitnych wyczuł intencję strzelającego, odbijając piłkę przed siebie. Do dobitki wystartowało dwóch piłkarzy Stali, lecz nawet w taki sposób żadnemu z nich nie udało się umieścić piłki w siatce. Fatum jakieś !
W drugiej połowie zarysowała się duża przewaga Stali. W 50 minucie po dośrodkowaniu Pietrasa nadarzyła się dogodna okazja. Fidziukiewicz trafił futbolówką w słupek, a dobijający z najbliższej odległości Łukasz Zjawiński kopnął wprost w bramkarza. Później dalsza dominacja Stali nie podlegała dyskusji. Do pola karnego gra ofensywna wyglądała nieźle, a później już było przysłowiowe bicie głową w mur obronny, który szczelnie co rusz stawiali przyjezdni. Dogrania w pole karne, wrzutki, dośrodkowania i próby wejść stawały się łupem rosłych obrońców. Przewaga Stalówki nie prowadziła do dogodnych sytuacji.
Ostatni kwadrans mógł jednak zasadniczo zmienić losy meczu. Najpierw trzy sytuacje zepsuli Błękitni. W 78 minucie zawodnik Stargardu nie trafił w światło bramki. W 84 minucie po niezdecydowaniu stalowowolskich obrońców Kalinowski z trudem nogą zagrodził piłce drogę do bramki. W 87 minucie wielu już widziało piłkę w długim rogu bramki strzeżonej przez młodzieżowca Stali, lecz ta szczęśliwie minęła słupek z zewnętrznej strony.
W doliczonym czasie gry Stalówka osłabiona brakiem Płonki, który za dwie żółte karki a w konsekwencji czerwonej na dwie minuty przed upływem podstawowego czasu gry musiał opuścić boisko, omal nie doprowadziła do wyrównania. Górną piłkę w polu karnym Fidziukiewicz przytomnie strącił do będącego na czystej pozycji Piotra Mrozińskiego. Ten przelobował bramkarza i przy okazji bramkę. Jeszcze sekundy przed końcowym gwizdkiem sędziego w dobrej pozycji główkował Zjawiński, ale tylko podkreślił niemoc Stali i także nie trafił w bramkę. Załamany wyraźnie trener Paweł Wtorek opuszczając obiekt rzucił na odczepne „Ni e tak to miało wyglądać”. Ciemne chmury nie opuściły sklepienia niebieskiego nad stadionem w Boguchwale już do końca meczu. Ciemne chmury na dobre zawisły też nad piłkarską Stalą Stalowa Wola.

STAL STALOWA WOLA – BŁĘKITNI STARGARD 0-1 (0-1)
0-1 16 min. Wojciech Fadecki
Widzów 60
Stal zagrała w składzie: Krystian Kalinowski – Adam Waszkiewicz (70, Bartosz Sobotka), Szymon Jarosz, Piotr Mroziński, Michał Mistrzyk – Filip Wójcik (44, Michał Fidziukiewicz), Łukasz Pietras, Przemysław Stelmach (46, Szymon Jopek), Michał Płonka, Robert Dadok – Łukasz Zjawiński.
Po 5 kolejkach II ligi zmiana na pozycji lidera, który pozostał jednak w tym samym mieście. Resovię na 1 miejscu zastąpiła rzeszowska Stal, która zgromadziła 12 punktów. Na drugim biegunie nasza imienniczka z 1 punktem zdobytym w III kolejce.
W niedzielę 25 sierpnia Stal wyjeżdża do Elbląga na mecz z Olimpią.
Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz