Stal wraca z punktem i z niedosytem

0
320
Ruch Chorzów - Stal Stalowa Wola 1-1 (1-1), 6.04.2019

                   Kolejna wyprawa po drugoligowe punkty piłkarzy ze Stalowej Woli zakończyła się połowicznym sukcesem. W meczu 27 kolejki rozgrywek Stal zremisowała w Chorzowie z Ruchem 1-1 (1-1) po bramce Roberta Dadoka w 8 minucie gry. Wyrównał i jednocześnie ustalił wynik meczu chorzowianin Mateusz Lechowicz w 35 minucie spotkania.
Dzisiejszego rywala Stalówki nie trzeba szeroko przedstawiać. Z jednej strony podziw i szacunek za 14 tytułów mistrza Polski, wiele innych tytułów i świetną grę w europejskich pucharach w tej 99-letniej pięknej historii klubu. Ciarki przechodzą po plecach. Z drugiej jednak szara rzeczywistość – dzisiaj Ruch gra w II lidze, czyli na trzecim szczeblu rozgrywek, co jest sporym szokiem nie tylko w Chorzowie, nie tylko na Górnym Śląsku, lecz właściwie w całej Polsce, jak też daleko za jej granicami. Leżącego kopać nie wolno, a tu jeszcze trzeba nadmienić, że Ruch nie wygrał spotkania ligowego od… 10 listopada 2018 roku. Nie poradził też sobie w pierwszą sobotę kwietnia b.r. ze Stalą Stalowa Wola.
Piłkarze Ruchu reprezentujący zacne środowisko w którym z racji wyników ciśnienie z meczu na mecz rośnie, zaczęli spotkanie od groźnych ataków. W pierwszych minutach Stal z której w ostatnim meczu ze Skrą jakby uszło powietrze, została zepchnięta do głębokiej defensywy. Ślązacy szukali szybkiego gola na początku zawodów i …znaleźli go, tyle że we własnej siatce. Druga ofensywna akcja Stali w 8 minucie zawodów, Robert Dadok otrzymał precyzyjne dośrodkowanie od Łukasza Pietrasa i umieścił piłkę w prawym rogu bramki. Po golu w taktyce się nic nie zmieniło. Stal starała się czujnie grać w obronie, Ruch atakował, ale widząc mobilizację w tyłach Stalówki jego piłkarze próbowali strzelać z dystansu. W 13 minucie pora na kolejną wycieczkę piłkarzy znad Sanu pod bramkę gospodarzy. Znowu jest bardzo niebezpiecznie, tym razem bez konsekwencji dla chorzowian.
I połowa gry upływa według niemal jednego scenariusza. Chorzowianie rzadziej stawiają na próby rozmontowania obrony Stali, częściej decydując się na wrzutki w pole karne tak w trakcie gry jak i wielu stałych fragmentów w postaci rzutów rożnych i rzutów wolnych z prawych sektorów boiska. Choć obrońcy Stali i debiutujący w bramce gości Krystian Kalinowski nie ułomki, często widać niepewne zagrania przy górnych piłkach we własnym polu karnym. W 21 i 30 minucie po takich fragmentach Stalowcy mogą mówić o szczęściu po strzałach głową gospodarzy. Za pierwszym razem chorzowianin z bliskiej odległości nie trafia do bramki, a w drugim przypadku na naszej linii bramkowej stoi obrońca i wybija piłkę, którą publika na stadionie widzi już w bramce ! Szamańskie magie to nie polska tradycja, więc za trzecim poważnym podejściem bramkarz Stali musiał skapitulować. Rzut rożny w 35 minucie meczu z lewej strony boiska i z przewagi wzrostu obrońców Stali wyszły nici, gdyż piłkę strącono pod nogi gracza rywala. Cóż z tego, że w polu karnym mieniło się od jasnych strojów piłkarzy ze Stalowej Woli, jak po mocnym uderzeniu piłkarza Ruchu piłka wylądowała w środku naszej bramki, a na stadionie zrobiło się niebiesko. Remis 1-1, jednak piłkarze Stali mogli bardzo szybko znowu uciszyć kibiców Ruchu na stadionie przy ulicy Cichej. Piłkę po szybkiej ripoście gości otrzymał w lewej części pola karnego Adrian Dziubiński, zwiódł jeszcze obrońcę i celował technicznie w długi róg, lecz tego strzału i nie dokręcił przy słupku, zatem wynik pozostał bez zmian. Stal w pierwszej połowie postawiła na obronę, blokowała ciosy przeciwnika, ale jeden był celny. Tak samo urządziła sobie kilka wędrówek okazyjnie w pole karne chorzowian, z których jedna z pierwszych była udana.
Dynamiczna gra Ruchu w pierwszej połowie, odbiła się w drugiej. Gracze z Górnego Śląska zaczęli opadać z sił i drużyny zamieniły się rolami. To Stal zaczęła prowadzić grę, a Ruch szukał okazji do kontry. W 51 minucie lewą stroną przedarł się z piłką w pole karne Michał Trąbka, obrał długi róg jako cel uderzenia, lecz piłka po strzale podskoczyła jeszcze na kępce wyrwanej trawy i nie wpadła do bramki. Niespełna dwie minuty później lewą nogą uderzył jak z działa o dużym kalibrze Piotr Mroziński, ale poza efektownym dźwiękiem zetknięcia się piłki z poprzeczką nic się nie zmieniło w kwestii efektu bramkowego. W 60 minucie w wyniku rzutu rożnego piłka została strącona pod nogi Mrozińskiego, ten szybko przekładał sobie piłkę do strzału z kilku metrów, ale jeszcze szybciej wyrósł las zawodników w niebieskich strojach, którzy zablokowali uderzenie. Minutę później znów po lewej stronie szczęścia szukał Trąbka, lecz w starciu z chorzowskim obrońcą doigrał się nieszczęścia i kontuzjowany musiał opuścić boisko.
Stalówka prowadziła grę już do końca spotkania i była zdecydowanie lepsza w II połowie od Ruchu, lecz liczna, ponad pięciusetosobowa grupa kibiców w stalowowolskim sektorze zwycięskiego gola się nie doczekała. Także nieprzekonujące kontry Ruchu, albo rozbijały się o blok defensywny piłkarzy Stali, albo strzały miejscowych zawodników przelatywały poza bramką.
Konfrontacje Ruchu i Stali rozgrywano do tej pory najczęściej w ramach rozgrywek elity ligowej lub na zapleczu ekstraklasy. Ten II-ligowy piłkarski pojedynek niczym się nie różnił od tych wcześniejszych. Spotkanie przy jupiterach, 5-tysięczna publiczność, liczna grupa w sektorze gości której nie powstydziliby się czołowi ekstraklasowi fani, gromki doping z obu stron przez cały mecz i równie głośne gwizdy po zakończonym meczu. Te ostatnie reakcje ze strony kibiców chorzowskich w stosunku do swoich piłkarzy w żadnym aspekcie nie przekreśliły efektu tego widowiska. Stal z wraca z 1 punktem do Stalowej Woli, ale też z niedosytem, gdyż Ruch zostawił bardzo dużo zdrowia w I połowie i po przerwie piłkarze z Chorzowa oddychali już rękawami, a stalowowolscy piłkarze mogli to wykorzystać. Kibice wracają natomiast do naszego miasta marząc coraz bardziej, by podobne spektakle piłkarskie odbywały się w naszym mieście. Już niedługo !
RUCH CHORZÓW – STAL STALOWA WOLA 1-1 (1-1)
8 min. 0-1 Robert Dadok
35 min. 1-1 Mateusz Lechowicz
Stal zagrała w składzie: Krystian Kalinowski – Adam Waszkiewicz, Szymon Jarosz, Grzegorz Janiszewski, Bartosz Sobotka – Szymon Jopek, Łukasz Pietras, Piotr Mroziński, Adrian Dziubiński, Michał Trąbka od (64 min. Michał Mistrzyk) – Robert Dadok (od 86 min.Sebastian Łętocha).
Po 27 kolejce Stal spadła na 8 miejsce, ale mając 38 punktów naszym piłkarzom nie grozi spadek, ani też awans. Prowadzi Radomiak mając 51 punktów.

                                                               Krzysztof Szkutnik

P.S. Dziękuję za współpracę w trakcie meczu Dawidowi Bieszczadowi

Dodaj komentarz