Finisz marzeń finezyjnych Stalowców

0
227
PGE GKS Bełchatów - Stal Stalowa Wola 1-2, 22.09.2018

                            Każda seria ma kiedyś swój koniec. 11 kolejka II ligi z kompletem punktów dla piłkarzy ze Stalowej Woli. Stal pokonała na wyjeździe faworyzowany PGE GKS Bełchatów 2-1 (0-1) zadając  po kilkudziesięciominutowym szturmie decydujący cios w ostatniej akcji meczu. Do przerwy nasz zespół przegrywał 0-1 po golu Senegalczyka Emile Thiakane w 28 minucie, ale po przerwie Stal odpowiedziała dwoma bramkami  w wykonaniu Adriana Dziubińskiego w 72 minucie oraz Sebastiana Łętochy w 90+3 minucie.

Stal do Bełchatowskiego Zagłębia Węgla Brunatnego nie jechała w roli faworyta. I to bynajmniej nie dlatego, że naszym piłkarzom w tym sezonie przydarzyła się nieszczególna passa sześciu kolejnych meczów bez zwycięstwa. Bardziej z tego powodu, że rywale naszych piłkarzy  u siebie nie zwykli przegrywać, a na bełchatowskim obiekcie o wiele częściej złe passe przyjezdnych się zaczynają, aniżeli kończą.

Przed wieloma laty Stalowa Wola i Bełchatów z racji ośrodków przemysłowych jak i podobnej liczby mieszkańców współpracowały ze sobą jako miasta partnerskie  W dzisiejszym meczu na boisku i na trybunach o żadnym partnerstwie nie było mowy. Spotkanie zaczęło się od nerwowych poczynań zawodników ze Stalowej Woli, którzy znając wartość przeciwnika cofnęli się na swoją połowę. To jednak nie gospodarze sprawiali najwięcej kłopotów, a nasi zawodnicy, którzy swoimi zagraniami sami prokurowali niebezpieczeństwo w okolicy bramki. Tak było w 5 minucie, kiedy Łukasz Konefał niefortunnie wybił piłkę pod nogi Bartłomieja Bartosiaka, a były zawodnik Stali lobując naszego bramkarza trafił jedynie w poprzeczkę. Po otrząśnięciu się z 10-cio minutowej paniki Stalówka starała się konstruować akcje, ale te próby kończyły się niedaleko za środkiem boiska. Za to Bełchatowianie próbowali wyciągnąć naszą drużynę do głębi pola gry, atakowali zrywami, lecz dosyć groźnie. W 28 minucie po kontrowersyjnej sytuacji GKS Bełchatów objął prowadzenie. Pomiędzy naszymi obrońcami na przestrzeni  trzydziestu metrów „zatańczył” Senegalczyk Thiakane, a jego wejście w pole karne i zagranie ni to strzał ni podanie trafiło kilka metrów przed bramkę do nieobstawionego partnera i ten wepchnął piłkę do pustej już bramki. Szkopuł w tym, że najprawdopodobniej wszyscy nasi zawodnicy w momencie zagrania czarnoskórego gracza ustawieni byli przed strzelcem i  gol nie powinien być uznany. Arbitrzy widzieli to inaczej. Stal od razu ruszyła do ofensywy i zamknęła piłkarzy z górniczego miasta na ich połowie. W 38 minucie po akcji lewym skrzydłem Piotra Mrozińskiego piłka dostała się w pole karne „brunatnych”, a po strzale głową Michała Mistrzyka i rykoszecie piłkę zmierzającą do bramki zatrzymał bramkarz GKS-u. Wcale nie gorszą  akcję  rozegrał Bartosz Sobotka, a kolejne jego w tym meczu warta pochwały wrzutka na  Adriana Dziubińskiego zakończyła się niecelnym strzałem tego ostatniego. W czasie doliczonym do I połowy dzieje się bardzo dużo. Najpierw z prawej strony wrzuca pracowity Michała Trąbka, a strzał Dziubińskiego o centymetry minął bełchatowską bramkę. Kilkanaście sekund przed odpoczynkiem wydawało się, że do przerwy będzie remis. Kolejna wrzutka w pole karne Sobotki została  przedłużona głową przez Mistrzyka do Dziubińskiego, a ten odczarował bełchatowską bramkę. Mamy gol dla Stali ! Cieszą się nasi zwodnicy, sędzia liniowy oraz główny idą w kierunku środka boisku, ale obok nich tupią protestujący gracze z Bełchatowa.  I oto …wytupali. Wymyślono spalonego chociaż nasz strzelec był w jednej linii z obrońcą. Coś okropnie niepoważnego !

Stalówka nie zraziła się takim obrotem sprawy. Po przerwie zawodnicy w białych strojach wychodzą z optymistycznym nastawieniem, a przewaga gości coraz większa. W 50 min. po rzucie rożnym wielkie zamieszanie w polu karnym, w końcu piłka dochodzi do Mrozińskiego ale jego strzał trafia w poprzeczkę. Zamykamy Bełchatów coraz głębiej, z czasem już w polu karnym. Bełchatowianie nawet nie kontratakują, a najczęściej bronią się wybijają piłkę na oślep. Za wszystkie chyba czasy muszą się nabiegać za swoimi rywalami. Frustracja niektórych miejscowych zawodników rośnie. Nie wytrzymuje napięcia Senegalczyk i chcąc przejąć piłkę obunuż od tyłu atakuje naszego zawodnika. Czerwona kartka i Bełchatów będzie grał w dziesiątkę. Stalowowolanie szturmują bramkę rywali.  Posiadanie piłki z miażdżącą przewagą  dla naszych – jakby to Barcelona grała z jakimś kopciuszkiem. Niezliczona ilość podań, celnych strzałów i sytuacji. Z lewej strony grasuje dalej z obandażowaną głową po starciu z z przeciwnikiem Sobotka, z prawej niezmordowany Adam Waszkiewicz

Tylko w jednej akcji w 69 minucie aż trzy szanse na zdobycie gola- piękny strzał z dystansu Sobotki, dobitka Mrozińskiego przewrotką i poprawka Mistrzyka nad bramką.  Ta bramka gospodarzy to chyba tonie w szamańskich zaklęciach.  W 72 min. Stal wciąga na własna połowę przeciwników i wyprowadza szybką akcję. Dziubiński pędzi do piłki jak odrzutowiec i świetnym strzałem pokonuje bramkarza. Nareszcie 1-1 i do końca mamy jeszcze około 20 minut. W 77 min. kolejny raz centruje Waszkiewicz i  Sebastian Łętocha głową celuje w okienko, lecz cudownie interweniuje wyciągnięty jak struna bramkarz z Bełchatowa. Faworyzowani gracze GKS próbują się odgryźć i przeprowadzają dwie szybkie i składne akcje. Za pierwszym razem piłka poszybowała nad naszą bramką, za drugim  celny strzał na naszą bramkę w II połowie oddaje jeden z …naszych obrońców. Ale jaki  strzał ! Konefał był zmuszony zaprezentować mistrzowską klasę i dał radę. Te dwa ofensywne akcenty miejscowych nie zbiły  z tropu Stalowców, którzy dalej kontynuowali finezyjne, szybkie akcje. W 93 minucie nasi z polotem wymieniają podania. W końcu futbolówka trafia do Waszkiewicza, który zagrywa na prawą stronę do Mistrzyka, a ten bez namysłu centruje. Łętocha wkłada głowę miedzy trzech bełchatowskich obrońców i piłka w bramce gospodarzy. Mamy całkowicie zasłużonego gola. Mamy jakże zasłużone zwycięstwo. To koniec tej złej passy i mamy przełamanie. Mamy bardzo ciekawą drużynę, która musi uwierzyć, że stać ją na wiele. Nowy duet trenerski już w to uwierzył, teraz czas na piłkarzy. To był znakomita gra zielono-czarnej ekipy z Hutniczej, słabszych punktów w tym meczu nie było.  Twierdza Bełchatów zdobyta. W tym roku na ich boisku nie wygrał wcześniej żaden z obecnych II-ligowców. Grajmy dobrze jak tylko potrafimy. Grajmy tak jak najczęściej,  nie tylko z drużynami województwa łódzkiego. Efekty gwarantowane !

Na sukces w Bełchatowie zapracowali: Łukasz Konefał – Adam Waszkiewicz, Grzegorz Janiszewski, Fryderyk Stasiak, Bartosz Sobotka – Michał Mistrzyk, Piotr Mroziński, Przemysław Stelmach, Adrian Dziubiński, Michał Trąbka – Michał Kitliński(66, Sebastian Łętocha). 

Po rozegranej 11 kolejce II ligi Stal wraca do środka tabeli. Zajmujemy 10 miejsce z dorobkiem 14 punktów. Prowadzi łódzki Widzew, który zgromadził 24 punkty.

                                                                                                          Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ