Nie udała się wyprawa naszych piłkarzy po kolejne drugoligowe punkty. Piłkarze Stali pomimo ogromnych chęci pokrzyżowania planów gospodarzy, ulegli Elanie w Toruniu 1-2 (0-1). Bramki dla miejscowej drużyny zdobyli: Maciej Stefanowicz w 42 minucie z rzutu karnego oraz Artur Lenartowski w 59 minucie, natomiast honorowe trafienie dla Stali w 79 minucie stało się udziałem Michała Kitlińskiego.

Mecz drużyn dobrze spisujących się w rozpoczętych niedawno rozgrywkach wzbudził w mieście smacznych pierników duże zainteresowanie. Długo jeszcze po jego rozpoczęciu przed kasami biletowymi trudno się było zorientować, gdzie kończą się kolejki…

Pierwsze kilkanaście minut to wzajemne badanie sił z dozą respektu wobec siebie. Upalne popołudniu w Toruniu nie zachęcało zawodników do szaleńczej walki. Niemniej z minuty na minutę coraz bardziej do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. W 26 min. mierzone uderzenie zza pola karnego sparował z najwyższym trudem nasz bramkarz Dorian Frątczak. W 36 minucie bramkarz Stali znów uchronił gości od utraty bramki. Mocny strzał napastnika gospodarzy odbił przed siebie, zaś przy dobitce głową Frątczak był w odpowiednim miejscu. Dwie minuty później znów w opałach nasza drużyna. Kolejne poważne ostrzeżenie kończy się po raz kolejny świetną interwencją Frątczaka. W 41 minucie po jednej z nielicznych akcji Stali, po rzucie rożnym egzekwowanym przez naszą drużynę z kontrą ruszają torunianie.  Lewą stroną boiska uciekł jednemu z naszych obrońców pomocnik gospodarzy, a wślizg naszego defensora zakończył się rzutem karnym. Torunianin wybrał prawy róg bramki, Frątczak przeciwny i Elana wyszła na prowadzenie. Stal ruszyła do ataku, zakotłowało się w polu karnym Elany, przewrócił się Michał Żyliński, jednakże sędzia nie dopatrzył się nieczystego zagrania miejscowego zawodnika.

Po zmianie stron gospodarze nie zwolnili tempa. W 47 min. znów jeden z toruńskich graczy wbiega w pole karne, lecz jego strzał nogami broni Frątczak. Zespół z Torunia atakuje, ale po kontrze naszych a następnie rzucie rożnym, popisuje się tym razem bramkarz gospodarzy, broniąc uderzenie z bliska jednego z naszych graczy. Za chwilę to wciąż torunianie lepiej operują piłką i robi się z punktu widzenia graczy Stalowej Woli coraz bardziej nieciekawie. W 59 minucie zawodnicy Elany poszukują coraz lepszych rozwiązań do oddania strzału, a nasza obrona nie potrafi przejąć piłki. Aż podanie otrzymuje Artur Lenartowski i przepięknym strzałem podwyższa rezultat meczu na 2-0. Na murawie nic dobrego, ale nie składają broni moknący w związku z przechodzącą nad stadionem kilkuminutową ulewą nasi kibice. „Walczyć Stalo, walczyć” – słychać z sektora zajmowanego przez stalowowowolan. Błagania fanów Stali, rezultat na świetlnej tablicy oraz naturalny prysznic z nieba poderwały gości. Zaczęła się ciekawa kombinacyjna gra w okolicy pola karnego torunian, a penetracje tej okolicy boiska Stalowcy starali się kończyć strzałami. Stal zdecydowanie przejęła inicjatywę a piłka krążyła coraz bliżej bramki Elany. W 79 minucie Michał Kitliński otrzymał idealne podanie z prawej strony po murawie i z bliskiej odległości golem wykończył akcję naszej drużyny. Kilkadziesiąt sekund później Michał Trąbka mógł wyrównać, jednak jego ładne uderzenie wybił bramkarz. Stalówka wyraźnie zwietrzyła szansę na uratowanie choć jednego punktu. Konsternacja na trybunach, poruszenie naszych graczy na boisku i ławce trenerskiej. Także zbyt ostro reaguje na jedną z decyzji sędziowskich nasz trener Krzysztof Łętocha, który za chwilę po upomnieniu musi kłaniać się arbitrowi, by nie zostać odesłany na trybuny. Końcowe minuty meczu to spektakl tylko dla największych twardzieli. Trwa oblężenie bramki gospodarzy, ale są też ich sprinterskie kontry, z której każda pachnie golem dla beniaminka. W 2 min. doliczonego czasu gry torunianin mógł dobić Stal, ale minimalnie chybił. Niecałe dwie minuty później w kolejnej kontrze pięciu graczy w żółto-niebieskich strojach i tylko jeden nasz obrońca. Na te ostatnie chwile zawodów pozostajemy jednak w grze, bo gospodarze tą akcję najzupełniej sknocili, oddając niechlujny strzał obok słupka. Czy te niewykorzystane sytuacje się zemszczą ? Sędzia zawodów zerka raz na zegarek, raz na wydarzenia boiskowe. Panie sędzio, proszę tego jeszcze nie kończyć, mamy jeszcze trzydzieści sekund z doliczonego czasu gry !. Stal jeszcze raz podrywa się do walki, świetny strzał z dystansu naszego gracza, bramkarz Elany jakimś cudem wyjmuje piłkę którą wielu widziało w siatce. Piłka po odbiciu przez bramkarza znów w polu karnym, w dobrej sytuacji nasz skrzydłowy, który dogrywa płasko w pole karne. O rany… jakim cudem nie dotarła do naszego gracza, który miał parę metrów do bramki i musiałby ją zmieścić między słupkami ?. I skąd się wziął tam toruński obrońca, który zastopował okrągły przedmiot ? Sędzia gwiżdże po raz ostatni i te pytania już nie mają sensu. Za to sens ma ta stalowowolska drużyna, która przez dobre dwadzieścia minut, może pół godziny pokazała, że potrafi atakować z pomysłem. Taki zespół, tylko w dłuższym wymiarze czasowym chcemy oglądać.

Tym razem nie dla Stali smak zwycięstwa. To posmakowało graczom Elany zapewne lepiej jak smaczne wyroby rodem z Torunia. Bo to jest pierwsze zwycięstwo przed własną publicznością na trzecim szczeblu rozgrywkowym od grubo ponad 4 lat. A  wtedy jeszcze był przecież podział na grupy.

Spotkanie w Toruniu przebiegało w bardzo dobrej atmosferze. Na boisku zawodnicy szanowali swoje kości grając z duchem fair-play. Nawet te trzy żółte kartki pokazane gospodarzom trzeba zakwalifikować do zagrań taktycznych. Z kolei na trybunach z obu stron prowadzony był głośny, kulturalny doping z obu stron. Panowie Piłkarze, a szczególnie Panowie Kibice – czy nie można by  tak częściej ?

Stal zagrała w składzie:Frątczak – S. Łętocha (54. Kitliński), Trąbka, Dadok, Mroziński (76. Stelmach), Mistrzyk, Czajkowski, Sobotka, Dziubiński (62. Trubeha), Żyliński, Janiszewski.

Za nami III kolejka II ligi. Porażka wypchnęła Stal na 6 miejsce w tabeli. Liderem jest łódzki Widzew do którego tracimy zaledwie 1 punkt i z którym gramy za tydzień w Boguchwale.

z Torunia Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz