Stalówka z pełną pulą

0
197
Stal Stalowa Wola - Gryf Wejherowo 4-2, 4.11.2018

                         Ponure wczesne niedzielne popołudnie na stadionie w Boguchwale rozjaśnili II – ligowi piłkarze ze Stalowej Woli i Wejherowa. Stworzyli oni ciekawe piłkarskie widowisko, zainicjowali wiele podbramkowych sytuacji, a co najważniejsze strzelili dużo goli. Stal pokonała Gryf 4-2 (2-2) zdobywając bramki autorstwa: dwie Adama Waszkiewicza –  w 25 i 32 minucie, Piotra Mrozińskiego w  59 minucie oraz Michała Mistrzyka w 71 minucie. Dla Gryfu celnie strzelali  Piotr Kołc w 30 minucie oraz Maciej Koziara w 35 minucie.

Piłkarze Gryfu Wejherowo to jedna z ekip najwięcej  tracących goli w II lidze.  To nie jest jednak ligowy kopciuszek, przynajmniej w tym sezonie –  w kilku ostatnich meczach Kaszubowie również sami się rozstrzelali aplikując rywalom po kilka bramek i choć naszym zawodnikom w dotychczasowych potyczkach nieźle się wiodło, ten rywal wyglądał na wymagającego.

Początek meczu potwierdzał duże możliwości ofensywne obu drużyn, ale także nie najpewniejszą grę w formacjach obronnych. Pierwsi zaatakowali gospodarze, ale w 4 min. to wejherowianie po prostopadłym podaniu mieli wyborną okazję, a ekipa Stali wiele szczęścia. Zawodnik Gryfu w sytuacji sam na sam z Łukaszem Konefałem zrobił wszystko jak należy, lecz piłka po jego strzale trafiła w słupek. Szybki oraz interesujący początek meczu zwiastował kolejne sytuacje. Stalówka grała odważnie, jednak goście kleili niezłe zagrania i nasi obrońcy na spokój liczyć nie mogli. W końcu w 19 min. parę zagrań z pierwszej piłki zaprezentowali piłkarze ze Stalowej Woli, piłka trafiła na czystą pozycję do Michała Trąbki, a ten w polu karnym chciał objechać bramkarza Gryfa, ale został sfaulowany. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł Michał Mistrzyk. Na linii bramkowej jak poparzony wrzątkiem podskakiwał golkiper przyjezdnych, do tego stopnia, że zdołał zagrodzić lot piłki w środek bramki. Stalowcy nie przejęli się takim obrotem sprawy. Mistrzyk z kolegami starali się jeszcze bardziej, zamykali przeciwników w obrębie pola karnego i już 6 minut później doczekali się nagrody. Trąbka otrzymał piłkę przy bocznej linii boiska, dynamicznie wbiegł w pole karne i oddał kąśliwy strzał, który przed siebie odbił wejherowski bramkarz. W pobliżu stał Adam Waszkiewicz, dołożył nogę i Stal prowadziła 1-0. Stalowowolanie nie cieszyli się z tego faktu długo. Gdy boiskowy zegar odliczał sekundy do upływu pół godziny gry, bardzo dobrą wrzutkę z kornera silnie dokręcaną do bramki musnął głową gracz z Wejherowa i było 1-1. Gospodarze zareagowali bardzo szybko, absolutnie nie godząc się z remisowym rezultatem. Głęboką wrzutkę w pole karne zaserwował Adrian Dziubiński i gdy wydawało się, że futbolówka nieuchronnie zmierza za końcową linię, tam jak z trampoliny wybił się w górę Fryderyk Stasiak odgrywając piłkę do nadbiegającego Waszkiewicza, a nasz obrońca jak do tej pory nie miał żadnego gola, tak w ciągu 7 minut cieszył się już z drugiego trafienia w tym meczu. W I połowie nie dane było jednak graczom z Podkarpacia cieszyć się długo prowadzeniem. Tym razem jeszcze krócej, gdyż wystarczyły 3 minuty gry, a już było 2-2. Najpierw piłkarze Gryfu przeprowadzili akcję, lecz nie trafili w światło stalowowolskiej bramki. Jednak w kolejnej akcji lewą stroną gracze gości bezkarnie wjechali w pole karne i nie wystarczyła interwencja Konefała, bo poprawka znalazła się w naszej siatce. To nie był dobry okres gospodarzy w tym meczu. Przyjezdni z Kaszub zwietrzyli szansę na kolejną bramkę i to oni do końca I połowy byli stroną przeważającą.

Wychodzący na II część gry nasi zawodnicy wiedzieli, ze łatwo o punkty nie będzie. Stal zatem z większą koncentracją podeszła do gry obronnej, a sztab trenerski szykował się powoli do roszad w ustawieniu. Zawodnicy Gryfa wciąż mieli ochotę zademonstrować pazur mitycznego zwierzęcia, ale stalowowolanie byli żądni rewanżu za ostatnią porażkę w Łęcznej. Wcześniej, bo w 59 minucie udał się rewanż wejherowianom za korner z 30 minuty gry. Piłkę zagrywał z narożnika obok chorągiewki Trąbka i niemal skopiował zagrania zawodników Gryfu z I połowy, gdy wrzutka trafiła na głowę wyskakującego w górę naprzeciw bliższego słupka Piotra Mrozińskiego. Nasi zawodnicy trzeci raz objęli w tym meczu prowadzenie, w tym momencie 3-2. Może wreszcie do trzech razy sztuka ? Goście nie przyjmują tego do wiadomości. W 60 minucie zadrżały serca stalowowolskim kibocom, ale dla pewności spoglądamy na świetlny zegar. Całe szczęście – Stal nadal prowadzi 3-2. W 69 min. znów górna piłka leci w nasze pole karne, gdzieś tam nie piąstkuje jej nasz bramkarz. I co to, znowu remis ? Tym razem cud ratuje Stal przed utratą gola, piłka obija słupek i ląduj poza polem gry. Otwierający się coraz bardziej Gryf nie tylko  nas przeraża, ale również daje szanse na wyprowadzenie kontry. W 71 min. kilka podań w środku pola i wypuszczony na prawej flance,  piłki dopada Mistrzyk. Myli rywala, wychodzi naprzeciw bramkarza z północy kraju i nie daje mu szans. To jest pełna rehabilitacja Michała za zmarnowany rzut karny. Prowadzimy 4-2 i robimy wszystko, aby przeciwnik nie strzelił kontaktowej bramki. Ekipa ze Stalowej Woli gra mądrze i umiejętnie, chociaż Gryf nie zamierza rezygnować z korzystnego rezultatu. W 83 min. po strzale z dystansu na wysokości zadania staje Konefał, wybijając groźne uderzenie na róg. W doliczonym czasie gry jeszcze Trąbka próbuje uwieńczyć golem swój bardzo dobry występ, ale niesygnalizowany strzał mija słupek.

Stalówka nie zawiodła. Nasza drużyna dowozi zwycięstwo do końca. Był to trudny mecz, jednak zakończony efektownym wynikiem i niepodważalnie efektowną serią. Trzeci mecz pod rząd w Boguchwale Stalówka strzela po cztery bramki. Piękniej chyba być już nie może. To już koniec I części sezonu – rundy jesiennej. Na odpoczynek jednak zdecydowanie jest jeszcze za wcześnie, ponieważ w terminarzu gier jeszcze 4 mecze rundy wiosennej z ROW-em, Resovią, Elaną i Widzewem.

Stal zaprezentowała się w składzie: Konefał – Waszkiewicz, Łętocha(55. Jopek), Trąbka, Dadok(78. Żyliński), Mroziński, Stelmach, Mistrzyk, Sobotka, Dziubiński(78. Kitliński), Stasiak(74. Czajkowski).

Po 17 meczach rundę jesienną II ligi wygrywa łódzki Widzew, który jednak w tej kolejce niespodzianie przegrał z Olimpią Grudziądz. Łodzianie mają 37 punktów, wyprzedzając o 4 punkty Radomiaka i o 5 Elanę Toruń. Stal ma 26 punktów i zajmuje 7 lokatę. Zaskoczeniem in minus jest tarnobrzeska Siarka, która przez dwie kolejki była liderem, wyszalała się w pierwszych meczach, po czym przestała punktować. Sąsiadka zza miedzy ma tylko 18 punktów i w tabeli jest już na ostatnim bezpiecznym miejscu.

Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ