W bieżącym sezonie piłkarze Stali mają pecha do boisk outsiderów. Grając pierwsze z takich spotkań w 9 kolejce i mając dużą przewagę na boisku ulegli Skrze w Częstochowie, która na tamtą chwilę zamykała ligową tabelę. Minęło cztery tygodnie, a Stal wybrała się w sobotę do Elbląga na spotkanie z aktualnie ostatnią w tabeli Olimpią. Stalowowolanie przegrali w identycznym stosunku 2-3 (1-2), a gole dla naszej drużyny – niestety honorowe tylko – zdobyli Adrian Dziubiński z rzutu karnego w 19 minucie i Szymon Jopek w 70 minucie. Olimpia trafiała do naszej siatki w 22 min. (Lewandowski), w 28 min. (Sedlewski) oraz w 81 min. (Kuczałek).

                          Na północ kraju Stal wybrała się z apetytem na podtrzymanie dobrej passy. Widząc grającą w ostatnich tygodniach i strzelającą bramki jak na zamówienie ekipę z Podkarpacia konia z rzędem temu, kto upatrywał faworyta wczorajszego pojedynku w zespole gospodarzy, który jest na końcu tabeli II ligi.

Jednak trzy szczegóły koniecznie trzeba było wziąć pod uwagę. Pierwszy; to historię spotkań elblążan z naszymi piłkarzami, w których od zarania dziejów pojedynki od pierwszej do ostatniej minuty były bardzo zacięte i kończyły się remisami lub różnicą jednej bramki. Drugi; to zmiana trenera Olimpii przed tym meczem i obawa przed efektem nowej miotły. Trzeci; Stalówka nie lubi grać z drużynami z końca tabeli, co już w tym sezonie dowiodła.

Wskutek tych szczegółów kolejne spotkanie Olimpii ze Stalą było równie zacięte jak wszystkie poprzednie, nowa elbląska miotła zamiotła naszych piłkarzy do szatni bez punktów i na dodatek wyszła z tego idealna powtórka wyniku z poprzednim outsiderem Skrą, gdzie chlubę Stalowej Woli podobnie jak wtedy skarciła „czerwona latarnia” ligi.

Zaczęło się pięknie, gdyż po okresie przewagi gości już w 19 min. Stal objęła prowadzenie. Jakieś niewinne starcie w polu karnym sędzia pojedynku zakwalifikował jako zagranie nieprzepisowe elbląskiego obrońcy. Na faul to nie wyglądało, bardziej na prezent od sędziego z okazji 80-lecia klubu Stal. Rzut karny pewnym strzałem na bramkę zamienił Adrian Dziubiński. Nasi zawodnicy dalszą część meczu chcieli grać jak najmniejszym nakładem sił, ale gracze Olimpii przeprowadzali akcje na dużej szybkości i ta koncepcja egzaminu nie zdała. W 22 min. świetną centrą z dalszych sektorów lewej strony boiska popisał się jeden z miejscowych pomocników, klasyczny „rogal” przeleciał nad głowami kilkunastu zawodników, zaś pod bramką czekał już adresat zagrania i jednocześnie najwyższy zawodnik na boisku, który skierował piłkę do naszej bramki. Sześć minut później nieszczęśliwa dla gości sytuacja i piłkarze z Elbląga byli już na prowadzeniu 2-1, po soczystym strzale po ziemi swojego zawodnika. Piłka była mocno kopnięta, ale nie była jakimś nadzwyczajnym cudem, jednak łapana przez Doriana Frątczaka wpełzła do naszej bramki.  Dwie minuty wcześniej po zamieszaniu w wyniku stałego fragmentu gry pod elbląską bramką o wiele lepszy strzał oddał Adam Waszkiewicz, jednak tyle szczęścia co chwilę później przeciwnik nie miał.

Po nieco nonszalanckiej w wykonaniu  Stalówki I połowie, kolejne 45 minut wyglądało jak należy. Olimpia bardzo rzadko gościła pod naszą bramkę, natomiast goście swój cel bombardowali próbami wejścia z piłką do bramki. W 50 min. strzał Przemysława Stelmacha zostaje odbity przez bramkarza, a przy poprawce Dziubińskiego czujni są na linii bramkowej defensorzy Olimpii, zagradzając lot piłki. W kolejnej akcji pachnie wyrównującym golem, jednak bramkarz ostatniej drużyny w lidze wypluwa piłkę poza światło bramki. Zdegustowana drużyna Stali oddała inicjatywę, niemniej tylko na kilka minut. Za chwilę przyjezdni łapią oddech i rozpoczyna się frontalny atak całą drużyną. W 64 minucie kręci piłką w polu karnym Dziubiński, jest ładne dośrodkowanie Szymona Jopka. Jest też nieczysty strzał głową Sebastiana Łętochy, który jednak gdzieś tam w okolice bramki leci, ale piłka trafia w poprzeczkę. Nasza drużyna nie załamuje się takim obrotem sprawy. Gracze Olimpii próbują pressingiem uprzykrzyć życie na naszej połowie wprowadzonemu dopiero co Robertowi Dadokowi, lecz ten w najlepszym stylu uwalnia się z tych sideł i szybko przemieszcza futbolówkę do przodu na prawe skrzydło. W pole karne elbląskich piłkarzy frunie długie dośrodkowanie, znakomicie zamyka lewą flankę Dziubiński przez odegranie głową, a podaną jak na tacy piłkę filmowym strzałem pakuje pod poprzeczkę Jopek. Dopinamy więc tą przewagę golem wyrównującym i … jedziemy dalej. Dobrze to wygląda przez kolejne minuty, lecz potem im bliżej końca meczu tym animuszu ze strony naszych zawodników jest coraz mniej, mimo iż na murawie pojawiło się kilku świeżych graczy. W 81 min. na strzał z podskakującej piłki decyduje się zawodnik Olimpii, odległość do bramki prawie 30 metrów, a mimo to uderzenie ląduje w naszej bramce. Strzał cudowny, strzał idealny, ale czemu przy artylerzyście z Elbląga nie było naszej przeszkody ?

Przybysze ze Stalowej Woli starali się do końca oblegać bramkę miejscowych, lecz tak samo jak w Częstochowie mecz zakończył się przykrym finałem. Co udało się w poniedziałek z tą mocniejszą Olimpią – grudziądzką, nie udało się z tą ostatnią w tabeli – elbląską. Dwóch zwycięstw w tych meczach nie udało się ugrać, mimo olimpijskiej formy Dziubińskiego zaprezentowanej przeciwko obu Olimpiom. Dziś znowu udział przy dwóch golach – bramka plus asysta i to jaka.

Zamiast punktów po meczu z outsiderami pozostaną bóle głowy. Komu będą doskwierały najbardziej ? Naszemu bramkarzowi, który w wyjściowym składzie zaprezentował się po raz pierwszy od meczu w… Częstochowie, linii defensywnej oraz pozostałym zawodnikom, co to podobnie jak wtedy naharowali się na całym boisku bez efektu końcowego. Dyskomfort najwyższej części ciała da o sobie znać jeszcze sztabowi trenerskiemu, kierownictwu klubu, kibicom w zielono-czarnych szalach jeżdżących za drużyną po całej Polsce i sporej części sprzymierzeńców Stalówki. Sportowe wahadło huśtawki nastrojów po pięciu dniach zmieniło położenie.

Stal grała w zestawieniu: Frątczak – Waszkiewicz, Janiszewski, Czajkowski, Jopek (76′ Żyliński), Sobotka (C), Mroziński, Stelmach (69′ Dadok), Trąbka, Dziubiński, Łętocha (80′ Kitliński).

Po rozegraniu 13 spotkań piłkarze ze Stalowej Woli są na 11 miejscu. Stal ma w dalszym ciągu 17 punktów. Na prowadzeniu umocnił się Widzew, który ma już 30 punktów.

                                                               Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ