Blamaż w Bytowie

0
156
Bytovia Bytów - Stal Stalowa Wola 4-1 (3-0), 17.08.2019

                    Z ponad 600-kilometrowego wyjazdu piłkarze Stali Stalowa Wola wracają bez punktów i z wysoką porażką. W odróżnieniu od wcześniejszego wyjazdu do Pruszkowa nasz zespół tym razem miał fatalną pierwszą połowę, czym pogrzebał sobie szanse na korzystny wynik. Stal uległa Bytovii 1-4(0-3), a jedynego gola dla naszej drużyny zdobył Filip Wójcik w 53 minucie spotkania.
                    Do dalekiego Bytowa, najmniejszej ze wszystkich siedzib drużyn drugoligowego szczebla, 17-tysięcznej miejscowości wybrali się dzisiejszej soboty piłkarze ze Stalowej Woli na mecz z Bytovią. To był pierwszy kontakt obu drużyn. Bytovia przez ostatnie 5 lat grała w I lidze, natomiast nasi futboliści murawy pierwszoligowego stadionu od 10-ciu sezonów nie mają nawet szansy powąchać. Z kolei wcześniej, gdy obu klubom zdarzyło się zagrać na drugoligowym froncie, liga była podzielona na grupy a z przyczyn geograficznych ekipy nie występowały w tej samej. Pierwsza historyczna potyczka między tymi drużynami lepiej więc, by … z tej historii została wymazana. Było to bolesne zderzenie z rzeczywistością, nie pierwsze w tym sezonie.
Zaczęło się w zasadzie tak samo. Pierwsze 10 minut gry to przewaga gości ze Stalowej Woli, którzy szukali zarówno dobrych sytuacji, jak też strzałów z dystansu. Przewaga Stali została udokumentowana statystycznie w 3, 6 i 8 minucie gry, kiedy drogi do bramki szukali kolejno: Filip Wójcik, Michał Płonka i Robert Dadok. Okazało się jednak, że były to miłe złego początki. Pierwsza groźniejsza akcja miejscowych zakończyła się od razu bramką. Stały fragment gry, niezdecydowanie bramkarza i obrońców i nadsańscy gracze musieli od 11 minuty odrabiać stary.
W 19 minucie to jednak gospodarze mogli podwyższyć wynik. Ostry strzał z dystansu w 19 minucie minął blisko prawy słupek bramki Łukasza Konefała. W odpowiedzi jednak mogło dojść do wyrównania. Michał Mistrzyk oddał kąśliwy strzał z ponad dwudziestu metrów, a piłka prześliznęła się tylko po końcowej linii, niedaleko z lewej strony bramki bytowian.
Chwilowa wymiana ciosów zakończyła się niepomyślnie dla stalowowowolan. Piłkarz Bytovii oddał nie nadzwyczajnej urody strzał zza pola karnego z którym Konefał sobie nie poradził i było już 2-0 dla gospodarzy. W 30 minucie piłkarze zmarnowali dobrą pozycję na kontaktowego gola. Na przedpolu powalczył Piotr Mroziński, podał to Łukasza Zjawińskiego, a ten uruchomił Płonkę wychodzącego na czystą pozycję. Pomocnik Stali strzelił jakby nie jadł cały dzień posiłku, a na dodatek wprost w bramkarza.
Kolejne kilkanaście minuty bytowianie kontrolowali przebieg wydarzeń, a Stalowcy bezsilnie starali się coś wskórać. Gdy już upłynęło 45 minut gry a piłkarze w doliczonym przez sędziego czasie myśleli o odpoczynku, w niegroźnej sytuacji na skraju naszego pola karnego doszło do faulu na graczU pomorskiej drużyny. Sędzia podyktował rzut karny i choć Konefał wyczuł intencję strzelającego, przy stanie 3-0 do przerwy praktycznie było już po „herbacie”.
Kilka minut po przerwie zdecydowanie zaatakowali stalowowolanie. Kotłowało się w polu karnym spadkowicza z I ligi, ale celowniki ustawiano wśród gości fatalnie. Piłka w dogodnych pozycjach strzałowych miałaby problem ze zmieszczeniem się w bramce rugby… W kolejnej sytuacji głową z bramki wybił futbolówkę obrońca miejscowych. Zdobywanie bramek to wszakże nie czary, ani większa filozofia. Udowodnił to Wójcik, dokładając odpowiednio nogę do którejś już w tej samej akcji piłki z lewej strony. Nasz zawodnik znalazł wreszcie drogę do siatki, a przy stanie 1-3 nadzieje chwilowo odżyły. Choć i tak były płonne, całkowicie prysły w ciągu kilkudziesięciu sekund. Najpierw w 65 minucie piłkarz Bytovii zwiódł obronę Stali, znalazł lukę pomiędzy naszymi graczami oraz przy krótkim rogu bramki Konefała. Kropnął jak rzemieślnik dobrze wykonujący swoje obowiązki i było już 4-1. Niewiele potem drugi faul, tym razem zupełnie niepotrzebny, gdyż w środku boiska sprokurował Kacper Śpiewak i za drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną musiał się udać do szatni. Grający w dziesiątkę piłkarze Stali nie mieli już wielkiego manewru, natomiast gospodarze nie mieli specjalnego interesu by do rozpalonego na przedpolu Stali ognia dodawać oliwy. Wynik spotkania już do końca się nie zmienił, co biorąc pod uwagę przebieg spotkania jest to stosunkowo niewielki wymiar kary. Drugi wyjazd i drugi wynik 1-4, który tak naprawdę jest blamażem.
BYTOVIA BYTÓW – STAL STALOWA WOLA 4-1 (3-0)
1-0 11 min. Krzysztof Bąk
2-0 22 min. Norbert Hołtyn
3-0 45 min+1 Daniel Feruga
3-1 53 min. Filip Wójcik
4-1 65 min. Karol Czubak

Stal Stalowa Wola była reprezentowana w Bytowie przez następujących graczy: Łukasz Konefał – Adam Waszkiewicz, Szymon Jarosz, Kacper Śpiewak, Michał Mistrzyk – Filip Wójcik (71 min. Łukasz Pietras), Piotr Mroziński, Przemysław Stelmach, Michał Płonka (76 min. Szymon Jopek), Robert Dadok (76 min. Bartłomiej Ciepiela) – Łukasz Zjawiński (76 min. Michał Fidziukiewicz).
Po rozegraniu niepełnej IV kolejki rozgrywek II ligi prowadzi Resovia, która już uzbierała 10 punktów. Stalowowowolska Stal z 1 punktem zamyka stawkę. Warto ogłosić jakiś alarm, gdyż już za 4 dni, w środę 21 sierpnia w Boguchwale mecz 5 kolejki z Błękitnymi Stargard, a dalsze gubienie punktów może być brzemienne w skutkach.

                                              Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz