Polska w fotelu lidera

0
237
Polska - Łotwa 2-0 (0-0), 24.03.2019, fot. Tomasz Weber

                   Długo się nasi reprezentacyjni piłkarze męczyli z przeciętnym zespołem Łotwy w swoim drugim meczu eliminacji Euro 2020. Rywale z północnego wschodu przez pięć kwadransów nas straszyli choć widać było, że w tym spotkaniu gole dla Polaków paść muszą. 51 tysięcy widzów na Stadionie PGE Narodowym na chwile radości czekali do ostatniego kwadransa. Polska po golach Roberta Lewandowskiego w 76 min. oraz Kamila Glika w 84 min. pokonała Łotwę 2-0 (0-0).
                  Na kilka zmian zdecydował się selekcjoner Jerzy Brzęczek w porównaniu z inaugurującym eliminacje, czwartkowym meczem wyjazdowym z Austrią. O ile w formacji defensywnej roszady były wymuszone wirusem w kadrze i niepełną dyspozycją dwóch obrońców, o tyle gra parą napastników Lewandowski – Piątek była już zamierzona.
Łotysze bardzo dobrze taktycznie przygotowali się do tego meczu, grając na swoim przedpolu liczbą siedmiu, ośmiu zawodników i wychodząc do ofensywnych poczynań w maksymalnie dwóch, trzech graczy. Polski wilk był więc tylko syty, a łotewska owca cała. Nie minęło dobrze dwie minuty, jak skazywany przed meczem na bezrobocie w naszej bramce Wojciech Szczęsny musiał się natrudzić, by odbić do boku pierwszy strzał rywala.
Później polscy piłkarze z biegiem czasu przejmowali inicjatywę, lecz łotewscy zawodnicy też starali się odgryzać. Sytuacji stuprocentowych jednak brakowało. Dopiero w 19 minucie strzału zza pola karnego próbował Robert Lewandowski, ale bramka stała jednak parę metrów w lewo. Sześć minut później nasz najlepszy snajper po perfekcyjnym zagraniu Grzegorza Krychowiaka świetnie przyjął podanie, lecz interwencja bramkarza była z najwyższej półki i dalej na Narodowym oczekiwano bramki. W 35 minucie znów Lewandowski był blisko strzelania gola, ale po technicznym uderzenia piłka odbiła się od słupka i wróciła na przedpole, ale z dobitką nie było nikogo. Kilka minut później to znowu piłkarze Łotwy ośmielili się zagrozić. Wtedy znów Szczęsny pokazał, że nie wyszedł na boisko tylko po to, aby odstać swoje między słupkami. Polacy jeszcze przed przerwą zwiększyli tempo, wcześniej Krzysztof Piątek, a potem ponownie Lewandowski decydowali się na strzały. Lecz ich kopnięcia były zblokowane przez rywali. Pierwsza połowa meczu piłki nożnej, w której dominowały elementy żywcem wyjęte z innych dyscyplin sportu, zakończyła się bezbramkowo. Polacy uparcie zakładali w niej zamek hokejowy z którego niewiele wynikało, a Łotysze ustawiali niczym zgrani siatkarze potrójny blok, gdy do piłki dochodził zwłaszcza Lewandowski, ale też Piątek.
Druga część rozpoczęła się od bardziej dynamicznych zagrań Polaków. W 48 minucie dał o sobie znać Kamil Grosicki, a w 48 minucie bramkarz przeciwników pokazał najwyższą klasę po strzale Piątka. W 58 minucie blady strach targnął warszawskim obiektem. Łotysze się bronili, przejęli piłkę i zagrali do przodu, a jeden z ich kolegów pognał za nią z własnej połowy jak poparzony. Trzech naszych obrońców się tego nie spodziewało, jednak wracali za akcją. Piłka została ostatecznie w momencie strzału wyblokowana przez Kamila Glika na rzut rożny, niemniej to łotewski napastnik pluł sobie ze złości w brodę. W 61 minucie Grosicki kolejny raz zagroził bez efektu bramce rywali, a minutę później nadzieje kibicom zgromadzonym na stadionie dał wpuszczony na boisko Jakub Błaszczykowski.
Przewaga rosła i wydawało się że to już kwestia jednej czy dwóch akcji, by reprezentanci Polski mogli objąć prowadzenie. W 75 minucie sędzia podyktował rzut wolny z odległości idealnej dla Lewandowskiego, ale ten uderzył w mur. Na szczęście następny strzał napastnika Bayernu trafił do siatki ! Kapitalną robotę w lewym segmencie pola karnego wykonał Arkadiusz Reca, posyłając piłkę do „Lewego” niczym beret na głowę, a ten już mógł wybrać konkretną część bramki, gdzie nie było łotewskiego golkipera. W 83 minucie Lewandowski wypatrzył wchodzącego w „piątkę” Przemysława Frankowskiego, a ten mając praktycznie pustą bramkę wycelował w stojącego w jej rogu bramkarza północno – wschodnich rywali. Chyba za mało rozgrzany był nasz pomocnik, który kilka chwil wcześniej pojawił się na placu gry. Nie było gola, pozostał naszym rzut rożny. Wykonujący korner Błaszczykowski nie chciał być gorszy od Recy i równie dobrze co on zacentrował do Glika, a nasz defensor najczęściej wie co się w takich sytuacjach robi. Pewny strzał do siatki i Polska prowadziła 2-0 ! Ostatni kwadrans był najciekawszym okresem tego widowiska, gdyż poza golami kibice oglądali wiele dobrych akcji, tak ze strony polskiej jak też łotewskiej. Zwycięstwo cieszy, gra trochę mniej, jednak z przeciwnikami takiego pokroju nie jest łatwo. Nasi reprezentanci konsekwentnie walczyli o gole i chwała za to, że dwie bramki udało się wcisnąć.
POLSKA – ŁOTWA 2-0 (0-0)
1-0 ROBERT LEWANDOWSKI 76 min.
2-0 KAMIL GLIK 84 min.
Skład reprezentacji Polski w tym meczu: Wojciech Szczęsny – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Michał Pazdan, Arkadiusz Reca – Kamil Grosicki (od 83 min. Przemysław Frankowski), Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich (od 62 min. Jakub Błaszczykowski) , Piotr Zieliński – Krzysztof Piątek (od 87 min. Arkadiusz Milik), Robert Lewandowski.

W innych meczach II serii spotkań grupy „G” elimacji Euro 2020Izrael wygrał z Turcją 4-2, a Słowenia zremisowała z Macedonią 1-1. Polska reprezentacja zasiada więc w fotelu lidera, samodzielnie przewodząc w grupie z dorobkiem 6 punktów. To bardzo udany początek tych eliminacji. Obyśmy tej pozycji do ich końca nie opuścili.
                                                              Krzysztof Szkutnik

P.S. Serdecznie dziękuję Tomkowi Weberowi za współpracę w trakcie tego meczu

Dodaj komentarz