34 rocznica męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki

0
274
Górsk - Pomnik w miejscu uprowadzenia ks. Popiełuszki

                      Za kilka dni minie już 34 lata od śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Dla wielu ludzi pracy oraz kościoła związanych głównie z tamtym okresem to czas wspomnienia niezłomnego Kapłana, który był niewygodny dla ówczesnego aparatu władzy, wskutek czego poniósł śmierć w nie do końca wyjaśnionych do dzisiaj okolicznościach.

                       Jerzy Popiełuszko urodził się 14 września 1947 roku w chłopskiej rodzinie we wsi Suchowola na białostoczyźnie. Od najmłodszych lat był dzieckiem wyróżniającym się głęboką religijnością. Jako typ samotnika,  już w czasie nauki szkolnej swoje myśli kierował coraz mocniej ku Bogu. W rodzimym kościele parafialnym był ministrantem. Po zdanej maturze, 24 czerwca 1965 roku wstąpił do Wyższego Metropolitarnego Seminarium Duchownego w Warszawie. W czasie studiów został powołany do zasadniczej służby wojskowej, a tam był surowo traktowany – tak właśnie postępowano wtedy z klerykami w Polsce. Łatwego życia nie miał żaden z nich, a tym bardziej późniejszy ksiądz Jerzy. Święcenia kapłańskie przyjął 28 maja 1972 roku z rąk prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego. Znaczenie księdza Jerzego zaczęło błyskawicznie rosnąć od sierpnia 1980 roku, gdy związał się ze środowiskami robotniczymi, aktywnie wspierając NSZZ „Solidarność”. Jego działalność wpisała się w okres oporu społecznego, strajków i stanu wojennego. Odprawiał msze dla strajkujących w Hucie Warszawa, a po wprowadzeniu stanu wojennego organizował również akcje charytatywne. Podejmował różnorakie działania w służbie osobom krzywdzonym i prześladowanym. Wśród mas robotniczych obdarzany był coraz większych autorytetem. Głównie przez organizację  i celebrowanie cyklicznych mszy świętych za Ojczyznę oraz głoszone nań homilie, ale również organizację pierwszej pielgrzymki ludzi pracy na Jasną Górę. To nie mogło umknąć uwadze komunistycznej władzy. Został oskarżony o angażowanie się w działalność polityczną, zaczęła się inwigilacja i działania operacyjne, pojawiły się groźby, które przybierały na sile. Miało to zastraszyć i zniechęcić, a docelowo zastopować aktywność księdza Jerzego. Skoro to jednak nie dało władzy oczekiwanych efektów, postanowiono przejść do radykalnych działań. 13 października miała miejsce pierwsza nieudana próba porwania Kapelana „Solidarności”. Niedaleko Gdańska próbowano zatrzymać samochód rozbijając jedną z jego szyb kamieniem. Oprawcy mieli też ze sobą narzędzia zbrodni, których jeszcze tego wieczoru nie zdołali użyć. Sześć dni późnej szykany przerodziły się w bestialskie czyny. Ksiądz Popiełuszko wracał z Bydgoszczy po mszy świętej, którą odprawił dla duszpasterstwa ludzi pracy, zaproszony przez tamtejszą wspólnotę. W szczerym lesie niedaleko Górska – wsi położonej kilka kilometrów na zachód od Torunia – zasadzkę przygotowali ludzie służby bezpieczeństwa ubrani w mundury funkcjonariuszy wydziału ruchu drogowego milicji. „Przebierańcy” pod przykrywką przekroczenia prędkości zatrzymali do rzekomej kontroli auto, którym wracał do Warszawy duszpasterz. Doszło do uprowadzenia i pobicia kapłana oraz wrzucenia do bagażnika samochodu oprawców. Dalszy dramat rozgrywał się na trasie kolejnych kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu kilometrów. Na stacji benzynowej w Toruniu – tam porywacze uzupełniali paliwo –  ksiądz próbował uciec, lecz to tylko wzmogło agresję i okrucieństwo przestępców. Ci dalej poniewierali księdza, a potem skrępowali. Takich przystanków organizowanych przez zwyrodnialców mogło być kilka. Tak było aż do okolic Otłoczyna przy drodze krajowej Toruń – Włocławek, gdzie bandyci zatrzymali pojazd, wyciągnęli związanego księdza, wywlekli w głąb lasu około 300 metrów i tam najprawdopodobniej zakatowali. To okolica polskiej grozy, kojarząca się nie tylko z tą tragedią. Dosłownie kilkaset metrów od tego miejsca doszło dokładnie 50 miesięcy wcześniej do największej katastrofy kolejowej w kraju, kiedy zginęło 67 osób. Dzisiaj w miejscu rozprawienia się z księdzem Jerzym przechodzi autostrada A1.

Ostatnim aktem mordu księdza Popiełuszki było przewiezienie duchownego na tamę we Włocławku, obciążenie ciała workiem z kamieniami i wrzucenie z kilkunastu metrów do Wisły. Czy ksiądz Jerzy mógł jeszcze pobity do nieprzytomności konać, czy stało się to już we wspomnianym lesie pod Otłoczynem, tego już raczej się nie dowiemy.

Gdyby 19 października 1984 roku nie doszło do tych dramatycznych zdarzeń, w terminarzu tego niezłomnego duszpasterza kolejną wyjazdową misją była Stalowa Wola, skąd z parafii Matki Bożej Królowej Polski czekało zaproszenie…

Od trzydziestu czterech lat trwa nieprzerwanie w naszym narodzie pamięć o tych skandalicznych wydarzeniach. Hołdy oddawane księdzu Jerzemu doprowadziły do beatyfikacji polskiego męczennika, która miała miejsce na placu Piłsudskiego w Warszawie 6 czerwca 2010 roku, w czasie podróży apostolskiej papieża Benedykta XVI do Polski.

Powstało wiele symboli nie pozwalających na zapomnienie chwil niepewności, trwogi,  a już później przerażenia,  rozpaczy, a może nawet narodowej histerii. Los księdza od momentu porwania nie był znany przez 11 dni, a potem… Rzesze ludzi nie mogły uwierzyć w to co się stało. W takich momentach trudno było opanować emocje.

W miejscu porwania w lesie koło Górska nasi rodacy postawili pomnik – przewrócony krzyż. Choć to dzisiaj bardzo ruchliwa trasa, wielu kierowców zatrzymuje tam pojazdy,  włącza  światła awaryjne, a ludzie zapalają znicze. W samym Górsku znajduje się kompleks Centrum Edukacji Młodzieży im. Księdza Jerzego Popiełuszki wraz z muzeum poświęconym Błogosławionemu. W Polsce wybudowano kilkadziesiąt pomników, a imieniem Błogosławionego księdza Jerzego nazwanych jest wiele ulic, kilkanaście rond i kilka placów. Symbole pamięci mamy również w naszym mieście. Na frontonie Konkatedry wmurowana jest pamiątkowa tablica, gdzie przy wielu okazjach składane są wieńce, kwiaty, a niejednokrotnie płynie pieśń czy modlitwa i palą się znicze. Sama nasza Bazylika Mniejsza znajduje się właśnie przy ulicy Błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki. To nie wszystko. Stalowa Wola nie zapomina o kolejnych rocznicach okrutnego mordu kapłana. Z inicjatywy Urzędu Miejskiego w Stalowej Woli oraz Zarządu Regionu NSZZ Solidarność Ziemia Sandomierska przy współpracy z Regionem Podlaskim mieszkańcy miasta mogli za pośrednictwem kultury poznać biografię Kapłana. 3 października 2018 roku w Miejskim Domu Kultury wystawiono dramatyczną sztukę teatralną pt. ”Popiełuszko”. Uczestnicy byli świadkiem przepięknego, refleksyjnego spektaklu, po którym długimi, rzęsistymi oklaskami nagrodzono kunszt wykonawców.

Wszystko po to, aby męczeństwo Błogosławionego księdza Popiełuszki było wciąż żywym świadectwem miłości do człowieka, Boga, Narodu i Ojczyzny. By rodacy zamiast skakać sobie do gardeł w imię własnych, oczywiście różniących się niemal zawsze, lecz często małostkowych interesów, szanowali prawdę i wartości. By już żadna grupa ludzi, żadna władza w Polsce nie dała się zwariować na punkcie nienawiści do rodaków rządnych bezpieczeństwa, sprawiedliwości i kontemplacji narodowej. By w Ojczyźnie naszej już nigdy nie do chodziło do tak gorszących, makabrycznych, haniebnych i wstydliwych scen.

                                                                                    Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ