Ślady potopu szwedzkiego w Racławicach pod Niskiem

0
334

Wstęp

Gdy będziecie przemierzać drogę krajową numer 77 w stronę Przemyśla, po prawej stronie na samym końcu miejscowości Racławice znajduje się kurhan. Na nim stoi wielki krzyż dębowy, a obok niego położony jest kamień, z napisem: “28 Marca 1656 roku w czasie tak zwanego potopu szwedzkiego pod Niskiem i Racławicami rozegrała się tam bitwa stoczona przez wojska koronne dowodzone przez Hetmana Wielkiego Koronnego Stefana Czarnieckiego z wojskami szwedzkimi dowodzonych przez samego Króla Karola Gustava. Dzielni piechurzy chłopscy skutecznie osłaniali odwrót polskiej jazdy dzielnie stawiając opór nacierającym z różnych stron armii szwedzkiej. Z ponad dwutysięcznego oddziału poległo za ojczyznę tysiąc dwieście partyzantów chłopskich. Ta mogiła i krzyż w Racławicach upamiętnia tamtejsze wydarzenia dla pokoleń ofiarę krwi złożoną w obronie ojczyzny i wiary (…). W hołdzie dla tamtejszych bohaterów w okrągłą 355. Rocznicę bitwy pod Niskiem. Racławice dzień 28 marca 2011 roku. Mieszkańcy wsi Racławice”

Szwedzki plan zajęcia polski południowo-wschodniej

Próba zajęcia przez Szwedów obszarów obecnego województwa podkarpackiego nie powiodła się. Nie zdołali oni zdobyć Lwowa, ponieśli klęskę przy próbie zajęcia Jarosławia. Król Szwedzki Karol Gustav w wyniku niepowodzeń w południowo-wschodniej Polsce, natychmiast podjął decyzję o wycofaniu się w kierunku północnym w okolice Sandomierza. Ich odwrót odbywał się w bardzo niekorzystnych warunkach, w deszczu, grząskimi traktami, braku zapasów żywności oraz nom stop atakujące ich ze wszystkich stron sił polskiej partyzantki oraz regularnych oddziałów dowodzonych przez hetmana Stefana Czarnieckiego.

Szedłem nom stop, krok w krok za królem szwedzkim wzdłuż brzegu Sanu do Wisły, nie dając jemu ani jednego dnia odpoczynku i przy okazji odnosiłem przy tym znaczne korzyści. Jego wojsko zaś” –Tak po potopie szwedzkim opisał pościg za królem szwedzkim Stefan Czarniecki- było ciągle zaniepokojone i znikąd niemające posilenia, nie mieli przy sobie żywności, codziennie tracił zbyt wiele swoich ludzi, za równo przez nędze jak i przez nasze szable”.

Nieudana próba schwytania Karola Gustava

Niewiele brakowało, aby szwedzki król Karol Gustav dostał się w polskie ręce (schwytanie było zaplanowane w Rudniku). Siedemnastowieczny polski pisarz Wespazjan Kochowski w swojej “Historii panowania Jana Kazimierza” (Według tłumaczenia Edwarda Raczyńskiego) opisał to wydarzenie z Rudnika z marca 1656 roku:

“Król Szwedzki Karol Gustav wpadł był w ostatnie niebezpieczeństwo w Rudnicach (Staropolska nazwa Rudnika nad Sanem): przybrał do swojej obrony odważniejszych Szwedów, którym to kazał im dufając u plebana tamecznego kazał sobie nagotować dużo żywności. Co tylko skosztował pierwszej potrawy, jego warta dała mu znać, że Polacy napadli. Natychmiast wypadła jego assysentacja, która wsiadła później na swoje konie, sam król wsiadł na konia i rzucił się w kierunku atakujących Polaków. Zatem Szandarowski, porucznik księcia Jaremy Wiśniowieckiego ze swoimi chorągwiami uderzył na Szwedów, nie wiedząc, że na terenie plebani przebywa sam król Szwedzki Karol Gustav, który jeszcze na ten czas nie złączył się ze swoją ochroną osobistą, gdy Szwedzi się bronili, król dwa razy wystrzelił z pistoletu prochowego, dufając rączemu koniowi, uszedł z tego cało, a Polacy gnębiąc siły Szwedzkie, zabawili się…”  I tak Karol Gustav uniknął polskiej niewoli. A sam Szandarowski w Rudniku zdobył jego szatę, sztandar szwedzki, szarfę królewską i zastawę stołową Karola Gustava.

Bitwa pod Niskiem

Wycofując się z Jarosławia Szwedzi założyli obóz w rejonie Racławic i Niska. Król Szwedzki uznał, że należy się odpoczynek zmęczonemu już wojsku i ich koniom należy im dać wypocząć. Czarniecki przy pomocy wojska Aleksandra Hilarego Połubińskiego planował atak na ten obóz, rozbijając Szwedów pod Niskiem, nękając ich a dwóch stron. Niemiecki profesor uniwersytetu w Heilderbergu, Samuel von Pufendorf. W roku 1671 przybył on do Królestwa Szwedzkiego do powstałego uniwersytetu w Lund. Był znanym historykiem w tamtych czasach na podstawie wielu kronik i relacji tak opisał wydarzenia, które miały miejsce w marcu 1656 roku pod Niskiem:

Jakoż szwedzki król dał swoim zmęczonym wojskom na skutek uciążliwej drogi przebywającej przez tyle dni w panującym u nich głodzie, z powodu braku taboru żywności, pragnął im użyczyć trochę spokoju. Dlatego w przeciwieństwie do dni poprzednich nakazał mu o staranie o żywność w okolicznych osadach, ponieważ nie uwierzył, że siły wrogie (Siły Czarnieckiego) mogły poprzez przez te trudne do pokonania drogi mógł niemal natychmiast przebyć na miejsce obozu. A tymczasem poprzez swoją chytrość i żwawość pojawił się w obozie, gdy już większa część konnicy szwedzkiej wyruszyła w poszukiwaniu paszy, a pozostałe oddziały zeszły z konia. I wtedy liczący kilka tysięcy szlachty oddział wyskoczył nagle z nieopodal rosnącego tam lasu i przepędził pod sam obóz ostatnią straż liczącą 60 jezdnych. Na to zamieszanie szwedzki król pierwszy ze wszystkich swoją własną ręką wypalił z dwóch armat dla dania sygnału oraz rozkazał swoim trębaczom zatrąbić pobudkę. Następnie Karol Gustav wsiadł na swojego konia poprowadził pieszy oddział i inne legie w kierunku sił polskich. Kontratak polskiej szlachty został zahamowany, który w swoich planach miał zamiar zaatakować pozostałe posterunki. W międzyczasie fińskie legie Gustava Kurkiusza i Fabiana Berengariusza za przykładem swojego króla wsiadłszy oni na swoje konie i wyruszyły przeciwko wojskom polskim zmuszając Polaków do odwrotu, gdyż nie spodziewał się on tak szybkiego kontrataku. Między czasie Duglassiusz osiadł na konie razem ze swoim oddziałem, a także Wittenberczyk z pozostałymi podlegającymi mu legiami nadciągnął. Sam Król, ile tylko mógł ścigać polskie oddziały, atakował ich, gdyż spodziewał im zadać niemałą klęskę, zanim oni mogą zdołać przejść przez grzęzawiska. Tymczasem sam Stefan Czarniecki zdołał obsadzić oddziałem, który liczył 2 tysiące chłopów, który pędzące do walki z samym Duglassem chłopskie oddziały wpędziły go w zasadzkę, skąd on, który się spodziewał się spotkać regularne siły koronne, został zmuszony do walki z chłopami. W ślad za nim podążył sam król, ale gdy zobaczył, że w składzie tego oddziału są chłopi, Karol Gustav postanowił zwrócić się w pogoń za Czarnieckim, zaś Duglass zdążył zabić już 1200 chłopów, gdyż niewielu udało się stamtąd wymknąć. W czasie tej zwłoki Hetman Czarniecki pospiesznie się przedarł z większością swojego wojska przez wąskie drogi leśne i uszedł cało z tego pościgu Karola Gustava.”

Plan ataku na wojska szwedzkie

Plan ataku na armię szwedzką i rozbicie jej nie miał prawa się powieść. Pułkownik Polubiński ze swoim wojskiem się spóźnił na miejsce walki o równo dwie godziny, wtedy już Czarniecki ze swoją armią uchodził już w kierunku Sandomierza. Ta bitwa zakończyła czas nękania Szwedów od czasu ogłoszenia ich odwrotu z Jarosławia. Na obszarze ujścia Sanu do Wisły Szwedzi znaleźli się 30 marca 1656 roku. Krwawe walki zostały stoczone pod Sandomierzem i Baranowem. Tam Szwedzi zostali zablokowani przez połączone siły Marszałka Lubomirskiego i Hetmana Czarnieckiego oraz przez oddział litewski dowodzony przez Pawła Sapiehę.

Po bitwie

Za równo pod Niskiem jak i pod Racławicami oddziały chłopskie ułatwiły wycofanie się oddziałów Hetmana Koronnego Stefana Czarnieckiego, walnie się przyczynili do wypędzenia najeźdźców z okolic Puszczy Sandomierskiej. Ale ich odwaga kosztowała utratą własnego życia, według źródeł historycznych w tej bitwie zginęło ponad 1200 chłopów. Po stronie Szwedzkiej było zabitych ponad 600 żołnierzy. Bitwa zakończyła się zwycięstwem wojsk polskich.

Miejsce bitwy obecnie

Za pamiątkę, z wydarzenia, które miało miejsce ponad 363 lat temu, jest kapliczka położona przy rondzie na pograniczu Niska i Racławic, jest zbiorową mogiłą dzielnie walczących piechurów chłopskich. W czasie trwania budowy tego ronda, doszło do odkrycia kości zmurszałych oraz kule kamienne po amii szwedzkiej.

Towarzystwo Ziemi Niżańskiej zobowiązało się do opieki nad racławickim kurhanem. Należy dodać do świadomości, że od kilku lat tym pomnikiem historii opiekowali się Alina i Krzysztof Cagarowie. Postawili na swój koszt wysoki krzyż dębowy, na miejscu już spruchniałego krzyża postawionego pod koniec II wojny światowej (Latem 1944 roku Racławice zostały wyzwolone z rąk niemieckich, w tym roku ówcześni mieszkańcy tej wsi postawili krzyż upamiętniający wydarzenia z roku 1656). Następnie obok krzyża położono kamień, do którego została przytwierdzona metalowa tabliczka z napisem informujących o wydarzeniach z czasów Potopu Szwedzkiego.  Fundatorem kamienia był proboszcz parafii. Świętego Stanisława w Racławicach, a tablicę ufundował racławicki regionalista Mieczysław Barnat.

28 marca 1656 roku pod Niskiem została stoczona zwycięska dla Polaków bitwa. Po stronie sił koronnych zginęło 1200 chłopów. Szwedzi stracili 600 żołnierzy. zdjęcie: www.polskaniezwykła.pl
W marcu 1656 roku nie wiele brakło, aby przebywający na przerwie obiadowej w Rudniku król Szwecji i głównodowodzący Armią Szwedzką w czasie Potopu Szwedzkiego Karol Gustav dostał się w polskie ręce. Źródło zdjęcia: pl.wikipedia.org
Prawdopodobnie tak mogła by wyglądać zwycięska Bitwa pod Niskiem. Źródło: www.rni24.pl

Jacek Furman

Dodaj komentarz