Siarka trafiona na „do widzenia”

0
299
Stal Stalowa Wola - Siarka Tarnobrzeg 1-0 (0-0), 16.03.2019

                  Pierwsze w kontaktach piłkarskich drużyn Stali Stalowa Wola i Siarki Tarnobrzeg derby rozgrywane poza miastami obu klubów zakończyły się zwycięstwem stalowowolan. W Boguchwale sprzyjającej naszej ekipie już trzecią kolejną rundę Stal okazała się lepsza „rzutem na taśmę”, zdobywając gola już w doliczonym czasie gry po strzale Piotra Mrozińskiego.  W spotkaniu 24 kolejki II-ligowych zmagań Stal zwyciężyła Siarkę 1-0 (0-0).
                  Jeszcze nigdy w dotychczasowej przeszłości piłkarskiej drużyny Stali i Siarki na rywalizację nie musiały dalej wyjeżdżać. Zawsze były to krótkie 30-kilometrowe eskapady Stali na Aleję Niepodległości w Tarnobrzegu, bądź Siarki na Hutniczą w Stalowej Woli. Tymczasem teraz na mecz derbów północnego Podkarpacia w drogę musiały ruszyć oba zespoły, mając do pokonania dystans bisko trzykrotnie dłuższy. To tylko niezwykły fakt do odnotowania, nie jakiś większy problem.
Strata siedmiu bramek w dwóch wiosennych meczach wpłynęła mocno na wyobraźnię ekipy ze Stalowej Woli. Ustawiła ona szczelne zasieki przed swoim polem karnym, nie pozwalając za wiele pohasać tarnobrzeskiej ofensywie. To zdało egzamin. Siarka w ciągu całego meczu tylko raz zagroziła Stalówce, kiedy w 20 minucie spotkania po akcji prawą stroną piłka została posłana wzdłuż bramki gospodarzy. Nikt jednak ze stojących niedaleko kilku graczy Siarki nie podążył do świetnie zagranej piłki, która ostatecznie okazała się bezpańską i skończyło się na strachu. Z kolei Stalowiacy kilka sytuacji mieli i choć nie był one jakieś klarowne, tą ostatnią z nich wykorzystali.
W I połowie nie było zbyt wielu okazji do wznoszenia aplauzów. W 24 minucie na strzał z dystansu zdecydował się Michał Mistrzyk, czym zmusił młodziutkiego tarnobrzeskiego bramkarza do pokazania najwyższych umiejętności. Po jego interwencji piłka zatrzepotała na górnej siatce, lecz od zewnętrznej strony. Na kolejną sytuację nie trzeba było długo czekać. Niespełna dwie minuty później zagrożenie bramki Siarki nadciągnęło po akcji Stali prawą stroną, piłki w polu karnym dopadł Piotr Mroziński i sprytnie uderzył, ale znów bramkarz z Tarnobrzega nie dopuścił do straty gola przez swój zespół. Mroziński strzelał też w 34 min. z rzutu wolnego z wymarzonej odległości na wprost bramki, użył znów sporo siły, ale z precyzją było delikatnie mówiąc źle. Ten nasz pomocnik dysponował dzisiaj nie tylko dobrym uderzeniem, ale też nieprzeciętnym wzrokiem. W 40 minucie przy wyprowadzaniu piłki przy bocznej linii z własnej polowy wypatrzył wychodzącego na czystą pozycję Michała Trąbkę, do którego zagrał precyzyjną kątową piłkę. Dochodzący do futbolówki nasz filigranowy pomocnik miał problem z idealnym przyjęciem piłki, a następnie oddaniem czystego strzału, wyłapanego znów przez bramkarza Siarki. Tym razem specjalny kunszt bramkarski tarnobrzeskiemu młodzieżowcowi potrzebny nie był, bo Trąbce najwyraźniej przeszkodził wiatr.
Po zmianie stron z boiska wiało nudą i mecz zaczął się układać na 0-0. Zareagowała więc ławka trenerska Stali. Na boisku w 57 minucie pojawił się Sebastian Łętocha, a dziesięć minut później na placu gry zameldował się najlepszy bombardier Stali Adrian Dziubiński. W grze nareszcie coś ruszyło, zwłaszcza po tej drugiej zmianie. Najpierw postraszyła Siarka, ale strzał jej napastnika nie trafił w światło bramki. Chwilę później w 68 minucie w swoim stylu przed polem karnym zatańczył Trąbka, a gdy znalazł milimetr swobody bez namysłu oddał strzał nad bramkę. Z perspektywy trybuny szalikowców Stali piłka miała być w bramce, ale ostatecznie zetknęła się z prawym słupkiem obramowania „świątyni” Siarki i do wewnątrz nie wpadła. Do końca regulaminowego czasu gry znów dominowała gra atletyczna. Jeśli nawet pojawiał się zalążek groźnej akcji, to sędzia zdecydowanym gwizdkiem przerywał grę. Innego wyjścia nie miał, gdyż niektóre zagrania przypominały obrazki raczej z meczu rugby niż piłki nożnej. Tak samo było w doliczonym czasie gry, gdy z lewej strony kilka metrów za linią pola karnego piłkę do egzekwowania stałego fragmentu gry ustawił się Bartosz Sobotka i jak na kapitana przystało, kapitalnie posłał soczystą piłkę w kierunku bramkarza. Ten cały mecz zachowywał stoicki spokój, jednak w tejże interwencji spanikował i odbił piłkę przed siebie. W gąszczu piłkarzy najwięcej refleksu wykazał  Piotr Mroziński i strzelił upragnionego gola . 
Dzisiejszy mecz nie był porywającym widowiskiem. Porywającym był momentami wiatr, który maksymalnie utrudniał zawody, które nie były łatwe do rozgrywanie, a jeszcze trudniejsze do oglądania. Piłkarskich fajerwerków brakowało, była najczęściej – jak na derby przystało – twarda walka w środku boiska.
Gol strzelony na „do widzenia” dał Stalowej Woli kolejne trzy punkty i powoduje, że Stal która miała walczyć kolejny sezon o utrzymanie, zaczyna się „kręcić” wokół miejsca … premiowanego awansem. Zapach optymizmu nas nie opuszcza. Z kolei jeśli chodzi o Siarkę, lokalny sportowy patriotyzm każe wierzyć, że dzisiejszy gol na „do widzenia” nie będzie oznaczać spadku do III ligi. Wszak jeszcze 10 meczów i wszystko jeszcze w głowach i nogach tarnobrzeskich graczy.
Dzisiejszy triumf Stalówki ziścił się w następującym składzie: Łukasz Konefał – Adam Waszkiewicz, Szymon Jarosz, Grzegorz Janiszewski, Bartosz Sobotka – Szymon Jopek, Łukasz Pietras, Przemysław Stelmach (od 67 min. Adrian Dziubiński), Piotr Mroziński, Michał Mistrzyk (od 57 min. Sebastian Łętocha) – Michał Trąbka (od 90 min. Robert Dadok).
STAL STALOWA WOLA – SIARKA TARNOBRZEG 1-0 (0-0)

1-0  Piotr Mroziński  90 min. (+1)

Stal Stalowa Wola ma za sobą już 24 mecze i 3 punkty straty do 3 miejsca w tabeli premiowanego awansem. Niemniej inni rywale z czołówki tabeli rozegrali jeden mecz mniej, a dokończenie kolejki jutro.

  Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz