Mogło być lepiej

0
108
Koszykarze Stali z podniesioną głową rozpoczęli rewanżową rundę fazy zasadniczej rozgrywek II ligi

                   Drugoligowi koszykarze Stali Stalowa Wola korzystają z przerwy świątecznej w rozgrywkach, które toczą się dla nich przyzwoicie. Po rozegraniu trzynastu spotkań I rundy i jednego meczu rundy rewanżowej z fazy zasadniczej sezonu 2018/2019, Stalowcy zamykają górną połówkę tabeli gr. B II ligi z dorobkiem 22 punktów.
                   Nie jest więc źle, a mogło, nawet powinno być lepiej. Gdyby nie fatalna listopadowa seria pojedynków zielono-czarnych, których aż pięć pod rząd zakończyło się porażkami. Dla odmiany wszystkie mecze grudniowe kończyły się sukcesami.
Stalowowolski basket stawia zdecydowanie na młodzież. Tak jest również w obecnym sezonie w drużynie Stali, która z naszych reprezentantów jako jedyna uczestniczy w zmaganiach koszykarzy II ligi. Przed sezonem w ekipie z Hutniczej zaszły kolosalne zmiany kadrowe, związane z ubytkiem dwóch podstawowych rozgrywających. Tak można ocenić zakończenie kariery przez Rafała Partykę oraz przejście do Sokoła Łańcut Dawida Zaguły. O ile z tym pierwszym rozwiązaniem trzeba się było liczyć, to już temu drugiemu trzeba przyklasnąć. Dlaczego ? Chociażby z tego powodu, że nasz utalentowany wychowanek idzie sportowo naprzód i zamiast kolejny sezon walczyć ze swoją drużyną o przepustkę do fazy play- off II ligi, powalczy w hali dawnej łańcuckiej powozowni o koszykarską elitę. Dziś dla fanów basketu w naszym mieście może nie jest to wielka uciecha, ale w przyszłości…
Po tak niepowetowanych stratach była pewna bojaźń o start naszej drużyny w tegorocznych rozgrywkach. Jednakże zaczęło się obiecująco. Na inauguracyjny pojedynek Stal udała się do Warszawy, gdzie zagrała z młodzieżowym zapleczem Legii Warszawa. Nasi koszykarze nie pozwolili warszawiakom na zbyt wiele i odnieśli pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach w stosunku 76-67. Z niecierpliwością Stalowa Wola oczekiwała więc meczu u siebie z kolejnym rywalem ze stolicy, tym razem z Hutnikiem Warszawa. Nie był to łatwy pojedynek. Silni fizycznie rywale zademonstrowali atletyczną koszykówkę i byli blisko sprawienia niespodzianki. Na szczęście mecz trwa cztery kwarty i zmęczeni goście musieli uznać wyższość Stalówki, która kondycyjnie lepiej wyglądała na tle warszawian i ostatecznie wygrała 84-73. W III kolejce rozgrywek koszykarze ze Stalowej Woli grali w Lublinie na obiekcie AZS UMCS. Lubelscy akademicy nie dali nam cienia nadziei na równorzędną walkę i Stal pierwszy raz przełknęła gorycz porażki. Zielono-czarni przegrali wysoko 61-88. W następnym meczu koszykarze z nad Sanu podejmowali w Stalowej Woli kolejnego beniaminka ligi GLKS Nadarzyn. Tak jak w meczu dwa tygodnie wcześniej, znowu przez dłuższe fragmenty gry naszym nie było do śmiechu. Przeciwnicy z podwarszawskiej miejscowości zawiesili naszym poprzeczkę wysoko i nie brali pod uwagę innego rozstrzygnięcia, jak wywiezienie z naszej hali zwycięstwa. W ostatniej kwarcie zawodnicy Stali włączyli jednak piąty bieg i po emocjonującej końcówce wraz ze zwycięstwem 81-78 punkty zostały w Stalowej Woli. Kolejny mecz Stal zagrała znów u siebie, a przeciwnikiem była bladziutko wyglądająca od początku sezony – po dwóch kolejnych spadkach – tarnobrzeska Siarka. Niemniej jak przystało na derby, mecz był zaciętym widowiskiem. Licznie przybyli widzowie oglądali kontrolującą wydarzenia na boisku Stal, aczkolwiek były momenty w których Siarka niebezpiecznie zmniejszała przewagę naszych. Jednak ważne, że nasi zawodnicy w takich przypadkach zachowali chłodne głowy i zasłużenie wygrali 76-68. To prestiżowe zwycięstwo podziałało na koszykarzy Stali jak paraliż. Może długo świętowali derbowy sukces i zapomnieli, że rozgrywki ligowe dopiero się rozkręcają. Już za cztery dni nasi musieli zagrać wyjazdowy mecz w niedalekim Lublinie z rezerwami ekstraklasowego TBV Start Lublin. Nasi więc podróżą się nie zmęczyli, ale mieli chyba w nogach ten derbowy pojedynek. W pierwszych dwóch kwartach mecz był wyrównany, ale w trzeciej już rywale odskoczyli. Na początku ostatniej kwarty naszym plątały się nogi i lublinianie odjechali na kilkanaście punktów. Stal po raz kolejny w tym sezonie włączyła najwyższy bieg, zaczęła gonić rywali, ale jak wybrzmiała końcowa syrena zabrakło czterech punktów. TBV Start II Lublin wygrał ze Stalą Stalowa Wola 75-71. W meczu 7 kolejki Stal podejmowała Sokół Ostrów Mazowiecka, ale o tym starciu – zwłaszcza jeżeli chodzi o grę pod własną tablicą – lepiej zapomnieć. Niżej notowani rywale z Mazowsza rozprawili się z naszymi koszykarzami w stosunku 92-78. Później Stal zagrała na wyjeździe mecz z kolejną stołeczną drużyną. Warszawskie Dziki w jesiennym okresie były nieobliczalne, ale ze Stalą poradziły sobie, wygrywając 90-81. Pewnie naszym zawodnikom nie tylko Dziki śniły się po nocach, ale także Żubry. W 9 serii spotkań przyszedł czas na zdecydowanego faworyta tych rozgrywek – Żubry Leo-Sped z Białegostoku. Momentami w hali MOSiR w Stalowej Woli koszykarze Stali nawiązywali walkę, ale to było za mało na potencjał przyjezdnych, którzy ograli naszą ekipę 89-77. Stal więc była coraz niżej w tabeli, już wyskoczyła poza „ósemkę”, a tu w zanadrzu kolejny wyjazd do mocnej ekipy kolejnych rezerw klubu z polskiej elity koszykówki Rosy- Sport Radom. Stalówka zagrała niezłe zawody, ale kilka niepotrzebnie zgubionych piłek rozstrzygnęło potyczkę na korzyść radomian. To oni triumfowali 80-72.
W 11 kolejce do Stalowej Woli przyjechała faworyzowana ekipa akademików z Uniwersytetu Łódzkiego. Gracze ze Stalowej Woli mieli już dość fatalnej serii. Wspięli się na wyżyny umiejętności i pokonali ŁKS AZS UŁ SG Łódź 77-67 po meczu pełnym odpowiedzialnej i konsekwentnej gry. Zawodnicy ze Stalowej Woli nareszcie podnieśli głowy do góry, co pokazali bardzo cennym wyjazdowym zwycięstwem z KK Warszawa 87-83, a także wygraną we własnej hali nad wiceliderem Turem Basket Bielsk Podlaski 72-70. Tym meczem, który powinien naszym koszykarzom dodać skrzydeł przed rundą rewanżową zasadniczej fazy rozgrywek, Stalówka rzutem na taśmę zakończyła pierwsza część sezonu z dodatnim bilansem. W ostatni weekend przed świętami odbył się już pierwszy mecz rundy rewanżowej i Stal potwierdziła, że jest na fali. Gracze Akademii Koszykówki Legii Warszawa w minorowych nastrojach opuszczali Stalową Wolę, gdyż Stal bez większych problemów pokonała stołeczną młodzież 93-82.
Stalowowolscy koszykarze są na dobrej pozycji wyjściowej w walce o tegoroczny play-off. Stal zajmuje siódmą pozycję, mając 22 punkty będące wynikiem ośmiu zwycięstw i sześciu porażek. Trzeba być jednak bardzo czujnym, bo ligowa tabela bardzo spłaszczona. Koszykarze z Podkarpacia mają zaledwie jeden punkt straty do trzeciego w tabeli U!NB AZS UMCS Lublin i tylko 2 punkty przewagi nad Hutnikiem Warszawa i TBV Start II Lublin., a więc drużynami na dzisiaj nie mieszczącymi się w tej najlepszej grupie drużyn, które po fazie zasadniczej zapewnią sobie utrzymanie w lidze i walkę o awans. W kontekście batalii o pierwszą „ósemkę, bardzo ważny dla naszej ekipy będzie pierwszy wyjazdowy mecz zaraz po Nowym Roku, już 5 stycznia właśnie z hutnikami w Warszawie.
Póki co jest zatem umiarkowany optymizm. Jeśli naszym graczom nie przytrafi się tak czarna seria porażek jak w listopadzie, play-off jest w zasięgu ręki. A potem, wszystko już możliwe…
                                                                       Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ