Co ukrywają stalowowolskie obeliski

0
195
W okolicy obecnej Ligi Obrony Kraju 75 lat temu zostali odpowiednio rozstrzelani przez Niemców: Alojzy Holeksa, Kazimierz Kazimierczak, Marian Chwastnikow, Marian Januszek,Franciszek Kata,Piotr Muszyński, Antoni Ochędzan, Czesław Olszewski, Ludwik Piecha, Wiesław Zagoździński

Wstęp

Jadąc drogą krajową nr 77 relacji Lipnik-Przemyśl przez Stalową Wolę, naprzeciwko bazy Ligi Obrony Kraju (LOK) przy ulicy. Energetyków można zobaczyć krzyż ze stalowych rur, na którym znajduje się ukrzyżowany Jezus Chrystus. Zamontowana tam tablica głosi, iż ów ten krzyż powstał w 60 rocznicę powstania miasta Stalowa Wola poświęconym obecnym rodakom: Żołnierzom Narodowej Organizacji Wojskowej-Armii Krajowej Obwodu Stalowa Wola rozstrzelanym na pobliskim wzgórzu 12 grudnia 1943 roku.

Gdzie znajdują się obeliski i co one upamiętniają

Idąc kilkadziesiąt metrów od drogi krajowej w pobliskim lasku w niedalekiej okolicy elektrowni Stalowa Wola można napotkać dwa bliźniacze obeliski, do nich prowadzi ledwie widoczna ścieżka, kiedy to skazańcy szli na śmierć z rąk niemieckich w dniu 12 grudnia 1943 roku. Oba obeliski zostały postawione w roku 1960 z inicjatywy ZBOWID ( Związek Bojowników o Wolność i Demokrację). W tym miejscu Niemcy dokonali dwie egzekucje. Na jednym z nich jest tablica z napisem: Miejsce upamiętnienia. W tym miejscu w okresie niemieckiej okupacji w listopadzie 1943 roku, zostało rozstrzelanych siedmiu bojowników o wyzwolenie ojczyzny. ZBOWID Stalowa Wola. W 1966 roku został wydany w Warszawie udokumentowany”Przewodnik po upamiętnionych miejscach walki i męczeństwa. Lata Wojny 1939-1945″. W tym przewodniku jest zawarta informacja, która dotyczyła Stalowej Woli: Pomnik radzieckich partyzantów, którzy zostali rozstrzelani w lasku niedaleko elektrowni przez niemieckiego okupanta ziem polskich, którym to wzniesiono na miejscu ich egzekucji pomnik. Autorom tego przewodnika,którzy korzystali z oficjalnego przekazu, wzięli arabską cyfrę “11”, za rzymskie “II” i stąd była zawarta informacja o Lutym. Nie mylą się też zapewne,że tam zginęli partyzanci sowieccy. W Pysznicy, koło domu Ignacego Rostka“Wróbel” w czasie trwania okupacji niemieckiej istniał tam punkt przerzutowy partyzantów i łączników konspiracyjnych na lewy brzeg Sanu. Jesienią 1943 roku,według oficjalnej relacji Ignacego Rostka, do jego domu przybyło siedmiu Rosjan z ich przewodnikiem “Kotem” z oddziału partyzanckiego “Ojca Jana” (Franciszek Przysiężniak). Posiadali oni w swoim wyposażeniu materiały wybuchowe. Głównym zamiarem Rosjan było wysadzenie w powietrze hartowni, która była jednym z najważniejszych wydziałów w produkcji wojskowej Stalowowolskich Zakładach Południowych, zostali oni przenocowani u domu Rostka. Na drugi dzień zostali oni przewiezieni do Butryna w Sudołach, który miał ich przeprawić łodzią na lewy brzeg Sanu. I tak się właśnie stało. W ciągu trzech dni do domu Rostka “Wróbla”  wraca wycieńczony przewodnik rosyjskich partyzantów “Kot”. Opowiadał, że akcja wysadzenia hartowni przez Rosjan nie wyszła, bo przedarłszy się przez ogrodzenie napotkali się na siedmioosobowy patrol niemiecki. Rosjanie w stronę Niemców otworzyli ogień i wszystkich patrolujących zabili na miejscu, a po wykonanej akcji grupa rozeszła się, każdy w stronę swoją. O tym wydarzeniu, co opisał “Kot” nikt w Stalowej Woli nie słyszał zresztą, gdyby Niemcy zginęli to nie skończyło by się na zwykłym pochówku. Z pewnością doszłoby do represji na ludności cywilnej. Niemieckie sprawozdania napisane w tym czasie o zbrojnym incydencie milczą. Jest więc prawdopodobnie, że siedmiu Rosjan zostało schwytanych przez Niemców i zostali oni rozstrzelani w lasku niedaleko elektrowni oraz jak się stało, że “Kot”wyszedł cało z tej opresji.

Ignacy Rostek “Wróbel” tak to zrelacjonował:

Moi“Rosjanie” podobno szli przez Sudoły, ale ominęli Pysznicę. Ja ich też nie widziałem, podobno Jan Bełzak, który miał taki sklep pokątny. Ale czy to byli Rosjanie, którzy poszli z “kotem”, tego nie wiem. W dniu 26 maja 1956 z mogiły ekshumowano siedmiu mężczyzn, którzy zostali oni pochowani obok mauzoleum.Nieznane są ich protokoły z przebiegu ich ekshumacji. One w jakiś sposób mogłyby wyjaśnić, kto został pochowany w pobliżu stalowowolskiej elektrowni. Na grobach przy stalowowolskim mauzoleum jest umieszczony napis “Poległ za Ojczyznę”.

Niemiecka egzekucja na członkach Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW)

Na tablicy w drugim obelisku jest tablica z informacją: Miejsce upamiętnienia. W tym miejscu w okresie okupacji niemieckiej w dniu 12.XII.1943 r. zostało rozstrzelanych przez zbirów gestapo dziesięciu bojowników o wolność ojczyzny,ZBOWID Stalowa Wola. Opisana po wyżej tablica nie wspomina jednak do jakich organizacji rozstrzelani należeli. Historia grudniowych w 1943 roku i jej późniejszej egzekucji była wielokrotnie opisywana. W lasku niedaleko elektrowni doszło do masowej egzekucji 12 konspiratorów pracujących w zakładach południowych, ale nie wszyscy, jak to wspomina tabliczka przy głównej drodze byli członkami narodowej organizacji wojskowej. Lecz prawdą jest, że Adam Holeksa i Kazimierz Kazimierczak byli powiązani z NOW, sam Holeksa był przez pewien czas komendantem NOW w Stalowej Woli. Ale nocą 8 grudnia 1943 roku do Przyszowskiego lasu poszli po ukrytą tam broń członkowie Korpusu Zachodniego Armii Krajowej. Tam odkopano broń ( zakopaną w 1939 roku przez żołnierzy, którzy walczyli w tych okolicach w czasie działań wojennych) i zabrano ją do Stalowej Woli. Ale w czasie powrotu przestał padać śnieg i po konspiratorach zostały ślady. Z samego rana dnia 9 grudnia 1943 w Stalowej Woli rozpoczęły się aresztowania. Oryginalny meldunek Wilcze łyko (Rozwadów) tak poinformował: Od tej chwili (jest to mowa o potyczce stalowowolskiej grupy dywersyjnej AK z gestapowcami) następują aresztowania członków K.Z (mowa tu oczywiście o Korpusie Zachodnim), ponieważ w łonie tej organizacji wystąpiła wsypa.Aresztowano ogółem 40 osób. Dziesięciu z nich rozstrzelano na miejscu, resztę wywieziono do Jarosławia. Stanisław Dąbrowa- Kostka, w swoim opartym na archiwalnych źródłach monumentalnym dziele “Hitlerowskie afisze śmierci”, tak opisuje wydarzenia z dnia 12 grudnia 1943 roku: 10 grudnia 1943 roku, doszło do poważnej wsypy siatki Kedywu AK w rejonie Stalowej Woli. Wśród aresztowanych około szęśćdziesięciu osób znaleźli się nieznani z nazwisk oficerowie “Dzik”,“Julek”, “Czarny”, “Kogut”, “Lauda”, “Julek”, “Sokół”, “Sęk”, “Kucyfer”,“Głóg”i “Wilczur”. Podoficer “Tom” zdążył popełnić samobójstwo. W ręce niemieckie wpadła broń i amunicja. 

“TOM”był to pseudonim Henryka Liniewieckiego, popełnił samobójstwo, zażywając truciznę, w momencie, gdy do zakładowego laboratorium wkroczyło niemieckie gestapo w celu aresztowania Liniewieckiego. Niemcom nie udało się ująć i osadzić w więzieniu ani jednego członka osłony akowskiej KZ-owskiego konwoju. Teraz parę faktów, gwoli wyjaśnienia powikłań organizacyjnych konspiracji. Otóż kapitan Wojska Polskiego- Bolesław Rejer, w rejonie Sarzyny pod Leżajskiem zaczął tworzyć zaraz na początku okupacji niemieckiej tajną organizację o nazwie Wojsko Ochotnicze Ziem Zachodnich.Nawiązał też kontakty z wysiedleńcami, a szczególnie z oficerami. Na bazie tej organizacji wkrótce powstał Korpus Zachodni. Skupiał on ludzi pochodzących z polskich ziem zachodnich ( te ziemie zostały przyłączone do III Rzeszy w listopadzie 1939 roku). Swą działalność KZ rozpoczął na początku roku 1941, ale od 1942 roku wszedł w skład utworzonej w 14 lutego Związku Walki Zbrojnej Armia Krajowa (ZWZ-AK). Stalowowolski oddział KZ składał się z trzydziestu ludzi pochodzących głównie z Wielkopolski, Śląska i Zagłębia. Jednym z organizatorów KZ w Stalowej Woli był urodzony w Cieszynie, związany pracą zawodową z Śląskiem Alojzy Holeksa. Wcześniej utworzył NOW. Bliskim jego współpracownikiem był Kazimierz Kazimierczak z Poznania, który przebywał przed wojną służbowo w Stalowej Woli. KZ (Korpus Zachodni) był ściśle bliski Armii Krajowej, czego dowodem może być przydzielenie przez Komendanta Obwodu AK Kazimierza Piłata“Zaręba” ochrony zbrojnej konwoju KZ. Jego koniec jako organizacji przyszedł razem z grudniowymi aresztowaniami w roku 1943. Powiązania AK z KZ objawiły się też w czasie ucieczki akowców ze Stalowej Woli, gdzie rozpoczęły się tam na dobre aresztowania. Jedni przyłączyli się do stacjonującego w okolicach oddziału “Ojca Jana”, drudzy przez pewny czas ukrywali się po okolicznych wsiach, a pozostali wyjechali do większych miast. Aresztowania objęły łącznie 40 osób. Ks. Józef Skoczyński późniejszy proboszcz w Stalowej Woli, w swoich wspomnieniach również potwierdza tą liczbę. Większość aresztowanych zginęła wegzekucjach w Stalowej Woli, Woli Zarczyckiej i w Pełkiniach pod Jarosławiem. W Lasku pod elektrownią zostali rozstrzelani odpowiednio: Marian Chwastikow,Alojzy Holeksa, Marian Januszek, Franciszek Kata, Kazimierz Kazimierczak, Piotr Muszyński, Antoni Ochędzan, Czesław Olszewski, Ludwik Piecha, Wiesław Zagoździński. Wyrokiem sądu Polskiego Państwa Podziemnego w Woli Zarczyckiej doszło do wykonania wyroku kary śmierci na gajowym Jana Millera, który był niemieckim konfidentem, który dał się szczególnie mocno dać się we znaki mieszkających tam Polaków. Zwłoki zastrzelonego Millera zakopano płytko i zostały odnalezione przez psy. W tym samym miesiącu Niemcy dokonali egzekucji na dziesięciu Polakach przywiezionych prosto z Jarosławskiego więzienia. Byli to też członkowie stalowowolskiego KZ. W pobliżu Woli Zarczyckiej w lesie 22 grudnia zostali zabici przez Niemców : Edward Galant, Edward Grzyb, Józef Gorgoń, Czesław Gallot, Kazimierz Jakubek, Zdzisław Kuzior, Edward Łuboś, Stanisław Pączyński, Stefan Walasek i prawdopodobnie Kazimierz Fijałkowski. 29 stycznia roku 1944 w Pełkiniach Niemcy zabili 20 osób, a wśród nich byli ostatni aresztowani członkowie byłego korpusu zachodniego w Stalowej Woli:Aleksandra Będkowskiego, Henryka Skulskiego, Antoniego Marcinkowskiego, Romana Polaka, Rudolfa Paterka, Adama Zarębę i Zenona Łabusia. Był to dokonany odwet przez Niemców, tym razem za zastrzelenie w Pełkiniach urzędnika niemieckiej policji Łachmanna i policjanta granatowego Leciejewskiego. Niemcy prócz tego,że stracili konspiratorów, nakazali ich rodzinom na opuszczenie Stalowej Woli,a także ogłosili zakaz przechowywania w miejscu swojego dawnego zamieszkania czegokolwiek, co okazało się ich własnością. Na tabliczce przytwierdzonej do krzyża przy drodze krajowej 77 Lipnik-Przemyśl, wspominającej o rozstrzelanych żołnierzach jest napisany fragment modlitwy polskich ludzi podziemia: Panie Boże wszechmogący daj nam moc i siłę wytrwania w walce o Polskę, której poświęcamy nasze życie. Nieważne kto tą modlitwę wymawiał AK, KZ, NOW czy NSZ?. Najważniejsze, że członkowie tych organizacji walczyli z niemieckim okupantem i z późniejszym sowieckim okupantem o wolną i niepodległą Polskę.

Jacek Furman

ZOSTAW ODPOWIEDŹ