Znów mocniejsi od mocy Bełchatowa

0
248
Stal Stalowa Wola - GKS Bełchatów 1-0 (0-0), 13.04.2019

                  Dotychczasowe spotkania wiosenne w wykonaniu piłkarzy ze Stalowej Woli miłośnikom piłki nożnej nad Sanem niczym specjalnym nie mogły zaimponować. Pewna utrzymania w obecnym sezonie Stal grała momentami nijako. Są jednak mecze będące dowodem, że stalowowolskich futbolistów stać na wzniesienie się na wyżyny umiejętności. Tak było w dzisiejszym meczu 28 kolejki II ligi, w którym Stal całkowicie zasłużenie zwyciężyła GKS Bełchatów 1-0 (0-0) po golu swojego wychowanka Michała Mistrzyka w 82 minucie gry.
                  Gdy piłkarze Stali udawali się jesienią na mecz do Bełchatowa, wielu ekspertów piłki jak też naszych kibiców skazywało ją na pożarcie. Grający drugi mecz po roszadach w sztabie trenerskim Stalowcy niespodziewanie wygrali w ostatniej chwili i rozpoczęli od tego momentu sukcesywny marsz w górę tabeli. Teraz również zachwycili i pokazali piłkarzom z zagłębia węgla brunatnego swoją moc.
Pierwsze piętnaście minut piłkarze Stali usiedli na rywalach, nie dając im praktycznie zejść ze swojej połowy. Stalowowolanie operowali wszerz i wzdłuż, a goście zaskoczeni takim obrotem sprawy nie bardzo wiedzieli co robić. Przyjezdni mądrze grali w obronie, ale mimo to mogli po tym kwadransie przegrywać. W 5 minucie po rzucie rożnym Roberta Dadoka piłka nabrała dziwnej rotacji, spadając niczym przebita pod nogi Grzegorza Janiszewskiego 6 metrów przed bramką. Niespodzianie dla wszystkich, w tym dla naszego obrońcy, który zareagował nie jak piłkarz a bilardzista i strzał o kilkadziesiąt centymetrów minął słupek bramki gości. W 9 minucie na dalekie lecz precyzyjne dośrodkowanie zdecydował się Michał  Mistrzyk , ale strzał głową z ponad 10 metrów Szymona Jarosza był za słaby.

Po kwadransie gry mecz na chwilę się wyrównał. Nawet były sytuacje dla „brunatnych”. W 18 minucie po pozornie niegroźnie wyglądającej akcji prawą stroną, na czystą pozycję wyszedł piłkarz gości i strzelił obijając obramowanie naszej bramki. Niesprawiedliwość była blisko. Jeszcze w 20 minucie drużyna ścisłej czołówki II ligi starała się zagrozić bramce Stali. Lecz na raty, jednak skutecznie piłkę chwycił Krystian Kalinowski. Później Stalówka znów przeważała i garstka widzów zachwycała się grą gospodarzy i poziomem meczu. Spotkanie mogło się podobać, nawet w okresie kiedy sytuacji stuprocentowych nie było. W 40 minucie Adam Waszkiewicz zagrał w pole karne, ale Dadok również nie zdołał pokonać bramkarza z Bełchatowa. Kilkadziesiąt sekund potem w pole karne z piłką zabrał się Przemysław Stelmach, przedzierał się skutecznie przez linię defensywy, lecz w ostatniej chwili przyjezdni obrońcy dali radę. Do przerwy bez bramek ze  wskazaniem na Stal.
Nie udało się w pierwszym kwadransie I połowy, czego nie spróbować w kwadransie otwierającym II część meczu ? Piłkarze ze Stalowej Woli znowu cisną i kotłuje się pod bramką GKS. W 51 minucie Dadok znów nieszablonowo kopie z kornera, do piłki dobiega Piotr Mroziński, na trybunach słychać „jeeeeest”, ale piłka do siatki nie wpada. Z linii brakowej wygarnia ją nogą obrońca i dalej jest 0-0. W 55 minucie Stalowcy po raz kolejny penetrują obronę przyjezdnych, Stelmach wrzuca piłkę do Mrozińskiego, ten składa się do niej jak rasowy snajper i strzela z woleja, jednak znów obrońca bełchatowski udowadnia swoją przydatność w zespole i blokuje uderzenie. Niespełna dwie minuty później znów Dadok z Mrozińskim rozumieją się bez słów, lecz tym razem źle ustawiony celownik tego drugiego sprzyja gościom. W dalszej części meczu obraz gry się nie zmienia. Piłkarze Stali atakują, ale bełchatowianie chcą się odgryźć kontrą. Na chwilę także przejmują inicjatywę. W 59 minucie można mówić o ogromnym szczęściu. Po górnym zagraniu w pole karne Stali zawodnik z Bełchatowa uprzedza Kalinowskiego, a piłka już zmierza do pustej stalowowolskiej bramki. Biegnie za nią nasz bramkarz, nasz obrońca, biegnie także gracz gości i tą potyczkę wygrywają gospodarze, nie dając piłce przekroczyć linii bramkowej.
W 69 minucie strata piłki na swojej połowie i bełchatowski piłkarz zaraz po przechwycie niesygnalizowanie uderza na stalowowolską bramkę, a niebezpiecznie opadająca piłka obija na szczęście poprzeczkę. Utrzymuje się wciąż wysokie tempo meczu, a po tych sytuacjach obie ekipy zgłaszają chęć wygrania meczu.
W 82 minucie Stalówka długa rozgrywa akcję przed polem karnym , na jego wprost i po jego prawej flance. Często piłkę przy nodze ma Michał Trąbka, czaruje, po czym kryty celnie oddaje piłkę zbiegając w inne sektory placu gry. Wreszcie Waszkiewicz decyduje się na kapitalną wrzutkę do Mistrzyka, ten w tempo skacząc wygrywa powietrzny pojedynek z obrońcą gości i uderza piłkę w długi róg bramki. Nie do obrony ! Stalówka na osiem minut przed końcem gry obejmuje prowadzenie. Nasi gracze ubezpieczają okolice swojej bramki, piłkarze z Bełchatowa myślą jak doprowadzić do wyrównania a trener gości rozpoczyna serial inwektyw słownych w kierunku sędziego technicznego, który będzie trwał do końca meczu. Za co napastliwie komentuje sędziowanie ? Może tylko za wzorowe prowadzenie tego spotkania przez arbitra. GKS rzuca się do ataku. Końcowe chwile regulaminowego czasu gry i piłka jest zagrywana do napastnika gości wysuniętego przed naszych obrońców. Panie sędzio, jest spalony, czy pan usnął z tą chorągiewką ??!!! Jest w końcu ulga. Chorągiewka w górze, a nasi spokojnie zaczną od rzutu wolnego. Układa się nieźle, lecz takich emocji sobie nie życzymy. Między stanowiskiem trenera gości, a sędzią technicznym kolejny odcinek serialu – coś między komedią a dramatem. Z trybun lecą podpowiedzi, co trzeba zrobić z opiekunem Bełchatowa. Jest propozycja, by resztę meczu spędził z kibicami gospodarzy, lecz do tego nie dochodzi. Jeszcze 4 minuty gry czasu doliczonego, piłkarze Stali dalej zachowują się mądrze i konsekwentnie. W ostatniej akcji meczu Trąbka niczym kelner z ekskluzywnej restauracji profesjonalnie obsługuje Sebastiana Łętochę, podając mu piłkę jak na tacy. Ten mógł powtórzyć wyczyn z Bełchatowa, kiedy strzelił w czwartej doliczonej minucie gry zwycięską bramkę. Nasz napastnik strzela, lecz piłka zakleszcza się gdzieś pod bramkarzem gości. Niemniej prowadzimy w tym meczu i sędzia gwiżdże po raz ostatni, więc wybaczamy tą sytuację. Nie ma innego wyjścia, bo ważniejsza jest radosna informacja o przerwania passy trzech meczów bez zwycięstwa. Wygrywamy 1-0 i wsiadamy do windy jadącej w górę tabeli.
Na zwycięstwo Stali zapracowali dzisiaj piłkarze: Krystian Kalinowski – Adam Waszkiewicz, Szymon Jarosz, Grzegorz Janiszewski, Bartosz Sobotka – Szymon Jopek, Przemysław Stelmach, Łukasz Pietras (od 72 min. Michał Trąbka), Piotr Mroziński, (od 90 min. Michał Kitliński) – Robert Dadok (od 78 min. Sebastian Łętocha).

STAL STALOWA WOLA – GKS BEŁCHATÓW 1-0 (0-0)
82 min. 1-0 Michał Mistrzyk

Stal Stalowa Wola rozegrała już w bieżącym sezonie 28 spotkań, a jeszcze 6 meczów zagra do końca rozgrywek. Po zwycięstwie nad GKS Bełachatów nasza drużyna wraca na 6 miejsce, mając zdobytych 41 punktów. To samo miejsce, które zajmowała przed wiosennymi meczami. Prowadzi Radomiak z dorobkiem 51 punktów, ale 3-cie premiowane awansem miejsce przypada na tą chwilę Olimpii Grudziądz, która uzbierała 6 „oczek” więcej od Stali a w przyszłej kolejce obie te drużyny zmierzą się w Grudziądzu…
                                          z Boguchwały    Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz