Żołnierze Wyklęci w rejonie Nisko-Stalowa Wola (I)

0
426

Na głównym frontonie Bazyliki pod wezwaniem Matki Boskiej Królowej Polski znajduje się wykonana z brązu tablica, na której został wyryty napis: Panie Boże wszechmogący daj nam siłę i moc wytrwania w walce o Polskę, której poświęcamy życie. Niech z krwi i niewinnie przelanej naszych braci w lochach NKWD i UB (Większość w tych jednostkach stanowili wrogo nastawieni do Polaków Żydzi) z łez naszych matek i sióstr powstanie wielka Polska (Jest to fragment modlitwy, którą odmawiali Partyzanci z Narodowych Sił Zbrojnych i NOW).

Poniżej tablicy jest znak kotwicy, czyli Polski Walczącej i następnie pod znakiem jest napisana dedykacja:

W okrągłą 50 rocznicę walk podziemia antykomunistycznego z żydowskimi NKWD i UB o wolną i niezależną Polskę dowódcom i żołnierzom Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego pod przywództwem Franciszka Przysiężniaka “Ojca Jana”

Tadeusza Gajdy- Tarzan

Bronisława Gliniaka- Radwan

Stanisława Pelczara- Majka

Józefa Zadzierskiego- Wołyniaka

  1. maja 1945 roku- Bitwa pod Kuryłówką (Ginie żona Przysiężniaka, będąca w siódmym miesiącu ciąży Janina Przysiężniak)

  2. Czerwca. 1945 roku- Bitwa podziemia antykomunistycznego pod Nowym Nartem.

11.Lipca 1945 roku- Bitwa wojsk podziemnych pod Lipowcem.

Stalowowolskie społeczeństwo 17 wrzesień 1995 rok.

Oficjalna uroczystość odsłonięcia tablicy odbyła się 17 września 1995, w ramach obchodów 56. Rocznicy napaści ZSRR na wschodnie ziemie Polskie (Najdalej Armia Czerwona była w Zarzeczu pod Niskiem) i 50 rocznicę walk podziemia z połączonymi siłami NKWD, KBW, UB i Milicją Obywatelską w Kuryłówce, Nowym Narcie i w Lipowcu o wolną i niepodległą Polskę. Przez lata PRL nazwiska tych dowódców były skazane na zapomnienie. Większość więziono i zabijano poprzez wyroki kary śmierci w okresie panowania żydowskiego Stalinizmu w Polsce. Dlatego ta uroczystość zgromadziła wielu kombatantów podziemia walczącego z nawałą komunistyczną  oraz ludność Stalowej Woli i ościennych gmin. Najpierw zgromadzeni tam, uczestniczyli w uroczystej mszy świętej w intencji żołnierzy Narodowej Organizacji Wojskowej, którą koncelebrował ówczesny dziekan dekanatu Stalowa Wola Jan Kozioł. Po mszy świętej nastąpiło poświęcenie tablicy upamiętniającej żołnierzy wyklętych przez kapelana Wojska Polskiego Bogusława Romanowicza, którą odsłoniły siostra Józefa Zadzierskiego “Wołyniaka” Alina Glińska oraz wdowa po Tadeuszu Gajdzie “Tarzan” Jadwiga Gawryś.

Pierwsze aresztowania

Wypędzenie Niemców i wejście skomunizowanych Rosjan na tereny obecnego województwa Podkarpackiego na początku lata 1944 roku nie oznaczało spokoju dla członków organizacji konspiracyjnych, niezależnej od Polskiej Partii Robotniczej (PPR, a od roku 1948 Polska Zjednoczona Partia Robotnicza). Wkrótce proradzieckie NKWD zaczęło poszukiwania ukrywających się żołnierzy należących do podziemia, by następnie ich aresztować i osadzać ich w obozach filtracyjnych (Najczęściej były to gospodarstwa domowe, tego typu obozy znajdowały się w Jastkowicach i w Kopkach pod Rudnikiem nad Sanem) i specjalnie przystosowanych dla nich więzień. Szukanie dla nich bezpiecznego miejsca w tak zwanym “Ludowym Wojsku Polskim” pod dowództwem Gen, Zygmunta Berlinga, czyli armii polskiej podporządkowanej Sowietom i Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (PKWN), wielu także zasiliło też szeregi Milicji Obywatelskiej, okazało się dla byłych akowców bardzo złudne. Z wojska zabierano tych, co wojskowa informacja dowiedziała się o jego działalności w czasie okupacji niemieckiej w AK, NOW czy nawet NSZ. Nie całkiem pewni swojego bezpieczeństwa byli także nie współpracujący z władzą ludową żołnierzy Batalionów Chłopskich. Dla byłych akowców i członków NOW, pozostała więc konspiracja i walka o Polskę, która z biegiem czasu wobec przeważających sił komunistycznych, była bardzo beznadziejna. Mimo to wierni w swoją przysięgę trwali w oporze przeciwko wprowadzania i umacniania władzy ludowej na ziemie Polskie walnie wspieraną przez stacjonujące od tamtego czasu sił Armii Czerwonej oraz jak wtedy się określano, nowemu okupantowi, który wspierał Niemców w ataku na Polskę we wrześniu 1939 roku.

Wspomnienia Jana Lokaja:

Po rzekomym wyzwoleniu przez wspieranej przez Żydów Armii Czerwonej partyzancka patriotyczna młodzież stanęła wobec własnego dylematu:

Albo dać się złapać Sowietom i współpracującymi z nimi polskimi komunistami i zesłać się w drogę bezpowrotną drogę do łagrów w dalekiej Syberii, albo w celu kontynuacji walki wrócić ponownie do lasów. Chłopcy, którzy nie zostali złapani przez enkawudzistów i ubeków, nie mieli żadnego wyboru, musieli iść do konspiracji, stawiali do beznadziejnej i nierównej walki z potężną machiną nowego okupanta Polski, wspieraną walnie przez proradzieckie PPR i PPS.

Pierwsze oddziały partyzanckie w okresie powojennym

W pierwszych miesiącach roku 1945 zaczęły powstawać nowe oddziały partyzanckie. Ich członkami byli zarówno żołnierze podziemia antyniemieckiego, jak i też dezerterzy z Ludowego Wojska Polskiego, którzy nie godzili się na walkę przeciwko swoim dawnym kolegom z konspiracji, albo po prostu nie służyć nowej władzy narzuconej przez Związek Radziecki. W krótkim czasie funkcjonował na Radomyskiej części Zasania funkcjonował złożony z byłych akowców oddział Eugeniusza Hawrylinki, ale były ugrupowania, które były bardziej znane i dłużej walczyły przeciwko komunistom. Na ziemi Lubelskiej dużym oddziałem dowodził Hieronim Dekutowski “Zapora”. Zbrojnych grup niepodległościowych było na terenie obecnych województw Podkarpackiego i Lubelskiego było bardzo wiele. W marcu 1945 roku, kiedy trwały jeszcze działania wojenne z Niemcami komendant Rzeszowskiego NOW Kazimierz Mirecki (Śp. Pamięci brat żyjącej Marii Mireckiej- Loryś) utworzył szereg komend oddziałów leśnych. Miesiąc później na czele stanął Franciszek Przysiężniak. Komendzie były podporządkowane oddziały Józefa Zadzierskiego “Wołyniaka”, Stanisława Pelczera “Majki”, Tadeusza Gajdy “Tarzana”, Franciszka Kazuba “Lisa a następnie Mariana Kazanowskiego “Ospałego”, Stanisława Orłowskiego “Weuwarta” i Józefa Krawczyka “Kudłatego”. Komenda została rozwiązana w czerwcu 1945 roku.

Franciszek Przysiężniak

Przyszedł na świat 22 września 1909 roku w Krupem pod Krasnymstawie. Po skończeniu szkoły powszechnej podejmuje naukę w gimnazjum w Krasnymstawie, które zakończył zdaną maturą, otrzymaną w Brodnicy, gdzie rodzice jego przeprowadzili się i zakupili tamtejszy majątek ziemski. Swoją służbę wojskową odbył w Szkole Podchorążych Rezerwy we Włodzimierzu Wołyńskim na Wołyniu. W momencie nieuchronnego zbliżania się wojny już jako oficer wojska polskiego na ochotnika zgłosił się do 16 pułku artylerii lekkiej w Grudziądzu. Brał udział w wojnie obronnej Polski w roku 1939. Po przegranej dla Polski września 1939, dostał się do niewoli niemieckiej pod Tomaszowem Lubelskim, której udało się mu zbiec. W tym mieście został zaprzysiężony w listopadzie 1939 roku do już powstałego Związku Walki Zbrojnej (ZWZ). W obawie przed aresztowaniem ze strony Niemców przeniósł się w rodzinne strony w okolicy Izbicy. Tam także nawiązał kontakt z tamtejszym NOW i został głównym oficerem organizacyjnym komendy powiatowej NOW w Krasnymstawie, ówczesny komendant Lubelskiego NOW Adam “Adaś” Mirecki zlecił jemu utworzenie i zorganizowanie oddziału partyzanckiego mieszczącego się w Lasach Janowskich. Jego nieliczna grupa partyzancka swoją działalność rozpoczęła już w roku 1942. W marcu następnego roku jego grupa liczyła już z czterdziestu partyzantów. Dwa miesiące później, razem z oddziałem Aleksandra Szklarka zaatakował niemiecki majątek leśny w Groblach pod Jeżowem (Akcja zakończyła się niepowodzeniem, gdyż przed samą akcją Niemcy zostali poinformowani przez pracującego tam leśnika o planowanym ataku partyzantów na majątek). W tym przegranym starciu Przysiężniak został ranny i po wyleczeniu objął ponownie dowództwo nad oddziałem. W tym czasie razem ze swoim oddziałem złożył przysięgę Armii Krajowej. W drugiej połowie roku 1943 stoczył wiele potyczek z Niemcami pod Hutą Deręgowską, Ujściem, Dąbrowicą, Golcami i w Grabie (Ten przysiółek Mostków został spacyfikowany przez Niemców w październiku 1943 roku), a także z Ukraińcami z UPA w Biszczy i Bukowinie. Pod koniec roku on i jego oddział podporządkował się Lubelskiemu okręgowi AK. Wiosną 1944 jego oddział współdziałał z sowieckimi oddziałami partyzanckimi Werszychory, Nadielina, Sankowa, Wasilenki, Jakowlewa, Szangina i polsko-radziecką grupą dowodzoną przez Kunickiego. W tym czasie oddział “Ojca Jana” brał udział w różnych akcjach przeciwko Niemcom między innymi: rozbiciu znajdującego się w Przędzelu posterunku Luftwaffe, rozbiciu niemieckich magazynów żywności w Ulanowie, wysadzeniu stacji rozrządowej w Rozwadowie (Od 6 grudnia 1973 roku dzielnicy Stalowej Woli), atakiem na nasycalnie podkładów kolejowych w Lipie. Oddział brał udział także w wygranej przez partyzantów Bitwie pod Porytowym Wzgórzem (14 czerwca 1944 roku). Po wojnie był szczególnie nękany przez władzę ludową i nom stop musiał się ukrywać. Pod koniec marca 1945 roku bezpieka zabiła jego żonę Janinę Oleszkiewicz- Przysiężniak, będącą w siódmym miesiącu ciąży. Wieść o śmierci jego ukochanej zdecydowała o objęciu komendy oddziałów leśnych przez jego samego. Dowodził oddziałem partyzanckim w Bitwie pod Kuryłówką w 6 maja 1945 roku. Po rozwiązaniu komendy w sierpniu 1945 roku, wyjechał na Pomorze. Tam został powołany na komendanta konspiracyjnego pomorskiego Okręgu NZW (Narodowego Związku Wojskowego) i tam również zamieszkał. Został aresztowany przez UB w Gdańsku w maju roku 1946. W styczniu 1947 roku Wojskowy Sąd Wojewódzki w Rzeszowie skazał Przysiężniaka na czteroletnią karę pozbawienia wolności, po amnestii został zwolniony na wolność w marcu tegoż samego roku. Potem się ujawnił w WUBP Rzeszów (Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego) i od tego czasu, aby się utrzymać podjął pracę zarobkową. Ponownie aresztowany we wrześniu, mimo że nie udzielał się w żadnej organizacji niepodległościowej. Wtedy został skazany przez Wojskowy Sąd Wojewódzki na 15 lat więzienia. Dzięki bezpośredniej rewizji prezesa sądu wyrok ten został złagodzony do lat 6. Został zwolniony z więzienia 24 grudnia 1954 roku. Będąc już na wolności zamieszkał do końca życia w Jarosławiu. Zmarł 30 września 1975 roku. Żegnały go tysiące ludzi. Spoczywa na cmentarzu w Jarosławiu.

Tadeusz Gajda

 W kwietniu 1945 roku powstaje oddział “Tarzana”. Podobnie jak pozostałe oddziały partyzanckie i ten się składał się z byłych akowców i dezerterów z LWP, którzy obawiali się aresztowania za swoją przeszłość w AK o niestawieniu się do obowiązkowego poboru, uciekali do oddziałów leśnych. Jego oddział przeprowadzał różne akcje na terenach powiatu niżańskiego i tarnobrzeskiego, rozbrajając posterunki MO, ścierając się przy tym z UB. Likwidował on grasujących bandytów i złodziei, przeprowadzał rekwizycję wśród zwolenników PPR i współpracujących z komunistami Chłopów. W lipcu jego oddział stoczył walkę z pacyfikującym Zasanie regularnym oddziałem LWP. Jego oddział został zdemobilizowany w kwietniu 1946 r.

Gajda przyszedł na świat w roku 1924 w Charzewicach (Dzielnica Stalowej Woli). Przed wybuchem II wojny światowej mieszkał w Nisku i uczył się w tamtejszym gimnazjum. Mając ukończone 17 lat został zaprzysiężony na żołnierza- członka NOW. Był podziemnym słuchaczem Szkoły Podchorążych. Zagrożony aresztowaniem przez Gestapo w marcu 1944 roku przedostał się na Zasanie do oddziału Przysiężniaka. W tym obozie ukończył Szkołę podchorążych. Brał udział w jednych na największej bitwie partyzanckiej (Bitwa pod Porytowym Wzgórzem). Po wygranej przez partyzantów bitwie został z oddziału urlopowany i powrócił do Niska. Tam się ożenił. Gdy komuniści ogłosiły poszukiwania żołnierza antyniemieckiego podziemia z AK, NOW i NSZ, a także z częścią BCh, szukał bezpiecznego schronienia w wojsku. Otrzymał swój przydział do 25 Pułku Piechoty w Rzeszowie. Jednak wkrótce okazało się, że w armii Berlinga nie jest wcale bezpiecznie, bo już wtedy zabierano z niej byłych akowców do więzienia. Po odbytym urlopie do wojska Gajda już nie wrócił. Ponownie nawiązał kontakty z podziemiem NOW, był tam zastępcą głównego komendanta obwodu tarnobrzeskiego, a po śmierci Mariana Szymańskiego “Podkowy” stał się głównym komendantem tarnobrzeskiego NOW. Zorganizował swój własny oddział partyzancki. Po walce pod Lipowcem w lipcu 1945 nie zaprzestał swojej działalności, dowodził swoim oddziałem, aż do jego rozwiązania w kwietniu 1946 roku. Potem razem ze swoją częścią żołnierzy, na polecenie komendy okręgu NOW, przeniósł swoją działalność do Tarnowa. Na skutek donosu został aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa w sierpniu 1946 roku w Tarnowie. W procesie przed Krakowskim Wojskowym Sądzie Wojewódzkim, na wyjazdowej sesji w Tarnowie, został skazany na karę śmierci 27 września 1946 roku, a niespełna trzy tygodnie później wyrok został wykonany w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie. Jego miejsce pochówku nie jest dokładnie znane, przypuszcza się, że został pochowany na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Na zdjęciu Tadeusz Gajda „Tarzan”. Źródło: www.prawy.pl

Koniec części pierwszej

Jacek Furman

 

Dodaj komentarz