Jak się rozpędzili na wiosnę poprzedniego sezonu, tak ciężko ich powstrzymać. Drugoligowi piłkarze Stali Stalowa Wola grając swój domowy mecz w Boguchwale zainkasowali kolejne 3 punkty, pokonując Resovię Rzeszów 2-1 (1-0). Bramki dla naszej drużyny zdobyli: Sebastian Łętocha w 44 minucie oraz Robert Dadok w 82 minucie. Bramka dla gości padła w 76 minucie spotkania.

W pozycji uprzywilejowanej przed tym spotkaniem byli gracze „Stalówki”. To nasza drużyna lepiej zainaugurowała sezon przed tygodniem, w przeciwieństwie do rzeszowian, którzy musieli uznać wyższość Znicza Pruszków. Wyniki uzyskane przez obie drużyny w I kolejce sezonu zdeterminowały ich założenia taktyczne na to spotkanie. To Resovia od początku ruszyła do ataku i jako pierwsza mogła wyjść na prowadzenie. W ciągu pierwszych dwóch kwadransów gry dwukrotnie pod bramką Doriana Frątczaka zrobiło się groźnie. W dodatku w obu sytuacjach mieliśmy bardzo dużo szczęścia, gdy napastnicy rzeszowian w dogodnych pozycjach nie trafiali w światło bramki. W tej części gry przewaga optyczna należała do gości. Gra toczyła się najczęściej na połowie naszego zespołu, a na grających z zaangażowaniem  biało-czerwonych trzeba było uważać. Stal w zasadzie ograniczała się do gry w defensywie i czyhaniem na swoją akcję. I warto było. W 44 min. po dośrodkowaniu piłki w pole karne przez Adriana Dziubińskiego jak spod ziemi wyrósł Sebastian Łętocha i ku uciesze licznie zgromadzonych kibiców gospodarzy umieścił piłkę w siatce.

Prowadzenie Stali nie zmieniło obrazu gry przez pół godziny drugiej połowy. Rzeszowscy piłkarze uparcie prowadzili grę, natomiast nasi piłkarze skutecznie się bronili ograniczając się do prób kontrataków. Z przodu nasi wiele nie mogli zdziałać a w wielu momentach grali w defensywie mało pewnie. W 76 min. Resovia dopięła swego i Ukrainiec Vadim Strashkevych doprowadził do wyrównania. Wynik 1-1 na powitanie ostatniego kwadransa gry orzeźwił zdecydowanie poczynania naszych zawodników. Ruszyli do ataku, chcąc przywrócić stan posiadania, czym zaskoczyli zespół z zachodniej części Rzeszowa. Najpierw jednak znów gospodarze przeżyli chwile grozy, gdy piłka poturlała się wzdłuż pola bramkowego. Wreszcie w  82 minucie w pole karne gości z animuszem wszedł Robert Dadok, zwiódł obrońcę  i sprytnym strzałem wyprowadził ponownie Stal na prowadzenie. W 85 min. nasza ekipa mogła to prowadzenie podwyższyć, ale faul taktyczny rzeszowskiego gracza to uniemożliwił. Skończyło się na czerwonej kartce dla defensora beniaminka oraz na rzucie wolnym dla naszej drużyny, nienajlepiej wykonanym przez Michała Trąbkę. Emocjonująca końcówka nie przyniosła już żadnych zmian na tablicy wyników, więc po końcowym gwizdku sędziego cieszyła się ekipa z hutniczego grodu. Stal może nie zagrała wielkich zawodów, jednakże większe doświadczenie ligowe naszych zawodników było kluczem do zwycięstwa. Nasi wykorzystali właściwie wszystko co mieli. Mieli również odrobinę szczęścia, ale to akurat sprzyja lepszym.

Stal zagrała w zestawieniu: Frątczak – Łętocha (55. Kitliński), Trąbka, Mroziński (58. Dadok), Stelmach, Mistrzyk, Czajkowski, Sobotka, Żyliński, Dziubiński (75. Waszkiewicz), Janiszewski.

Po dwóch seriach gier obecnego sezonu w czubie tabeli cztery drużyny z dwoma zwycięstwami:  Widzew Łódź, Olimpia Grudziądz, Radomiak Radom oraz nasza Stal.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ