Zwycięska reprezentacja na początek eliminacji Euro 2020

0
280
Austria - Polska 0-1 (0-0), 21.03.2019

               Na początek eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy Euro 2020 nasza narodowa reprezentacja wybrała się do Wiednia – miasta, w którym według wszelkich rankingów od lat żyje się najlepiej na świecie. Wyjazdowe zwycięstwo naszych piłkarzy nad Austrią 1-0 (0-0) po strzale głową Krzysztofa Piątka w 68 minucie zawodów niech będzie dobrym prognostykiem na drogę do kolejnych mistrzostw Europy. Może to zwycięstwo sprawi, że jeśli nie najlepiej, to przynajmniej dobrze będzie się podczas tych eliminacji żyło ludziom interesującym się polską piłką nożną.
                           Na stadion do stołecznej dzielnicy Prater wybrało się kilkanaście tysięcy kibiców z Polski, w tym również liczna grupa ze Stalowej Woli. Mecz rozgrywany na obiekcie imieniem Ernsta Happela – niegdyś czołowego na świecie austriackiego obrońcy rozpoczął się od uważnej gry w formacjach obronnych. Jak przystało na czerpanie wzorców gry defensywnej od swojego narodowego autorytetu, lepiej w tej formacji spisywali się gospodarze, nie dopuszczając nasze „żądła” do pozycji strzeleckich. Po drugiej stronie boiska było więcej miejsca do kreowania pozycji strzałowych, ale tu dobrą formą od początku błyszczał Wojciech Szczęsny. Już w 8 minucie pewnie sparował do boku strzał z pola karnego, a w 24 minucie zdecydowanym wybiegiem uprzedził zamiar strzału gracza z Austrii. Nasi pozycji do groźnego strzału doczekali się w 27 minucie, gdy Kamil Glik markując podanie zmylił przeciwników, którzy pozostawili mu trochę swobody. Soczysty strzał przeleciał po rękawicach bramkarza, lecz właśnie ta interwencja Austriaka dała czyste konto gospodarzom. W pierwszej odsłonie pojedynku zbyt dużo było chaotycznych zagrań, przez co traciło momentami widowisko.
Piłkarze reprezentacji Polski próbowali wielu rozwiązań, penetrowali piłką okolice austriackiego pola karnego, wykonywali rzuty rożne, ale piłki nie dochodziły ani do Roberta Lewandowskiego, ani do Arkadiusza Milika, mimo dobrych partii rozgrywanych przez Kamila Grosickiego, a zwłaszcza Piotra Zielińskiego.
W przerwie meczu wszedł na boisko Przemysław Frankowski, a od II połowy pojedynku, po początkowym zrywie reprezentacji Austrii, zaczęły się ciekawsze zagrania prawym skrzydłem Polaków. Coraz lepiej również poczynał sobie w przodzie …obrońca Tomasz Kędziora. Po kwadransie na murawie – po kolejnej przeprowadzonej zmianie – pojawił się będący objawieniem sezonu włoskiej Serie A Krzysztof Piątek, witany owacjami przez polskich kibiców. Jednak te największe owacje w wykonaniu rodaków na wiedeńskim stadionie nastąpiły 8 minut później. Po rozegraniu kolejnego korneru piłka przelatując przez niemal całe pole karne dotarła do Kędziory, ten zdecydowanie przyłożył nogę do piłki, którą jeszcze po tym strzale odbił w górę austriacki bramkarz. Tam gdzie trzeba czekał już na piłkę łowca bramek Piątek, którą głową uderzył futbolówkę do praktycznie pustej bramki. Jest w końcu upragniony gol dla piłkarzy reprezentacji Polski ! A jeszcze kilkadziesiąt sekund wcześniej wynik mógł być odwrotny, kiedy po uderzeniu Austriaka z rzutu wolnego piłka w bliskiej odległości minęła prawy słupek bramki strzeżonej przez Szczęsnego. Jednakże gol Piątka to był dobry moment, by wszelkie inne wcześniejsze fragmenty zapomnieć. Polska zatem objęła prowadzenie, a nasi gracze postawili na skupienie w grze obronnej i poszukiwanie szans na podwyższenie prowadzenia. Świetna okazja nadeszła w 76 minucie, gdy snajper Lewandowski wystąpił w roli pomocnika i podała piłkę Piątkowi jak na tacy. Ten odpowiednio nabiegł do zagrania, chciał kopnąć idealnie w prawy róg austriackiej bramki, ale przestrzelił. Piłka jakoś dziwnie podskoczyła na jakiejś nierówności, a Piątek zawsze celuje z precyzją wyborowego snajpera a nie marnego polskiego ligowca, byle trafić w światło bramki. I podwyższenia rezultatu nie doczekaliśmy. Przez kolejne minuty nic szczególnego, godnego uwagi na boisku się nie działo. Utrzymywało się to skromne 1-0 a przecież wiadomo, że w piłce przy takim wyniku w końcowych fragmentach spotkania nawet najlepsi nie chcą przyjmować gratulacji, dopóki sędzia nie gwizdnie po raz ostatni. Ta zasada się tylko potwierdziła. W 88 minucie polscy piłkarze i Polacy oglądający mecz wzięli głęboki oddech, gdy obrona nasza nie upilnowała austriackiego piłkarza, a ten z kilku metrów przestrzelił uderzenie głową. Gorąco zrobiło się też w trzeciej, ostatniej minucie doliczonego do regulaminowego czasu gry, jak jeden z Austriaków przymierzył na bramkę Szczęsnego. Ten już któryś raz w tym meczu nie zawiódł, zachowując czyste konto.
Wreszcie koniec meczu ! Pierwszy dzień wiosny nie tylko w kalendarzu astronomicznym. Pierwszy dzień wiosny w polskim kalendarzu piłki nożnej, za sprawą Piątka głównie. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale za to jeden Piątek i jeden jego strzał daje ten wiosenny optymizm. Pierwsze zwycięstwo kadry selekcjonera Jerzego Brzęczka staje się faktem. Ważne tym bardziej, że odniesione w najważniejszym rangą z dotychczas rozegranych meczów. Co było nie najlepsze w tym pojedynku, nie pamiętamy. W sporcie zwycięzców się nie sądzi !
Dziś reprezentacja Polski zagrała w następującym składzie: Wojciech Szczęsny – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Bartosz Bereszyński – Kamil Grosicki (od 90 min. Michał Pazdan), Mateusz Klich, Grzegorz Krychowiak, Arkadiusz Milik (od 46 min. Przemysław Frankowski), Piotr Zieliński (od 59 min. Krzysztof Piątek) – Robert Lewandowski.
W innych meczach I kolejki eliminacji w „polskiej” grupie G Macedonia pokonała Łotwę 3-1, a Izrael zremisował ze Słowenią 1-1.
                                                               Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz