Stalówka blisko remisu

0
164
Radomiak Radom - Stal Stalowa Wola, 23.01.2019

                   W kolejnym wyjazdowym spotkaniu z cyklu II-ligowych rozgrywek piłkarze Stalówki wystąpili na ciężkim terenie w Radomiu przeciw tamtejszemu Radomiakowi. Zielono – czarni nie przestraszyli się jednego z głównym pretendentów do awansu, będąc co najmniej równorzędną ekipą. Przez niemal całą II połowę gry Stal grała w osłabieniu co skrzętnie wykorzystał Radomiak, wygrywając 1-0(0-0) po strzale Leandro z rzutu karnego w 84 minucie meczu.
                   Radomiak Radom to drużyna, która kilka sezonów z rzędu jest w czołówce ligi, wytrwale walcząc o przedsionek ekstraklasy. Stal z kolei do ubiegłego sezonu przez kilka wiosen broniła się rozpaczliwie przed spadkiem. Gdyby taką miarą oceniać szanse na kolejne punkty w tym meczu, radomianie byliby zdecydowanym faworytem.
Jednakże Stal zagrała wyrachowany futbol z konsekwentną grą w obronie i stanowczą w pomocy. Po stronie radomian było znajome boisko i kibice, zaś atutem Stalówki na pewno wspaniała aura. Idealne warunki do gry takie jak dzisiaj preferują operowanie piłką, a nasi gracze w tym elemencie czują się naprawdę dobrze.
W I połowie Radomiak czując pewien respekt nie kwapił się do szaleńczych ataków. Stal więc spokojnie rozgrywała kolejne akcje, szukając ofensywnych rozwiązań. W 6 minucie nastąpiła jednak pierwsza generalna próba obrońców przyjezdnej drużyny, kiedy radomianin wychodził już na czystą pozycję. Próba zaliczona na „szóstkę” – atak bez trudu został skasowany. W 11 min. goście zwietrzyli swoją szansę, lecz strzał Michała Trąbki z pierwszej piłki nie miał odpowiedniej mocy, by zaskoczyć bramkarza. Trzy minuty później z 30 metrów przymierzył Przemysław Stelmach, lecz piłka na szczęście radomian minęła prawy słupek bramki.
W 25 minucie to radomianie mogli zmienić wynik. Prawą stroną przeprowadzili szybką akcję, piłka została zagrana do środka, a tam jeden z miejscowych graczy miał niewielką odległość do bramki, jednak uderzył za lekko i Łukasz Konefał wyłapał tą piłkę.
Później dla odmiany zawodnicy Radomiaka zagrali akcję środkiem placu, piłka za chwilę wylądowała na lewym skrzydle, a po dośrodkowaniu w dobrej pozycji znalazł się radomski napastnik. Oddał dość precyzyjny strzał, lecz Konefał wyciągnął się ile mógł i piłka znalazła się nie w siatce, a w rękawicach naszego młodego bramkarza. W 30 minucie piłkarze ze Stalowej Woli zagrali sprytnie prawą stronę, Robert Dadok wypatrzył w przodzie jasne trykoty naszych grajków i tam posłał piłkę. Najbliższy dojścia do niej był Szymon Jopek, ale zabrakło centymetrów. Gdyby dopadł piłki, pozostało by chyba rozerwać nią siatkę radomskiej drużyny. W 35 minucie Stal wymanewrowała obronę zespołu z Radomia w lewych sektorach boiska, z piłką w pole karne wtargnął Adrian Dziubiński i gdy spodziewano się dogrania do środka, nasz pomocnik uderzył co sił na bramkę, niemniej radomski bramkarz zdołał odbić piłkę.
Kilka minut przed przerwą stalowowolanie starali się pressingiem utrudniać życie graczom Radomiaka, gdy ci wyprowadzali piłkę. Miejscowym to średnio wychodziło, często radomianie tracili piłkę i pachniało sytuacją dla Stali. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowo, ze wskazaniem na gości ze Stalowej Woli.
Drugą część Stalówka zaczęła dość pasywnie, tyle że w dalszym ciągu konsekwentnie. Mimo to, niedługo po wznowieniu gry na czystej pozycji znalazł się jeden z radomian, lecz idealnym wślizgiem popisał się Grzegorz Janiszewski, wybijając piłkę na róg. W 51 min. zaczęło się kilka gorących minut dla Stali. Najpierw celny i mocny strzał z dystansu radomian i piłkę przy krótkim rogu wybił końcami palców nieco zasłonięty Konefał. Chwilę później miała miejsce sytuacja, decydująca o losach meczu. Przy bocznej linii boiska w czasie męskiej walki o piłkę doszło do starcia między Adamem Waszkiewiczem a zawodnikiem z Radomia. Sędzia zareagował gwałtownie i podbiegając do zawodnika niczym sprinter najkrótszych dystansów wręczył mu żółty kartonik. Pech chciał, że nasz lewy obrońca już w I połowie kartkę takiego koloru oglądał, więc teraz musiał obejrzeć dodatkowo czerwoną i opuścić boisko. Czy to tak być musiało ? Sytuacja dość kontrowersyjna – nasza ławka, zawodnicy a szczególnie Waszkiewicz wręcz chcieli na boisko utworzyć komitet protestacyjny. Do tej pory wzorowo prowadzący zawody kielecki sędzia Marcin Szrek pewnie też pomyślał, co „dobrego” zrobił, ale decyzja pozostała niezmienna. Zaraz po wykonaniu rzutu wolnego będącego konsekwencją tego faulu, uderzona piłka trafiła w poprzeczkę naszej bramki. Przez kolejne minuty akcje radomian nic dobrego gościom nie wróżyły. Jednak Stalowcy przegrupowali ustawienie, zaczęli grać swoje i z przewagi Radomiaka zostało tylko …większe posiadanie piłki. Do czystych pozycji gracze faworyta rozgrywek nie byli dopuszczani, więc próbowali szczęścia z daleka. W 73 min. czujny Konefał musiał przerzucić nad bramką piłkę po chytrym zagraniu radomianina z rzutu wolnego. W 80 minucie groźnie z dystansu strzelał zawodnik gospodarzy i Konefał tylko odprowadził piłkę wzrokiem. Na szczęście poza słupek stalowowolskiej bramki.
Wydawało by się więc, że wszystko zmierza ku powtórce jesiennego meczu pomiędzy tymi drużynami w Boguchwale. Tam skończyło się bezbramkowo, a Radomiak również od 52 minuty grał z przewagą jednego zawodnika. I pewnie by tak zostało, gdyby nie nieczysta interwencja w polu karnym naszego obrońcy, po którym sędzia zarządził ustawienie piłki na „wapnie”. Po pewnym strzale w środek bramki pod poprzeczkę Radomiak wreszcie dobił targu i strzelił gola Stalówce. Gola na wagę trzech punktów, bo to końca gry poza zamieszkami wśród graczy obu drużyn nic się już nie wydarzyło.
Radomiak był lepszy o tego jednego zawodnika i o ten rzut karny. Stalówka udowodniła, że nawet z teoretycznie silniejszym przeciwnikiem na jego terenie radzi sobie z powodzeniem, nawet grając w osłabieniu liczebnym. Stal pozostawiła w Radomiu dobre wrażenie i opinię, że miejsce w czołówce się naszym należy. Lecz w Radomiu pozostało też to co najważniejsze – punkty.  Stadion rozgrywania spotkań Radomiaka w momencie końcowego gwizdka zamienił się w radosny dom miejscowych. A szkoda – co najmniej remis był w zasięgu naszych graczy.

RADOMIAK RADOM – STAL STALOWA WOLA 1-0 (0-0)

1-0 LEANDRO 84 min. z rzutu karnego

Stal wystąpiła w składzie: Łukasz Konefał – Adam Waszkiewicz, Szymon Jarosz, Grzegorz Janiszewski, Bartosz Sobotka- Szymon Jopek, Przemysław Stelmach, Piotr Mroziński, Adrian Dziubiński (od 74 min.Michał Kitliński), Robert Dadok – Michał Trąbka (od 79 min.Łukasz Pietras).

Po 25-ciu rozegranym meczach Stal Stalowa Wola ma wciąż 37 punktów i zajmuje 7 miejsce w ligowej tabeli. Zwycięstwo nad Stalą dało Radomiakowi samodzielne prowadzenie w tabeli z dorobkiem 47 punktów.

                                                     Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz