Na tarczy i z czerwienią

0
156
Olimpia Grudziądz - Stal Stalowa Wola 2-0, 20.04.2019, fot, Wojciech Duma

                    Przedświąteczna seria gier II ligi piłkarskiej niemal w całości odbyła się w Wielką Sobotę. Piłkarze stalowowolskiej drużyny gościli w Grudziądzu, a rywalami naszej ekipy był ubiegłoroczny spadkowicz z zaplecza ekstraklasy a dziś kandydat do powrotu w szeregi pierwszoligowców. Stal poniosła porażkę z Olimpią 0-2 (0-1) w spotkaniu 29 kolejki , mimo podjęcia walki. Bramki dla grudziądzkiego zespołu zdobyli Tiago Alves w 11 minucie i German Ruiz w 50 minucie z rzutu karnego.
Jak zapowiadali przedstawiciele sztabu szkoleniowego Stali, podkarpacka ekipa pojechała do miasta o bogatej, 955-letniej historii z zamiarem przede wszystkim walki. Z kolei cel gospodarzy oscylował wokół zaspokojenia co najmniej dwóch potrzeb. Pierwsza to punkty dające kontynuację gry o powrót na zaplecze ekstraklasy, z którego gracze Olimpii wypadli w ubiegłym sezonie. Drugi to złość sportowa i chęć rewanżu na Stali, po jesiennej przegranej w Boguchwale 2-4.
Dlatego piłkarze Olimpii narzucili od początku olimpijskie tempo, spychając stalowowolskich graczy do defensywy. Nastawieni na walkę piłkarze gości próbowali się odgryźć, głównie ambicją. Jednak to zawodnicy z Grudziądza zdecydowanie przeważali, szukając szans na sforsowanie obrony. Udało się to już w 11 minucie, kiedy po prostopadłym zagraniu na czystą pozycję wyszedł napastnik miejscowych i pokonał Krystiana Klinowskiego, dając Olimpii prowadzenie. Stalówka ruszyła do przodu, ale już w 16 minucie mogła przegrywać 0-2 po kolejnej akcji grudziądzkich piłkarzy. Dokąd miejscowi będą grać na tak wysokim tempie ? Ano po tej akcji już biegali po boisku z trochę mniejszą energią. Mogli to wykorzystać piłkarze ze Stalowej Woli, a konkretnie Przemysław Stelmach. W 16 minucie po kornerze Roberta Dadoka strzelał z kilku metrów, lecz z linii bramkowej wyekspediował piłkę obrońca Olimpii. W 24 minucie dość przypadkowo piłka zawitała pod nogami Stelmacha w polu karnym, który ruszył bez wahania w kierunku bramki i został zatrzymany wślizgiem przez obrońcę. Czy była to czysta interwencja ? Niejeden palca nie dałby sobie odciąć.
Minutę później gracze Olimpii znów pokazali, że są w dobrej dyspozycji. Po rzucie rożnym strzelał będąc odwrócony tyłem do bramki jeden z nich i piłka dostając mocnej rotacji opadającej mało co nie wpadła „za kołnierz” naszemu bramkarzowi. Odbiła się od poprzeczki wychodząc w pole. W ostatnim kwadransie I połowy Stal przejęła inicjatywę, różnymi metodami próbując rozmontować obronę gospodarzy. Choć w wielu przypadkach były zalążki zagrożenia bramki Olimpii, jej obrońcy udanymi interwencjami i bramkarz pewnymi chwytami wyjaśniali sytuację. Trzeba było zatem uważać na możliwość groźnych kontr, z których jedna mogła zakończyć się czystą pozycją, jednakże błąd techniczny zaważył na niepowodzeniu grudziądzkiej akcji. W innych sytuacjach strzały gospodarzy zablokowali stalowowolscy obrońcy i na przerwę Olimpia schodziła ze skromnym, aczkolwiek zasłużonym prowadzeniem.
O losach meczu zadecydowało pierwsze pięć minut po przerwie. Piłkarze Stali zostali myślami jakby jeszcze w szatni, a gospodarze robili na boisku co tylko chcieli. W efekcie na kolejnego gola potrzebowali o połowę czasu gry mniej, aniżeli od początku pierwszej części. W 49 minucie piłkarz Olimpii wyszedł na czystą pozycję i będąc w polu karnym został sfaulowany przez Grzegorza Janiszewskiego. Nasz stoper musiał obejrzeć czerwoną kartkę, a nasi pozostali piłkarze za chwilę oglądali piłce w siatce, po bezbłędnie wykonanym rzucie karnym. Wynik 0-2 i perspektywa gry w osłabieniu mogła podłamać naszą drużynę. W 53 minucie gospodarze mieli znakomitą sytuacje do podwyższenia na 3-0, ale zamiast piłki w stalowowolskiej bramce znalazł się tam napastnik Olimpii. Reprezentanci Stalowej Woli otrząsnęli się z tej przewagi i mimo osłabienia zaczęli przeważać. Cieszyła umiejętna gra do przodu piłkarzy Stali, martwiły natomiast kontry miejscowych. W 62 minucie strzałem z dystansu mógł pokonać stróża bramki Olimpii Piotr Mroziński. Jednak kontaktową bramkę piłkarze Stali powinni zdobyć w 77 minucie, gdyż nadarzyły się dwie dobre ku temu okazje. Najpierw wyskok w tempo do dośrodkowania Fryderyka Stasiaka i bramkarz gospodarzy sparował lecącą do bramki przy słupku piłkę. Za chwilę – po wykonanym kornerze – Stalmach miał piłkę przy nodze pięć metrów przed bramką, a przed sobą tylko bramkarza na linii bramkowej. Chyba gracz ze Stalowej Woli zaskoczony był całą sytuacją i golkiper miejscowych ugasił zapał piłkarza w białej koszulce. Przez ponad pół godziny Stal miała przewagę w posiadaniu piłki i wyraźnie prowadziła grę. Olimpia ograniczała się do kontr, ale z tymi radzili sobie obrońcy, a zwłaszcza bardzo dobrze dysponowany bramkarz Kalinowski. W 86 minucie nadzieje 90-osobowej grupy kibiców ze Stalowej Woli zostały utopione i to nie bynajmniej w przepływającej przez Grudziądz Wiśle. Stasiak za faul otrzymał kolejny żółty, a za chwilę czerwony kartonik i w 9-tkę trudno było już zagrozić tak silnemu rywalowi jak grudziądzka Olimpia. Do końca gry gospodarze panowali już na boisku i tylko rewelacyjna postawa w tych końcowych fragmentach gry Kalinowskiego w bramce uchroniła Stalowców od wysokiej porażki.
Stal więc nie dała rady silnemu rywalami. Olimpia zagrała lepszy mecz, znalazła sposób na Stalówkę, w postaci prostopadłych zagrań, z którymi nasi obrońcy sobie nie radzili. Wygrała go zasłużenie co nie podlega dyskusji. Dodatkowo nasi gracze zarobili aż 5 żółtych kartek i dwie czerwone za faule, taktyczne głównie, co też trudno negować. Byłoby więc naturalnie, gdyby tylko arbiter z Piły mógł podobnie reagować, kiedy zawodnicy ze Stalowej Woli szukając pozycji do strzału lub lepszej pozycji dla kolegi nie byli szarpani za koszulki i tracili piłki. Podobnie jak przy przeprowadzaniu dwóch szybkich kontr. Wówczas pan sędzia nie widział potrzeby używania gwizdka, nie zamierzał też korzystać z kieszonki, w której miał kartki. Zrobił to raz, na 7 minut przez końcem meczu, po faulu w środku boiska, w sytuacji dla Stali całkowicie nieistotnej. Chyba tylko dla uzupełnienia rubryki protokołu meczowego, by głupio dokument nie wyglądał. Jedni mogli być sędziowani, inni tylko sądzeni. Koniec rozgrywek coraz bliżej, więc soboty czy niedziele cudów zdarzać się będą. Dobrze że już bez konsekwencji dla stalowowolskiej drużyny.
Stal wystąpiła w zestawieniu: Krystian Kalinowski – Adam Waszkiewicz, Szymon Jarosz, Gzegorz Janiszewski, Bartosz Sobotka – Szymon Jopek (od 51 min. Fryderyk Stasiak), Przemysław Stelmach, Łukasz Pietras, Piotr Mroziński, Michał Mistrzyk (od 69 min. Michał Trąbka) – Robert Dadok (od 75 min. Michał Kitliński).

OLIMPIA GRUDZIĄDZ – STAL STALOWA WOLA 2-0 (1-0)
11 min. 1-0 Tiago Alves
86 min. 2-0 German Ruiz
Po 29 kolejkach zdecydowanie wyselekcjonowały się trzy stawki zespołów: te walczące o spadek, te walczące o utrzymanie oraz drużyny mogące już powoli myśleć o …następnym sezonie. Stal jest na 8 miejscu z dorobkiem 41 punktów, należąc do tych „spokojnych” zespołów. I BoguChwała !
   Krzysztof Szkutnik

P.S. Dziękuję za współpracę w trakcie tego meczu Wojciechowi Dumie

Dodaj komentarz