
Przed wybuchem wojny we wrześniu 1939 roku ówcześni mieszkańcy Rozwadowa, a szczególnie kolejarze, włączyli się do zbiórki na Fundusz Obrony Narodowej. Identycznie zrobili mieszkańcy Zaklikowa, Radomyśla, Niska i wielu innych okolicznych miejscowości. Mieszkańcy Zaklikowa wykupywali obligacje FON, a także brali pożyczki na obronę powietrzną i przeciwgazową. W samej Stalowej Woli 3-go maja 1939 roku na obecnym stadionie Stali odbyła uroczystość związana z rocznicą uchwalenia Konstytucji z 1792 roku, w której wzięli udział prezydent RP Ignacy Mościcki i Minister Skarbu w rządzie Felicjana Sławoja-Składkowskiego, jeden z twórców Centralnego Okręgu Przemysłowego, mowa tu o Eugeniuszu Kwiatkowskim. Oprócz władz najwyższych i wojska na czele z dowódcą 10 Okręgu Korpusu -gen. Wacławem Wieczorkiewiczem, przybyły również oddziały wojskowe z jednostek Nisko i Sandomierz, jak również grupa mieszkańców osiedla i okolicznych miejscowości licząca ponad tysiąc osób. Tego samego dnia na placu obok liceum i gimnazjum, odprawiono mszę świętą, którą poprowadził przemyski biskup Wojciech Tomaka, a przepiękne kazanie wygłosił biskup sandomierski ks. Jan Kanty Lorek. Pracownicy Zakładów Południowych przekazali wojsku baterię działa o kalibrze 75-milimetrów. Za wykonaną pracę pracownicy nie wzięli ani grosza.
“Ilustrowany Kurier Codzienny” w swoim artykule napisał, że:
Paszczami tych armat odpowiada Stalowa Wola na mowę Hitlera.
Ponadto pracownicy zakładów przekazali dobrowolnie datki na Fundusz Obrony Narodowej, które były większe niż wpłaty na inne cele. Jeden z żyjących ówcześnie inżynierów przekazał na FON swój skarb rodzinny: 26 dkg złota, 1,2 kg srebra. Pozostali przekazywali swoje cenne pamiątki rodzinne takie jak: złota bransoletka, srebrna cukiernica, damski złoty zegarek. Ponadto świadczyli także pomoc finansową.
Na dwa miesiące przed wybuchem wojny
Latem 1939 roku w całej Polsce o nadchodzącej wojnie mówiło się wszędzie. Mimo to tamtejsi mieszkańcy nie wiedzieli, że w ciągu najbliższych miesięcy przyjdzie najgorsze. Do osiedla Stalowa Wola wciąż napływała ludność z całej Polski. A same Zakłady Południowe przyjmowały nowych pracowników. Życie płynęło normalnym tempem. Powszechnie mówiono, że w razie napadu Niemców, Polska sprzymierzona z Anglią i Francją łatwo upora się z napastnikiem, ale było zupełnie inaczej. W Stalowej Woli rozpoczęto prace związane z obroną osiedla. Kierownik osiedla i jego administracji ppłk Juliusz Tomaszewski wydał 1 lipca 1939 roku specjalne zarządzenie, które miało na celu uświadomić mieszkańców o nieuniknionej wojnie. Wyznaczeni do tego zadania komendanci bloków mieszkalnych mieli do 26 lipca 1939 roku zorganizować obronę przeciwlotniczą i przeciwgazową. Wedle zarządzenia Tomaszewskiego, komendanci bloków mieli za zadania przygotować:
-
A) imienne przydziały odpowiednich funkcji (organizacja ratunku sanitarnego, bezpieczeństwo przeciwpożarowe, gońcy, obsługa schronów),
-
B) odpowiednie zewidencjonowanie, magazynowanie, konserwacje i wydawanie odpowiedniego sprzętu i materiałów OPLG (za konserwację i wydawanie sprzętu osobiście odpowiedzialni są komendanci bloków) do dyspozycji jeden ze schronów na kolonii “U” i jeden ze schronów na kolonii “R”,
-
C) wyznaczanie osób do kopania rowów ochronnych (przewidzieć do tego celu sprzęt użytku domowego – ująć w ewidencję – poza sprzętem otrzymanym),
-
D) wygaszanie świateł wieczorem i nocą w domach – szczelnie zasłanianie okien,
-
E) oświetlenie klatek schodowych światłami zastępczymi (lampy naftowe),
-
F) wywieszanie w klatkach schodowych posiadanych ogłoszeń “Obrona Przeciwlotnicza”,
-
G) przeciwdziałanie szerzeniu paniki,
-
H) inne zarządzenia zależne od lokalnych warunków.
















