Godne Święta i Wilia

1
4576

Wigilia Bożego Narodzenia jak i same święta, to w naszej tradycji i kulturze szczególny, wyjątkowy, wręcz „magiczny” okres. To czas niezwykłych zjawisk, zabiegów o dobrą dolę, świętowania w gronie najbliższych. Jest to pamiątka przyjścia na świat Zbawiciela – Bożego Syna, który przynosi ludziom Odkupienie. Drugiego takiego wydarzenia nie ma w całym roku…

Wigilia uroczystości Narodzenia Pańskiego rozpoczyna jedne z najradośniejszych chrześcijańskich świąt. Zwane są one również Godami, Godnimi Świętami, Świętymi Wieczorami. Rozpoczynają się w wigilijny dzień – 24 grudnia. Pamiątkę narodzin Chrystusa Kościół obchodzi 25 grudnia już od IV wieku. Bogata obrzędowość tych świąt opiera się na wielu przedchrześcijańskich rytuałach, wierzeniach, a nawet i zabiegach magicznych[1].

Zwyczaje związane ze świętami Bożego Narodzenia są zróżnicowane w całej Polsce. Każdy region ma swoje tradycyjne potrawy, obrzędy i tradycje. Powiat stalowowolski to obszar, na którym rozwijała się kultura lasowicka, która ukształtowała się w widłach Wisły i Sanu. Grupa ta pod względem pochodzenia była złożona. Powstała na drodze wielowiekowej akcji osadniczej, prowadzonej na obszarze Puszczy Sandomierskiej. Od północy napływała ludność z Mazowsza, od południa z Małopolski, od wschodu mieszana ludność polsko-ruska. Zauważalny był element rusko-wołoski, turecko-tatarski, a nawet litewski. Na tę etniczną mieszankę nałożyła się dodatkowo austriacka akcja kolonizacyjna, szczególnie intensywnie prowadzona w okresie panowania cesarza Józefa II w latach 1780-1790. Tak specyficzne podłoże stało się podstawą dla powstania nowej grupy etnograficznej, która wykształciła odrębne zwyczaje oraz swoistą kulturę materialną i duchową[2].

Ilustracja 1. Mapa regionu zamieszkałego przez Lasowiaków

http://www.dialektologia.uw.edu.pl/cmsimg/LasM01.jpg

„Wilia”

W Kościele słowem Wigilia określa się dni, które poprzedzają wszystkie ważniejsze święta religijne. Jednak w polskiej tradycji, nazwa ta kojarzona jest głównie z 24 grudnia, czyli dniem poprzedzającym Boże Narodzenie. Wigilia od najdawniejszych czasów otwierała tradycyjny ludowy rok obrzędowy, rok wegetacyjny jak i słoneczny. W jej obchodach zachowały się ślady dawnych zwyczajów i obrzędów agralnych, zadusznych czy też noworocznych. Należy jednak pamiętać, niezależnie od tych wszystkich wątków, że Wigilia jest przede wszystkim uroczystością chrześcijańską, a zachowane w niej wszystkie inne, często archaiczne, elementy związane zostały z tradycją i liturgią kościelną. Uroczystości te zostały wprowadzone do kalendarza liturgicznego w VI wieku, czyli dwieście lat później niż Boże Narodzenie. Jest to przede wszystkim czas pełnego emocji czuwania i oczekiwania, na cudowne i pełne majestatu wydarzenie Narodzenia Syna Bożego, a także na niepowtarzalną uroczystość domową[3].

Dzień wigilijny miał szczególne znaczenie w obrzędowości godniej. W obszarze zamieszkałym przez Lasowiaków dzień ten określano skróconym nieco brzmieniem wilia[4]. Podobnie jak na obszarze całej Polski również i w naszym regionie wierzono, że to jak człowiek zachowuje się tego dnia, ma istotny wpływ na cały nadchodzący rok. Czymś nie właściwym zatem były kłótnie z domownikami i sąsiadami, by nie spowodować całorocznej zwady. Dzieci, aby uniknąć upomnień i klapsów zachowywały się grzecznie. Powstrzymywano się także od płaczu, aby nie było do niego powodów w przyszłym roku[5]. Na te aspekty zwraca także uwagę ks. Wilhelm Gaj – Piotrowski. W swoich materiałach zauważa, że wiele czynności wiązano z całym następnym rokiem. Już sam sposób wstawania, miał świadczyć o tym czy ktoś będzie wstawał wcześnie i chętnie, czy też nie. Dość powszechny był także zwyczaj związany z odwiedzinami w dzień wigilijny. Wierzono, że jeśli do domu, jako pierwszy, przyjdzie młody i zdrowy mężczyzna, to przynosi wszystkim nowy, zdrowy rok. Natomiast kobieta, która weszła jako pierwsza zawsze sprowadzała ze sobą nieszczęście. Co ciekawe, w Charzewicach uważano, że tego rodzaju odwiedziny są powodem tłuczenia się naczyń przez cały rok[6].

Kolejnym dość ciekawym zwyczajem było przekonanie, iż tego dnia nie należy niczego pożyczać sąsiadom, w przeciwnym razie dostatek i wszystkie dobra materialne mogą opuścić dom. Powszechne jednak były kradzieże. Udana kradzież, na przykład drzewa z lasu była udaną wróżbą na nowy rok[7].

Tego dnia mężczyźni także robili generalny porządek w stajaniach. Przygotowywano pokarm dla zwierząt, nie tylko na dzień Wigilii, ale też na Dzień Bożego Narodzenia. Należało wtedy także narąbać większy zapas drewna, jaki i szczap na podpałkę, ponieważ używanie siekiery, czy choćby noża nie było dopuszczalne nawet w niedziele – uważano to za pogwałcenie odpoczynku świątecznego[8].

Zadaniem kobiet było przygotowanie kolacji wigilijnej, zwanej pośnikiem lub postnikiem. W okolicach Rozwadowa w wigilijny wieczór podawano dwanaście potraw. Pierwszym daniem był czysty barszcz, gotowany z suszonymi grzybami, następnie kiszona kapusta gotowana z grochem lub jagłami, omaszczona tłuszczem z cebulą i spożywana z żytnim chlebem. Kolejno spożywano kasze: jęczmienną, jaglaną oraz tatarczaną, a także kluski i pierogi, do których dodawano farsz z kapusty, suszonych śliwek lub jabłek. Z kolei w Charzewicach i Rzeczycy Długiej jedzono także kutię, czyli pszenicę, którą po ugotowaniu mieszano z makiem i miodem. Tradycyjnym napojem, jaki spożywano w okolicznych miejscowościach Rozwadowa, była słoducha. Do jej sporządzenia używano żyta zmieszanego z tatarką, które najpierw zaparzano w glinianym garnku, a następnie zagotowywano w garnku żelaznym. Napój ten w smaku przypominał piwo[9]. Znakiem rozpoczynającym wieczerzę było pojawienie się na niebie pierwszej gwiazdy – jutrzenki. Przed pośnikiem łamano się opłatkiem i składano sobie życzenia. Gospodarz jako pierwszy brał do rąk opłatek, a następnie dzielił się nim z żoną. Dzieci na życzenia odpowiadały „Bóg zapłać” oraz całowały ojca w rękę. W niektórych miejscowościach praktykowane było trzykrotne łamanie opłatka. Bezpośrednio po życzeniach zasiadano do stołu, jednak siedzieli tylko starsi, dzieci stały lub klęczały na słomie[10]. Istniało także sporo przesądów związanych z usadowieniem przy stole. Dziewczęta uważały, aby nie siadać na rogu, gdyż wróży to staropanieństwo. Podczas jedzenia pośnika posługiwano się jedynie łyżkami, a łyżkę, którą już raz podniesiona nie można było ponownie odłożyć na stół, gdyż uchodziło to za zły znak. Możną ją było ewentualnie „zatknąć za pas”. Łyżki także wiązano razem, co miało zapobiegać rozchodzeniu się bydła na pastwisku. Z kolei podczas jedzenia kapusty, uderzano się łyżką w czoło, a owa praktyka miała wywierać dodatni wpływ na je wzrost tego warzywa[11].

Dość powszechnym zwyczajem w regionie lasowiackim było tzw. bicie kóp. Zwyczaj polegał na tym, iż brano ze stołu słomę i rzucano nią za obrazy i na powałę, Tyle źdźbeł ile się zatrzymało i utkwiło odpowiadało ilości kóp zboża, jaką zbierze się w trakcie żniw. Po pośniku mężczyźni udawali się do sadu, aby obwiązać drzewa słomą. Drzewa uderzano także siekierą jako symbol podnoszenia drzew do płodności. Udawano się także do stajni, aby zwierzętom zanieść opłatek, a niekiedy i resztki spożywanych potraw[12].

Co ciekawe, był to także okres powszechnej radości i psot, Młodzi chłopcy biegali po wsi i zdejmowali furtki, a następnie daleko je wynosili. Co silniejsi zakradali się do obejść i rozbierali całe wozy, a ich części wynosili nawet na dach[13].

O północy powszechnie udawano się na pasterkę.

Dużą uwagę przykuwano także do świątecznego wystroju, którym przede wszystkim były snopy zbóż, słoma, siano, sypane na obrus ziarno. Miały one zapewniać dobre plony i sprzyjać urodzajom. Snopy zbóż były ustawiane w chatach chłopskich, dworskich jadalniach, jak i też magnackich rezydencjach. W niektórych regionach Polski, zwłaszcza na ziemi sądeckiej i rzeszowskiej słomą zaścielano całą podłogę[14]. W naszym regionie zwyczaje związane ze ścieleniem słomy miały po pierwsze wymiar praktyczny, ponieważ w Boże Narodzenie nie można było ścielić łóżek, dlatego spano na niej; zaś po drugie miało to wymiar religijny, gdyż uważano, że izba wigilijna ma przypominać betlejemską szopę. Oprócz tego na stołach kładziono grubą warstwę słomy lub siana, a na to lniany obrus. Zwyczaj ten jest kultywowany w wielu polskich domach, jednak wigilijne sianko zostało zredukowane do symbolicznego pasemka[15].

Choinka pojawiła się w Polsce w latach 1794 – 1795. Początkowo był to zwyczaj dworski i mieszczański, przyniesiony przez pruskich urzędników, popularny głównie na Pomorzu, Warmii i Mazurach, a także Śląsku. Na wsiach przyjął się dopiero na początku XX wieku[16]. Na terenach dzisiejszego powiatu stalowowolskiego, choinki weszły w użycie około 1930 roku. Choinka to  stosunkowe nowe słowo, które w miejscowym dialekcie pod wpływem literatury i podręczników szkolnych zaczęło się przyjmować przed II wojną światową. Często wyraz ten zastępowano słowem „drzewko” lub „krzacek”. Istniały także dwa rodzaje choinek: stojące i wiszące. Wiszące drzewka pojawiały się w małych pomieszczeniach, a stojące montowano w drewnianych krzyżach. Jeśli choinka była zbyt niska to umieszczano ją na ławce bądź na stole. Obowiązkowo wieszano na nich jabłka, rzadziej orzechy, ciastka własnego wypieku oraz cukierki. Oprócz tego choinkę strojono w kolorowe łańcuchy i ciętych słomek, a na rozwidleniu gałązek mocowano świeczki, które paliły się zawsze podczas wigilijnej kolacji[17].

„Bóg się rodzi!”

W polskiej tradycji dzień Bożego Narodzenia to wielkie święto, które godzi się obchodzić godnie, a więc uroczyście i hucznie, jak i wesele, które na ziemiach słowiańskich, od najdawniejszych czasów zwano godami. Ten dzień był uważany, nie tylko jak narodziny Boga, ale także czas zaślubin, czyli godów dnia i nocy, światła i ciemności. Stąd staropolska nazwa Godne Święta[18].

Sposób obchodzenia tego dnia był bardzo prosty. Oprócz wyjścia do kościoła przebywano w domu, spożywano wcześniej przygotowane pokarmy oraz śpiewano kolędy. Nie wykonywano żadnych prac, co było szczególnie zabronione. Nie można było wykonywać żadnych porządków w mieszkaniu. Jeśli ktoś spał w łóżku, a nie na ziemi, musiał pozostawić je rozścielone, aż do wieczora. Nikt nie zamiatał izby, nie gotował, ani nie zmywał naczyń. Jedynie co było wolno to zapalić pod piecem, a także odgrzać przygotowane potrawy[19].

Ciekawe zwyczaje dotyczyły także porannej toalety. W niektórych miejscowościach uważano, że nie można się nawet czesać, w innych nie można było nawet spoglądać w lustro czy też umyć twarzy. Niedozwoloną czynnością było także czyszczenie butów[20].

Na podstawie obserwacji pogody w dzień Bożego Narodzenia przepowiadano urodzaje. Wśród Lasowiaków znane było przysłowie: „Godnie Święta jasne, to stodoły ciasne, a jak ciemne, to stodoły przestrzenne”. Tak więc jasna, słoneczna pogada wróżyła urodzaje, a zła była zapowiedzią marnych plonów[21].

Słomę z mieszkań usuwano dopiero rankiem w dzień św. Szczepana (26 grudnia). Słomę ładowano na wozy i wywożono w pole na miejsce, w którym zazwyczaj rosło najwięcej chwastów. Niektóre gospodynie część słomy zachowywały na gniazda dla drobiu, a także słano ją pod bydło. Siano ze stołu zazwyczaj przeznaczone było dla koni, jego niewielki zwitek umieszczano czasem na strychu. W niektórych wsiach regionu sprawdzano czy na stole nie zostało jakieś ziarenko zboża, co wróżyło urodzaj w następnym roku. Ze sprzątaniem izby bardzo się spieszono, ponieważ był to także dzień chodzenia kawalerów po kolędzie. Zależało im na tym, aby zastać nieuprzątnięte mieszkanie, gdyż wtedy dziewczęta musiały się odkupić, a za okup służyła wódka. W przypadku, gdy kawaler zastał nieposprzątaną słomę, wówczas rozrzucał ją przed domem i na ulicy, aby każdy przechodzący widział, iż w tym domu mieszka niepracowita dziewczyna[22].

Tego dnia święcono w kościołach owies. W trakcie mszy obrzucano się nim, nie szczędząc także kapłana. Obrzucanie się owsem miało być pamiątką ukamieniowania św. Szczepana, męczennika chrześcijańskiego. Można w tym także znaleźć odniesienie do starego magicznego zwyczaju, według którego obrzucanie się ziarnem zbóż przynosi płodność i urodzaj[23].

Podsumowując, nasz region cechuje się bogactwem zwyczajów i obrzędów związanych z Wigilią, jak i dniem Bożego Narodzenia. Niektóre z nich już dawno przestały istnieć, inne zaś, choć w nieco zmienionej formie funkcjonują po dziś dzień. Już niedługo nadejdzie ten radosny dzień narodzin Bożego Syna. Przygotowując święta pamiętajmy o naszej kulturze i tradycji, jednak przede wszystkim nie zapominajmy o tym co najważniejsze, czyli o samym Bogu i przeżyjmy je oddając mu należny szacunek i cześć.

Bibliografia:

  1. Gaj – Piotrowski W., Kultura społeczna ludu z okolic Rozwadowa, w: Prace i materiały etnograficzne, t. XXVI, Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, Wrocław 1967, s. 22 – 41.

  2. Hryń – Kuśmierek R., Zwyczaje i obrzędy. Rok polski, Wydawnictwo Publicat, Poznań 2005, s. 14 – 21.

  3. Janicka – Krzywda U., Zwyczaje, obrzędy, tradycje, Wydawnictwo WAM,Kraków 2013, s. 116 – 126.

  4. Ogrodowska B., Ocalić od zapomnienia. Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Sport i Turystyka – MUZA SA,Warszawa 2005, s. 10 – 42.

  5. Ruszel, Lasowiacy. Materiały do monografii etnograficznej, Muzeum Okręgowe w Rzeszowie, Rzeszów 1994, s. 123 – 128.

  6. Pamiętamy o tradycji. Zespół Pieśni i Tańca „Racławice”, Publikacja współfinansowana ze Środków Unii Europejskiej w ramach osi 4 Leader Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2013, 2.

[1] R. Hryń – Kuśmierek, Zwyczaje i obrzędy. Rok polski, Poznań  2005, s. 14.

[2]Pamiętamy o tradycji. Zespół Pieśni i Tańca „Racławice”, Publikacja współfinansowana ze Środków Unii Europejskiej w ramach osi 4 Leader Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007–2013, s. 2.

[3] B. Ogrodowska, Ocalić od zapomnienia. Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2005, s. 12 – 13.

[4]. K. Ruszel, Lasowiacy. Materiały do monografii etnograficznej, Rzeszów 1994, s. 123.

[5] U. Janicka – Krzywda, Zwyczaje, obrzędy, tradycje, Kraków 2013, s. 117; por. K. Ruszel, Lasowiacy…, dz. cyt., s. 123.

[6]W. Gaj – Piotrowski, Kultura społeczna ludu z okolic i Rozwadowa, w: Prace i materiały etnograficzne, t. XXVI, Wrocław 1967, s. 22.

[7] B. Ogrodowska, Ocalić od zapomnienia…, dz. cyt., s. 16; por. K. Ruszel, Lasowiacy…, dz. cyt., s. 124.

[8] W. Gaj – Piotrowski, Kultura społeczna…, dz. cyt., s. 24.

[9] K. Ruszel, Lasowiacy…, dz. cyt., s. 124 – 125.

[10] W. Gaj – Piotrowski, Kultura społeczna…, dz. cyt., s. 30.

[11] Tamże, s. 31 – 32.

[12] K. Ruszel, Lasowiacy…, dz. cyt., s. 126 -127.

[13] Tamże, s. 127.

[14] B. Ogrodowska, Ocalić od zapomnienia…, dz. cyt., s. 17 – 18.

[15] W. Gaj – Piotrowski, Kultura społeczna…, dz. cyt., s. 24; por. B. Ogrodowska, Ocalić od zapomnienia…, dz. cyt., s. 18.

[16] U. Janicka – Krzywda, Zwyczaje…, dz. cyt., s. 125.

[17]W. Gaj – Piotrowski, Kultura społeczna…, dz. cyt., s. 25.

[18]B. Ogrodowska, Ocalić od zapomnienia…, dz. cyt., s. 38.

[19] W. Gaj – Piotrowski, Kultura społeczna…, dz. cyt., s. 36.

[20] Tamże, s. 36.

[21] K. Ruszel, Lasowiacy…, dz. cyt., s. 128.

[22] W. Gaj – Piotrowski, Kultura społeczna…, dz. cyt., s. 38.

[23] K. Ruszel, Lasowiacy…, dz. cyt., s. 126.

1 KOMENTARZ

Comments are closed.