6 minut boiskowego tornada rozstrzygnęło Wielkie Derby Podkarpacia Siarka skorodowała Stal

0
148

Wielkie derby Podkarpacia pod znakiem trójki. Była to 33 potyczka miedzy Stalą i Siarką o punkty na centralnym szczeblu rozgrywek. Kibice oglądnęli 3 gole padające w trzyminutowych odstępach, zawodnicy obejrzeli 3 czerwone kartki, a Stal doznała dziś trzeciej porażki z rzędu, przegrywając z Siarką w Tarnobrzegu 0-3 (0-3). Bramki dla Siarki zdobyli: Adrian Gębalski dwie – w 19 i 25 minucie oraz Dawid Kubowicz w 22 minucie.
Takie mecze jak ten dzisiejszy, nieważne czy na najwyższym szczeblu rozgrywek czy tak jak teraz – w II lidze – elektryzują sportowe i kibicowskie środowiska po obu stronach. Do gry o punkty dochodzi bowiem niezwykły prestiż tego typu zmagań, a w szczególności rządza pokazania, kto jest panem w regionie.
Niedługo przez meczem nad Tarnobrzegiem rozszalała się burza z wyładowaniami atmosferycznymi, w wyniku której ucierpiał stadionowy zegar, przez co nie mógł służyć uczestnikom meczu. Na nieszczęście stalowowolan, nie był to koniec wątpliwych atrakcji w dniu dzisiejszym. Wraz z początkiem meczu piłkarze Siarki zafundowali burzę w polu karnym Stali, a jej wyładowania na boisku niczego dobrego gościom nie wróżyły. Już w 1 minucie naciskany przez siarkowców obrońca Stali tak zagrywał do bramkarza, że piłka omal nie znalazła się w bramce gości. Za chwilę Dorian Frątczak musiał interweniować po strzale z rzutu wolnego. Pierwsze 10 minut upłynęło szybko, ale wpływ na to miały porażające grzmoty tarnobrzeżan, którzy zapracowali na hokejowe statystki, przeprowadzając w zasadzie raz na minutę groźną akcję. W 12 min. chwila ulgi w trakcie tej piłkarskiej burzy – Adrian Dziubiński mierzył na bramkę gospodarzy z dwudziestego metra. Siedzący na przeciwległej trybunie stalowowolscy szalikowcy krzyknęli z radości, lecz piłka przeleciała tylko po bocznej siatce. Niemniej było bardzo blisko. Piłkarze Siarki w dalszym ciągu robią swoje, na naszą bramkę sunie atak za atakiem. W 16 minucie tarnobrzescy fani nie mogą uwierzyć, że ich zawodnik w znakomitej sytuacji lobuje piłkę nad poprzeczka. Grająca poważnie osłabiona brakiem Michała Kitlińskiego oraz z nie w pełni sprawnym Robertem Dadokiem w tym meczu Stal próbuje się odgryzać. Po świetnej kontrze na wymarzoną pozycję wychodzi Dziubiński, strach w oczach tarnobrzeskiej widowni i co… ? Po raz kolejny boczna siatka ? Jak on tego nie strzelił ? Już we wszystko można uwierzyć, ale czego akurat w to niecelne uderzenie ? Nikomu ze Stalowej Woli nie przyszłoby do głowy, że lada moment może się zdarzyć coś naprawdę niebywałego, co już trzeba będzie przełknąć. 
Przetrwamy tą burzę pod naszą bramką ? Może i byśmy przetrwali, gdyby ta nie przeistoczyła się w boiskowe tornado o nazwie Siarka Tarnobrzeg. Piłkarze tego zespołu w odstępach trzyminutowych przeprowadzili piorunujące akcje niszczące przeciwnika, a w roli gromu trafiającego do celu wystąpił eksstalowiec Adrian Gębalski, przywdziewający koszulkę z herbem naszego klubu przez wcześniejsze dwa sezony. To właśnie ten zawodnik zaskoczył naszą obronę i bramkarza w 19 i 25 minucie gry. W międzyczasie golem dla Siarki zakończyła się jeszcze jedna kontra w 22 minucie gry. 
Stal na takie tornado nie była przygotowana, nie miała w swoim arsenale mechanizmów obronnych, nie miała fartu w kontrataków w których mogła się odkuć. Nasi piłkarze choć próbowali wiele razy obronę gospodarzy jakoś rozmontować, zawsze coś stawało na przeszkodzie. Jeszcze przed przerwą kroiły się zagrania na sytuacje bramkowe, lecz nasi zawodnicy mieli wyraźnie problemy z wyborem właściwych zagrań w polu karnym Siarki.
Druga połowa miała już wyrównany charakter. Zadowoleni z wyniku gracze Siarki kontrolowali przebieg gry wypatrując szans w groźnych kontrach, a piłkarze Stali ciągle penetrowali przedpole tarnobrzeskiego zespołu. Mecz przy niemal ciągle padającym deszczu mógł się podobać. W 71 min. po dokładnej centrze z prawej strony boiska konto Stali powinien otworzyć głową wprowadzony po przerwie Piotr Mroziński, lecz piłka po jego strzale skozłowała dotykając górnej siatki, jednak z zewnętrznej strony. Przeciwnicy dłużni być nie chcieli. W 74 min. po sprytnej wymianie w środku pola na czystą pozycję wychodził zawodnik Siarki, ale Kacper Czajkowski nie miał innego sposobu jak nieprzepisowo zatrzymać tarnobrzeżanina, za co musiał opuścić boisko. Stal w ostatnich fragmentach meczu marzyła o strzeleniu honorowego gola, natomiast Siarka ani myślała ustąpić pola. Sędzia pokazał w końcowej fazie gry aż 5 żółtych kartoników, a w konsekwencji dwóch ostatnich z nich, jeszcze dodatkowo dwóch zawodników – po jednej ze stron – musiało opuścić boisko, w tym piłkarz Stali Andrzej Trubeha. 
W ostatniej minucie meczu wydawało się, że Stal zakończy ten mecz z honorowym trafieniem. Po zagraniu z rzutu wolnego przed bramkarzem Siarki znalazł się rezerwowy Szymon Jopek, jednakże jego strzał trafił w poprzeczkę.
Tak więc po początkowym błysku w rozgrywkach po dzisiejszym starciu z Siarką nasza Stal wygląda na nieco skorodowaną. To już trzecia porażka z rzędu, a kolejni przeciwnicy wcale łatwiejsi nie będą. Zaczynają się problemy związane z kontuzjami, będą absencje kartkowe, ławka rezerwowych króciutka, a kadra zespołu jest uzupełniana młodzieżą. Stali trzeba nadać znów blasku, może nie nowego, a już na pewno musimy się zregenerować i wziąć w garść jak na początku ligi. Może mniejsza częstotliwość meczów w najbliższym czasie temu będzie służyć.
Stal wystąpiła w składzie: Frątczak – Waszkiewicz, Łętocha, Trąbka, Dadok, Stelmach, Mistrzyk, Czajkowski, Żyliński, Dziubiński, Janiszewski 
Z Tarnobrzega Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ