Nie sposób też zapomnieć o kwaterze wojskowej z okresu I wojny światowej. Tu spoczywa żołnierz Kpt. Emil Romaszewski żołnierz, który poległ na polu chwały 18.10.1914 pod Racławicami obok Niska. Fot.https://polska-org.pl

28 czerwca 1914 w Sarajewie miał miejsce zamach dokonany przez arcyksięcia Ferdynanda, następcę tronu cesarza Austro-Węgier, a niespełna miesiąc później sprzymierzone z Cesarstwem Niemieckim Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii, która była sprzymierzona z carską Rosją i tak w ciągu niecałego miesiąca całą Europę ogarnęła pożoga wojenna.

I wojna światowa na terenie Galicji

Niespełna dwa miesiące później doszło do ciężkich walk na terenie Lubelszczyzny. 12 września 1914 roku armia carska dotarła do linii Sanu zmuszając wojska austriackie do odwrotu na przeciwny brzeg rzeki. W dniach 13-15 września tuż przy brzegu Sanu dochodziło do zaciekłych walk pozycyjnych. Obydwie strony używały przeciwko sobie artylerii, czego skutkiem było zniszczenie większości miejscowości w pobliżu walk.

Nisko w czasie wojny sprzed stu lat

Podobnie jak pozostałe miejscowości położone nad Sanem, pod rosyjską okupacją znalazło się dwukrotnie. Po raz pierwszy od połowy września do połowy października, a następnie od 6 listopada 1914 roku do 14 maja 1915 roku. Szczególnie dramatyczny był okres między okupacjami, kiedy to Austriacy chcieli wyrzucić Rosjan za San. Nadsański teren stał się areną walk zażartych, regularnych pojedynków artyleryjskich oraz szturmów piechoty rosyjskiej i austriackiej. Do najkrwawszych starć na tym odcinku należy uznać batalię o przeprawę na Sanie w okolicy wsi Kopki-Dwór. Pomimo takiego ogromnego poświęcenia, determinacji, Austriakom nie udało się uchwycić prawego brzegu i utworzyć tam przyczółku na wysokości Bielin i Rudnika. Kontrofensywa rosyjska rozpoczęła się w nocy z dnia 17 na 18 października. Atak ten został poprzedzony zmasowanym ogniem artyleryjskim, rozlokowanym w najwyższych punktach rzeki, to znaczy na wysokich brzegach Sanu w Zarzeczu i Krzeszowie. Następnie w kierunku rzeki wyruszyła piechota rosyjska. Przeprawiali się na wszystkim co nadawało się do pływania. W tym samym czasie napotkali na zmasowany ogień piechoty austro-węgierskiej oraz wspierającej ją artylerię rozmieszczoną w okolicy Tarnogóry, Chałupek, Borowiny i Stróży, obecnej dzielnicy Rudnika nad Sanem.

Ciąg dalszy walk nad Sanem

Według relacji niektórych świadków, po Sanie płynęło setki ciał rannych i zabitych. Tej nocy Rosjanom udało się sforsować San i umocnić swoje pozycje w okolicach Racławic, Nowej Wsi i Woliny, a także udało im się zdobyć przyczółek w rejonie Kopek-Dworu. Następnie tuż przed dniem wszystkich świętych wojska carskie rozpoczęli jednoczesne ataki na Nisko i Rudnik. Po stoczonych ciężkich walkach udało im się zająć Nisko, biorąc do niewoli około 200 jeńców. Nie udało im się jednak zająć Rudnika, ponieważ zostali zatrzymani przez dobrze umocnione pozycje Austriaków na wysokości linii Borowina- Stróża. Zmagania nad Sanem trwały 18 dni, a sam front przebiegał od Sandomierza do Przemyśla. W czasie walk Rosjanie stracili około 50 tysięcy żołnierzy. Podobne straty odnieśli także Austriacy. Największy bojowy wysiłek zarówno w czasie trwania ataku, jak i podczas powstrzymywania wojsk carskich, spoczywał na oddziałach wojsk cesarskich, które tworzone było w 70% narodowości polskiej i ukraińskiej. Dramatem było, że w wojsku rosyjskim służyli także Polacy, byli to powołani rekruci z obszaru tzw. Kongresówki. Według oficjalnych statystyk, Polacy stanowili około 30 procent oddziałów carskich.

Dziennik “Słowo Polskie” z dnia 19 grudnia 1914 roku relacjonował:

Położone nad rzeką San Nisko, przedstawia się jeszcze gorzej niż pobliski Rozwadów, jeśli takie porównanie jest możliwe tam, gdzie zgliszcza są. U wjazdu do wsi w oczy rzuca się zupełnie spalony kościół, a dalej- w ruinach pałac Franckego, browar, młyn parowy, koszary wojskowe, apteka- dosłownie wszystko, co wystawało ponad poziom miasteczka. Z podpalonych z różnych stron kilkakrotnie miasteczka do zamieszkania nadawało się zaledwie kilkanaście domów, reszta padła pastwą płomieni i bombardowania. Reszty dokonał rabunek. Na ulicach sami bezdomni mieszkańcy: kobiety i dzieci. Czy oni znajdą schronienie na czas zimy, niech świadczy następujący przegląd pobliskich miejscowości. Ze wsi Racławice mającej 106 domów, zniszczonych zostało 18, spalonych 84, 4 nadawały się do ponownego zamieszkania. We wsi Wolina było 56 domów, od pożogi wojennej ocalało 6 domów, spalono 30, a zniszczonych zostało 20. W zamożnej wsi pod Rudnikiem Przędzel z 330 domów ocalało 80, 100 zostało zrujnowanych, 150 spłonęło. Ze 161 domów Zarzecza w stanie nienaruszalnym zostało 20, spłonęło 29, zniszczono 112 domów. W samej Borowinie z 70 domów zostało niezniszczonych 50 domów, spalono 15, 5 zostało zniszczonych. A wielkie wsie Rudnik i Ulanów zostały w większości spalone.

Jak wyglądało Nisko po przejściu frontu według hrabiego Augusta Krasickiego

Istnieje też opis jak wyglądało Nisko tuż po przejściu frontu. A opisu tego dokonał 7 lipca 1915 roku w swoim dzienniku podróży Hrabia August Krasicki, był on oficerem ordynansowym gen. Karola Trzaski-Durskiego:

Dojeżdżamy do Niska, stacja kolejowa kompletnie spalona i podziurawiona kulami (…) Miasteczko Nisko wygląda jak ruina, co nie spalone, to zostało rozbite kulami, dachy od kul wyglądają jak sita, w murach dziury, tutejszy kościół zupełnie rozwalony, bez dachu i wież, pałac rodziny Resseguierów w centrum miasta, to samo – z dziurami od granatów i na pół ruina, jak również browar i miejscowe zabudowania gospodarcze. Wszystko to jednak jeszcze na jesieni. Przechodzę przez park pałacowy, zobaczyłem tam obraz nędzy i rozpaczy, śliczne przed wojną stare egzotyczne drzewa zostały poogryzane przez konie, powycinane na dekunki, których szereg jest w parku, ani trawnika, ani ścieżki, stoi grupa automobilowa, pasą się tam krowy, konie, obozują tam szofery. Groby rosyjskich żołnierzy są pod płatami. Wnętrzne pałacu jest zdemolowane, kilkanaście granatów zostało w ścianach i dachu. Z kościoła ocalały tylko zewnętrzne mury, 36 granatów wpadło. Gościńce po stronie galicyjskiej zupełnie rozbite, pełno tam dziur, które są naprawiane dylami.

Dalsza część wojskowej kwatery z czasów I wojny światowej, to tutaj spoczywają nieznani z imienia i nazwiska żołnierze różnych narodowości. Fot.https://polska-org.pl
W czasie trwania wojny w latach 1914-1918 pałac M. Franckego został poważnie uszkodzony od kul armatnich i granatów. Fot.skyscrapercity.com
Zniszczony w czasie ostrzału z nad Zarzecza budynek szkoły ludowej, obecne liceum ogólnokształcące. Fot.https://www.skyscrapercity.com
Kompletnie zniszczony kościół przez Rosjan w 1914 roku. od tego czasu, aż do roku 1923 msze święte i inne nabożeństwa odbywały się w budynku „Sokoła”. Fot.https://www.skyscrapercity.com

Front Rosyjsko-Austriacki rozciągał się wzdłuż Sanu od Przemyśla do Sandomierza, to tam były toczone zaciekłe walki między Austriakami a Rosjanami. Fot.pl.wikipedia.org.p

 

 

Cmentarz z okresu I wojny światowej w Rudniku nad Sanem. Fot.trobal.pulawy.pl

W Borowinie pod Niskiem doszło do zaciekłych starć pomiędzy Austriakami a wojskami armii carskiej, dzięki ogromnemu poświęceniu Austriaków Rosjanom w przeciwieństwie do pobliskiego Niska nie udało się zająć Rudnika. Fot.http://www.rudniktrojka.duu.pl

Jadąc z Bojanowa do Stalowej Woli warto się zatrzymać na położonym w części północnej Przyszowa małym cmentarzyku wojennym z okresu I wojny światowej. Tam zostało wielu nieznanych z imienia i nazwiska żołnierzy wojsk austriackich i niemieckich. Fot.https://mpn.rzeszow.uw.gov.pl

Jacek Furman

Dodaj komentarz