Tropem prehistorycznej ludności doliny dolnego Sanu

0
609

Pierwsze ślady człowieka na terenie doliny dolnego Sanu.

Pierwsi mieszkańcy w dolinie dolnego Sanu pojawili się prawdopodobnie około 10 tysięcy lat przed naszą erą, jeszcze w tak zwanym okresie zmarzliny. Zajmowali się oni myślistwem, byli łowcami reniferów, które przybyły razem ze stadem innych zwierząt. Zakładali krótkotrwałe obozowiska, ich domami były niewielkie szałasy, głównym materiałem niezbędnym do ich wybudowania była skóra zwierzęca rozpięta na drewnianych żerdziach, łatwych do przenoszenia i zwijania. Z czasem, gdy ziemski klimat się ocieplał, tundra przesunęła się w kierunku północnym. Za nią odeszły renifery, a także ich myśliwi i łowcy. Ich miejsce zajęli nowi przybysze, także trudniący się głównie łowiectwem, ale żyjących za to w większych gromadach, zakładających dłuższe obozowiska w pobliżu dużych rzek, na piaszczystych wydmowych obszarach. Pod koniec VI wieku przed naszą erą na teren obecnego powiatu niżańskiego wkraczają pierwsi rolnicy. Znali oni uprawę zbóż, potrafili także hodować zwierzęta hodowlane. A w ciągu dwóch tysięcy lat przed naszą erą nadal postępował rozwój osadnictwa, rolnictwa i gospodarki agralnej. Do pozyskania nowych terenów przeznaczonych pod pola uprawne zaczęto stosować technikę wypalania lasów, rozpoczęto uprawę roli przy pomocy ciągnionego przez woły radła, równocześnie rozwinęło się pasterstwo. Około roku 1300 przed naszą erą na ziemiach Polskich pojawiła się ludność z tak zwanej kultury łużyckiej. Jest to kolejny rozwój osadnictwa powstawały zwarte osady zamieszkane nawet przez kilkaset osób. Specjalizowali się oni hodowlą, uprawą roli i łowiectwem. Posiadali umiejętności z zakresu kucia i topienia metali (Okres epoki brązu).

Odkrycia Archeologiczne.

Część archeologów krajów słowiańskich uznaje plemiona kultury łużyckiej za przodków Słowian. Twórcą tej teorii, inaczej zwaną neoautochtoniczną, był wybitny archeolog oraz badacz słowiańszczyzny profesor Józef Kostrzewski (1885-1969). W czasie niemieckiej okupacji ukrywał się w czasie swojego pobytu w Zarzeczu-Hawryłach w należącym do dra Alfreda hr. Wielopolskiego majątku, odkrył na nadsańskiej terasie, zwanej “Surdoły”, pochodzącej z młodszej epoki kamiennej osadę (5500-3000 lat p. n. e) oraz cmentarz kultury łużyckiej. Profesor miał w planach przekopać cmentarz, ale mimo to nie uczynił tego w obawie przed dekonspiracją. Jego zabytki można zobaczyć w Muzeum Archeologicznym w Warszawie. Za odkrywczynię tego cmentarza na Zarzeckich “Surdołach” należy uznać Halinę Ostrowską-Grabską, była córką znanej poetki Bronisławy Ostrowskiej. Około roku 1924 wówczas goszcząc razem z matką w dworze zarzeckim Stanisława Hofmokla, większość wolnego czasu spędzała na wolnym powietrzu. Któregoś dnia przypadkowo trafiła na Surdoły,  gdzie następnie po świeżo zredlonym zagonie Kartofli, przypadkowo natrafiła na fragmenty urn popielnicowych. Natychmiast poinformowała o tym odkryciu Polską Akademię Umiejętności w Krakowie. Kilka tygodni później do Zarzecza przybywa komisja, w celu badawczym pobrała kilka próbek eksponatów, a następnie zabezpieczyła miejsce znaleziska. Nie ma wątpliwości, iż Zarzeckie Surdoły są ogromną prehistoryczną nekropolią, a być może jedną z największych nekropolii w Kotlinie Sandomierskiej. Można przypuszczać, że w tym miejscu znajduje się co najmniej kilkaset pochówków.

Ale to nie jest jedyne badanie archeologiczne na terenie obecnego powiatu niżańskiego. Pierwszym znanym archeologiem, znawcą i badaczem starożytności, który na teren ziemi niżańskiej przywędrował pod koniec XIX wieku, był to dr Włodzimierz Demetrykiewicz z Akademii Umiejętności w Krakowie. Badał tereny okolic Rozwadowa, Niska, Przędzela, Ulanowa i Bielin. To właśnie w ostatniej wspomnianej miejscowości dowiedział się od mieszkańców, że za tamtejszym parafialnym cmentarzu, tuż przy brzegu Sanu, można znaleźć zakopane w ziemi starożytne urny ze szczątkami kości. Kilkadziesiąt lat później to samo miejsce badał inny znany archeolog amator, ks. Franciszek Niecałek. Wspomniany już Demetrykiewicz w swoim sprawozdaniu wspominał, że po drugiej stronie Sanu w miejscowości Przędzel, tuż przy brzegu Sanu, na lekkim piaszczystym wzniesieniu, w roku 1878, inżynier Wydziału krajowego p. Accord (Accord był naczelnikiem powstania styczniowego) odkrył cmentarzysko ciałopalne. Krakowski naukowiec tak opisał swoje odkrycie:

Jeszcze przed 20 lub 30 laty można było przeprowadzić wyczerpujące badania, jednak przy rożnorakich robotach ziemnych, jakie w ostatnich latach wykonywano z powodu budowy kolei żelaznych, dróg, regulacji rzek i potoków, zmarnowano wielką ilość zabytków przedhistorycznych.

Dalsze badania archeologiczne.

W roku 1923 w czasie trwania prac związanych z karczowaniem lasów w Kopkach, pracujący tam drwale natrafili na urny ze szczątkami kości. Tym znaleziskiem zainteresował się Ludwik Ziemba, kierownik szkoły w Kopkach. Wykopał w tamtejszym lesie kilka urn, opisał je, a następnie przekazał je do Muzeum Archeologicznego w Krakowie. Jeszcze w tym samym roku do Kopek przybyła grupa studentów prof. Marian Szczerbowski nauczycie Rudnickiego Państwowego Seminarium Nauczycielskiego. Odnaleziono jeszcze kilkanaście urn z różnych okresów historycznych. Oprócz samych urn, odkryto tam również ozdoby, szpile, agrafy i noże. Drugim naukowcem, który przeprowadzał badania w Kopkach był Rudolf Jamka, przebywał tam od 19 sierpnia 1929 do 15 września 1929. Jemu zawdzięcza się odkrycie dwudziestu grobów, zarówno popielnicowych, jak i też jamowych. W miejscach pochówków odnalazł też fragmenty ceramiki, groty, krzesiwa, sprzączki oraz ozdoby. O wyjątkowym odkryciu może się pochwalić znany archeolog-amator ksiądz. Franciszek Nicałek (1920-1977), był długoletnim katechetą z Rudnika nad Sanem. Tak opisywał swoje odkrycie w sprawozdaniu:

I właśnie na skraju tej puszczy (Sandomierskiej) osiedlił się od wieków człowiek, co najwyraźniej potwierdzają wykopaliska obok leśnictwa “Pogoń”. Kopano tam kanał, który biegnie następnie przez tereny leśnictwa “Kubajka”, “Zatyki”, przepływa przez wsie Warchoły, Barce, Moskale i wpada do Sanu. Otóż tam na Pogoni wykopano w głębi ziemi topory, młoty kamienne, a nawet części zbroi, przyrządy codziennego użytku. Wszystko co odesłano przed 1936 rokiem do muzeum do Warszawy.

W sprawozdaniu ksiądz opisał przebieg obecnej  rzeki Barcówki. W innym miejscu tego samego raportu ksiądz wspomina:

Warto tu również wspomnieć o ciekawych i bardzo bogatych znaleziskach w Zarzeczu nad Sanem, koło Niska. Za wsią Zarzecze- na wschód na polach wśród lasów, wyrąbanych przez Niemców, które te pola od wieków i dziś jeszcze nazywają ludzie “Sobótki”, odkopał w r. 1937 znany mi dobrze archeolog z Krakowa 2 pogańskie cmentarzyska, (…) Wszystkie znalezione tutaj przedmioty znalazły pomieszczenie we wspaniałym, na wzgórzu- w prześlicznie położonym miejscu, dworku p. Hofmokla plenipotenta hr. Wielopolskiego, a następnie przewiezione do Muzeum Archeologicznego w Krakowie. Na górze, na której znajduje się ten dworek, odkopał archeolog szczątki, ruiny, zwęglone fundament grodu, który oceniał na IX w. po Chr. Po przeciwnej stronie stoi kilka domów-nazwa od wieków “Podgrodzie”. Gdy tamtejsi kopali studnie lub doły na piwnice, znajdowali również rozmaite narzędzia, jak kamienne toporki, krzesiwa, skrobaczki do skór, itp. Wymowny to dowód, że i w tym miejscu była kiedyś pogańska osada.

Ksiądz Nicałek to także odkrywca cmentarzyska i kultury tarnobrzeskiej, która miała swoją siedzibę w Bielinach. Na jego, prośbę kontynuował badania na tych archeologicznych obiektach w roku 1974 doktor Kazimierz Moskwa z Rzeszowskiego Muzeum Okręgowego. W Północnej części powiatu niżańskiego, na terenie należącym do gminy Jarocin (Jarocin, Domostawa, a także w Kutyłach, Majdanie Golczańskim, Załomach, Mostkach i Golcach) swoje badania w latach 1963-1967 prowadził Antoni Talar, na początku jako student, a nieco później jako pracownik Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. Wyniki swoich badań opublikował w kilku swoich sprawozdaniach archeologicznych, następnie wykorzystywał je do swojej pracy magisterskiej, którą oczywiście obronił w roku 1966 w Katedrze Archeologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ostatnim sensacyjnym odkryciem archeologicznym na terenie ziemi niżańskiej było odnalezienie w roku 1991 kilku stanowisk kultury trzcinieckiej w Zalesiu gm. Jeżowe. Odkrywcami byli studenci z UMCS w Lublinie ich kierownikiem była dr. Halina Taras. Badania w Zalesiu miały miejsce w roku 1995. Znaleziono tam sporo ceramiki i narzędzi krzemiennych z surowca świeciechowskiego. Wcześniej, bowiem w połowie lat 80-tych XX wieku. Naukowcy z Lubelskiej uczelni spenetrowali powierzchniowo tereny gminy. Jeżowe. Wówczas znaleźli około 80 stanowisk, które wciąż czekają na szczegółowe badania archeologiczne, jak na przykład pozostałość osady kultury trzcinieckiej w Sójkowej. Do tego wykazu badań archeologicznych należy dodać też odkryte przypadkowe znaleziska, tak zwane “Skarby”, które zostały napotkane w Nisku, Przędzelu, Stróży, Rudniku nad Sanem, Kopkach, Koziarni, Bystrem koło Krzeszowa, a także obok dawnego portu na rzece Tanew w Ulanowie, na nurcie Tanwi. Większość tych wynalazków to są głównie monety pochodzące z czasów Cesarstwa Rzymskiego, takie jak: denary Wespazjana z okresu lat 69-73, Trajana z lat 101-102, Marka Aureliusza emitowane w latach 169-170 oraz Sepymiusza Severa z lat 200-201. Te odkrycia monet świadczą o tym, że na terenie obecnej ziemi niżańskiej przebiegał trakt handlowy, kwitł też tam ówczesny handel, docierały nowinki z dalszych stron świata, nawiązały się międzyludzkie relacje.

Źródło artykułu

“Fragm. Książki. “Ziemia Niżańska Królewszczyzny, dobra kameralne, powiat” autorstwa. Janusza Ogińskiego, wydawnictwo sztafeta 2018”

Denar Cesarza Trajana był emitowany w latach 101-102, podobnie jak denar Marka Aureliusza również został odkryty w okolicach Niska. Zdjęcie pochodzi: www.gratka.pl
Denar Cesarza Septymiusza Severa z lat emisji 200-201, został też odkryty na terenie powiatu niżańskiego. Źródło zdjęcia: www.ma-shops.com

Jacek Furman

 

 

 

 

Dodaj komentarz