Pamięć o Tadeuszu Sosze

0
561

W dniu 18 grudnia 1992 roku ówczesna Rada Miejska w Stalowej Woli swoją uchwałą stwierdziła, że jedna z ulic miasta będzie nosiła nazwę imię ppor. Tadeusza Sochy. Dla obywatela przeciętnego Stalowej Woli ta postać jest mało znana, ale w odległym o dwadzieścia kilometrów Rudniku nad Sanem jest bardziej popularna, bo jego grupa Armii Krajowej w dniu 26 lipca 1944 wyzwoliła miasteczko na dwie godziny przed przybyciem Armii Czerwonej w ramach zaplanowanej akcji „Burza”, która potem cały oddział zlikwidowała, a samego podporucznika uwięziła w prymitywnej ziemiance w centrum Rudnika, gdzie został wywieziony prawdopodobnie do Klimontowa pod Sandomierzem, gdzie 74 lat temu został zastrzelony przez NKWD w dniu 10 stycznia.

Urodził się 16 października 1916 roku w Rudniku nad Sanem w ówczesnych Austro-Węgrach. Jego rodzony ojciec Marcin Socha był działaczem ludowym tuż po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku był posłem na sejm I i II kadencji. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Rudniku. Po ukończeniu gimnazjum im. I. Paderewskiego podjął studia w Poznańskiej Państwowej Szkole Budownictwa na wydziale drogowym i wodnym. Swój egzamin złożył w 26 stycznia 1937 roku, a następnie ukończył szkołę Podchorążych Rezerwy przy 57 pułku piechoty w Poznaniu. W czasie swoich studiów zaangażował się w działalność w Kole Młodzieży Katolickiej, był także wybijającym się sportowcem Akademickiego Zrzeszenia Sportowego. Startował w wielu dyscyplinach sportowych, ale tylko w pięcioboju lekkoatletycznym zdobył mistrzostwo okręgu. Nie posiadał doskonałych warunków fizycznych, mimo to uzyskiwał bardzo dobre wyniki sportowe, co zawdzięczał swojej uporczywej pracy na swoich treningach. Do rozpoczęcia działań związanych z wybuchem II wojny światowej pracował w Kraśnickim Urzędzie Miejskim, nie brał udziału w kampanii wrześniowej, jako że miał zostać zmobilizowany w ramach drugiego rzutu. Już na początku wojny zaczął organizować zabronione przez okupanta niemieckiego pod karą śmierci nasłuch z radia polskich programów bezpośrednio z Paryża i Londynu. Przepisywał razem ze swoimi kolegami wiadomości, gdzie je następnie kolportował. Natychmiast nie zgłosił do utworzonej przez Niemców rejestracji oficerów i podchorążych. W listopadzie 1939 roku zorganizował po raz pierwszy wyprawę za rzekę San w celu odzyskania zakopanej broni zostawionej przez rozbrajających polskich żołnierzy dwa miesiące wcześniej. Tuż na początku 1940 roku został zaprzysiężony na członka Związku Walki Zbrojnej (Od 14.02.1942 roku ZWZ-AK), był wówczas jednym z pierwszych oficerów na terenie ziemi niżańskiej należących do podziemnej organizacji ruchu oporu przeciwko Niemcom. Wkrótce też zwerbował do ZWZ swoich pierwszych żołnierzy, którzy podjęli tajne szkolenie na tajnym kursie podchorążych. W tym samym czasie objął stanowisko oficera szkoleniowego w ramach kursu podchorążych. Potem dowodził związkiem odwetu w Rudniku, następnie został głównym kierownikiem Kierownictwa Dywersji AK “Kedyw” w rejonie niżańskim i został szefem wywiadu AK Obwodu Nisko. W tym czasie zainicjował i zarazem zorganizował ponad czterdziestu akcji zbrojnych przeciwko okupantowi Niemieckiemu. Do poważnej akcji z jego współudziałem było rozbrojenie posterunku policji granatowej w położonych po drugiej strony Sanu Bielinach, wydał także wyroki śmierci na konfidentach gestapo w Stalowej Woli. Był dowódcą odbioru broni i jej transportu z rejonu zrzutu między miejscowościami Chmielnik-Kijanka. Tuż przed akcją wyzwoleńczą rudnickiego oddziału AK zorganizował napad na niemiecki skład broni mieszczący się na ulicy. Ulanowskiej. Dzięki jego świetnej organizacji rudnicka placówka AK była jedną z najbardziej uzbrojonych w terenie. Dzięki jemu i jego żołnierzom Niemcy bez walki opuszczają Rudnik w 26 lipca 1944 roku. Po wejściu armii Sowieckiej, skrzętnie była ukrywana broń i walnie nie ujawniali się z obawą przed aresztowaniem ze strony NKWD. On sam nie zgłosił się do Armii Berlinga, gdyż stwierdzał, że obowiązuje go przysięga Armii Krajowej i Naczelnemu Wodzowi Rzeczypospolitej. Wkrótce na mocy donosu napisanego przez lewicowych mieszkańców, stacjonujący w tym rejonie NKWD dostało wykaz członków AK. Rozpoczęły się masowe aresztowania żołnierzy byłej Armii Krajowej (Została rozwiązana w styczniu 1945 przez ostatniego Komendanta głównego Gen. Leopolda Okulickiego). Przez jakiś czas Socha ukrywał się w domu rodziny Boryczków. Po opuszczeniu swojej kryjówki został aresztowany i więziony w niżańskim UB (Komendantem tej placówki był Stanisław Supruniuk, jeden z najbardziej krwawych katów w Polsce). Wtedy w tamtym czasie miał możliwość ucieczki, ale nie skorzystał, bowiem wierzył, że Sowieci podziękują za to, że w czasie trwania wojny jego oddział pomagał jeńcom wojennym i radzieckim partyzantom, niejednokrotnie gwarantując im schronienie. Bezpieka przekazała Sochę radzieckiemu NKWD. Więziony był zbudowanym na rudnickim rynku Bunkrze. Wtedy był kilkakrotnie przesłuchiwany przez majora NKWD Wołoszyna (Przesłuchania NKWD były zawsze połączone z torturami więźnia, który często umierał na skutek odniesionych ran i zakażeń związanych z przesłuchaniem). Pod koniec roku 1944 został wywieziony przez Rosjan razem z innymi więźniami do Byszówki pod Klimontowem. Tam właśnie przebywali w strzeżonych przez wojska NKWD miejscowej ziemiance. To tam także został zastrzelony, w bliżej nieokreślonych okolicznościach (Tak właśnie fałszowano akty zgonów byłych akowców, w celu ukrywania zbrodni dopisując im takie choroby jak zawał serca czy udar mózgu) w dniu 10 stycznia 1945 roku. Jego grób jest nieznany. Za bohaterską walkę w AK otrzymał pośmiertnie order Virtuti Militari w dniu 7 maja 1991 roku, według ustaleń jego brata-Skarbimira Sochę, Tadeusz Socha został zastrzelony w Byszówce i pochowany w nieznanym grobie. Inne zdanie na ten temat ma Eugeniusz Sztaba, który także był więziony w Rudnickich ziemiankach NKWD stwierdził, że Socha został wywieziony w głąb Rosji do łagrów, gdzie tam zginął

Akcja wyzwoleńcza Rudnika

W lipcu roku 1944 Niemcy zdawali sobie sprawę, że druga wojna światowa jest dla nich przegraną, ppor. Tadeusz Socha pod pseudonimem “Karol” opracował plan “Burza” w Rudniku. Po latach tak akcję będą wspominać w napisanej książce o Rudniku autorstwa Zdzisława i Zofii Chmielewskiej:

„26 lipca 1944 r. o godzinie 7.00 nastąpiło zajęcie stanowisk wypadowych przez grupy uderzeniowe w Rudniku. Nad całością czuwał ppor. Tadeusz Socha, utrzymywał kontakt i sprawdzał poszczególne grupy, na jego znak miano wyruszyć do ataku. Czas rozpoczęcia akcji był momentem decydującym o powodzeniu. Już wtedy było wiadomo, że pomoc z Tarnogóry nie nadejdzie, pluton Kedywu musiał liczyć na siebie. Zostało tylko 22 żołnierzy gotowych do podjęcia walki o Rudnik. Ppor. Tadeusz Socha dowodził najliczniejszą grupą, atakując stację kolejową. Rano o godz. 10.00 podszedł do stanowiska przy ulicy. Chopina. Po jego słowach. “W imię Boga i Ojczyzny, zaczynamy”, wyciągnięto pistolety maszynowe, za pasami pojawiły się granaty (…) w całym Rudniku rozpoczęła się intensywna strzelanina. Niemcy byli całkowicie zaskoczeni. Słychać było okrzyki “Iwan Kommen”, co wywołało u nich panikę, rzucili się do bezwładnej ucieczki. Po kilkunastu minutach została zdobyta stacja kolejowa. Razem z nią zdobyto 3 rkm-y, 4 pistolety maszynowe i kilka kbk. Niemcy broniąc się, załadowali rannych i zabitych na platformę wagonu, doczepili parowóz i wycofali się w pośpiechu, zabierając ze sobą również saperów spod mostu kolejowego, zaciekle atakowanych przez grupę ze Stanisławem Kotwicą “Wąsikiem”, Julianem Jurkiewiczem “Brunetem”, Karolem Łysakiem “Ryszardem”. Grupa ta nie dopuściła do wysadzenia mostu kolejowego, zdobyła rkm Bergmann na skrzyżowaniu ulic Rzeszowskiej i Słowackiego zabijając i raniąc część obsługi mostu.  Grupa dowodzona przez kaprala Feliksa Ambrozika “Groźnego” ostrzelała most przy młynie-elektrowni, nie dopuszczając do jego wysadzenia. Podchorąży Jerzy Krzewicki wraz ze swą grupą ostrzeliwał Niemców zbliżających się od strony Krzeszowa, zmuszając ich do okrążenia Rudnika. Bez walki wpadły w ręce akowców magazyny broni i amunicji przy ul. Ulanowskiej, walki utrzymywały się najdłużej w rejonie Targowicy, gdzie ciężki karabin maszynowy, ustawiony na przejeździe kolejowym odsłaniający odwrót resztek oddziałów niemieckich, wycofujących się rowem wzdłuż torów kolejowych w kierunku Niska. Sierżant Władysław Banaś celnymi strzałami zniszczył to ostatnie ognisko walki o Rudnik. Walki o Rudnik trwały 90 minut, dzięki przemyślanej akcji dowódcy Tadeusza Sochy i bohaterstwu jego żołnierzy. Strat w ludziach nie było, nikt z atakujących i mieszkańców Rudnika nie został ranny. Miasto było już wolne o 11.30. Pierwsze jednostki sowieckie dotarły do Rudnika około godziny 13.30 przechodząc w bród San od strony Bielin.”

W dniu 6 sierpnia roku 1944 Komendant AK obwodu Nisko-chorąży Antoni Cwen tak zameldował przebieg akcji burza na terenie powiatu niżańskiego:

„(…) Plut. Karol (Tadeusz Socha), przy którym byłem obecny, uderzył na nieprzyjaciela w rejonie Targowicy i rynku oraz mostu kolejowego, wskutek czego nieprzyjaciel się wycofał, a czerwoni weszli bez walki”.

Niespełna miesiąc później w Rudniku i okolicach zaczęły się masowe aresztowania byłych żołnierzy Armii Krajowej przez NKWD oraz współpracujące z nimi oddziały Bezpieki oraz polskich komunistów, zwanych inaczej Kukiełkami Stalina. Jego nieżyjący już brat Skarbimir, był również żołnierzem AK, brał udział w akcji „Burza” i w akcji wyzwoleńczej Rudnika nad Sanem, po wojnie kilkakrotnie był przesłuchiwany przez UB i skazany ostatecznie na 8 lat pozbawienia wolności.

Źródło artykułu

Fragm. Książki “Przechodniu Pochyl Czoła” autorstwa Dionizego Garbacza.

Od roku 1944 ten budynek był siedzibą PUBP w Nisku, to tam do końca grudnia 1944 był przetrzymywany ppor. Tadeusz Socha. Źródło zdjęcia: www.slady.ipn.gov.pl
Jedna z cel niżańskiej katowni UB. Źródło zdjęcia: www.slady.ipn.gov.pl
Stanisław Supruniuk jedna z najkrwawszych bestii w okresie pełnego stalinizmu w Polsce. od 21 września 1944 do 30 stycznia 1946 roku był komendantem UB w Nisku, gdzie to on prawdopodobnie przesłuchiwał ppor. Tadeusza Sochę, na Podkarpaciu służył do 6 stycznia 1947 roku, kiedy był szefem Krośnieńskiego UB. Źródło zdjęcia: www.żołnierzeniezłomni.com.pl
Grobowiec rodziny Sochów w Rudniku nad Sanem, to tam została zrealizowana w ramach planu „Burza” w dniu 26 lipca 1944 roku akcja wyzwoleńcza Rudnika nad Sanem. Źródło zdjęcia: www.polskaniezwykła.pl

Jacek Furman

 

Dodaj komentarz