Podsumowanie dotychczasowych występów w sezonie 2018/2019 piłkarzy Stal Stalowa Wola

0
321
Udana jesień 2018 w wykonaniu piłkarzy Stali

                    Polscy drugoligowcy po składającej się z aż 21 meczów każdej ekipy o ligowe punkty piłkarskiej jesieni udają się na zimową przerwę. Z podniesioną głową zakończyli zmagania pierwszej części sezonu piłkarze ze Stalowej Woli. Nikt nie ma wątpliwości – to była najlepsza jesień dla Stali od lat. Przynajmniej od sezonu 2013/2014, kiedy ostatni raz przed reorganizacją ligi obowiązywał podział na grupy. Wtedy również – podobnie jak dziś – przed  zimową przerwą byli w czołówce ligowej tabeli.

                  Po reorganizacji rozgrywek II ligi, dwie istniejące grupy od sezonu 2014/2015 zastąpiła jedna, ale silniejsza. Klub ze Stalowej Woli przez cztery sezony w nowej rzeczywistości radził sobie organizacyjnie średnio, finansowo coraz słabiej, a sportowo to już czasem dramatycznie. W czasie owych jesiennych występów najczęściej od rywali otrzymywaliśmy solidne kuksańce, by na wiosnę trząść się ze strachu jak galareta z obawy o zachowanie ligi.  Była więc dramatyczna walka o pozostanie na centralnym szczeblu rozgrywek, jak również – co tu dużo dywagować – o uratowanie stalowowolskiej piłki. Cztery razy się udało, lecz powiedzmy sobie prawdę – w co najmniej dwóch przypadkach można mówić o cudzie nad Sanem. Apogeum zawirowań za ery Piłkarskiej Spółki Akcyjnej mieliśmy latem tego roku. Pesymiści nie widzieli już tego klubu na piłkarskiej mapie Polski, optymiści liczyli na sponsora pokładając nadzieję na lepsze jutro w budującym się stadionie, realiści liczyli na kolejny cud. Po komplikacjach jakich nie pamiętają najstarsi kibice hutniczego grodu, spółkę piłkarską pod swoje skrzydła przejęło miasto i drużyna przystąpiła do rozgrywek.

Zaczęło się bardzo optymistycznie, bo od dwóch zwycięstw. Najpierw ucieszyło nas niespodziewane wyjazdowe 1 -0 nad ROW-em w Rybniku, po filmowej kontrze, a potem „ u siebie” 2-1 z Resovią. Choć w obu meczach zgarnęliśmy komplet punktów, byliśmy w tych starciach co najwyżej równorzędnym przeciwnikiem. Na kolejny wyjazd piłkarze Stali wybrali się do Torunia na mecz z beniaminkiem Elaną. Tam nasi zawodnicy przypomnieli sobie że potrafią grać w piłkę przy stanie 0-2. Ambitna pogoń za przeciwnikiem mogła się zakończyć remisem, ale ostatecznie Stalówka poległa w Toruniu 1-2.

W czwartej kolejce rywalem Stali w Boguchwale był kolejny beniaminek, ale jaki !? To był sam łódzki Widzew, który po paru latach niebytu, w drodze powrotnej na salony, w obecnym sezonie gra w II lidze. Nasza ekipa postawiła twarde warunki łodzianom, którzy przyjechali na Podkarpacie po pewne trzy punkty. Wystarczyło jednak kilkanaście minut gry, kiedy Stalówka zdemolowała wielki Widzew, który już się nie mógł otrząsnąć i wracał do Łodzi z bagażem trzech goli. To był moment uwielbienia naszych grajków w rozgrywkach. Kibice już gotowi byli nosić ich na rękach.

Euforia szybko zamieniła się w przygnębienie. W kolejnych meczach zawodnicy ze Stalowej Woli słaniali się na nogach. Prawie bez walki przegraliśmy w Stargardzie z Błękitnymi 0-1 oraz w Boguchwale z Pogonią Siedlce 0-2. Straciliśmy wszystkie punkty z drużynami niewiele wnoszącymi sportowej wartości do tej ligi.

W siódmej kolejce rozgrywek Stal wyjechała za miedzę na derbowy pojedynek do Tarnobrzega. Siarka była wówczas na wysokiej wiślanej fali i zasiadała na fotelu lidera. Kibice Stali liczyli, że naszych zawodników stać na rehabilitację po słabych meczach. Ponadto takie derby rządzą się swoimi prawami. Nadzieje prysły jak bańka mydlana, ponieważ stalowowolanie nie podjęli walki. W dodatku w pierwszej części meczu przeżyliśmy gorycz w postaci trzech straconych bramek w odstępie zaledwie sześciu minut. Gdyby Siarka w drugiej odsłonie nie spasowała, to zawody nie zakończyłyby się chyba na 0-3. Ten co kibicował zielono-czarnym, wściekły do bólu opuszczał tarnobrzeski obiekt. Wiadomo co znaczy porażka w tak prestiżowej potyczce – przegrać można z każdym, z największym słabeuszem, ale nie z Siarką. W dodatku żeby jeszcze w tak fatalnym stylu ? Atmosfera w klubie gęstniała, a w kolejnym meczu Stal zmierzyła się z jednym z kandydatów do awansu – Radomiakiem. Tym razem nasi piłkarze podjęli walkę i stoczyli równy pojedynek. Przeszkodą w drodze po zwycięstwo była gra w osłabieniu przez pół meczu przez czerwoną kartkę. Umiejętnie broniliśmy się przed atakami faworyta i zasłużenie wywalczyliśmy bezbramkowy remis. Z tego meczu więcej nie można było wyciągnąć, lecz niepokojąco wyglądały statystyki gry w ofensywie. W czterech meczach Stal nie strzeliła gola, prawie też nasi gracze nie oddawali celnych strzałów na bramkę, a tak w ogóle to tych prób strzałów było co kot napłakał.

Jednak kwintesencja nijakiego okresu rundy jesiennej nastąpiła po meczu  w Częstochowie. Pod Jasną Górą Stal została wyzwolona z niemocy strzeleckiej. Za to tragicznie wyglądała gra w obronie. Cóż z tego, że nasi zdecydowanie przeważali i poza grą defensywną pod każdym innym względem byli lepszą ekipą, skoro dali się ograć jak dzieci i to w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry. Po rzucie rożnym częstochowska Skra wpakowała nam bramkę wygrywając ze Stalą 3-2, a za chwilę do pakowania manatków został przekonany trener. Racji w tym było sporo – już nieprzytomny by tego nie zdzierżył. Krzysztof Łętocha kilka miesięcy wcześniej był bohaterem po utrzymaniu II ligi, jednak los trenerów – w szczególności w Polsce –  bardzo często tak właśnie wygląda.

Decyzją włodarzy na trenerskiej ławce następują roszady. Kosmetyczne? Dla laików tylko, a nie piłkarskich fachowców. Z drugiego na pierwszego trenera przesunięty zostaje Wojciech Fabianowski. Z kolei jego asystentem zostaje Paweł Wtorek, dla którego jest to drugi trenerski alians z piłkarzami Stali. Tak, tak. To ten sam Wtorek, za którego poprzedniej styczności z drużyną zanotowaliśmy udaną piłkarską jesień sezonu 2013/2014.

Nowe otwarcie w tej jesiennej rundzie wygląda obiecująco. Do Boguchwały zjeżdża kolejna piłkarska marka – chorzowski Ruch. W szeregach naszych piłkarzy widać optymizm. Taktycznie i energetycznie nasza drużyna przewyższa chorzowian i powinna ten mecz wygrać, ale zawiodła gra obronna. Skończyło się remisem 2-2, który Stalowa Wola przyjęła z niedosytem.

Na następny wyjazd do Bełchatowa wybrała się już inna drużyna, tyle że o tej samej nazwie. Wprawdzie podopieczni Fabianowskiego i Wtorka zaczęli niemrawie i stracili bramkę, ale zaraz po tym z pomysłem i animuszem zaatakowali miejscowy GKS. Trwające ponad godzinę oblężenie przyniosło pełny efekt na sekundy przed końcowym gwizdkiem sędziego. Stalówka  sensacyjnie, lecz zasłużenie pokonała GKS Bełchatów 2-1, a dla gospodarzy była to jedyna w całym kalendarzowym roku 2018 porażka u siebie z obecnym drugoligowcem.

Ekipa z Podkarpacia o najdłuższym ligowym stażu kryzys ma za sobą. Kolejnym jej przeciwnikiem w Boguchwale jest mocny spadkowicz z I ligi – grudziądzka Olimpia. Zawodnicy ze Stalowej Woli kontrolują jednak przebieg gry i wygrywają pewnie 4-2. Tak się drużyna z naszego miasta podekscytowała zwycięstwem z Olimpią Grudziądz, że w przygotowaniach mogła nie zauważyć w kalendarzu gier kolejnej Olimpii  – tej z Elbląga – zamykającej akurat ligową tabelę. Północny przeciwnik niczym specjalnym nie imponował, ale Stal jakby chciała dodać sobie punkty bez wysiłku, najlepiej przed meczem. Mimo większej jakości, nasi piłkarze zeszli z boiska pokonani. Wystarczyła fatalna interwencja naszego bramkarza oraz strzał życia jednego z elblążan, aby zamiast pewnych punktów zostać w Elblągu pokonanym 2-3.

 Czyżby wypadek przy pracy ? Najwyraźniej tak. W meczu 14 kolejki Stal grając w przeddzień dnia nauczyciela w takiej roli właśnie wystąpiła, gromiąc katowicki Rozwój 4-0. Dowodem na wysoką formę był występ wyjazdowy w Pruszkowie, gdzie Stal bez dyskusji wygrała 2-0. A z sytuacji mogła być powtórka wyniku z Rozwojem.

Dziewięć dni różnicy  w stosunku do kolejnego ligowego spotkania nie było sprzymierzeńcem stalowowolskiej drużyny. Ta przestraszyła się nieco renomy swojego przeciwnika i po meczu stojącym na przeciętnym poziomie uległa w Łęcznej Górnikowi 0-2. Później przyszedł mecz z Gryfem Wejherowo, którego forma przed zbliżającą się konfrontacją z naszą ekipą rosła z meczu na mecz. Kaszubi w Boguchwale pokazali się z dobrej strony, ale Stalowcy nie zawiedli. Łatwo nie było, jednakże gorsze momenty w obronie nasi nadrabiali świetną grą w polu i ofensywie. W ostatnim akcencie rundy jesiennej wygrywamy efektownie 4-2.

Do rozegrania drugoligowcy mają jeszcze cztery mecze rewanżowej rundy jesiennej. Tak więc kolejny pojedynek z udziałem piłkarzy Stali znów w Boguchwale. Po bezbarwnej grze sprawiedliwy remis z ROW-em Rybnik 1-1. Kibice Stali liczyli na więcej. W drugim meczu rundy rewanżowej piłkarze z Hutniczej też nie muszą daleko podróżować. W derbowym pojedynku z dominacją piłkarskich szachów wystarczyła chwila nieuwagi w grze ofensywnej, by Stal skutecznie dała się skontrować. Resovia udanie zrewanżowała się naszym graczom za lipcową porażkę w niedalekiej Boguchwale. Jedna bramka dla rzeszowian i ze stolicy Podkarpacia zielono – czarni wracają z niczym.

Przedzimowe nastroje w ostatnim meczu domowym sportowcy znad Sanu poprawiają sobie kolejnym zwycięstwem nad drużyną ze ścisłej czołówki. Mecz z Elaną jest starciem bezwzględnej walki, jednak ładnym dla oka. To jednak Stal stawia kropkę nad „i” wygrywając 1-0. 

I wreszcie długo wyczekiwany przez fanów futbolu, nie tylko w Stalowej Woli i Łodzi, wyjazdowy mecz z Widzewem. Że to mecz to za mało powiedziane. To był świetny piłkarski spektakl, w pełnej krasie, zdecydowanie przewyższający standardy ligi, w której oba zespoły występują. Spektakl, które na długo pozostanie w pamięci kibiców i na długi okres podniesie morale zawodników, szczególnie ze Stalowej Woli. Do pełni wartości widowiska zabrakło tylko bramek, których bliżej strzelenia byli gracze Stalówki.

Jesienne występy mogły zakończyć się fantastycznie, a skończyły się bardzo dobrze. Mimo początkowych perturbacji pozasportowych, gry od ponad roku wszystkich spotkań daleko poza swoim stadionem i granicami miasta, zawirowań natury bytowej oraz wąskiej kadry, nasi piłkarze wychodzą z powodzeniem naprzeciw problemom.  Sportowy efekt – czyli wysokie 6 miejsce w drugoligowej stawce – jest, dlatego kompendium jesiennych występów Stali ze Stalowej Woli musi zabrzmieć pozytywnie. Oby wiosna była dla piłkarskiej Stalowej Woli równie lub bardziej radosna.

                                             Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ