Kibice z naszego miasta jakby przeczuli przebieg wydarzeń w środowym meczu VI kolejki II ligi, w którym Stal Stalowa Wola podejmowała spadkowicza z I ligi siedlecką Pogoń. W spotkaniu stojącym na przeciętnym poziomie 2-0 (0-0) wygrali goście, dla których gole padły w ostatnim kwadransie gry po trafieniach Tomasza Margola w 78 min. i Adriana Paluchowskiego w 85 min.

         Przyjazd do Boguchwały Pogoni Siedlce, która jeszcze kilka miesięcy temu występowała na zapleczu ekstraklasy wzbudziło mizerne zainteresowanie. Po przegranych barażach siedlczanie pozbierać się nie mogą. W kolejnym meczu o punkty, tym razem rozgrywanym z naszą Stalą swoją postawą – podobnie jak we wszystkich dotychczasowych spotkaniach – nie oczarowali. Co gorsze do poziomu gry rywali dostosowali się nasi zawodnicy, stąd nie było się czym zachwycać.
      W pierwszej odsłonie gry na uwagę zasługują dwie sytuacje – jedna pod bramką Stali, druga w polu karnym Pogoni. W 32 min. siedlczanie poprowadzili szybką akcję, z lewej strony pola karnego piłka została dograna między dwóch obrońców Stali, lecz gracz Pogoni z kilku metrów uderzył wprost w bramkarza Stali Doriana Frątczaka. Z kolei dziesięć minut później wchodzący w pole karne nasz zawodnik Michał Żyliński ostro potraktował obrońcę Pogoni, a ułamek sekundy później jeszcze ostrzej, na pograniczu faulu zrewanżował się na naszym zawodniku inny rywal. Obaj gracze upadli, lecz ta sytuacja nie wzruszyła głównego z trójki najsprawiedliwszych ludzi na boisku.
      W drugiej części zawodnicy zwiększyli nieco tempo gry. Trenerzy w trakcie tych kolejnych czterdziestu pięciu minut dokonali wszystkich zmian, na czym bardziej skorzystali przyjezdni, bowiem oni przeprowadzili groźniejsze akcje. W 58 min. nasi defensywni gracze niezbyt szczelnie ustawili linię obrony i w sytuacji sam na sam z naszym graczem znalazł się gracz z Siedlec. Całe szczęście że zdążył z interwencją jeden z naszych obrońców. W 66 min. kolejna akcja lewą stroną zakończyła się płaskim, bardzo groźnym zagraniem w pole karne, lecz mimo kilku stojących w pobliżu bramki zawodników gości nikt nie przyłożył nogi do piłki.
Im bliżej końca meczu, tym mniej do powiedzenia mieli gracze ze Stalowej Woli. Do nijakiej gry doszła jeszcze niefrasobliwość graczy formacji obronnej oraz drugiej linii, z której goście z Siedlec postanowili skorzystać. Gdy nasi myślami byli już mentalnie przy kolejnym, derbowym meczu w Tarnobrzegu w najbliższą sobotę, piłkarze Pogoni mimo iż w dalszym ciągu niczym nie imponowali, strzelili dwie bramki w 78 i 85 min. wywożąc z Boguchwały 3 punkty. Czy garstka widzów powinna coś z tego meczu zapamiętać ? Tylko świetną, letnią pogodę, z dobrymi warunkami do gry i oglądania meczu. I jeszcze narodowy koloryt tryskający z boiska. Zawodnicy Stali zagrali w białych strojach, a Pogoń w czerwonych. Reszta zdecydowanie do wymazania z pamięci.
      Dorian Frątczak – Adam Waszkiewicz, Kacper Czajkowski, Grzegorz Janiszewski, Bartosz Sobotka – Tomasz Żyliński (73 Fryderyk Stasiak), Robert Dadok (61, Piotr Mroziński), Przemysław Stelmach, Michał Trąbka, Andrzej Trubeha (46 Adrian Dziubiński) – Michał Kitliński (65 Sebastian Łętocha).
      Po rozegraniu sześciu spotkań Stal Stalowa Wola zajmuje 9 pozycję z dorobkiem 9 punktów. Liderem jest nadal tarnobrzeska Siarka, która zgromadziła 4 punkty więcej. W sobotę derby, a wiadomo – te mecze rządzą się własnymi prawami. Ponadto Stal już udowodniła, że zna recepty na liderów. Do zobaczenia w Tarnobrzegu !

ZOSTAW ODPOWIEDŹ