Stal - Radomiak, 1.09.2018

                  Stalowowolski drugoligowiec kontynuuje passę bez zdobytego gola, niemniej nasza drużyna przerwała już spotkania bez zdobytego punktu. W VIII kolejce rozgrywek mecz Stali z Radomiakiem zakończył się wynikiem bezbramkowym. To pierwszy remis domowy naszej drużyny, odkąd ta rywalizuje ze swoimi przeciwnikami na Izo – Arenie, a więc od wiosny tego roku… To cenny remis mając na uwadze przebieg meczu, a zwłaszcza okoliczności w jakich przyszło zmagać się zielono-czarnym przez niemal całą jego drugą połowę.

Stalowcy przystąpili do tego meczu z ogromną wolą rehabilitacji za trzy ostatnie spotkania, kiedy nie udało się ani strzelić bramki, ani „uciułać” choćby punkciku. Na drodze stanęła bardzo wymagająca ekipa, która w ostatnich latach mocno puka do I-ligowym bram, chociaż bez sukcesu. Dla Stali to już wyjątkowo trudny rywal. Ostatnie zwycięstwa nad Radomiakiem mogą pamiętać co najwyżej ci, którym zmienił się już od tamtych czasów … kolor włosów.

Początek zawodów to szarpana gra z dużą ilością niecelnych podań. Mimo to w pierwszym kwadransie było dość ciekawie. W 9 min. kilka metrów przed polem karnym sfaulowany został Adrian Dziubiński, a Bartosz Sobotka uderzał z rzutu wolnego  w samo „okienko”, ale radomski bramkarz wyraźnie znał intencje strzelca i bez trudu wyłapał piłkę. W odpowiedzi trzy minuty później groźnie zrobiło się w naszym polu karnym, lecz obrońcy wespół w bramkarzem Stali zapobiegli nieszczęściu. Równie interesująco było w dalszej części gry. W 18 min. po wrzutce z prawego skrzydła dobrą piłkę kilka metrów przed bramką miał Dziubiński, jednak naciskany przez obrońcę nie złożył się do strzału jak należy. W 26 min. w pobliżu linii bocznej kilku naszych graczy wdało się w debatowanie dla kogo ma być aut. Wykorzystali to radomianie szybko wznawiając grę. Pod bramką Stali było bardzo niebezpiecznie, ale radomianina wręcz zahipnotyzował bramkarza gospodarzy. Goście z Radomia szli za ciosem i kilkadziesiąt sekund później znów dostali się blisko naszej bramki. Został oddany piękny strzał i tylko skuteczna robinsonada w wykonaniu Doriana Frątczaka zapobiegła utracie gola. W 33 min. mogło być niebezpiecznie, ale nie kto inny jak Frątczak zdecydowanym wybiegiem wyjaśnił sytuację. W 35 min. kolejny rzut wolny z prawej strony zza pola karnego, na wykonanie którego zdecydował się dla odmiany Dziubiński. I to uderzenie w dolną część przy prawym słupku bramki miało prawo zaskoczyć radomskiego bramkarza – ten sparował piłkę na róg popisując się najwyższymi umiejętnościami. Stal w I połowie wiele razy wykonywała stałe fragmenty gry – rzuty rożne i wolne z okolic pola karnego. Niemniej to po zespołowej akcji piłka w 37 min. znalazła się w bramce Radomiaka. Dobrze znakomicie zagranej w pole karne piłki ruszył Dziubiński, uderzył precyzyjnie po długim rogu radomskiej bramki i w tym momencie rozległ się gwizdek sędziego. Poprawnie sytuację mógł ocenić arbiter liniowy pod warunkiem że był idealnie ustawiony. Kontrowersje pozostały, sędzia gola nie uznał.

Na drugą połowę zawodnicy Stali wyszli w równie bojowych nastrojach. Nadeszła jednak 52 min. i Szymon Jopek ambitnie walczący o każdą piłkę w niegroźnej z pozoru sytuacji ostro zaatakował przeciwnika, a że wcześniej miał już żółtą kartkę na koncie sędzia zmuszony był wyprosić naszego gracza z boiska. No cóż, nasz młodzieżowiec po raz pierwszy w sezonie dostał swoją szansę gry od początku spotkania, więc o pretensje ciężko. Niemniej w tym momencie stało się jasne, że Stali będzie dużo trudniej w osłabieniu, a 1 punkt musi być takich okolicznościach podstawowym celem. Trener Krzysztof Łętocha zmuszony był przegrupować poszczególne formacje, dokonał w tym celu wszystkich zmian. Nasza drużyna grała jeszcze bardziej ambitnie, a co najważniejsze bardzo mądrze, starając się – kiedy tylko była ku temu okazja – spowalniać grę i operować piłką jak najdalej od naszego pola karnego. Jednak w 57, 69 i 73 min. serca zadrżały kibicom Stali, bo radomscy gracze oddawali groźne strzały. W kilku innych sytuacjach szczelnie grała nasza obrona z Grzegorzem Janiszewskim na czele, a bardzo dobrą postawą i pewnością imponował stalowowolski bramkarz. Sporym atutem był wprowadzony w połowie tej drugiej odsłony Sebastian Łętocha, walczący z rywalami w wielu sektorach boiska oraz organizujący oskrzydlające akcje, po których piłkarze Radomiaka wcale nie musieli się czuć komfortowo. Gra w osłabieniu naszych piłkarzy nie przeraziła, gdyż wiedzieli co w takiej sytuacji robić na boisku. Jednak ostatnie minuty pojedynku to walka popularnie określana w piłce nożnej jako „obrona Częstochowy”. W 89 min. z pola karnego uderzał piłkarz Radomiaka i trafił w słupek. W wielu momentach piłka krążyła w pod bramką Stali, a nasi gracze co rusz wybijali ją na oślep i wykopywali na „uwolnienie”. W innych sytuacjach dwoili się i troili, aby nie dopuścić radomskiej drużyny do pozycji strzałowej.

I udało się. Brawo Frątczak, brawo Janiszewski, brawo Łętocha jeden i drugi. Brawo cała Stal. Może i fakt – to już 15 meczów tych obu drużyn bez zwycięstwa Stali. To pokazuje jaki ten przeciwnik dla Stali niewygodny. Ale ten przyziemny fakt – jedenastka mocnego Radomiaka przez 40 minut nie dała rady dziesięciu graczom Stali. W takim wydaniu to cenny remis. „Częstochowa” została obroniona. Za tydzień wyjazd właśnie do … Częstochowy, której już bronić nie będziemy. To zadanie będzie ciążyć na beniaminku rozgrywek Skrze, która póki co zamyka ligową tabelę mając zaledwie jedno zwycięstwo. Trzeba jednakże wiedzieć, że Skra to zwycięstwo odniosła na swoim stadionie, na którym dotychczas rozegrała tylko to jedno spotkanie.

Ambitni piłkarze Stali zagrali dziś w następującym składzie: Frątczak – Waszkiewicz, Trąbka(56. Mistrzyk), Dadok, Mroziński, Stelmach(70. Stasiak), Sobotka, Jopek, Żyliński(65. Nowak), Dziubiński(68. Łętocha), Janiszewski.

Po ośmiu rozegranych meczach Stal z dorobkiem 10 punktów zajmuje 12 pozycję w tabeli. Przewodzi stawce samodzielnie Siarka, która zgromadziła już 17 punktów.

                                                                                             Krzysztof Szkutnik

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułAgresja na Polskę 1939
Następny artykuł

ZOSTAW ODPOWIEDŹ