Bezradny Widzew na kolanach !

0
312
II liga mecz Stal Stalowa - Widzew Łódź
Stal Stalowa Wola - Widzew Łódź 11.08.2018

Dobra postawa naszych drugoligowców od początku tego sezonu nie jest dziełem przypadku. W meczu IV kolejki rozgrywek Stal Stalowa Wola pokonała po znakomitej grze w Boguchwale Widzew Łódź 3-0 (0-0). Najradośniejsze momenty w grze nastąpiły w II połowie spotkania po dwóch strzałach Roberta Dadoka w 62 i 72 minucie oraz trafieniu Michała Trąbki w 75 minucie.

 Próżno szukać kogoś na klubowej piłkarskiej mapie Polski, kto w historii występów zarekomendował się na arenie międzynarodowej bardziej aniżeli sobotni przeciwnik Stali. Ta najjaśniejsza przeszłość łódzkiego klubu to wiele wspaniałych spotkań w europejskich pucharach, a zwłaszcza te w sezonie 1982/1983 kiedy w walce o finał Pucharu Europy, po pokonaniu Liverpoolu sposób na Widzew znalazł dopiero Juventus Turyn, ze Zbigniewem Bońkiem i Michelem Platinim w składzie. Chociaż dzisiejszy Widzew to bardziej nazwa i marka, niż piłkarski potencjał i szczyt Mount Everest, o którego pokonaniu mogą marzyć tylko najodważniejsi himalaiści świata, dla naszych piłkarzy w dotychczasowych kontaktach drużyn łodzianie takimi nieosiągalnymi byli. Przez wiele sezonów, aż po dzisiaj.

Stal rozegrała fantastyczne zawody, zaskakując dotychczasowego lidera rozgrywek we właściwie wszystkich elementach gry. Spektakl w Boguchwale rozpoczął się od szukania przez piłkarzy Widzewa jak najlepszej sytuacji do zdobycia gola. W 13 min. goście mieli blisko do piłki, ale na wysokości zadania stanął Grzegorz Janiszewski. W 17 min. nasi obrońcy już tak czujni nie byli i oko w oko z Dorianem Frątczakiem wyszedł łódzki napastnik, ale nasz bramkarz w znakomitym stylu wygrał ten pojedynek. Nasi piłkarze nie pozostali dłużni. Chwilę potem Michał Trąbka wypatrzył wchodzącego w pole karne Roberta Dadoka i również górą był bramkarz, tyle że łódzki. Emocje rosły z każdą minutą, drużyny grały cios za cios. W 25 min. po rzucie rożnym Widzewa i ogromnym zamieszaniu, niezrozumienie naszych obrońców i goście mają dobrą okazję, ale pudłują. Z kolei w 31 min. pięknie krąży piłka pomiędzy zawodnikami Stalówki, Adrian Dziubiński zagrywa do Michała Kitlińskiego, jednak piłka po soczystym strzale mija lewy słupek bramki. Widzewiacy natomiast próbowali zaskoczyć strzałem z kilkudziesięciu metrów. Po nim na stadionie rozległy się rzęsiste brawa – dla strzelającego oraz dla bramkarza Stali, za świetną interwencję. W 41 min. szarżujący przed polem karnym Trąbka został kilka metrów przed nim sfaulowany, a techniczny strzał z rzutu wolnego Dziubińskiego sparował głową obrońca Widzewa. Po wyrównanej bezbramkowej I połowie, licznie zgromadzona publiczność nie miała na co narzekać. Oglądaliśmy bowiem dobry kawał piłki nożnej.

Od początku II części zarysowała się lekka przewaga Widzewa. Goście zaczęli też częściej zagrażać bramce Stali. W 51 min. prostopadłe podanie w nasze pole karne dotarło do gracza z Łodzi, jednak i tym razem Frątczak pokazał swój warsztat. To nie koniec koncertu stalowowolskiego bramkarza. Za kilka chwil wędruje on za pole karne i choć to wysoce ryzykowna i trudna interwencja, zakończona w efekcie kolejnego zagrania faulem obrońcy Stali, to jednak nasza drużyna wciąż zachowuje czyste  konto.

Gra przenosi się na drugą połowę boiska. Nareszcie dobra akcja prawą stroną w wykonaniu naszej drużyny. Nie utrzymał się jednak na nasiąkniętej murawie otrzymujący dokładne podanie Dziubiński i po jego kiksie piłka trafia do rąk bramkarza z Łodzi. To był jednak tylko przedsmak czekających emocji. W 61 min. znów nasi atakują prawą stroną. W tym rejonie pola karnego przez defensywę łodzian przedziera się Tomasz Żyliński, pięknie wrzuca do Dadoka, a ten z powietrza, z półwoleja wyprowadza Stal na prowadzenie. Ten sam zawodnik cztery minuty później piekielnie silnie strzela z dalekiego dystansu, ale łódzki bramkarz ratuje sytuację. Widzew w opałach bo to Stal czuje się na murawie coraz pewniej. Mimo to jest jakaś przypadkowa akcja, piłkę na głowie kilka metrów od naszej bramki ma jeden z łódzkich zawodników, niemniej z zaskoczenia tym faktem nie jest w stanie oddać strzału w światło bramki. W 71 min. nasi nie dają spokoju łódzkim obrońcom. Po ich błędzie Trąbka przejmuje piłkę, wchodząc w obronę łódzką niczym największy narciarski perfekcjonista slalomu specjalnego. Idealnie obsługuje Roberta Dadoka, ten dopełnia formalności i Stal już prowadzi 2-0. Jeszcze dobrze nie milkną wspomnienia tej nietuzinkowej akcji a tymczasem znów piłka trafia do Trąbki, który tym razem sam stara się wykończyć akcję „rogalem” w kierunku dalszego słupka. Rozpaczliwie interweniuje łódzki obrońca i po rykoszecie piłka po raz trzeci trzepocze w łódzkiej bramce. Widzew jest tym roztrzęsiony, Stal całkowicie panuje w środku pola, gdzie aktywni są Kacper Czajkowski oraz Grzegorz Sobotka i szuka sobie kolejnych sytuacji do strzelenia gola. W 77 min. mocne uderzenie Żylińskiego ze sporej odległości trafia w łódzkiego bramkarza. Widzew już godzi się z wysoką porażką, gdyż nie potrafi sobie stworzyć jakiejś dogodnej sytuacji na choćby honorowego gola. A gra Stali pachnie kolejnymi golami. Swoich szans próbują wprowadzeni do gry w ostatnim kwadransie Andrzej Trubeha i Piotr Mroziński. Jednak ich strzały w 87 i 89 min. nie trafiają do celu. Ostatecznie wynik 3-0 przyjmowany z euforią już nie ulega zmianie.

Dotychczas Stal grała z Widzewem 15 razy, w tym aż 8 w najwyższej klasie rozgrywkowej, wiele meczów było zaciętych, ale ten przeciwnik wyjątkowo nam nie leżał – nasza drużyna nie wygrała ani razu. Dzisiaj duma Łodzi – choć to przecież trzeci poziom rozgrywek – została rozszyfrowana z nawiązką. Potwierdziło się, że Widzew to nie szczyt Himalajów, ale firma co w końcu zostało przez Stal pokonana. Stali po rozegraniu czterech spotkań blisko również do innego ważnego wzniesienia – szczytu ligowej tabeli. Piłkarze z Hutniczej są już na 2 miejscu, z dorobkiem  9 punktów. Wyprzedza nas tylko Górnik Łęczna.

Zwycięzcy dzisiejszego meczu wystąpili w składzie: Frątczak – Waszkiewicz, Trąbka, Dadok(86. Łętocha), Kitliński,(76. Trubeha) Stelmach(88. Jopek), Czajkowski, Sobotka, Dziubiński,(84. Mroziński) Janiszewski

Dodaj komentarz