W czwartkowe przedpołudnie, 20 lipca 2017 r., w lesie między Ciosmami a Hutą Krzeszowską, odbyły się uroczystości związane z poświęceniem krzyża oraz odsłonięcia pomnika i pamiątkowej tablicy poświęconych Andrzejowi Kiszce ps. „Dąb”, „Leszczyna”, Bogucki”, który był jednym z ostatnich żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego. Wydarzenie rozpoczęło się od mszy świętej. Uczestniczyli w nim przedstawiciele wojewody lubelskiego, samorządowcy, leśnicy, harcerze, a także reprezentacja Stowarzyszenia Stalowi Patrioci.
Inicjatorem działań mających na celu przywrócenie pamięci miejsca, gdzie 30. 12. 1961 r. w swoim leśnym bunkrze został osaczony i aresztowany Andrzej Kiszka byli Zarząd Koła Obwodu Nisko-Stalowa Wola Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej wspólnie z Nadleśnictwem Biłgoraj oraz oddziałem PTTK w Biłgoraju.
Andrzej Kiszka ps. „Dąb”, „Leszczyna”, „Bogucki” był jednym z ostatnich żołnierz polskiego podziemia niepodległościowego. Urodził się 21. 11. 1921 r. we wsi Maziarnia. Pochodził z rodziny chłopskiej. Przed wybuchem II wojny światowej skończył 5 klas szkoły podstawowej. Jako młodzieniec był sezonowym robotnikiem leśnym. Do konspiracji niepodległościowej wstąpił już w 1941 r. Początkowo był żołnierzem Batalionów Chłopskich, a od października 1942 – scalonych ze sobą Narodowej Organizacji Wojskowej i Armii Krajowej w placówce terenowej we wsi Maziarnia. W trakcie akcji pacyfikacyjnych przeprowadzonych przez Niemców na terenie Zamojszczyzny latem 1943r. wstąpił na krótko w szeregi oddziału partyzanckiego NOW-AK, dowodzonego przez por. Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana”, którego zastępcą był Bolesław Usow „Konar” – nadleśniczy Nadleśnictwa Huta Krzeszowska. Po zakończonej pacyfikacji powrócił do rodzinnej Maziarni.
W czerwcu 1944 r. podczas operacji przeciwpartyzanckiej Sturmwind I został schwytany przez wspierający Niemców oddział Kałmuckiego Korpusu Kawalerii dr. Dolla. W krótkim czasie zbiegł z aresztu. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na Lubelszczyznę, na rozkaz dowódcy placówki terenowej AK w Hucie Krzeszowskiej, wstąpił do Milicji Obywatelskiej w celu informowania o akcjach aparatu bezpieczeństwa przeciwko podziemiu antykomunistycznemu i o represjach wobec ludności cywilnej. Opuścił posterunek MO po odkryciu swojego nazwiska na liście skazanych na wywiezienie do ZSRR. Od tego momentu był ścigany przez komunistyczne służby bezpieczeństwa. Mimo, że nie należał w tym czasie do żadnej organizacji konspiracyjnej, nawiązał kontakt ze swoim kolegą ze szkolnej ławy: Adamem Kuszem „Garbatym”, będącym w tym czasie zastępcą dowódcy oddziału Narodowego  Zjednoczenia Wojskowego Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”. Andrzej Kiszka stał się informatorem i wspierał aprowizacyjne żołnierzy NZW.
Po ogłoszeniu amnestii w 1947 r., zdecydował się ujawnić swoją tożsamość w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Janowie Lubelskim. Mimo to nie zaprzestano jego inwigilacji i prób aresztowania. W konsekwencji Andrzej Kiszka powtórnie zaczął się ukrywać, po czym wstąpił do oddziału zbrojnego dowodzonego przez „Garbatego”. Oddział ten 19. 08. 1950 r. został otoczony pod miejscowością Szklarnia w Lasach Janowskich przez grupę operacyjną Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Urzędu Bezpieczeństwa składającą się z 1500 żołnierzy. W wyniku tej operacji został rozbity jeden z ostatnich oddziałów partyzanckich polskiego podziemia niepodległościowego działającego w Polsce po 1944 r. Z okrążenia udało się wydostać jedynie 5 żołnierzom NZW, w tym Andrzejowi Kiszce, Do listopada 1952 r. Kiszka działał i ukrywał się dalej wraz z kolegami, którzy przeżyli obławę. Po ich śmierci poniesionej w wyniku kolejnych akcji prowadzonych przez UB, ukrywał się samotnie w coraz trudniejszych warunkach szalejącego terroru komunistycznego. Rzesza funkcjonariuszy UB, MO oraz „tajni współpracownicy” wykorzystywali każdą możliwość, aby odkryć miejsce jego schronienia. Poważne represje dotknęły rodzinę Andrzeja Kiszki, m.in. w toku śledztwa zmarł jego ojciec, pobity ciężko przez funkcjonariuszy UB. Ponieważ w tym okresie sądy w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej skazywały żołnierzy podziemia antykomunistycznego na długoletnie wyroki pozbawienia  wolności i nierzadko na karę śmierci, ukrywanie się było dla Andrzeja Kiszki szansą na zachowanie wolności, zdrowia i życia. W tym celu w 1953 r., z pomocą dwóch wspierających go kolegów, wykopał ziemny schron, w którym ukrywał się przez 9 długich lat w oczekiwaniu na zmianę sytuacji politycznej umożliwiającą wyjście z „podziemia”. Przez ten okres zupełnej izolacji, wszelkiej pomocy aprowizacyjnej udzielali mu mieszkańcy okolicznych wiosek i rodzina, narażając się na poważne konsekwencje.
Mimo zachowania wszelkich zasad konspiracji, Andrzej Kiszka został aresztowany 30. 12. 1961 r. po odnalezieniu jego bunkra przez grupę złożoną z 60 funkcjonariuszy Zmotoryzowanych Oddziałów Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa. Został skazany 25. 07. 1962 r. na dożywotnie więzienie. W 1963 r. Sąd Najwyższy skrócił ten wyrok do piętnastu lat. Na wolność Andrzej Kiszka wyszedł w 1971 r., po upływie 9 lat i 7 miesięcy. Powrócił na krótko w rodzinne strony. W wyniku inwigilacji, którą wobec niego, jego rodziny i znajomych prowadziły władze PRL wyjechał na tzw. „ziemie odzyskane” w okolice Szczecina, gdzie osiedlił się i mieszkał do śmierci. Zmarł 14. 06. 2017 r. Został pochowany na cmentarzu parafialnym w Rogowie w województwie zachodniopomorskim.
Prezydent RP Lech Kaczyński w sierpniu 2007 r. odznaczył Andrzeja Kiszką Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Pośmiertnie decyzją ministra  obrony narodowej Antoniego Macierewicza, Andrzej Kiszka otrzymał awans na stopień pułkownika. Losy Andrzeja Kiszki w latach pięćdziesiątych, podobnie jak samotna walka i trwanie w konspiracji kilkuset „ostatnich leśnych”, „niezłomnych żołnierzy” rozbitego już podziemia niepodległościowego, były ostatnim, symbolicznym przejawem zbrojnego oporu przeciwko sowietyzacji Polski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ