Zbrodnia na rodzinie Horodyńskich

0
127
Grób rodziny Horodyńskich

                                   W październiku roku 1943 w Rozwadowie i okolicy Niemcy oficjalnie rozwiesili ogłoszenia o wykonaniu egzekucji. Były to dokładnie pierwsze tego typu afisze w dystrykcie krakowskim GG (Generalne Gubernatorstwo). Po latach afisze tego typu zostaną nazwane “ afiszami śmierci”. Niemieckie obwieszczenie apelowało: “ Polską ludność wzywa się niniejszym dniu do schwytania złoczyńców i czynnego współdziałania. O ile w ciągu 24 godzin, tzn. do dnia 20.10.1943 r. godzina 14-ta, mordercy nie zostaną schwytani, lub sicherheitspolizei( W jęz. Pol: Policja Bezpieczeństwa)- Aussendienststelle Stalowa Wola nie zostaną podane doniesienia z celowymi wskazówkami, które by doprowadziły by do ujęcia morderców- zostaną następujący więżniowie- zatrzymani przez niemiecką policję- a przynależni do Ruchu Przeciwoporowych- publicznie rozstrzelani:

1.Tomasz Bednarz.

2.Zdzisław Bzowe.

3.Stefan Chuchro.

4.Marian Dyduch.

5.Jan Gaweł.

6.Adam Hillenbrandt.

7.Julian  Kalandyk.

8.Władysław Kalandyk.

9.Paweł Kilian.

10.Julian Kluz.

11.Adam Kochański.

12.Tadeusz Kąkol.

13.Tadeusz Kowalczyk.

14.Józef Krucha.

15.Tadeusz Mikoła.

16.Mieczysław Niedziocha.

17.Ignacy Lubera.

18.Jan Lubera.

19.Jan Ortyl.

20.Roman Popiołek.

21.Michał Paczek.

22.Stanisław Rusek.

  1. Jadwiga Latasiewicz.

24.Zuzanna Latasiewicz.

25.Antonina Łysak.

Martin Fuldner i likwidacja rodziny Horodyńskich:

Był niemieckim zarządcą majątku w Charzewicach( dawna gmina, obecne osiedle Stalowej Woli), od pewnego czasu miał ochotę na przejęcie dworu rodziny Horodyńskich w Zbydniowie. Okupant pod pozorem nie wystarczającej produkcji rolnej, pozbawiał polskim właścicielom z ich majątków, i w ich miejsce ustawił swoich zarządców. W ten sposób przejęty został majątek rodziny Lubomirskich w Charzewicach i kilku innych w tych okolicach. Majątek Horodyńskich był bardzo dobrze zarządzany, skutkiem tego było częste przewyższanie norm produkcyjnych ustanowionych przez okupanta. Dowodzący oddziałem SS Erwin Ehlers ,który w tym czasie zmierzał w kierunku Sanu na pacyfikacje tamtejszych wsi, miał także pomóc Fuldnerowi w przejęciu Zbydniowa, a szczególnie dworu Horodyńskich. Za jego pouczeniem wysłał dwóch swoich przebranych w polskie mundury oficerów w celu zbadania czy czasami Zbigniew Horodyński nie ma kontaktu z oddziałami partyzanckimi. Ci oficerowie  dobrze mówili po polsku. Zwrócili się z prośbą do Horodyńskiego aby ich, polskich partyzantów przenocował w dworku. Horodyński miał początkowo powiedzieć: “ Dziś nie mogę, bo Niemcy są w Charzewicach u Fuldnera. Innym razem to i owszem”. Po zdobyciu takiej informacji Ehlers wysyła swoich żołnierzy z rozkazem zlikwidowania całej rodziny i wszystkich którzy w tym czasie znajdą się we dworze. 24 czerwca 1943 roku odbył się ślub we dworskiej kaplicy Teresy Wańkowiczówny z Iwonem Mierzejewskim. Potem był uroczysty obiad, a przed samym wieczorem młoda para pociągiem wyjechała ze Zbydniowa. Według wywiadu AK następujący był przebieg: za mąż wychodziła córka byłego senatora Wańkowicza. Horodyńscy jako gospodarze dworu wyprawili wesele. Przypadkowo się zdarzyło, że podczas wesela przyjechał z Charzewic Fuldner. Niemiec w czasie trwania wieczerzy weselnej, powziął myśl wykorzystania tego wesela w celu przejęcia majątku. Tuż przed samą północą oddział SS dowodzony przez Erwina Ehlersa zajechał pod dwór Horodyńskich, wszyscy weselnicy w tym czasie już spali. Niemcy oświetlili dwór światłami samochodowymi i tak wdarli się do budynku. I wtedy zaczęła się zbrodnia na rodzinie Horodyńskich, zaczęli mordować ludzi w czasie snu. Strzelali nie oszczędzając zarówno mężczyzn, jak kobiet i dzieci. Esesmani szli od pokoju do pokoju, wyłamując drzwi w każdym pokoju i kontynuowali swoje zbrodnicze dzieło. Tej zbrodni przyglądał się sam Fuldner i dowódca Waffen-SS Erwin Ehlers .Służba miała swe pomieszczenia w osobnym budynku, więc dlatego mordem tym nie była objęta. Gdy zakończyła się oficjalnie strzelanina, z ukrycia wyszła córka Horodyńskiego. Zauważyła że jej cała rodzina została wymordowana, poprosiła Niemców żeby i ją zabili, bo nie ma co robić na tym świecie. Niemcy spełniły jej prośbę zabijając ją. Teraz sam Fuldner zwołał służbę której kazał wynieść trupy do ogrodu następnie oblać je naftą i spalić. Wywiadowca “X” ( jego nazwiska nigdy nie ustalono, wiadomo że pochodził ze Zbydniowa i prawdopodobnie pracował w Sandomierskich Koszarach Wojskowych) donosił że trupów było około 20. Fuldner natychmiast przystąpił do spisywania inwentarza żywego i martwego, brał za świadka martwego dowódcę oddziału SS. Andrzej i Zbigniew dwaj synowie rodziny Horodyńskich uratowali się, skryci w specjalnym schowku na strychu, Gdy Niemcy wyjechali zdołali  zbiec z dworu. Ukrywali się w pobliskiej Kotowej Woli, potem przedostali się do Warszawy. Ehlers na drugi dzień pojawił się w plebani w Zaleszanach. W czasie pobytu nakazał że wszelkie kontakty z bandami i komunistami w ten sposób będą się kończyć. Fuldner ze Zbydniowa wywiózł wiele cennych rzeczy do swojego majątku w Charzewicach. Zarówno dwór jak i majątek został przejęty przez Niemców. Mord Zbydniowski oburzył całą ludność. Hrabia Adam Ronikier wówczas przewodniczący Rady Głównej  Opiekuńczej wystosował nawet specjalną petycję w tej sprawie do generalnego gubernatorstwa, w której opisał zbrodnię zbydniowską . Władze GG miały dokładnie przyjrzeć tej sprawie. Na tym niestety się skończyło, sprawcom nie spadł włos z głowy.

Wyrok Śmierci na rodzinie Fuldnerów i jego konsekwencje.

W tym samym czasie do Zbydniowa przybywa czteroosobowa ekipa Kedywu( Kierownictwo Dywersji) z Warszawy. Była ona zaopatrzona w wyrok śmierci na rodzinie Fuldnerów oficjalnie wydany przez Polskie Państwo Podziemne. Dwóch z Akowców to ocaleni z mordów dwaj synowie Horodyńskich: Zbigniew “Fredro” i Andrzej “Pożoga” . Skontaktowali się z m. im z placówką AK “Wilcze Łyko” w Rozwadowie , z Zbydniowskim komendantem AK Julianem Bekieszem. Ustalono przebieg akcji, w której wzięło udział siedem osób.

Stanisław Idec o przebiegu akcji

“ Wkrótce przyjechał łącznik z wiadomością, że Fuldner jest u siebie i natychmiast odjechał . My tymczasem całą grupą podeszliśmy do torów kolejowych. Tu Paterek i Kostek ( Konstanty Idec), z karabinem maszynowym zatrzymali się jako ubezpieczenie, a my w pięciu poszliśmy w kierunku bramy. Moim zadaniem było przeciąć druty telefoniczne prowadzące do pałacu. Zatrzymałem się więc przy słupie blisko bramy, a “ Kapitan SS” ( Andrzej Horodyński w mundurze niemieckim” i trzej “Tyrolczycy” (pozostali trzej pozorujący gestapowców w cywilu) poszli do pałacu. Pasem od spodni luźno obwiązałem nogi i z przyniesionym przez Paterka wszedłem na słup. Przeciąłem druty, zszedłem na dół i ukrywałem się w krzakach. Miałem czekać , aż czwórka, która udała się do pałacu będzie wracać po wykonaniu zadania. Kiedy Kpt. SS I “Tyrolczycy”, dotarli do pałacowego wejścia stanęła im na przeszkodzie potężna krata. Wówczas cywile stanęli za ścianą, a oficer- “Pożoga”- podszedł do przycisku dzwonkowego i go nacisnął. Za chwilę wyszła pokojówka. “Oficer” powiedział jej po niemiecku, że chciałby rozmawiać z gospodarzem. Pokojówka poprosiła go, aby zaczekał przy kracie , a sama poszła zapowiedzieć go panu. Wówczas do oficera dołączyli trzej cywile i razem weszli do pałacu. W pokoju zastali Fuldnera z małym synem i dwoma nieznanymi Niemcami. Tym ostatnim pod groźbą wycelowanych w nich pistoletów kazali położyć się na podłodze z wyraźnym zakazem wszczynania jakiegokolwiek alarmu. “Pożoga” odczytał wyrok Polskiego Państwa Podziemnego, zastrzelił Fuldnera i jego syna, a wyrok pozostawił w pokoju na stole. Nie zastali jednak żony Fuldnera, ale szczęśliwym zbiegiem okoliczności podjechała ona bryczką pod pałac w chwili, gdy opuszczali go wykonawcy wyroku. Dowódca grupy “ Pożoga” podszedł do niej oznajmiając że i ona została skazana na karę śmierci i na miejscu ją zastrzelił. Wykorzystując sprzyjającą sytuację  wsiedliśmy w pięciu do bryczki Fuldnera i szybko udaliśmy się po ubezpieczających nas, Paterka i Kostka. Oni też wsiedli do bryczki i już w siedmiu- ile sił w koniach- pojechaliśmy przez Agatówkę, Obojnię, Zaosie i Kotową Wolę do lasu grębowskiego. Tam wysiedliśmy konie uwiązaliśmy do drzewa, a ja czwórkę” Warszawiaków” poprowadziłem wzdłuż Łęgu -aż do Wisły. Tu znaleźliśmy przewodnika który całą czwórkę przeprawił na drugi brzeg Wisły, ja szczęśliwie wróciłem do Kotowej Woli. Nigdy więcej żadnego z tych ludzi nie spotkałem”.

Była to akcja “F”. Niemcy natychmiast rozpoczęli poszukiwania zamachowców, i mimo przeprowadzonym aresztowań, na ich ślad nie udało im trafić. Więc postanowili wykonać odwet w postaci masowej egzekucji wspomnianych na początku więźniów w Charzewicach.

                                                    Jacek Furman

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułKoszykarze Stali lepsi od Siarki
Następny artykułKalendarium historyczne 24 X- 30X
Stalowi Patrioci
"Stalowi„ to organizacja która powstała aby promować wartości narodowe, krzewić w Polakach patriotyzm, pogłębiać wiedzę historyczną i ekonomiczną. Celem jest także zachęcenie mieszkańców, aby aktywnie uczestniczyli w życiu miasta, a przy okazji wnosili swoje umiejętności do Stowarzyszenia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ