Z ziemi włoskiej do Polski

0
144
Włochy - Polska 1:1, 7.09.2018

                        W pierwszym meczu Dywizji A Ligi Narodów rozgrywanym pomiędzy reprezentacjami Włoch i Polski padł wynik remisowy 1-1 (0-1). Prowadzenie dla Polaków zdobył w 40 minucie Piotr Zieliński, wyrównał w 78 minucie z rzutu karnego Jorginho. Polscy piłkarze byli blisko pierwszego w historii światowego futbolu zwycięstwa z Włochami na Półwyspie Apenińskim, a sympatycy naszej reprezentacji narodowej mają powody do zapomnienia ostatnich mistrzostw świata w Rosji.

Na stadionie w Bolonii gdzie wyznaczony został pierwszy pojedynek Włochów i Polaków w Lidze Narodów wszystko dla naszych reprezentantów przebiegało po nowemu. Nowe rozgrywki, nowy trener, nowi zawodnicy, nowe ustawienie, nowe aspiracje i w końcu nowa organizacja gry. Dla kibiców nowe nadzieje. I właśnie postawą na boisku biało – czerwoni udowodnili, że wraz z wieloma nowymi elementami te nadzieje nie powinny być płonne.

Od początku meczu ujrzeliśmy reprezentację, która usiłuje przedstawić całkowicie nowe rozdanie. Już w 6 minucie gry po zespołowej akcji Robert Lewandowski w swoim najlepszym stylu wyszukał Piotra Zielińskiego, a ten wszystko dobrze zrobił do momentu strzału. Był on zbyt sygnalizowany i włoski bramkarz obronił ten strzał. Kolejne minuty również nie mogły rozczarować polskich kibiców, widzianych w dobrej liczbie i dobrze słyszanych z trybun. Nasi zawodnicy aktywnie poruszali się po placu gry i próbowali konstruować szybkie akcje, jednocześnie czujnie grając na swoim przedpolu. W 26 minucie po dalekim rzucie z autu dobra kombinacja w polu karnym i Grzegorz Krychowiak sprytnie uderzył, lecz refleksem ponownie błysnął włoski golkiper. W 37  minucie Włosi porządni nas postraszyli, a konkretnie Bernardeschi.  Napastnik gospodarzy dostał piłkę „w uliczkę” między dwoma naszymi zawodnikami i po jego strzale piłka przeleciała w niedalekiej odległości obok lewego słupka.

Ostatnie minuty I połowy to popis naszych reprezentantów. W 40 minucie lewą flanką pobiegł Lewandowski. Wpadł w pole karny i zachował się jakby dysponował podglądem boiska z lotu ptaka. Miał do wyboru kilka rozwiązań, lecz zagrał do idealnie wchodzącego w „szesnastkę” Zielińskiego, a ten kropnął nie do obrony. Polacy na tego gola zasłużyli, stąd wielka radość w naszym obozie. W doliczonym czasie do tej odsłony Polacy znów dobrze wyszli do ataku, zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, lecz nasi nie wykorzystali wybornej szansy.

Jak Polacy zakończyli I połowę, tak też zaczęli drugą. Świetne rozegranie ze środka do Jakuba Błaszczykowskiego, ten przyjmuje piłkę po profesorsku i szuka w polu karnym Lewandowskiego. W końcu jest dogranie i piłka nie bez udziału włoskich obrońców trafia do snajpera Bayernu, ale jego strzał przelatuje nad bramką. A gdyby włosi w tym podaniu nie przeszkodzili… 5 minut poźniej budzi się po stronie przeciwników znane już nam zagrożenie. Bernardeschi po raz kolejny próbuje odczarować naszą bramką i znów w nią – tym razem zza pola karnego – nie trafia ! Włosi zwiększają tempo akcji, ale nasi ani myślą nad zmianą taktyki i stylu gry. Mimo groźnie zapowiadających się akcji Włoch polscy piłkarze starali się kontrolować sytuację, przynajmniej na własnej połowie. Jednak w 76 minucie w polu karnym do piłki dobiegał Chiesa, a na interwencję wślizgiem zdecydował się Błaszczykowski. Chyba niepotrzebnie. Jakiejś superpozycji napastnik z południa Europy nie miał, sytuację w środku pola karnego asekurowali inni nasi obrońcy, a zagrywający z tylu przeciwnik nasz zawodnik zdecydowanie ryzykował. Wprawdzie Kuba w piłkę trafił, ale potem lekko zahaczył nogę zawodnika i sędzia nie przeszedł obojętnie nad tym zagraniem. Jorginho w 78 minucie pewnym strzałem pokonał Łukasza Fabiańskiego i wyrównał stan meczu na 1-1. Taki wynik – pomimo starań jego zmiany z obu stron – pozostał już do końca meczu.

Polscy piłkarze tchnęli wielką nadzieję wśród polskich kibiców. Na włoskiej ziemi zapachniało renesansem polskiego futbolu po byle jakich mistrzostwach świata. To była zupełnie inna drużyna, mimo że trzon drużyny stanowili ci sami co wcześniej. Ta gra też była inna, nasycona świeżością, polotem, motoryką, kreatywnością i konsekwencją. Włosi to dziś z pewnością nie ten przeciwnik, przed którym całą erę futbolu klękali najważniejsi pretendenci do rozmaitych tytułów. Mają mały kryzys, nie pojechali ostatnio na mistrzostwa, ale to w dalszym ciągu najwyższa światowa półka w potencjale reprezentacyjnym. Zremisowaliśmy mecz, a mało brakło, byśmy w historii piłki nożnej wygrali pierwszy mecz na ich terenie. Gdyby to się stało – z przebiegu meczu byłoby to uzasadnione, a może i zasłużone zwycięstwo. Czujemy jakiś niedosyt, jednak najważniejsze jest to, że nasza reprezentacja „… z ziemi włoskiej do Polski” wraca z bezcennym punktem, ale głównie z papierami na odrodzenie.

Skład reprezentacji Polski: Fabiański – Bereszyński, Glik, Bednarek, Reca – Błaszczykowski (80. Pietrzak), Krychowiak, Klich (56. Szymański), Kurzawa – P. Zieliński (66. Linetty) – Lewandowski .

                                                                                           Krzysztof Szkutnik

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ