Wygrała Stalówka, wygrała piłka nożna

0
231
Stal Stalowa Wola - Elana Toruń 1-0, 24.11.2018

                 Na drugoligowych boiskach trwa już 3 kolejka rundy rewanżowej rozgrywek. Po jej kompletnym rozegraniu piłkarze każdego z zespołów będą  już mieli w nogach 20  meczów tego sezonu i mają prawo do zmęczenia. Takich objawów nie widać u piłkarzy ze Stalowej Woli. Dzisiaj w Boguchwale Stal pokonała Elanę Toruń 1-0 (1-0) po bramce w ostatniej minucie I połowy Andrzeja Trubehy.

               Z dużymi nadziejami oczekiwano wśród sympatyków Stali tego spotkania. Elana to drużyna ze ścisłej czołówki, a nadsańscy II-ligowcy grać z takimi w obecnym sezonie potrafią. I to nie tylko grać, ale też wygrywać, o czym parę drużyn się przekonało. Stąd na mecz do Boguchwały wybrała się większa niż zwykle grupa stalowowolan, a ci kibice którzy nie pojechali, na miejscu w naszym mieście trzymali kciuki, co niektórzy dbając  nawet o klimat  i przekazanie im pozytywnej energii. Tak jak Panie z jednej z bukmacherskich firm działających na terenie Stalowej Woli, ubrane w swoim punkcie przyjmowania zakładów w atrakcyjne, zielono – czarne stylizacje.

Pierwsze dziesięć minut pojedynku to atletyczna walka o prymat w środku boiska, z pięknymi dla widowiska celnymi zagraniami na kilku metrach, raz jednych raz drugich, w gąszczu nóg przeciwnika. Potem ekipy przeszły już do konkretniejszych czynów. Zaczęli goście, którzy w 10 minucie przeprowadzili składną akcję zakończoną strzałem, który w niewielkiej odległości minął lewy słupek stalowowolskiej bramki. Za chwilę inicjatywę przejęła Stal i zrobiło się gorąco pod bramką torunian. W 14 minucie po szybkiej akcji piłkarzy Stali przerwanej faulem, rzut wolny z odległości blisko 30 metrów egzekwował Bartosz Sobotka. Do precyzji zabrakło niewiele – piłka uderzyła w poprzeczkę, po odbiciu wylądowała w polu bramkowym, a tam czyhali inni Stalowcy, zaś po dwóch dobitkach piłka wreszcie znalazła drogę do siatki. Zdaniem sędziego któryś z graczy w białych strojach był na pozycji spalonej.

Nasi niezrażeni werdyktem arbitra nie zamierzali folgować. Piłkę na lewej flance dopadł Andrzej Trubeha, nasz od dłuższego czasu rezerwowy napastnik. Postanowił wbiec w pole karne i na jego linii został sfaulowany przez obrońcę z miasta Kopernika. Nie najlepiej dysponowany arbiter spotkania linii do pola karnego nie chciał zaliczyć i zamiast jedenastką, skończyło się rzutem wolnym, przestrzelonym przez Michała Trąbkę.

Po chwili znowu na kilka minut rozgorzała walka o każdą piłkę w środku boiska, nieustępliwość i szybkość była atutem obu drużyn. Po tym okresie tym razem Elana miała więcej z gry i konstruowała groźniejsze akcje. W 28 min. na wysokości zadania stanął w naszej bramce Łukasz Konefał, broniąc strzał torunianina w krótki róg z niewielkiej odległości. Z obu stron dużo było w I części prób strzałów, ale bardzo czujnie grali obrońcy, najczęściej blokujący groźniejsze strzały.  W naszej drużynie wyróżniali się w tyłach Grzegorz Janiszewski oraz Adam Waszkiewicz.

Wydawało się, że ta pierwsza część gry po której remis  byłby najsprawiedliwszym rezultatem, tak się zakończy. Wtedy w 45 minucie Trubeha otrzymał świetne podanie ze środka pola, pobiegł kilka metrów, wyczekał próbujących przeszkodzić w oddaniu strzału dwóch toruńskich obrońców i mierzonym uderzeniem posłał piłkę do siatki przy słupku mimo rozpaczliwie interweniującego  bramkarza gości. Gol do szatni był naturalną nagrodą dla Trubehy, który po banicji związanej z żółtymi i czerwonymi kartkami oraz trudną walką o miejsce w składzie, w samą porę znalazł uznanie w oczach trenerów.

Po przerwie Elana – jak przystało na czołówkę ligi – przyspieszyła i tak dynamiczne już tempo gry i wyjęła swój najlepszy arsenał zaskakujący większość przeciwników, a więc kombinacyjną grę z niemałą ilością podań. Tylko że na taką okoliczność w przerwie meczu perfekcyjnie drużynę Stali uczulił sztab szkoleniowy, więc Stal robiła swoje. W 49 min. z rzutu wolnego z prawej strony boiska zacentrował świetnie Waszkiewicz, a w polu karnym znalazł się w znakomitej sytuacji Michał  Mistrzyk, który po strzale głową nie trafił w bramkę. Cóż to była za sytuacja…

Kolejne długie minuty Stal broniła wyniku … przed polem karnym Elany, rozgrywając piłkę z premedytacją, tak aby przyjezdni mogli się solidnie nabiegać. Inna rzecz, że piłkarze ze Stalowej Woli przewyższali rywali kulturą gry. W połowie II części zawodów przez blisko trzy minuty sytuacja lekko się wymknęła spod kontroli Stalówki. To piłkarze Elany przycisnęli i zrobiło się naprawdę groźnie. Kilka stałych fragmentów gry i piłka nie mogła opuścić naszego pola karnego, a po jednym ze strzałów głową przeleciała naprawdę blisko naszej bramki. Niemniej krótki kryzys przetrwaliśmy bez strat. To znowu zawodnicy Stali dziesiątkami podań próbowali wybić rywalom piłkę nożną z głowy. Przynajmniej dzisiaj. Przy okazji otwierający się coraz częściej goście stworzyli piłkarzom ze Stalowej Woli szansę na kontry, ale w nich nie najlepiej zachowywali się nasi najszybsi gracze. Najlepszą okazję miał po raz kolejny Trubeha, ale szukając pozycji do strzału dał się ograć przez obrońcę gości.

Mijały kolejne minuty gry, a w grze piłkarze Stali wciąż było wiele racjonalnych postaw i rozsądku. Gdy mecz zbliżał się ku końcowi sędzia doliczył 4 minuty, zaczęło się oczekiwanie na ostatni gwizdek. Jednak ostatnie momenty tego dodatkowego czasu mogły coś zmienić. Najpierw Michał Kitliński powinien postawić kropkę nad „i”,  lecz bramkarz Elany świetnie wybronił ten strzał. Niebawem po drugiej stronie boiska zawodnicy Elany próbowali zaskoczyć naszych obrońców, jednak ostatecznie strzał jednego z torunian przy bliższym słupku sparował w najlepszym stylu Łukasz Konefał. Dowieźliśmy to kolejne zwycięstwo do końca. To był naprawdę bardzo dobry mecz na boisku i trybunach. Walka na murawie choć twarda, odbywała się z szacunkiem dla przeciwników. Stalowowolscy zawodnicy na zwycięstwo zasłużyli, gdyż zwłaszcza w II połowie meczu pielęgnując prowadzenia, pokazali wielką piłkarską dojrzałość.  Na trybunach też kibice obu zespołów mogli się skupić na grze i dopingu ze sportowym zachowaniem włącznie. W meczu w którym Stal odniosła kolejne ważne zwycięstwo, zdecydowanie wygrała też piłka nożna.

Na zwycięstwo w drużynie Stali zapracowali: Konefał – Waszkiewicz, Trąbka (78. Dziubiński), Trubeha (77. Kitliński), Dadok. Stelmach, Mistrzyk, Czajkowski, Sobotka, Jopek (89. Zylińsko), Janiszewski.

20 kolejka cały czas jeszcze trwa. Bez względu na jej wyniki można ogłosić,  że Stal z 30 punktami będzie wysoko w tabeli z sześcioma punktami straty do 3 miejsca tabeli premiowanego awansem, które na dzisiaj przypada właśnie Elanie z Torunia.

A za tydzień ostatni mecz przed zimową przerwą. Stal jedzie na mecz do Łodzi z Widzewem. Oj będzie się działo.

                                             Krzysztof Szkutnik

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ