Miłośnicy piłki nożnej od paru dni na monotonię narzekać nie mogą. Przez najbliższy miesiąc oczy futbolowego świata będą skierowane na Rosję, gdzie o tytuł mistrza globu rywalizują reprezentacje trzydziestu dwóch państw. To uczta nie tylko dla ponad 140 milionów naszych wschodnich sąsiadów, ale kilkuset milionów innych istot ludzkich, dla których tematem numer jeden w tym okresie będzie piłka nożna.

Poza Federacją Rosyjską, na której terenie rozegrane zostaną wszystkie mecze, wiele ciekawego będzie się działo w krajach  uczestników tych mistrzostw. Futbolowe szaleństwo ogarnie znaczącą część społeczeństw, nawet tych na co dzień pozornie interesujących się sportem. Na rosyjskich stadionach, czy w ich pobliżu ujrzymy najbardziej zagorzałych fanów swoich drużyn, lecz nie znaczy to jednak, że klimat mundialu obejmie tylko wschód Europy. Będzie on odczuwalny na wszystkich kontynentach, w szczególności zaś właśnie w krajach, których reprezentanci walczą o mistrzostwo świata.

W tym wyjątkowym czasie tak niepowtarzalnym klimatem objęte zostanie również nasze państwo. Biało-czerwone barwy zdominują nasze ulice, balkony, puby, strefy kibica i pojazdy. Wiele miejsc odznaczy się dwoma kolorami,  a narodowa nasza drużyna zainteresuje nawet o tej dyscyplinie sportu wiedzą niewiele ponad to, że piłka jest okrągła a bramki dwie.

Nie często mamy do czynienia z wydarzeniami, które w różny sposób łączą ludzi. Mistrzostwa świata z udziałem naszej reprezentacji to na pewno ku temu wielka okazja, którą trzeba odpowiednio skonsumować. W dotychczasowej historii takich sportowych okazji było wiele, niemniej od lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, kiedy nasi w mundialu uczestniczyli cztery razy w rzędu, zdobywając dwukrotnie 3 miejsce na tych imprezach, minęło szmat czasu. Potem nadeszły chude lata i mieliśmy problemy takie  jak ten, żeby w blisko 40-sto milionowym wówczas kraju znaleźć 11-stu ludzi będących w stanie uczciwie pokonać drużynę San Marino, republikę zamieszkującą 30 tysięcy obywateli. Wtedy akurat się udało. Wygraliśmy po golu strzelonym ręką, które to zagranie widzieli wszyscy z wyjątkiem sędziego.

Mimo że na początku wieku znów dwa razy pojawiliśmy się w rozgrywkach światowego czempionatu oraz w końcu zaistnieliśmy w mistrzostwach Europy to nie należy zapominać, że w szranki z najlepszymi reprezentacjami świata stajemy po dwunastoletniej przerwie.

Po generacji zawodników takich jak  Boniek, Lato, Deyna czy Szarmach minęło całe pokolenie, by w koszulkach z Białym Orłem na piersi mogli się pojawić rodzime tuzy piłki czyli Lewandowski, Błaszczykowski, Piszczek, a potem inni. To zapoczątkowało długo oczekiwany progres poczynań biało-czerwonych który sprawił, że obok ówczesnych piłkarzy Borusii Dortmund oraz bramkarza –  obojętnie kto nim wtedy nie był  – szybko pojawiali się kolejni gracze z legitymacją do gry na światowym, bądź przynajmniej europejskim poziomie. Dzisiaj już nie trzech, czterech, a kilkunastu naszych reprezentantów jest w stanie absorbować poczynania rywali i stanowi łakomy kąsek dla znanych klubowych ekip z czołowych lig naszego kontynentu.

Nic dziwnego, że na występy Polaków czekamy z nadziejami i optymizmem. Bo to również okazja do skonsolidowania narodu, zamanifestowania tożsamości i prawdziwej solidarności oraz udowodnienia, że przynajmniej w tych dniach żyjemy wspólnym interesem, który rodaków w kraju i na emigracji autentycznie łączy. To również okazja do prawdziwego świadectwa patriotyzmu, przywiązania do barw narodowych, do polskiego godła.

Ktoś może powiedzieć, że przecież okazji do świętowania w kraju nie brakuje. Początek maja ze Świętem Pracy, Dniem Flagi Rzeczypospolitej Polskiej i Świętem Konstytucji 3 maja czy listopadowy Dzień Niepodległości to z pewnością momenty w których o symbolach narodowych staramy się pamiętać, a dominacja bieli i czerwieni nie podlega dyskusji. Tylko ile jest w tym wszystkim polskości, spontaniczności i rzeczywistego patriotyzmu, a ile najzwyklejszego interesu i perfidnego urabiania mas społecznych w celu osiągnięcia jakichś korzyści ? Ile jest naturalnego przywiązania do barw narodowych, a ile chęci pokazania, kto jest ważniejszy?

Niby to jeden naród, jedna ojczyzna, to samo godło i te same barwy co powinny łączyć, nie dzielić. Jak w praktyce to wygląda, widzimy za każdym razem. Przekomarzanie się kto jest kim, kto lepszy, kto jest większym patriotą, a kto patriotę udaje a także konkurowanie ze sobą wielu grup o różnych światopoglądach powoduje, że z tego wspólnego interesu wychodzą najczęściej przysłowiowe nici.

Dlatego tak ważnym wydarzeniem społecznym dla Polaków są piłkarskie mistrzostw świata, których ranga ze względu na udział polskich piłkarzy jest dla naszego społeczeństwa tak wysoka. W odróżnieniu od innych wydarzeń, w tym święcie futbolu będzie zdecydowanie mniej miejsca na prezentowanie urojeń, poglądów, uprawiania populizmu, zbijania politycznych korzyści, czy załatwiania interesów, nie mających z piłką czy narodem nic wspólnego. Będzie sporo miejsca na pozytywne emocje i różne formy wspierania naszej drużyny w atmosferze ponad podziałami. Tak jak na rosyjskich stadionach nasi zawodnicy i kibice  stworzą jedną siłę, tak my wszyscy obserwujący tu na miejscu piłkarskie wydarzenia postarajmy się do tej siły dołączyć.

Eksponujmy zatem w tych dniach nasze barwy i symbole narodowe. Przystrajajmy nimi nasze domy, elewacje, balkony i tereny. Zaopatrzmy się w odpowiednie rekwizyty i akcesoria, których w placówkach handlowych pod dostatkiem. Nie musimy się wstydzić, że jesteśmy Polakami, powodów ku temu nie mamy. Niech rozpiera nas poczucie wartości i dumy narodowej.  Dodajmy wigoru i świeżości samym sobie oraz naszym piłkarzom, aby zbyt szybko z tego mundialu nie wracali. Biały Orzeł którego skrzydła już trzepoczą nad Rosją niech leci hen wysoko jak najdłużej. I niech wychodzi z konfrontacji zwycięsko. Niech te wspólne tematy – choćby miały tylko piłki nożnej dotyczyć – wzmacniają nasze  więzi i pragnienia. Niech to nasze piłkarskie i narodowe świętowanie trwa jak najdłużej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ