Ruch sprzątnął triumf Stalówki sprzed nosa

0
275
Stal Stalowa Wola - Ruch Chorzów, 15.09.2018

                            Stal z nowym sztabem trenerskim była blisko pokonania czternastokrotnego mistrza Polski. Regres wyników w spotkaniu z renomowanym rywalem odwrócony jednak nie został i Stalówka po raz drugi z rzędu zremisowała w meczu domowym, tym razem z Ruchem Chorzów 2-2 (1-0). Bramki dla Stali zdobyli Adrian Dziubiński w 25 min. oraz Grzegorz Janiszewski w 84 min. Oba gole dla Ruchu były autorstwa Artura Balickiego w 50 i 88 minucie.

                           Po pięciu kolejnych meczach bez zwycięstwa z jednym punktem tylko i co najmniej dwóch beznadziejnych występach oraz frajerskiej porażce ze Skrą w Częstochowie, pod Piłkarską Spółką Akcyjną zatrzęsła się ziemia. Dla włodarzy klubu tego było już za wiele. Posadę trenerską stracił Krzysztof Łętocha, a na ławce trenerskiej pojawił się duet wychowanków Stali –  trener Wojciech Fabianowski oraz asystent Paweł Wtorek. Pierwszy z nich to utalentowany niegdyś napastnik powoływany do kadry młodzieżowej Polski, a drugi – solidny filar pomocy, a jak trzeba było defensywy Stali, a parę lat temu w okresie 15 miesięcy pierwszy trener naszej drużyny. To był bardzo przyzwoity alians z ławką trenerską Pawła Wtorka, osobę kojarzoną z jak najlepszej strony przez nawet przeciętnego kibica Stali  – w sezonie 2012/2013 drużyna po jego przejęciu wygrała 5 meczów z rzędu i w cuglach uratowała dla Stalowej Woli II ligę. W sezonie 2013/2014 pod jego egidą drużyna zakończyła rozgrywki w czołówce, a czas był trudny, gdyż w związku z reorganizacją ligi połowa drużyn spadała niżej.

                           Stal rozpoczęła grę z Ruchem z niewielkimi roszadami w składzie, ale z jedną zasadniczą – w bramce pojawił się Łukasz Konefał. Mecz z początku nie był widowiskiem stojącym na wysokim poziomie, ale był spotkaniem ciekawym, a w miarę postępów i zwrotów akcji szybkim i bardzo emocjonującym, w którym raz jedna, raz druga ekipa miała inicjatywę. Zaczęło się od niewyraźnej przewagi Ruchu, z której przez pierwszy kwadrans wynikła jedynie przewaga w posiadaniu piłki. Niemniej akcje „niebieskich” zyskiwały na sile. W 19 minucie gry chorzowianie z powodzeniem mogli prowadzić, gdy piłka po rzucie wolnym trafiła w słupek, a dobitka z bliskiej odległości szczęśliwie ominęła  naszą bramkę. Potem już nasi przeprowadzili groźniejsze akcje. Dwie minuty później piłkę na prawej stronie otrzymał Adrian Dziubiński, wpadł w pole karne, ale ta po soczystym strzale minęła lewy słupek bramki. W 24 min. zakotłowało się w polu karnym Stali, lecz wszystko skończyło się dobrze, a za chwilę wyśmienicie. To po sprytnym wprowadzeniu piłki do gry przez naszego golkipera, dalekie zagranie zaskoczyło chorzowskiego obrońcę i przed drugą znakomitą szansą stanął Dziubiński. Tym razem zachował się jak rutyniarz, „wziął na plecy” ostatniego obrońcę, wyczekał bramkarza i Stal objęła prowadzenie. Pięć minut później akcja Piotra Mrozińskiego i Michała Mistrzyka była już w centralnej części pola karnego, ale brakło zdecydowania i więcej fartu. Było interesująco, bo w odwodzie czyhał jeszcze Michał Kitliński. W 35 minucie Ruch powinien doprowadzić do wyrównania, ale słowacki zawodnik w jego barwach przestrzelił w dogodnej sytuacji. Później przez ostatnie minuty I połowy to piłkarze Stali prezentowali się znacznie lepiej od przeciwników. Skonstruowali jeszcze kilka groźnych akcji i chorzowianie raczej z ulgą przyjęli zejście na przerwę do szatni.

Po zmianie stron futboliści Ruchu z większą wiarą we własne siły zaczęli się poruszać po placu gry. W 50 min. po dośrodkowaniu z dalekiego rzutu wolnego i zgraniu w polu karnym głową piłki do swojego partnera, uderzenie przewrotką Artura Balickiego zaskoczyło naszego bramkarza. Gol wyjątkowej urody, a nasi obrońcy… Na zakupach w pobliskiej Biedronce – podsumował komentator transmisji. Czternastokrotny mistrz Polski złapał wiatr w żagle, kilka akcji mogło napędzić strachu linii defensywnej Stalówki. Stal jednak opanowała sytuację na boisku, sama przejmując inicjatywę. Na boisku pojawił się aktywny od samego momentu wejścia na plac gry Robert Dadok. W 67 min. swojej szansy próbował Michał Mistrzyk, a w 71 min. po rozegraniu na lewej stronie, bramkarza gości strzałem z ostrego kąta omal nie zaskoczył przebywający po kolejnej zmianie na boisku Tomasz Żyliński. To mogło być prawdziwe wejście smoka. W 80 min. niemal kopia akcji i strzału tego samego zawodnika, ale znów golkiper chorzowian lepszy. Piłkarze ze Stalowej Woli dociskali gości coraz bardziej. Jest już 84 min. i rzut wolny obok koła środkowego egzekwuje Bartosz Sobotka, a w polu karnym niczym kiedyś Siergiej Bubka o tyczce,  skacze w górę Grzegorz Janiszewski i mocnym strzałem głową umieszcza piłkę w siatce. Szał radości na trybunie stalowowolan, entuzjazm wśród piłkarzy. Abyśmy to tylko obronili. Czy Ruch przegra w Boguchwale ? Jak to możliwe, żeby tak utytułowana drużyna w ogóle grała w takim miejscu w meczu ligowym o punkty i to na trzecim szczeblu rozgrywek – zapytałby niejeden sympatyk futbolu. To tak jakby dla geograficznego laika nasz najwyższy szczyt Rysy ktoś przeniósł w Góry Świętokrzyskie. A tu nie dość, że Ruch musi w tym małym mieście grać, to jeszcze… musi  tu przegrać ? Mija 86 minut gry i rozpoczyna się seria  nieszczęść, a jeszcze bardziej – nie oszukujmy się – głupoty. Sędzia dyktuje z dalszej odległości rzut wolny dla chorzowian, protestuje ławka rezerwowych, gestykuluje mający już żółtą kartkę na koncie Andrzej Trubeha, przy okazji przewracając rywala, za co na skutek zdarzeń opuszcza boisko. Grając w dziesięciu prowadzenie bronimy – jesli tak to możemy nazwać – tylko kilka sekund. Centra przybyszów z Chorzowa, zamieszanie w naszym zespole w związku z ograniczonymi możliwościami krycia i piłka spada z lewej strony pola karnego, a stamtąd futbolówkę do środka zagarnia jeden z pomocników gości, gdzie na posterunku jest ponownie Balicki, którego uderzenie głową wyrównuje stan meczu na 2-2. A gdzie obrońcy Stali – oczywiście na …zakupach w dyskoncie z czerwonym chrząszczem w kropki.

Jeszcze jest kilka minut meczu, ale Ruch jest na fali i bardziej niż o zwycięstwo walczymy, aby nie stało się to samo co tydzień temu w Częstochowie. Po końcowym gwizdku zadowolonych nie ma. Stal i Ruch walczyły o komplet punktów, musiały się zadowolić jednym. Kibice Stali mogli gloryfikować po meczu całą drużynę, a nagrodzony za mecz został przez najzagorzalszych fanów jedynie trener Paweł Wtorek, którego kibice śpiewem nie omieszkali pozdrowić.

Niech ten regres ma się już ku końcowi. A trenerska karuzela niech stanie w miejscu. Nowym opiekunom życzmy rozwijania tej drużyny, osiągania z nią sukcesów oraz długiej i owocnej przygody z klubem, na przykład takiej jaką przeżył sir Alex Ferguson z Manchesterem United.

W Stali wystąpili: Konefał – Waszkiewicz, Janiszewski, Stasiak, Sobotka – Mistrzyk(89. Jopek), Mroziński, Stelmach, Trąbka(70. Żyliński), Dziubiński(62. Dadok) – Kitliński(62. Trubeha).

W tabeli po 10 kolejce piłkarze Stali będą plasować się na 13 pozycji z dorobkiem 11 punktów, a liderująca Olimpia Grudziądz tych zdobyczy ma dwa razy więcej.

                                                                                                               Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz