Podwieczorek przy fortepianie – Sebastian Marszałowicz i Marta Mołodyńska-Wheeler

0
390
29 listopada, w ramach cyklu spotkań muzycznych Podwieczorek przy fortepianie, wystąpią  Sebastian Marszałowicz – śpiewak operowy oraz uznana pianistka dr Marta Mołodyńska – Wheeler.
Stalowi Patrioci mieli okazję porozmawiać z pochodzącym ze Stalowej Woli Sebastianem Marszałowiczem, absolwentem krakowskiej AGH, Wydziału Inżynierii Materiałowej i Ceramiki oraz Akademii Muzycznej w Krakowie, Wydziału Wokalno – Aktorskiego w klasie śpiewu prof. Piotra Kusiewicza.
 
Stalowi Patrioci: Cześć Sebastian, 29 października odbędzie się twój koncert w rodzinnym mieście na scenie Miejskiego Domu Kultury. Występujesz w całej Polsce, w końcu trafiłeś do Stalowej Woli. Jak się z tym czujesz?
Sebastian Marszałowicz: Czuję się wyróżniony i nie mogę doczekać się koncertu w moim rodzinnym mieście.
Stalowi Patrioci: Wyjechałeś do Krakowa studiować inżynierię materiałową, a tymczasem realizujesz się w śpiewie operowym. Jak to się stało?
Sebastian Marszałowicz: Wszystko zaczęło się podczas studiów w Akademii Górniczo –  Hutniczej. Byłem wtedy studentem trzeciego roku, gdy mój kuzyn powiedział mi, że pewien  zespół rockowy poszukuje wokalisty. Umówiłem się na przesłuchanie i zostałem przyjęty. Zespół składał się z dwojga gitarzystów,  basisty,  perkusisty i wokalisty. ENS – to nazwa zespołu, muzyka a’la Tool tylko spokojniej, bez growlu. Tworzyliśmy i koncertowaliśmy przez rok i po tym czasie nasz zespół zakończył działalność, ale ja zdałem sobie sprawę z tego, że publiczne śpiewanie sprawia mi ogromną przyjemność.
Stalowi Patrioci: Jak to się stało, że zainteresowałeś się operą?
Sebastian Marszałowicz: Chciałem sie rozwijać wokalnie i jednocześnie byłem świadomy braków technicznych. Ponownie z pomocą pospieszył mi kuzyn, którego inna znajoma zachwalała próby chóru, jeszcze wtedy Akademii Rolnicznej w Krakowie, jako wspaniałą okazję do pracy nad świadomością śpiewu i techniką. Postanowiłem spróbować. Dołączyłem do zespołu w trakcie wyjazdowych warsztatów wokalnych, a moje przesłuchanie wypadło na tyle pomyślnie, że wróciłem z nich jako solista w „Yesterday” The Beatles. Dwa miesiące później wykonaliśmy ten utwór na konkursie chóralnym w Łodzi i wygraliśmy!
Stalowi Patrioci: Czy to był ten moment kiedy powiedziałeś sobie, że chcesz iść w kierunku śpiewu klasycznego?
Sebastian Marszałowicz: Muzyka poważna podobała mi się coraz bardziej. Kilka miesięcy później chór nagrywał płytę i jednym z utworów, które miały się na niej znaleźć, było wspomniane wcześniej „Yesterday”. Nagrywaliśmy w Kościele św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Krakowie. W trakcie pracy nad solowym fragmentem utworu, realizator podszedł do mnie, wskazał na ołtarz i powiedział, że, niezależnie od tego, czy wierzę, czy nie, kiedyś stanę przed Stwórcą i będę się musiał wytłumaczyć z tego, co zrobiłem z talentem. Mimo przerwy technicznej, którą chórzyści wykorzystywali na krótki odpoczynek w trakcie wielogodzinnej nocnej sesji nagraniowej w kościele zapanowała cisza…
Stalowi Patrioci: Co było dalej?
Sebastian Marszałowicz: Poszedłem na lekcje przygotowujące do egzaminów wstępnych i udało mi się dostać na Uczelnię, co upewniło mnie w tym, że podjąłem słuszną decyzję. Dowiedziałem się, że śpiewanie rozrywkowe a śpiewanie operowe to dwie różne sprawy i dwie wzajemnie wykluczające się techniki śpiewu. W miarę postępów w nauce techniki śpiewu operowego, ten rodzaj fonowania zaczął mi się coraz bardziej podobać, aż stał się wreszcie moją pasją. W Akademii Muzycznej moim nauczycielem śpiewu został prof.  Piotr Kusiewicz. Dzięki niemu rozwinąłem się, nabrałem dużej wrażliwości i świadomości wokalnej. Koniec studiów nie oznacza końca nauki – wciąż pod czujnym okiem i uchem  doświadczonych pedagogów doskonalę warsztat. W końcu, dzięki systematycznym ćwiczeniom, organizm nareszcie współgra z wolą interpretacyjną. Śpiewak, a zwłaszcza tak późno zaczynający przygodę z zawodem jak ja, potrzebuje czasu, by zadziałały pewne automatyzmy, bez których żaden wykonywany utwór nie zabrzmi w pełni.
Stalowi Patrioci: Twój sceniczny debiut w roli śpiewaka operowego to…?
Sebastian Marszałowicz: Debiutowałem na deskach Opery Nova w Bydgoszczy w 2015 roku partią Dziemby w „Halce” Stanisława Moniuszki.
Stalowi Patrioci: Taki głos, jaki ty masz Sebastianie to dar. Gdzie możemy cię zobaczyć? Jakie są twoje plany?
Sebastian Marszałowicz: Obecnie współpracuję z orkiestrą Straussowską Obligato pod dyrekcją Jerzego Sobeńko oraz z dr Martą Mołodyńską – Wheeler, z którą wystąpimy w Stalowej Woli. Dodatkowo bardzo sobie cenię współpracę ze światowej sławy reżyserem operowym Michałem Znanieckim, z którym także i w tym roku pracuję, tym razem nad operą „Flis” Stanisława Moniuszki.
Stalowi Patrioci: Dziękujemy za poświęcenie nam czasu. Życzymy wielu sukcesów i do zobaczenia 29 października w MDK.
Sebastian Marszałowicz: Zapraszam serdecznie na koncert. Mam nadzieję, że uda nam się wraz z Martą trafić w gust stalowowolskiej publiczności i podwieczorek będzie udany.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ