Punkty zostały w stolicy Podkarpacia

0
195
Resovia Rzeszów - Stal Stalowa Wola 1-0, 17.11.2011

                        Jak przystało na spotkanie derbowe, mecz o II-ligowy prymat na Podkarpaciu był bardzo zacięty, aczkolwiek stojący na przeciętnym poziomie.  Na Stadionie Miejskim w Rzeszowie, gdzie w roli gospodarza występuje dziś Resovia, choć jeszcze ubiegłorocznej jesieni w takim charakterze na rzeszowskim obiekcie występowała ekipa ze Stalowej Woli, walka toczyła się o każdy centymetr boiska.   Potyczkę w której o wiele więcej było żółtych kartek niż dobrych zagrań wygrała Resovia 1-o (0-0), a jedyną bramkę po zabójczej kontrze strzelił w 71 minucie Przemysław Pyrdek.

                      Pierwsza połowa zawodów mocno rozczarowała zziębniętą publiczność, która nie przyzwyczajona do oglądania widowisk w tak niskich temperaturach mogła grymasić na brak emocji, co jeszcze dodatkowo utrudniało pobyt w dzisiejsze sobotnie popołudnie na stadionie w stolicy Podkarpacia. Z boiska mimo zaciętej walki o każdą piłkę wiało nudą, z tytułu braku płynności w grze oraz sytuacji, które mogłyby rozgrzać kibiców. Trochę większe emocje były w ostatnim kwadransie przed przerwą, gdy Resovia postraszyła naszą drużynę dwiema kontrami, a Stal z kolei odkuła się rzeszowianom dwoma strzałami z dystansu, w wykonaniu Michała Trąbki i Roberta Dadoka. Spotkanie w tym fragmencie gry zdecydowanie się zaostrzyło w czym brylowali miejscowi piłkarze, przerywając w sposób daleki od postawy fair akcje zawodników ze Stalowej Woli, po których najbardziej ucierpieli Dadok i Grzegorz Janiszewski. Ten pierwszy nie mógł nawet już dalej kontynuować gry, z kolei nasz obrońca po uderzeniu w głowę na szczęście się pozbierał. Tylko w ciągu kilkunastu minut gry przed zejściem na przerwę sędzia sięgał do kieszeni po żółty kartonik aż pięć razy.

Po zmianie stron było nieco ciekawiej. Nasi zawodnicy ruszyli odważniej do przodu i w 51 minucie technicznym zgraniem z dystansu bramkarza gospodarzy próbował zaskoczyć Sebastian Łętocha. To jednak akcje gospodarzy były konkretniejsze, szczególnie ta dwie minuty później, kiedy gracz z Rzeszowa został faulem zatrzymany  metrów przed polem karnym, a strzał ze stałego fragmentu gry trafił w słupek bramki strzeżonej przez Łukasza Konefała. Kolejne kilkanaście minut zawodów było ciekawe, jednak bez klarownej sytuacji z obu stron. W 64 min. na bramkę Resovii sprytnie zagrał Adrian Dziubiński, a bramkarz z Rzeszowa musiał zdać egzamin z gimnastyki, wypychając piłkę ponad poprzeczkę bramki. Kolejne upływające minuty gry sugerowały, że najbardziej prawdopodobnym rozstrzygnięciem będzie rezultat bezbramkowy. Aż do 71 minuty spotkania, w której klasyczną kontrę przeprowadzili rzeszowianie i Konefał musiał wyciągać piłkę z siatki.

Zaskoczeni takim obrotem piłkarze ze Stalowej Woli nie mogli się odnaleźć na boisku, a Stal została poczęstowana kolejną kontrą w 75 minucie zakończoną strzałem z bliskiej odległości. Tym razem Konefał przy pomocy kolegów z defensywy nie dał się zaskoczyć. Resovia na ostatnie kilkanaście minut gry jeszcze bardziej zacieśniła szyki obronne. Tymczasem w 82 minucie mogłoby już być po herbacie, gdyż nasza linia obrony sprawiła rzeszowianom przedwczesny prezent mikołajkowy, z którego rzeszowianin powinien strzelić drugiego gola. Jednakże ten rąbnął jakby chodziło tylko o rekord siły uderzenia i piłka pomknęła kilkadziesiąt centymetrów obok prawego słupka. Po drugiej stronie boiska nic nie wyszło z trzech dośrodkowań naszych graczy w rzeszowskie pole karne oraz prostopadłego podania do Trąbki, po którym nie wiedział co z sobą zrobić rzeszowski bramkarz ostatecznie wychodząc poza pole karne i ekspediując piłkę do przodu. Także strzał Szymona Jopka nie był w stanie zaskoczyć rzeszowskiego bramkarza.

W akompaniamencie zawiewającego zimnego wiatru z nad płynącego obok stadionu  Wisłoka piłkarze Resovii dowieźli cenne zwycięstwo do końcowego gwizdka arbitra. A nasi gracze musieli przełknąć gorycz ósmej porażki w tym sezonie, walcząc bez asysty swoich najzagorzalszych fanów i wysłuchując gradu obelg skandowanych z nowej trybuny pod adresem naszego klubu. Kiedyś te mecze z Resovią wyglądały inaczej, ale czasy, ludzie i układy się zmieniają…

Barwy Stali reprezentowali dzisiaj: Konefał – Waszkiewicz, Łętocha (62. Trubeha), Trąbka, Dadok (38. Mistrzyk), Mroziński, Stelmach, Sobotka, Jopek, Dziubiński (72. Kitliński), Janiszewski. 

Sytuacja w tabeli po 19 kolejce zmieniała się na tyle, że Resovia po rewelacyjnej serii pięciu zwycięstw z rzędu zamieniła się  ze Stalówką miejscami. Rzeszowianie zajmują 7 lokatę z 29 punktami, a Stal jest na kolejnej pozycji z 27 punktami.

                                                                                 Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ