Pechowy drugi dzień lutego roku 1944

0
515

Wstęp

Łążek Zaklikowski jest wsią niewielką. Gdy tą miejscowość odwiedzicie, zobaczycie na niewielkim wzniesieniu Kościółek pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej. W tym miejscu w czasach zaboru rosyjskiego, stała tam cerkiew prawosławna, ale ślady po prawosławnych i grekokatolikach zaginęły. Cerkiew została obmurowana. Jest tam teraz obecnie Kościół Rzymskokatolicki. Na placu obok kościoła, znajdują się mogiły, w których leżą ofiary niemieckiej pacyfikacji. Są tam wspólne groby pomordowanych rodzin. Przed nim znajduje się zbudowany z dwóch brył połączonych betonową ławą monument. Jest na nim tablica, która opisuje: Mieszkańcom wsi Łążek Zaklikowski wymordowanym przez okupanta niemieckiego w czasie pacyfikacji w dniu drugiego lutego 1944 roku. Społeczeństwo powiatu kraśnickiego, Łążek Zaklikowski rok 1973.

Preludium zdarzeń z drugiego lutego roku 1944

Kilka kilometrów dalej, przy skraju drogi leśnej w kierunku Łążka Chwałowickiego, w skraju lasu sosnowego wtulił się mały cmentarzyk. To na tym malutkim cmentarzyku spoczywają ofiary pacyfikacji wsi Łążek Chwałowicki. Na samym środku tego cmentarzyka znajduje się płyta z czarnego kamienia. Na niej wyryto napis:

Ś+P. Na pamiątkę wymordowania w dniu drugiego lutego 1944 roku. Przez niemieckiego okupanta w Łążku Chwałowickim. Tu spoczywają rodziny: Tyś Barbara, Gugała Piotr, Franciszek, Zofia, Katarzyna, Anna, Florek Józef, Józefa, Witold, Pęzioł Józef, Helena, Jan, Tadeusz, Szypuła Ewa, Suszek Maria, Wojewoda Maria, Bednarz Jan, Władysława, Nowińska Aniela, Helena, Janina, Kwiatkowska Prakseda, Chrustowski Józef, Maria, Henryk, Paulina, Edward, Danuta, Gola Piotr, Józefa, Józefa, Bronisława, Żymek Katarzyna, Anna, Izabela, Gurgół Maria, Kącki Czesław, Mieczysław, Marian, Irena, Romek, Florek Józefa, Śpiewak Aniela, Sysman Maria, Tomczyk Agnieszka, Salczyński Gerwazy, Agnieszka, Janowski Antoni, Józef, Janina, Barbara, Florek Józefa, Janina, Marian, Pietruszka Jan, Adam, Józefa, Barbara, Zygmunt, Janina, Bałdos Antonina, Włodzimierz oraz zamordowani w obozie Auschwitz-Birkenau Gola Mieczysław i Hieronim Florek.

W bezpośrednim otoczeniu tej tablicy znajdują się groby ofiar pacyfikacji.

2 lutego roku 1944 tuż przed świtem zaczęła się okropna w skutkach pacyfikacja, jakiej Niemcy się jeszcze nie przeprowadzili w tym rejonie. Okrążone zostały wsie Borów, Wólka Szczecka, Szczecyn, Łążek Zaklikowski, Łążek Chwałowicki i Karasiówkę. Te wsie zostały wzięte w kleszcze ponad trzy tysiące żołnierzy Wehrmachtu i SS, w tym SS Galizien (Był to oddział złożony głównie z Ukraińców, brali oni udział w mordzie Wołyńskim w latach 1942- 1945) mając przy tym sprzęt artyleryjski i czołgi. Wchodzący do wsi żołnierze SS przeprowadzali rewizję domów, a mieszkańców tych domostw wypędzali i na miejscu rozstrzeliwali, a wiejskie zabudowania palili. Wielu ludzi esesmani wrzucali do płonących chałup, walnie doprowadzając ich do śmierci w męczarniach, były także przypadki spędzania ludzi z powrotem do domów, do których były wrzucane niemieckie granaty. Najwcześniej zostały zaatakowane wsie Szczecyn i Łążek Zaklikowski, następnie pozostałe wsie objęte tym okrążeniem. Nie było mowy o żadnej litości. Zabijano wszystkich bez żadnych wyjątków, bombardowano wsie, dla zbrodniarzy niemieckich nie miało znaczenia czy to było dziecko czy starszy człowiek, kobieta lub mężczyzna. Tak wspomina to okrutne bestialstwo Niemców pani Maria Kurkiewicz, była ona świadkiem tych zdarzeń:

W dniu drugiego lutego około siódmej godziny rano wybrałam się furmanką do Zaklikowa z Marią Wojewodą, która potem zginęła w czasie akcji. Pod Łążkiem Zaklikowskim spotkał nas pan Edward Pęzioł mówiąc, że od Zaklikowa nadchodzą siły niemieckie i okrążają wieś. Po tej informacji podjęłam decyzję o powrocie do Łążka Chwałowickiego i ostrzegłam mieszkańców, że do wsi jedzie żandarmeria niemiecka, będzie łapanka, trzeba jak najszybciej uciekać. W tym samym czasie, w pobliskim Łążku Zaklikowskim trwała już pacyfikacja i słychać było już strzały z karabinu maszynowego. Natychmiast zabrałam ze swojego domu moje dzieci i uciekłam razem z nimi nad rzekę Sannę. W trakcie ucieczki zauważyliśmy niemiecki wojskowy samochód. Z tego samochodu strzelano i od kul zaczęły się palić zabudowania. W nocy z drugiego na trzeciego lutego podeszłam nad rzekę Sannę, skąd doskonale widzieliśmy palące się zabudowania. Wtedy zauważyli nas Niemcy i po oświetleniu latarką, zaczęli do nas strzelać z karabinu maszynowego. Na szczęście nikt nie został zastrzelony, bo wiem wszyscy zdołali zbiec w głąb lasu. 4 lutego roku 1944, około godziny dziesiątej rano wróciliśmy do wsi. Na samym skraju wsi leżały, zwłoki rozstrzelanych ludzi. W tym samym dniu Niemcy dokonują po raz drugi pacyfikacji Łążka Chwałowickiego, zabijając tych co przeżyli pierwszą pacyfikację wsi, między innymi moją mamę Barbarę Pietruszkę…

Wieś polska po spacyfikowaniu przez Niemców. Źródło zdjęcia: pl.wikipedia.org

Liczenie ofiar pacyfikacji

Nawet bezpośrednio po dokonanej przez Niemców, było niezwykle trudno określić liczbę ofiar, ponieważ we wsi mogli przebywać również ludzie, z sąsiednich miejscowości. Pewne jest to, że spalono 113 gospodarstw razem z tamtejszym bydłem. Wedle nie do końca nie jest zweryfikowanych danych śmierć w Łążku Zaklikowskim ponieśli:

1.Baran Agnieszka lat 70

2.Baran Andrzej lat 68

3.Baran Antonina lat 64

4.Baran Czesław lat 14

5.Baran Eugeniusz lat 10

6.Baran Franciszka lat 56

7.Baran Halina lat 8

8.Baran Halina lat 7

9.Baran Janina lat 20

10.Baran Katarzyna lat 45

11.Baran Helena lat 19

12.Baran Jan lat 7

13.Baran Jan lat 19

14.Baran Maria lat 48

15.Baran Stanisław lat 52

16.Baran Stanisław lat 51

17.Baran Stanisław lat 13

18.Baran Stefania lat 40

19.Baran Teodora lat 10

20.Buda Maria lat 60

21.Buda Marian lat 2

22.Chamera Aleksandra lat 12

23.Chamera Bogdan lat 7

24.Chamera Józefa lat 56

25.Chamera Józef lat 10

26.Chamera Leokadia lat 14

27.Chamera Stanisława lat 40

28.Chamera Tadeusz lat 4

29.Chołody Eugenia, Chołody Maria obie po lat osiemnaście.

30.Chojnacka Józefa lat 68

31.Chojnacka Józefa lat 28

32.Chojnacka Wiktoria lat 12

33.Chojnacki Jan lat 66

34.Chojnacki Marian lat 9

35.Cmoluch Helena lat 10

36.Cmoluch Lucyna lat 11

37.Cmoluch Maria lat 10

38.Cmoluch Stefan lat 14

39.Czerwonka Marysia lat 2

40.Fac Franciszek lat 50

41.Fac Maria lat 45

42.Fac Maria lat 17

43.Fac Monika lat 11

44.Fac Stanisława lat 23

45.Fac Stanisława lat 14

Wszystkim wymienionym i niewymienionym ofiarom pacyfikacji z dnia drugiego lutego roku 1944 należy się im godna pamięć pamiętajmy o nich byli to mieszkańcy Łążka Zaklikowskiego, bo oni o nas mogą zapomnieć!!!!

Pacyfikacja Łążka Chwałowickiego

Los pobliskiego Łążka Chwałowickiego wcale nie był lepszy od sąsiedniej wsi. Niemieckie wojska otoczyły wieś i zaczęli strzelać do wszystkich co zauważyli. Część mieszkańców zapędzili do domów i je następnie podpalili. Zabijanie mieszkańców trwało od godziny siódmej rano do późnych godzin wieczornych następnego dnia. Potem niemieccy sadyści odjechali w kierunku Kraśnika. Niektórym udało się zbiec w głąb lasu, ale potem Niemcy przyjechali jeszcze raz do wsi, nie dopuszczając nikogo na miejsce pacyfikacji, a co pozostało, w szczególności bydło, trzodę chlewną i drób zabierali. Nie dopuszczali także do pogrzebów zmarłych.

Wspomnienia Jana Janowskiego

Przeżył pacyfikację:

W tym czasie byłem w domu- tak opowiadał- i spostrzegłem, że wojsko niemieckie zajeżdża z czołgami, z których wyskakiwali żołnierze z karabinami maszynowymi i zajmowali pozycje okrążające przysiółek. Równocześnie pojawił się oddział piechoty, który miał za zadanie okrążyć wieś. Gdy to zauważyłem, uciekłem z domu w głąb lasu. Równocześnie inni mieszkańcy Łążka uciekali do lasu. Ludzie, którzy nie zdążyli, uciec, tak mężczyzn jak też kobiety i dzieci, niemieccy oprawcy zapędzali ich do zabudowań i je podpalali, razem z żyjącymi jeszcze ludźmi. Kto nie wszedł do domu, tego zastrzelono na podwórzu lub w innym miejscu, gdzie się znajdował w tym czasie. Sama Akcja trwała od godziny ósmej rano do późnych godzin wieczornych w dniu trzeciego lutego. W tym samym dniu po zupełnym zniszczeniu wsi i wymordowaniu jej mieszkańców Niemcy odjechali. Nikogo nie aresztowali ani także nie wywieźli. Spalono 66 domów (…). Śmierci uniknęli, ci co zdążyli uciec wcześniej do lasu. Według moich stwierdzeń, razem ze mną uciekło około. 20 ludzi, kobiet i starszych dzieci, które miały siły w nogach, aby uciec. Przez cały czas trwania akcji zostałem w lesie, około sześciu kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Po zakończonej akcji Niemcy nadal przyjeżdżali, rabując wszystko co pozostało, jak na przykład bydło, drób. Nie dopuszczali nikogo do zniszczonej wsi ani też zabraniali pochówku zmarłych. Gdy w czwartym dniu po dokonanej akcji, spotkali oni na zgliszczach swego domu Barbarę Pietruszkową, natychmiast ją zabili.

Jednak to nie były jedyne ofiary z Łążka Chwałowickiego. Niektórzy mieszkańcy tej wsi zostali tragicznie zamordowani w obozach zagłady: Władysław Bierut zmarł w obozie w Pustkowie pod Mielcem w dniu 23 I 1943 roku, Władysław Fietko zmarł także w obozie w Pustkowie niedaleko Mielca w dniu 23 XII 1942 roku, Józef Mozal zmarł także w obozie w Pustkowie w dniu 13 I 1943 roku, Stanisław Bodura zmarł Budzyniu niedaleko Kraśnika 23 VII 1943, Józef Ryba zmarł w Pustkowie 30 XII 1942. Mieczysław Gola został zabity w komorze gazowej w obozie Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu wywieziony przez Niemców 29 VI 1942 roku.

Przyczyna pacyfikacji

O przyczynach wybuchu pacyfikacji różnie się mówi. Jedni twierdzą, że mordy spowodowały stacjonujące w Borowie partyzantki Narodowych Sił Zbrojnych dowodzonych przez Leonarda Zub-Zdanowicza, inni zaś za pacyfikację z drugiego lutego obwiniają także stacjonujących tam członków Armii Ludowej.

Jak zatem wytłumaczyć, że Niemcy nie objęli lutową pacyfikacją owych skomunizowanych miejscowości, a tylko te, które bez reszty popierały legalnych – podległych prawowitemu rządowi – polskich partyzantów? – Są to zapisy autora wspomnień pamiętający te okrutne wydarzenia. Uważa, że ta Krwawa pacyfikacja Borowa w dniu 2 lutego 1944 roku i przyległych wsi była wojną bratobójczą.

Oskarża więc członków Armii Ludowej, którzy według niego mieli dostarczyć Niemcom listę konspiratorów, w dodatku tych co dokonywali sabotażu na linii kolejowej Rozwadów – Kraśnik. Julian Beszkisz, dowódca plutonu Armii Krajowej w Zbydniowie. Tak donosi w swoim raporcie:

Jeśli chodzi o winę, kto spowodował represje ze strony władz niemieckich, to należy bezsprzecznie przypisać lekkomyślności poszczególnych dowódców, stacjonujących tam oddziałów polskich, którzy zaniedbali środków ostrożności konspiracyjnej oraz werbowaniu nowych członków do organizacji. Między innymi wywiadem ustaliliśmy, że w organizacji “Szaniec” znajdowało się dwóch członków pochodzenia ukraińskiego. Którzy w przeddzień masakry oddalili się w kierunku Zaklikowa do niemieckich władz, gdzie tam złożyli obszerne zeznania dotyczące szczegółów obławy w Borowie i w rezultacie ułatwili oni wywiad niemieckich władz na tym terenie.

Jaka jest oficjalna prawda, czy to była jawna obecność partyzantki Narodowych Sił Zbrojnych w Borowie, czy donos komunistów był przyczyną niemieckiej pacyfikacji, czy także działalność konfidentów, bez wątpienia trudno ze stu procentową orzec. Ale jedno jest pewne śmierć na skutek tej pacyfikacji we wszystkich wsiach odniosło 1320 osób, byli to ówcześni mieszkańcy tych miejscowości. Pod koniec lipca 1944 roku na te ziemie wkracza Armia Czerwona.

Wieś Borów była jedną z najbardziej dotkniętych najokrutniejszą niemiecką pacyfikacją z dnia drugiego lutego 1944 roku, zaraz po Łążku Chwałowickim i Łążku Zaklikowskim. Zdjęcie pochodzi ze źródła: www.tygodniknadwiślański.pl
Sam opis tego zdjęcia potwierdza, że Niemcy byli okrutnymi oprawcami. Źródło zdjęcia: www.demotywatory.pl

Źródło Artykułu:

“Jest to fragment książki. “Przechodniu, pochyl czoła” autorstwa Dionizego Garbacza, wydanie sztafeta 2017”

Jacek Furman

Dodaj komentarz