Koszmar dziurawej obrony

0
129
Skra Częstochowa - Stal Stalowa Wola, 8.09.2018

                  Udany początek rozgrywek w wykonaniu piłkarzy ze Stalowej Woli to już historia. Teraz nasz zespół przechodzi kryzys, który uwidocznił się mocno końcówką meczu w Częstochowie, w którym Stal uległa miejscowej Skrze 2-3 (0-1) mimo posiadania w dużych fragmentach gry olbrzymiej przewagi na boisku. Bramki dla Stali padły w II połowie; do siatki rywali trafili Adrian Dziubiński w 50 minucie oraz Michał Mistrzyk w 70 minucie z rzutu karnego. Skra strzeliła nam gole w 18, 80 i 90+3 minucie.

Do Częstochowy Stal pojechała na mecz z absolutnym beniaminki II ligi oraz jej dotychczasowym outsiderem z nastawieniem przełamania fatalnej passy bez gola oraz już długiej bez zwycięstwa. Nadzieje były uzasadnione, bo stolica polskiego kultu religijnego dobrze się nam kojarzyła z wcześniejszych tamże występów. To w tym mieście odniesione zwycięstwa dwa i trzy sezony temu decydowały o uratowaniu ligi. W tych ważnych meczach nasi piłkarze strzelili też po trzy gole. Tym razem na drodze Stalówki nie stanął Raków który drugi sezon z powodzeniem gra o klasę wyżej, a jedenastka Skry debiutująca na tym szczeblu rozgrywek.

Przez blisko osiemdziesiąt minut gry wszystko wskazywało na to, że tradycji stanie się zadość i Stal po raz kolejny wywiezie z Częstochowy komplet punktów.

Gracze ze Stalowej Woli od pierwszego gwizdka sędziego zaatakowali i przez blisko cały pierwszy kwadrans gra toczyła się na połowie gospodarzy, którzy często byli zamykani we własnym polu karnym. Ogromny napór wymiernego efektu nie przyniósł. Po okresie tej przewagi gości, gracze Skry zaczęli śmielej przemieszczać się pod pole karne rywali, a w 18 min. dalekie dośrodkowanie z okolic lewej linii bocznej boiska wykorzystał pomocnik częstochowian, który ubiegł naszych obrońców i głową skierował piłkę do siatki. Stal na chwilę oddała inicjatywę, lecz potem mozolnie starała się konstruować akcje celem odrobienia straty. W 31 i 33 min. szansę miał Michał Trąbka, ale piłka po jego strzałach z lewej strony mijała słupek bramki. W 42 min. ten sam zawodnik egzekwował rzut wolny, po którym zakotłowało się pod bramką Skry. Do końca tej odsłony nic już nie wpadło. Na przerwę Skra schodziła w dobrych nastrojach, przy prowadzeniu 1-0.

Jednak zaraz po przerwie Stal stanowczo zaatakowała i już w 50 min. Adrian Dziubiński pokonał bramkarza Skry, pokonując również trwającą grubo ponad 7 godzin niemoc stalowowolan, kiedy ci nie mogli trafić do bramki rywali. Sam zapoczątkował akcję, rozprowadził Trąbkę, a ten zagrał tam gdzie powinien i Dziubiński bez problemu pokonał bramkarza. To dodało naszym skrzydeł, a Skra ponownie znalazła się w opałach. Stal głównie atakowała, a gracze częstochowscy starali się odpierać ataki. W 66 min. po akcji lewą stroną piękne dogranie w pole brakowe, ogromne zamieszanie, a finalizujący akcję kilka metrów od bramki Piotr Mroziński ma w zasadzie drogę do niej wolną i uderza w poprzeczkę ! Toż to niemal piłkarski kryminał ! Minutę później Bartosz Sobotka z prawej strony wrzuca po stałym fragmencie w pole karne i nasi znów blisko gola.  Ale co się odwlecze… Trzy minuty później szybka akcja graczy ze Stalowej Woli lewą stroną i defensor Skry traci głowę. Michał Kitliński drybluje w polu karnym, a gdy wycofuje akcję za „szesnastkę” i  już je opuszcza zostaje … podcięty. Rzut karny wykorzystuje Michał Mistrzyk, który zmylił częstochowskiego bramkarza. Zawodnicy gości kontrolują przebieg gry, nic nie wskazuje na katastrofę. W 80 min. budzą się gospodarze i przeprowadzają prawą stronę akcję. Piłka dokładnie zagrywana trafia w pole karne,  a tam strzał gracza Skry trafia do naszej bramki. Było dobrze a jest 2-2. Akcja gospodarzy naprawdę przednia, ale gdzie byli nasi obrońcy ? Ta sytuacja działa na stalowowolan deprymująco, częstochowianie co trochę suną z atakami na naszą bramkę. Po dwóch juniorskich błędach obrońców najpierw miejscowy zawodnik tuż przed naszym bramkarzem nie opanowuje piłki, a dwie minuty później po dogodnej sytuacji rywali znów mamy szczęście. Także później obrona Stali jest jak szwajcarski ser – smakowita do konsumpcji przez rywali. Stal próbuje oddalać zagrożenie od własnego pola karnego, jeszcze w 89 min. interweniuje bramkarz Skry, a za chwilę znów nasi próbują szczęścia. Sędzia doliczył jeszcze 3 minuty, które jak najlepiej stara się wykorzystać Tomasz Żyliński, próbujący zmusić do błędu bramkarza.  Niemniej kolejne sekundy lecą długo, a piłka znów pod naszą bramką. Rzut rożny dla Skry. Gracz tego klubu centruje w pole karne, nasi rośli obrońcy –  tak jak przy stracie pierwszego gola – kolejny raz przegrywają walkę o górną piłkę, a ta 35 sekund przed upływem doliczonego czasu gry ląduje w naszej bramce. Sędzia po wznowieniu od środka pozwala grać jeszcze kilkanaście sekund, zatem nie ma już kiedy tego odrobić ! Szok, dramat, katastrofa, coś niemożliwego. Siedemdziesięcioosobowa grupa kibiców ze Stalowej Woli z niedowierzaniem i złością zwija flagi. Było na dobrej drodze do zwycięstwa, kończymy mecz z niczym. Nie pomogło bramkowe przełamanie, dwa gole strzelone na wyjeździe nie wystarczyły nawet do remisu. Nie pomogła sztuczna nawierzchnia na boisku Skry – nic nowego dla nas, taką samą od 2 lat mamy w Stalowej Woli. Nic nie dały nasze dobre wspomnienia z ostatnich meczów w Częstochowie – Skra to jednak nie Raków.  Na nic się zdało większe doświadczenie i ogranie ligowe naszej drużyny. Dziurawa obrona wprawiła nas w minorowe nastroje. Oby tylko na tydzień.

W drużynie Stali wystąpili: Dorian FrątczakAdam Waszkiewicz, Grzegorz JaniszewskiFryderyk StasiakBartosz SobotkaTomasz Żyliński, Piotr Mroziński (83, Sebastian Łętocha), Przemysław Stelmach (90, Piotr Nowak), Robert Dadok (31, Michał Kitliński), Michał Trąbka (63, Michał Mistrzyk) – Adrian Dziubiński.

Po rozegraniu 9 serii gier mamy nowego lidera II ligi. Tarnobrzeska Siarka po porażce u siebie z ROW-em ustąpiła pozycji  Olimpii Grudziądz mającej na koncie 19 punktów. Stal z 10 punktami  zajmuje nadal 12 lokatę.

                                                                                   Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ