Niebezpieczne Tajne Nauczanie

0
402

Cytat:

“Niemcy, nie chcieli nas wynarodowić tak jak Sowieci. Oni byli jeszcze gorszymi i perfidnymi wrogami. Okupacja Sowiecka zniszczyła moralnie naród Polski” – słowa Kpt. Marii Mireckiej Loryś o okupacji Sowieckiej.

Miejsca pamięci

W rudnickiej szkole podstawowej nr 1 na ścianie korytarza znajduje się czarna tablica. Na której jest wyryta dedykacja: W Hołdzie nauczycielom – uczestnikom tajnego nauczania i walk z okupantem niemieckim w 90 lecie istnienia ZNP. Oddział Rudnik. O Rudnickim tajnym nauczaniu wspomina także inna tablica znajdująca się w holu Liceum Ogólnokształcącego, na której jest wyryty napis: Dla uczczenia 50 rocznicy założenia Państwowego Liceum i Gimnazjum w Rudniku nad Sanem pamięci organizatora i przedwojennego dyrektora rudnickiej szkoły Pawła Kopczyka oraz kadry nauczycieli, którzy brali udział w tajnym nauczaniu, 47 rocznicy powstania w stalinowskiej Polsce organizacji niepodległościowej “Orlęta Rudnickie”, Wychowankowie Wrzesień 1994 r.

Rok szkolny 1939/1940 i pierwsze miesiące okupacji niemieckiej

Dzieci na początku września 1939 roku nie poszły do szkoły. Wybuchła wojna, a potem, rozpoczęła się niemiecka okupacja, okupacyjne władze nie zezwalały na rozpoczęcie pracy w szkołach. Dwa miesiące później aresztowano wszystkich nauczycieli w powiecie niżańskim, zostali osadzeni w rzeszowskim więzieniu na byłym zamku Lubomirskich. Po niemieckich przesłuchaniach wszystkie nauczycielki zostały wypuszczone na wolność, a potem, po dniu święta niepodległości 11 listopada, wypuszczono ich kolegów. Ukraińskich nauczycieli nie więziono, zresztą oni później zajmowali stanowiska kierownicze w uruchamianych szkołach, a szczególnie na Zasaniu. Niemieckie władze okupacyjne wydały zezwolenie na naukę w szkołach na początku grudnia 1939, ale tyczyło się głównie szkół powszechnych. Na początku nauczano zgodnie z przedwojennym programem, ale na początku roku 1940 zostało wprowadzone przez Niemców zarządzenie o usunięciu Polskich symboli narodowych ze szkół oraz tzw. Obrazów tendencyjnych, czyli nie można było już mówić o Polsce i Polskości. W programie nie było już języka polskiego, lecz samo czytanie i pisanie. Ale pozostały za to rysunki, rachunki, śpiew, gimnastyka i przyroda gospodarcza. Całkowicie usunięto historię i geografię, a religii księża początkowo mogli uczyć bezpłatnie. Trzy miesiące później księży usunięto ze szkół, obowiązywał zakaz używania przedwojennych podręczników. A samą religię nauczyciele mogli uczyć w ciągu jednej godziny w tygodniu. Według uznania okupanta niemieckiego, że nauka dzieci polskich powinna się ograniczać do niewielkiej znajomości języka i rachunków, aby w przyszłości już jako dorośli ludzie stanowili klasę robotników bez odpowiednich kwalifikacji. Ich nadawcami mieli być oczywiście Niemcy. Stąd też nie było już mowy o szkołach średnich, a sama nauka w szkołach powszechnych odbywała się zwykle nieregularnie i zgodnie obowiązującym w czasie okupacji niemieckim programem nauczania, a więc na wyjątkowo niskim poziomie tzw. Rachunki, pisania i czytania. Uczniowie w swoim zaopatrzeniu mieli zazwyczaj dwa zeszyty, jeden przeznaczony do rachunków, czyli do matematyki jak w najniższym stopniu, a drugi do języka polskiego. Ponadto mogli uczniowie korzystać z pisma “Ster” wydawanego zresztą przez Niemców, którego jego jednoznaczna wymowa brzmiała: dobra praca ucznia, który w przyszłości miał pracować dla Niemców. Przedwojenne budynki szkolne były często zajmowane przez Wehrmacht, dlatego sama nauka odbywała się w lokalach, które zupełnie nie nadawały się do nauczania młodego człowieka.

Wspomnienia Zdzisława Chmiela

Nauka w jedynej szkole powszechnej w Rudniku okresami odbywała się w warunkach bardzo prymitywnych. W 1939 roku budynki szkolne: murowany i drewniany zajęte były przez wojska niemieckie. Przez pewien czas nauka odbywała się w barakach wojskowych na tzw. Targowicy, w okresie zimowym w warsztatach stolarskich szkoły zawodowej, przy obecnej ulicy Sandomierskiej. W 1941 i 1942 r. izby lekcyjne znajdowały się w domach prywatnych na Górce.

Pierwsze miesiące tajnego nauczania w Rudniku

O ile uczeń mógł ukończyć siedmioklasową szkołę powszechną, mógł kontynuować dalszą naukę w wybranej przez siebie szkole zawodowej, której kurs trwał od dwóch do trzech lat. Jedyne co było dobre w tym czasie, to azyl ludzi młodych przed wywózką na przymusowe roboty w głąb Niemiec. Taką deportacji zagrożona była młodzież, która ukończyła czternasty rok życia. Aby uchronić młodych Polaków przed nie uniknioną degeneracją intelektualną i narodową, nauczyciele a także księża podjęli się zakazanej działalności: nauczania dzieci wedle obowiązującego przed wojną programów nauczania w polskich szkołach. Ta działalność była zakazana i groziła w najlepszym przypadku wywózką nauczycieli do obozu. Dzieci uczyły się w niewielkich grupach z zachowaniem ścisłej tajemnicy. Stąd też jest inna nazwa tajnego nauczania “tajne komplety”. W samym Rudniku pierwsze tajne nauczania rozpoczęto w roku 1940. Julian Czarny, Jan Syrowatka, Marian Rychel i Stanisława Rychalska zaczęli uczyć biologii, matematyki i języka polskiego w ostatniej klasie szkoły powszechnej.

Jak wyglądało tajne nauczanie według Zdzisława Chmiela:

W domu Walerii i Juliana Czarnych zamieszkałych przy ul. Chopina była prawdziwa tajna szkoła. Zbierała się tam młodzież, która podzielona była na grupy. Grupy młodszych, z którymi był przerabiany program z zakresu klas V-VII przedwojennej szkoły powszechnej. Nauczano więc języka polskiego, matematyki, przyrody, historii, geografii. Grupa młodzieży starszej, z którymi był przerabiany program z zakresu gimnazjum i liceum. W nauczaniu młodzieży starszej brał udział student Uniwersytetu Poznańskiego Wincenty Topoliński, wielce uzdolniony człowiek zwłaszcza w naukach ścisłych, wielki patriota i przyjaciel młodzieży. Był on wypędzony przez Niemców z Poznania i razem z wieloma rodzinami przyjechał transportem i osiedlił się w Rudniku. (…) Państwo Waleria i Julian Czarny mieli pięcioro własnych dzieci, z tego czworo brało udział w tajnym nauczaniu. Nauka odbywała się w oznaczonych dniach i godzinach w jednym pokoju, w grupach od 3 do 6 osób. Do domu p. Czarnych wchodziło się przez furtkę od strony lasu. W razie niebezpieczeństwa należało uciekać do tego lasu lub przez płoty na podwórze sąsiadów. Takie przypadki zdarzały się… P. Julian Czarny miał stały kontakt z p. Habdank-Kossowski ze Stalowej Woli, który go często odwiedzał w Rudniku. Prof. Habdank-Kossowski wraz ze swoją żoną prowadził grupy tajnego nauczania klas gimnazjalnych i licealnych w Stalowej Woli. W grupach tych byli także uczestnicy z Rudnika. W okresie od 1942 r. do 1945 r. na tajne nauczanie do domu Walerii i Juliana Czarnych uczęszczało około 40 osób.

Drugim punktem tajnego nauczania był dawny dom pana Jana Syrowatki. Był to dom parterowy z pokojami na poddaszu. Położony blisko cmentarza i około 150 metrów od posterunku niemieckiej i ukraińskiej żandarmerii tzw. Stutzpunktu… Nauczanie odbywało się w małym pokoiku na poddaszu. Nie było to najlepsze miejsce, gdyż w razie wkroczenia Niemców, ucieczka z poddasza była niemożliwa. Pozostawał skok z dosyć wysokiego balkonu, ale w razie otoczenia domu przez Niemców można było wpaść w ich ręce… Drugim nauczycielem był kleryk – Józef Reichert. Na tajnym nauczaniu uczył nas łaciny, matematyki, fizyki i chemii. Lekcje z nim odbywały się w domu p. Syrowatków, czasem w mieszkaniu Tadka Łabaja lub w ukrytym bunkrze w podwórzu u Władka Romańskiego. Była jeszcze grupa młodzieży starszej, która dojeżdżała na tajne komplety do Niska i Stalowej Woli. Były również pojedyncze osoby, których nauczanie prowadzili ks. Adam Wojnarowski i ks. Antoni Rajzer. W czasie trwania zajęć młodzież i nauczyciele byli narażeni na wielkie niebezpieczeństwo…

Powojenne statystyki tajnego nauczania w Rudniku

Mimo wielkiego niebezpieczeństwa ze strony Niemców wielu polskich dzieci i nauczycieli brało udział w “tajnych nauczaniach”. W samym, Rudniku według powojennych danych, tajne nauczanie prowadzili z zakresu szkoły powszechnej: Helena Czarny, Julian Czarny, Zofia Piasecka, ks. Józef Reichert, Jan Syrowatka, a z zakresu szkoły średniej: Julian Czarny, Karol Kantor, Jan Krauze, Kazimierz Polechoński, Ludwik Rapała, ks. Józef Reichert, Władysław Rudnicki, Władysław Rzeczyca, Józef Sowa, Józef Sozański, Jan Syrowatka, Wincenty Topoliński, Alojzy Wachulski, Wacław Wirpszycki. Niemcy nigdy nie wpadli na trop zorganizowanej akcji ratowania przed zniszczeniem polskiego nauczania. Po zakończeniu wojny, zostały wydane honorowe świadectwa przez podziemne komisje, a dzieci i starsza młodzież mogły kontynuować naukę na wyższym stopniu. Dzięki tajnym nauczaniom możliwe było otwarcie zupełnie nowego jak na tamte czasy budynku Liceum Ogólnokształcącego w Rudniku nad Sanem. Jego organizatorem i twórcą był Paweł Kopczyk, przedwojenny nauczyciel historii w niżańskim gimnazjum. Z Rudnikiem związany był z małżeństwem z Władysławą Gancarz, siostrą znanego przed wojną biegacza maratończyka. W 1944 roku, gdy front Niemiecko – Sowiecki stał na linii Wisły, wspomniany już powyżej Kopczyk razem z grupą rudniczan podjął skuteczne starania o utworzeniu ogólnokształcącej szkoły średniej. W październiku 1944 roku liceum rudnickie zaczęło swoją pracę. Początki tego liceum nie należały jednak do łatwych: liceum nie miało swojego stałego budynku, podręczników, dla nauczycieli stwarzało nie lada problemy. Rodzice własnymi rękoma wykonywali ławki i tablice, młodzież będąca pod okiem nauczycieli wykonywała pomoce naukowe, rudniczanie oddawali mapy, atlasy, książki. Dzięki skutecznym zabiegom Pawła Kopczyka liceum zyskało stały budynek, była to dawna koszykarnia. Już jako dyrektor liceum wsławił się mową obrończą w procesie “Orląt Rudnickich”, oskarżonych przez komunistów o działalność antypaństwową i o próbę obalenia ustroju socjalistycznego.

6 maja 1945 roku zostały utworzone “Orlęta Rudnickie”

Na początku maja 1945 roku, pięciu uczniów z rudnickiego liceum: Stanisław Mandecki, Lesław Popowicz, Władysław Dechnik, Władysław Konefał i Henryk Igras udali się na pielgrzymkę na do Częstochowy do klasztoru na Jasnej Górze. Tam złożyli swoją przysięgę, że będą walczyć z narzuconym od wschodu ustrojem komunistycznym. Zdecydowali się na utworzenie podziemnej organizacji, której głównym celem była walka z komunistami, aż do uzyskania pełnej niepodległości Polski i utworzenia ustroju państwa demokratycznego na wzór etyki katolickiej. Ideowe postawy dla nich stanowiła nauka kościoła katolickiego, jeszcze do tego istniała żywa tradycja przedwojennego Związku Harcerstwa Polskiego z obowiązującym przed wojną hasłem “Ojczyzna – Nauka – Cnota” oraz ich nawiązanie do Orląt Lwowskich, a wszystko to zawierało się w haśle “Służba Bogu i Ojczyźnie”. Nawiązując bezpośrednio do młodzieży, która dzielnie walczyła z Ukraińcami o Lwów w latach 1918-1919, postanowili oni nazwać organizację “Orlęta Rudnickie”. Wkrótce do niej przyłączyli się pozostali uczniowie rudnickiego LO. Z biegiem czasu “Orlęta” rozszerzyli swoją działalność na powiaty Nisko, Biłgoraj, Brzozów, Łańcut i Rzeszów. Nowi członkowie “Orląt” składali przysięgę, która brzmiała:

Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu i Królowej Korony Polskiej, że chce być wiernym i posłusznym prawom naszym. Przysięgam bronić wiary i Ojczyzny naszej i nie splamić honoru Orląt. Tak mi Panie Boże dopomagaj, który też mnie w ten dzień sądny i wszystek świat sądzić będziesz.

Organizacja ta posiadała strukturę piątkową, przy czym najmniejszą jednostkę tworzyła placówka, która liczyła od 5 do 9 osób, zaś 5-9 takich placówek tworzyło “oddział”, a pięć owych oddziałów tworzyło “grupę”. Organizacja “Orlęta” należała do organizacji konspiracyjnych i zbrojną, mimo że nie była z charakteru wojskowego. Stopni wojskowych tam nie było. Za to, że była organizacją konspiracyjną obowiązywały pseudonimy, i tak jak Stanisław Mandecki otrzymał pseudonim “Jeleń”, Władysław Dechnik “Ryś”, Władysław Konefał “Babinicz”, Lesław Popowicz “Lis”, Henryk Igras “Sokół”. Członkowie-żołnierze “Orląt” byli dowodzeni przez komendanta przydzielonej im placówki. On miał kontakt z łącznikiem komendy głównej, z której to za jego pośrednictwem spływały różne polecenia i zadania do wykonania. Organizacja zrzeszała sobie młodzież ze szkół średnich i pozaszkolną w przedziale lat 16-25. Wydawała i kolportowała za razem miesięcznik “Pobudka” i w czasie nieregularnym czasopismo “Świt”. Członkowie rozpowszechniali wśród pozostałych uczniów różnego rodzaju referaty, rozklejali w miejscach publicznych ulotki, likwidowano komunistyczne transparenty, plakaty, zrywali czerwone flagi z masztów. Przesyłano ostrzeżenia dla miejscowych komunistycznych działaczy. Prowadzili naukę z zakresu historii, uczyli oni wiedzy o broni, małym sabotażu i działaniach dywersyjnych. Z okazji polskich świąt narodowych i ważnych wydarzeń historycznych “Orlęta” drukowali ulotki, referaty, broszury takie jak na przykład: broszura o prawdzie na temat zbrodni katyńskiej. Materiały te były rozmieszczane w różnych miejscach o różnych ruchliwych punktach miasta. Członkowie konspiracyjni zdobyli broń, która pamiętała jeszcze czasy działalności AK takie jak: pistolety, granaty ręczne, rewolwery.

W 1949 roku w 14 placówkach i 3 oddziałach należało do “Orląt” około 1000 osób. Przeprowadzili oni kilka akcji zbrojnych, które zakończyły się konfiskatą dwóch kas w Łukawcu i Łętowni, zdobyli też maszynę do pisania w rudnickim nadleśnictwie. Rozpędzili wiec komunistyczny w Bielinach w 1949 roku. Czerwoni chcieli przekonać mieszkańców Bielin do przekazania swoich ziem dla powstającej spółdzielni produkcyjnej.

Aresztowania “Orląt”

W czasie trwania akcji zbrojnej w Łukawcu niedaleko Łańcuta zastępca tamtejszego komendanta oddziału “Kurt” Jan Balawejder odniósł ciężkie rany i dostał się w ręce funkcjonariuszy UB. Po kilku dniach zmarł. Tamtejszy personel szpitalny w swoim protokole stwierdził, że pacjent popełnił samobójstwo. W październiku 1949 roku rozpoczęły się masowe aresztowania młodzieży związanej z “Orlętami”, najpierw w Łańcucie, a następnie w Rudniku. W pewnym stopniu do rozbicia tej organizacji przyczynił się sam Henryk Igras “Sokół”, który podjął współpracę z UB. Ponadto aresztowani byli podani na okrutne przesłuchania, które były połączone z sadystycznymi torturami, nie mogąc wytrzymać z bólu zadanym w czasie tortur młodzi konspiratorzy ujawniali swoich kolegów.

Aresztowani zostali: Eugeniusz Banaś, Józef Bieńko, Czesław Dyjak, Roman Kopel, Kazimierz Jakubowski, Marian Łazarewicz, Henryk Łysikowski, Mieczysław Miazga, Stanisław Mandecki, Czesław Otachel, Kazimierz Pająk, Lesław Popowicz, Władysław Konefał, Ryszard Okoń, Kazimierz Dechnik, Stanisław Lachman, Władysław Staroniewski, Józef Turko, Franciszek Wala, Stanisław Wala, Franciszek Tupaj, Jan Łokaj, Tadeusz Lustig, Józef Pachla, Franciszek Dybka, Marian Bigos, Paweł Rup, Marian Kargol, Władysław Dybka.

Niektórym członkom udało się zmylić Urząd Bezpieczeństwa unikając aresztowania. Ukrywali się, często zmieniając adres swojego zamieszkania. Dopiero po siedmiu latach ukrywania się, ale to już była zupełnie inna rzeczywistość, śmierć Bolesława Bieruta, likwidacja UB przez Ministerstwo spraw wewnętrznych i utworzenie Służby Bezpieczeństwa, październik 1956 i dojście do władzy Władysława Gomułki, na byłych członków “Orląt” nie spotkały już represje ze strony władz komunistycznych.

Natomiast główna komenda Orląt była sądzona przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Rzeszowie we wrześniu 1950 roku. Oskarżony główny Stanisław Mandecki został skazany na 12 lat więzienia, Lesław Popowicz również na 12 lat więzienia, Władysław Konefał został skazany na 7 lat więzienia Kazimierz Dechnik otrzymał wyrok 6 lat więzienia.

Pozostali członkowie “Orląt” byli skazywani w odrębnych procesach. Odsiadywali karę w różnych zakładach karnych (Wronki, Rawicz, Strzelce Opolskie, różne obozy pracy). Niektórzy zostali wypuszczeni na wolność przed zastosowaniem amnestii, a większość więzienia opuściło po przewrocie październikowym w Poznaniu w 1956 roku.

Bezpośrednio z więzienia Mandecki, Konefał, Popowicz, Dechnik przesłali gryps, który brzmiał następująco:

Wierzymy mocno, że podjęta przez nas walka jest słuszna i rozszerzać się będzie aż do zwycięstwa. Walczyliśmy z honorem i bezinteresownie, poświęcając wszystko dla dobra Ojczyzny i Wiary. Zrozumieliśmy, że na nas młodych spoczęły losy przyszłej Polski. Obok nas walczyli i inni. Wszystkich nas łączyły wspólne cele i wspólne cierpienia. Dzisiaj, gdy przemoc położyła skrwawiony miecz na nas i dławi wszelkie przejawy patriotyzmu, obiecując nam zgubę, nie zastrasza to nas. W każdej chwili zginiemy z poczuciem spełnionego obowiązku. Wierzymy święcie, że wzniecony przez nas ogień rozpali ducha żywotności narodowej… Nie zamilkną nasze hasła… Sprawa dla dobra naszego narodu była nam droższa od życia i chociaż, wielu z nas nie dożyje chwili wolności, to jednak ta chwila nadejdzie, doczeka jej Naród Polski…

„Orlęta Rudnickie” (Fot.ipn.gov.pl)
Choć zdjęcie przedstawia Tajne Nauczanie z Łopiennika Górnego, to na terenie powiatu niżańskiego także realizowano program Tajnego Nauczania, zdjęcie pochodzi z roku 1941. (Fot. Pl.wikipedia.org.pl)
Zamek Lubomirskich w Rzeszowie w latach niemieckiej okupacji, był więzieniem, to tutaj przebywali aresztowani nauczyciele z powiatu niżańskiego w listopadzie 1939 roku (Fot.pl.wikipedia.org.pl)
Oryginalne broszury antykomunistyczne drukowane przez „Orląt” (Fot.Jacek Furman)
Na zdjęciu pani Anita Gietka prezes stowarzyszenia „Rudnickie Orlęta” (Fot. Jacek Furman)

Jacek Furman

Źródło:

1.Cytat: www.fronda.pl

2.Artykuł: “Fragm. Książki “Przechodniu, Pochyl czoła” D. Garbacza, sztafeta 2017

Dodaj komentarz