Zgaszony Znicz w Pruszkowie

0
231
Znicz Pruszków - Stal Stalowa Wola 0-2, 18.10.2018

                        W meczu rozegranym dzisiaj awansem, otwierającym spotkania 15 kolejki rozgrywek II ligi, Stal Stalowa Wola pokonała w Pruszkowie Znicz 2-0 (1-0). Pełną kontrolę gry i wyższość nad przeciwnikiem goście udowodnili dwoma golami w wykonaniu Adriana Dziubińskiego w 31 minucie z rzutu karnego oraz Sebastiana Łętochy w 65 minucie.

                           Znicz Pruszków i Stal Stalowa Wola to drużyny, które spotykają się w meczach o ligowe punkty nieprzerwanie już od 11 lat. Rywale zatem znają się jak łyse konie, a bilans spotkań między drużynami minimalnie był na korzyść pruszkowskiej drużyny. W ostatnich meczach forma obu ekip rosła, więc w podwarszawskiej miejscowości zapowiadał się interesujący pojedynek.

Po dzisiejszym starciu ten bilans się wyrównał, gdyż Stal zrealizowała wszystkie założenia sztabu trenerskiego i Znicz – mimo jednego punktu więcej w tabeli do tej pory – niewiele miał do powiedzenia.

Od pierwszego gwizdka sędziego Stal prowadziła grę i rozpoznawała możliwości pruszkowian, ustawiających mur na swojej połowie, który nie był łatwy do sforsowania. Stalówka więc zamierzała tą szczelną defensywę gospodarzy przebić strzałami z dystansu i zaskakującymi zagraniami. Na pierwszą groźniejszą akcję czekaliśmy do 13 minuty. Wtedy Adam Waszkiewicz zagrywał do Szymona Jopka, ten ładnie odegrał piersią do naszego obrońcy, który uderzył poprawnie, ale jednak niecelnie.

Przed upływem pół godziny gry, bardzo niebezpiecznie zrobiło się pod naszą bramką za sprawą Dariusza Zjawińskiego. Pruszkowski rutyniarz dorwał piłkę kilka metrów za linią pola karnego i lewą nogą zakręcił piłkę po długim rogu, lecz ta na szczęście trafiła w słupek. Za moment ten sam zawodnik po strzale  z prawej flanki próbował z lewej, jednak tym razem interweniował w bramce Dorian Frątczak, wybijając futbolówkę na róg. Zryw miejscowych sporo kosztował Znicz. Po kornerze gospodarzy  przy linii bocznej boiska piłkę wyłuskał Michał Trąbka i uwalniając się z pod opieki rywala zanotował kilkudziesięciometrowy rajd, który skończył się nieprzepisowym zagraniem obrońcy Znicza dopiero w polu karnym. Rzut karny strzelał niezawodny Adrian Dziubiński i gracze Stali mogli się radować z prowadzenia.

Stal nie cofnęła się do obrony, a starała się umiejętnie operować piłką w okolicy środka. Zawodnicy Znicza nie za bardzo wiedzieli, jak zdemontować bardzo dobrze dziś grającą stalowowolską defensywę, więc szukali okazji do strzałów. To jednak Stal znowu ruszyła do natarcia  i w 40 minucie Piotr Mroziński kątem oka znalazł Dziubińskiego, a ten miał już czystą sytuację, lecz wychodzący bramkarz wyczuł intencje naszego najlepszego strzelca. Już do końca I połowy o wiele lepsze wrażenia sprawiali goście. Przerwa w meczu tylko podniosła morale piłkarzy ze Stalowej Woli, którzy szukali drugiego gola. W 49 min. z autu rzucił Waszkiewicz, piętą trudną piłkę do partnera niczym rodzony Brazylijczyk odegrał Trąbka, a nadbiegający Piotr Mroziński bez zastanowienia kropnął z 18 metrów i zadudniła poprzeczka pruszkowskiej bramki. Kilka centymetrów niżej , a byłaby bramka kandydatka do gola może nawet sezonu. Późniejsze kilkanaście minut Stalowcy kontrolowali sytuację na boisku, a Znicz starał się coś wskórać. Nawet kilka piłek poleciało w stronę naszej bramki, w której stoickim spokojem imponował Frątczak. W 63 i 65 min. kontrowali goście, a pruszkowienie ratowali się łapaniem graczy Stali w pułapki ofsajdowe. Pierwsza z nich się udała, zaś przy drugiej próbie dwóch naszych zawodników wykiwało doszczętnie obronę pruszkowian. Zatrzymał się w miejscu będący na pozycji spalonej Sebastian Łętocha, zza pleców obrońców Znicza jak sprinter wypadł Dziubiński i pociągnął piłkę, a dopiero wtedy za nim udał się  w sukurs nasz pomocnik. Właśnie nastąpiło idealne dogranie naszego wyborowego strzelca do wychowanka Stali Mielec, ale to Stal stalowowolska prowadziła już 2-0. Nasza drużyna już panowała i królowała na boisku, a od 82 minuty miała mnóstwo szans na kolejne bramki. Blisko trzeciego gola była Stal po strzałach głową, najpierw Mrozińskiego, a potem Michała Kitlińskiego. Po kontrze w wykonaniu Dziubińskiego i Łętochy, piłkę mógł lepiej kopnąć Tomasz Żyliński. W kolejnym kontrataku mieliśmy olbrzymią przewagę i wydawało się że kolejny gol już tym razem jest nieuchronny i… zgubiliśmy piłkę w nogach ostatniego obrońcy podwarszawskiego klubu. W międzyczasie i dobrego zagrania w polu karnym Stali doczekali się gospodarze, ale Grzegorz Janiszewski czystym wślizgiem wyjaśnił sytuację. Trudno też rozgrzeszyć Roberta Dadoka , który miał piłkę na nodze, 100-procentową sytuację i Znicza na … podstawie. Nie chciał się chyba pastwić już na rywalach, bo czym innym można tłumaczyć naszego napastnika po strzale w bramkarza…  Znicz przecież już dużo wcześniej został zgaszony, a za chwilę bardzo dobrze prowadzący zawody sędzia z Augustowa gwizdkiem potwierdził tą dobrą dla Stalowej Woli informację. Znicz się już nie palił, a na dodatek bardzo szybko w ten przyjemny jesienny wieczór nad areną w Pruszkowie przestały się palić jupitery.

Cóż ta nasza drużyna ostatnio wyprawia. To już siódmy kolejny mecz, kiedy Stal strzela minimum dwie bramki !!! Tego nie było w całej historii piłkarskiej w Stalowej Woli na poziomie centralnych rozgrywek. W centralnych ligach piłki europejskiej w tym sezonie lepsze są tylko firmy takie jak PSG i PSV Eindhoven.   Adrian Dziubiński z golem w każdym z ostatnich siedmiu meczów Stali ! Tutaj jednak ma poważnego konkurenta – Krzysztofa Piątka z Genui. Stalowa strzela, stalowa gra, niech ta jesień piłkarska trwa, nawet do Bożonarodzeniowego dnia.

Stal zagrała następującymi zawodnikami: Frątczak – Waszkiewicz, Janiszewski, Stasiak, Sobotka – Jopek (73. Żyliński), Stelmach, Mroziński, Trąbka (90+4. Szifer) – Dziubiński (83. Dadok) – Łętocha (80. Kitliński) .

Do dopiero pierwszy mecz z 15 serii rozgrywek II ligi. Na resztę poczekajmy do weekendu. Na razie, po meczu z oceną na „piątkę” w Pruszkowie, Stal awansowała na wysokie 5 miejsce, a w dorobku ma 23 punkty.

                              Krzysztof Szkutnik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ