Rzeszów ograł Stalową Wolę

0
121

                   Derbowy mecz Podkarpacia rozegrany dziś na Stadionie Miejskim w stolicy województwa pomiędzy Stalą Rzeszów a Stalą Stalowa Wola zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2-1 (1-0). Gola dla graczy Stalówki zdobył uderzeniem z rzutu wolnego Bartosz Sobotka w 82 minucie spotkania. Chociaż gol był najwyższej marki, dał jedynie stalowowolanom kontakt z przeciwnikiem, lecz na wyrównanie zabrakło czasu.
                        Zgodnie z terminarzem rozgrywek gospodarzem spotkania miała być ekipa ze Stalowej Woli. Jednak stalowowolanie gry w Boguchwale mają dosyć, a stadion w hutniczym grodzie wciąż nie jest gotowy. Doszło więc do zamiany gospodarza i zielono-czarni walczyli dziś nad Wisłokiem z bardzo dobrze poczynającym sobie beniaminkiem rozgrywek II ligi. De facto to znany i bliski obiekt naszej drużynie, gdyż dokładnie dwa lata temu we wrześniu tam Stalówka zaczęła grać mecze w roli gospodarza i tak było przez całą jesień 2017.
Przed spotkaniem Stal ze Stalowej Woli zajmowała 16 pozycję w tabeli, zaś Stal z Rzeszowa miała na swoim koncie już 16 punktów zdobytych w tych rozgrywkach. Do tego pierwsze 35 minut dzisiejszego spotkania toczyło się głównie od „szesnastki” gospodarzy do „szesnastki” gości. O grze w tym okresie można co najwyżej powiedzieć, że miała miejsce. Toczyła się w niezbyt szybkim, a momentami ślamazarnym tempie. Z ciekawszych chwil, obie jedenastki wykonywały rzuty rożne, z których nic nie wynikało. Pewnie tak by to wyglądało do końca pierwszej części gry, gdyby arbiter spotkania w 37 minucie po starciu na pograniczu faulu nie odgwizdał przewinienia. Rzut wolny rzeszowianina zahaczył o mur piłkarzy Stalówki, czym zmylił strzeżącego bramkę gości Łukasza Konefała. Na nic zdała się rozpaczliwa interwencja golkipera gości. Piłka zatrzepotała w siatce i rzeszowianie objęli prowadzenie. Rozkleiła się nieco stalowowolska drużyna, a miejscowi za wszelką cenę chcieli jeszcze przed przerwą zadać drugi cios. Grający z animuszem rzeszowscy piłkarze dwukrotnie mieli szanse na podwyższenie prowadzenia, lecz skończyło się na jednobramkowym przewadze.
Co się odwlecze… Stal z Rzeszowa zamierzała po rozpoczęciu II połowy meczu kontynuować dzieło rozpoczęte pod koniec pierwszej. Udało się. W 47 minucie mocna centra jednego z piłkarzy gospodarzy ugrzęzła w …prawej części stalowowolskiej bramki. Bramkarz Stali przygotowany był na uprzedzenie wychodzącego w górę do piłki rzeszowskiego napastnika, obaj minęli się z futbolówką, ale z korzyścią dla miejscowych. Piłkarze ze stolicy Podkarpacia prowadzili już 2-0. W ciągu kilku kolejnych minut poważnie zapachniało pogromem. Na szczęście w 50 minucie po akcji gospodarzy na wysokości zadania stanął Konefał, a kilkadziesiąt sekund zmierzającą pewnie do bramki piłkę, głową z linii bramkowej wyegzekwował Adam Waszkiewicz. Przewaga wicelidera II ligi na szczęście szybko stopniała po zmianach, jakie dokonał szkoleniowiec Stalowej Woli Szymon Szydełko. Gra zaczęła się przenosić na połowę rzeszowskiej ekipy, lecz stalowowolanie, a zwłaszcza zawodnicy, którzy w II części weszli na plac gry łatwo nie mieli. Łukasz Pietras dwukrotnie odczuł interwencje twardo grających rywali, z kolei ruchliwy Michał Mistrzyk miał problemy z przedarciem się przez zagęszczających swoje przedpole rywali. Klarownych sytuacji dla gości w dalszym ciągu zatem nie było. Dopiero w 78 minucie mogła paść bramka kontaktowa dla zawodników ze Stalowej Woli, lecz po kolejnych zagraniach graczy w zielono-czarnych koszulkach, obrońcy i bramkarz wyjaśniali sytuację. 10 minut przed końcem gry na 20-stym metrze faulowany był piłkarz ze Stalowej Woli, a chęć uderzenia piłki z rzutu wolnego miało trzech zawodników. Pierwszy wybór okazał się najlepszy – Bartosz Sobotka spokojnie podbiegł do piłki, finezyjnym strzałem lokując ją w okienku rzeszowskiej bramki. Wśród stalowowolskich piłkarzy na boisku i kibiców ze Stalowej Woli zasiadających na trybunach tuż obok rzeszowskich fanów odżyły nadzieje. Uzasadnione zresztą. W 84 minucie zatańczył przed polem karnym Michał Fidziukiewicz, którzy nie widząc sunących prawą stroną dwóch partnerów próbował sam rozliczyć się z rzeszowską defensywą. Upadł zaraz za polem karnym, obrońcy z Rzeszowa odebrali naszemu napastnikowi piłkę, lecz gwizdek sędziego milczał.
W 85 minucie ten mecz mógł zostać zamknięty po kontrze rzeszowian prawą flanką. Kontrujący zawodnik minął już naszego obrońcę, lecz wyjechał z piłką za końcową linię boiska. A że to nie hokej na lodzie, od bramki mógł kolejną akcję zainicjować nasz bramkarz. Potem kibice z Rzeszowa i Stalowej Woli równie często co na boisko zerkali na boiskowy zegar, a ten był zdecydowani za szybki jak na potrzeby gości. Parę razy nasi gracze kopali na siłę piłkę w pole karne, raz taka piłka trafiła w ten obręb gry po wyrzucie z autu. Jednak nie dało to efektu i najczęstszym obrazkiem statystycznego stalowowolanina po końcowym gwizdku sędziego była spuszczona głowa.

STAL RZESZÓW – STAL STALOWA WOLA 2-1 (1-0)
1-0 37 min. Piotr Głowacki
2-0 48 min. Łukasz Mozler
2-1 82 min. Bartosz Sobotka( z rzutu wolnego)

Widzów: 1874

Stal Stalowa Wola zagrała następującymi piłkarzami: Łukasz Konefał – Adam Waszkiewicz, Piotr Witasik, Krzysztof Kiercz, Szymon Jarosz, Bartosz Sobotka – Bartłomiej Ciepiela (59, Michał Mistrzyk), Szymon Jopek (53, Łukasz Pietras), Piotr Mroziński, Robert Dadok (61, Michał Fidziukiewicz) – Łukasz Zjawiński (68, Rafał Michalik).

Po niepełnej ilości rozegranych meczów 9 kolejki II ligi na pozycję lidera po zwycięskim meczu wraca rzeszowska Stal, która ma już 19 punktów. Stal Stalowa Wola nadal na 16 miejscu z dorobkiem zaledwie 5-ciu punktów.
W 10 kolejce Stalówka zmierzy się w Legionowie z jedną z najsłabszych drużyn ligi, miejscową Legionovią. Choć to mecz na terenie rywala, nasi piłkarze nie mogą sobie już pozwolić na stratę jakiegokolwiek punktu.
                                                        z Rzeszowa
                                                            Krzysztof Szkutnik

Dodaj komentarz