Momoty Górne 2017 „Najwyższy czas znaleźć swoje miejsce i zachowywać się jak trzeba”

1
264
     1 października 2017r. staraniem  Koła Obwodu Nisko-Stalowa Wola Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej przy przepięknej pogodzie odbył się  bardzo ciekawy autokarowy wyjazd o charakterze patriotycznym, w którym udział wzięło ok. 50 osób ze Stalowej Woli i okolic.
Do wyjazdu najbardziej przyczynili się: prezes Koła Zbigniew Markut – syn Jana Markuta ps. „Wichura” żołnierza Oddziału Partyzanckiego Narodowej Organizacji Wojskowej Franciszka Przysiężniaka „Ojca Jana” , który był też głównym naszym przewodnikiem i  wiceprezes Koła Tadeusz Puchalski syn Stanisława Puchalskiego ps. „Kozak:” – żołnierza Oddziału NOW „Ojca Jana” i autora książki „Partyzanci Ojca Jana” oraz Stanisław Galczak i Grażyna Bogacz. Wyjazd podzielony był na etapy.
Na pierwszym etapie zatrzymaliśmy się przy cmentarzu w Jarocinie, gdzie spoczywa 150 ofiar II wojny światowej. Najwięcej ofiar przyniosły pacyfikacje w dniach 12 czerwca i 7 lipca 1943 roku w Jarocinie, Majdanie Golczańskim i Mostkach oraz 28 grudnia 1943 r. w Mostkach Grabie. Na szczególna uwagę zasługują pomniki ks. Marcina Kędzierskiego, który został żywcem spalony na plebanii i  pierwszych bohaterskich partyzantów: Franciszka Kosaka, który bardzo dał się we znaki Niemcom, Antoniego Jadacha, Eugeniusza Wróbla, i Kazimierza Kozy. Przy tych pomnikach zatrzymaliśmy się, wysłuchaliśmy objaśnień prezesa Zbigniewa Markuta i odmówiliśmy krótką modlitwę zapoczątkowaną przez Danutę Szymulę, żonę ś.p. Stanisława Szymuli.
Następnie przeszliśmy pod pomnik poświęcony ponad 80 Żydom zamordowanym przez Niemców w czasie II w.ś.  Pomnik  w kształcie macewy i tablicą informacyjną, znajdują się po przeciwnej stronie drogi od cmentarza, ok. 100 m od drogi.
Na drugim etapie były Momoty Górne, główny cel naszego wyjazdu. Odbyły się tu  uroczyste obchody 78 rocznicy zakończenia działań obronnych Grupy płk. Tadeusza Zieleniewskiego z udziałem władz wojewódzkich z Lublina , powiatowych z Janowa Lubelskiego,  z udziałem wojska , harcerzy oraz gości. Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 11:15 programem słowno muzycznym i inscenizacją wydarzeń historycznych z udziałem Grupy Rekonstrukcji Historycznej imienia płk. Tadeusza Zieleniewskiego,  nauczycieli i uczniów Zespołu Szkół Technicznych w Janowie Lubelskim. Nowością był udział kawalerii konnej w barwach 24 Pułku Ułanów z Kraśnika.
O godz. 12.00 odprawiona została polowa Msza św. pod przewodnictwem wspaniałego księdza Grzegorza Polaka z Janowa Lubelskiego, który m. in. powiedział że tutaj byliśmy świadkami rekonstrukcji wydarzeń, które działy się tak dawno, ale o których pamiętamy, bo głęboko zapadły w serca nasze. Skąd ludzie czerpali odwagę aby spełnili to co do nich należało ? Jaką lekcję dla siebie chcemy wyciągnąć z tamtych wydarzeń?. Ostatni rozkaz, jaki został wydany, nie świadczył o załamaniu, ale nakazywał przegrupować się i wrócić do działania. Jako przykład podał autora „Władcy Pierścieni” J.R.R. Tolkiena, od którego można czerpać odwagę do życia. Zachęcał do przeczytania tej książki, która oparta jest na wartościach, które niesie chrześcijaństwo oraz hasło „Bóg Honor Ojczyzna” Odwagę do obrony ojczyzny mogą czerpać ci, który wierzą w Chrystusa i jego słowom: „Nikt nie ma większej miłości nad tych, którzy oddali życie za swoich przyjaciół” .Nasi żołnierze byli gotowi oddać życie za swoich przyjaciół!. Dzisiaj jesteśmy na progu nowych zagrożeń; Multi-kulti, gender i inne. To już było i już wiemy czym się skończyło. Dziś w  stulecie objawień fatimskich  należy podjąć inicjatywę zwykłych ludzi i biskupów by na granicy naszego kraju odmawiać różaniec święty. Należy też nie ustawać w czynieniu dobra w małych codziennych rzeczach, przez które możemy się uświęcić. Wydaje się że żyjemy w czasach apokaliptycznych. Najwyższy czas znaleźć swoje miejsce i zachowywać się jak trzeba.    
Po Mszy św. odbyły się: podniesienie flagi państwowej, hymn państwowy, wystąpienia okolicznościowe. M.in. wystąpili :poseł Jerzy Bielecki i wicestarosta janowski Antoni Kulpa oraz 93 letni żołnierz  AK z Modliborzyc Zygmunt Głowacki, który zakończył swoje przemówienie słowami że nasi wrogowie jak te wilki czyhają na nasza zgubę. Optymistycznie jako patriota zawołał: „Trzymać fason ; trąby nasze wrogom grzmij”.
Apel poległych przeprowadził porucznik Michał Kneś, po którym nastąpiła salwa honorowa. Złożenie wieńców i wiązanek kwiatów przez liczne delegacje m.in. ze ŚZŻAK w Stalowej Woli i Towarzystwa Numizmatyczne w Nisku zakończyło uroczystość. Jeszcze tylko poczęstunek przepyszną wojskową grochówką i wsiedliśmy do autobusu.
W trzecim etapie jedziemy do Huty Podgórnej, gdzie zapoznajemy się z historią lotników angielskich, członków załogi samolotu Halifax JP224 ewakuowanej w nocy z 5/6 czerwca 1944r. z lotniska polowego w okolicy Huty Podgórnej. Z tą historią w sposób ciekawy i barwny  zapoznał nas Tadeusz Puchalski, który długo po wojnie dokładnie poznał tę historię i m.in. poznał córki angielskiego dowódcy pilota Thomasa Storeya. Jest to bardzo ciekawa historia na oddzielny obszerny artykuł. Dużo na ten temat można poczytać w książce: „Ostatni lot Halifaxa”. Warto wiedzieć że pilotami w Lasach Janowskich opiekował się Oddział „Ojca Jana”. Okazało się że życie z polskimi partyzantami w lasach przy ognisku mocno odcisnęło  się w świadomości Anglików.
Ostatnim etapem tego ciekawego wyjazdu był las w którym był ziemny schron w którym przez  9 długich lat (od 1953 do 1961)  ukrywał się jeden z ostatnich partyzantów Andrzej Kiszka ps. „Dąb”. Jest to też bardzo ciekawa historia , z którą można zapoznać się w Internecie wpisując w wyszukiwarkę: Andrzej Kiszka.  Ponieważ autobus nie mógł dojechać do miejsca ukrywania się partyzanta cała grupa udała się pieszo ok. 500m do miejsca gdzie jest teraz okazały krzyż i tablica z informacjami i zdjęciami.  Teren leśny, przez który szliśmy obfitował w tak duże ilości grzybów że niektórzy o grzyby się potykali. Jedna pani uzbierała całą reklamówkę pięknych grzybów. Przy okazji prezes Markut zapoznał nas z ciekawą historią Bolesława Usowa ps.Konar, który pochodził z Maziarni i jako nadleśniczy  bardzo przysłużył się partyzantom a na pewnym etapie był dowódcą Oddziału „Ojca Jana”.
Uczestnicy wyjazdu wyrażali podziękowanie organizatorom wyjazdu. Następny jeszcze dłuższy wyjazd za dwa tygodnie. Do Stalowej Woli powrót nastąpił o ok. godz. 19. Byliśmy zmęczeni ale zadowoleni.
                                                          

1 KOMENTARZ

  1. Sprostowanie w sprawie Bolesława Usowa „Konara” . Nie pochodził z Maziarni. Bolesław Usow urodził się 18 lipca
    1913 r. w Rypinie.W 1926 r. Bolesław ukończył cztery
    klasy Szkoły Powszechnej w Brodnicy
    i tegoż roku wstąpił do Gimnazjum również
    w Brodnicy, które ukończył w 1934 r.
    Był mocno zaangażowany
    w Związek Harcerstwa
    Polskiego. Doszedł do harcerskiego
    stopnia instruktorskiego. W latach 1934-
    35 odbył służbę wojskową w 67. pp.w Brodnicy. Następnie podjął studia na
    Wydziale Leśnym Szkoły Głównej Gospodarstwa
    Wiejskiego w Warszawie,
    które ukończył w 1939 r. uzyskując dyplom
    inżyniera leśnika (nr 876/647) 30
    stycznia 1940 r., a więc prawdopodobnie
    już w tajnych strukturach tej szkoły.
    Jeszcze przed wybuchem wojny, w
    maju 1939 r. podjął pracę na kontrakcie
    w warszawskiej Dyrekcji Lasów Państwowych
    w drużynie urządzeniowej. Bolesław Usow–
    w czasie II wojny światowej partyzant oddziału Ojca Jana
    wysoko ceniony przez
    żołnierzy podziemia, w okresie powojennym – nadleśniczy
    Nadleśnictwa Kwidzyn, który pozyskał serca współpracowników
    i społeczeństwa.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ