Trzynasty dzień października okazał się pechowym dla dzisiejszego przeciwnika piłkarzy Stali. Nasi gracze dominowali przez cały mecz, odnosząc przekonywujące zwycięstwo. W kolejnym pojedynku o II-ligowe punkty Stal Stalowa Wola rozgromiła Rozwój Katowice 4-0 (2-0), a bogatym łupem bramkowym podzielili się: Piotr Mroziński w 8 min., Sebastian Łętocha w 33 min., Adrian Dziubiński w 61 min. oraz Michał Kitliński w 80 minucie.

                       Nie wiedzie się piłkarzom Rozwoju Katowice w tych rozgrywkach. Po trzynastu meczach wraz z elbląską Olimpią mieli najmniej punktów w lidze i zaczynają coraz bardziej odstawać od reszty stawki. Symptomów przełomu nie widać, a wiatr piłkarzom ze stolicy Górnego Śląska wieje prosto w oczy. W czasie dzisiejszej podróży do Boguchwały na autostradzie posłuszeństwa odmówił ich autokar, dlatego dojechali na miejsce opóźnieni. To wybicie z rytmu, niestandardowa rozgrzewka i mecz rozpoczął się z czterdziestopięciominutowym opóźnieniem. Ta godzina lekcyjna opóźnienia mogła zaważyć na przebiegu meczu, w którym już piłkarskich lekcji katowiczanom udzielali piłkarze ze Stalowej Woli. Były to bolesne lekcje dla graczy klubu Kopalni Wujek, ponieważ Stalówka strzeliła cztery gole i miała przynajmniej jeszcze tyle samo znakomitych okazji, by wynik mógł być bardziej okazały.  Zaczęło się ciekawie już po kilkudziesięciu sekundach gry, kiedy Michał Trąbka otrzymał idealne podanie, lecz bramkarz katowiczan był lepszy. W 8 min. ponownie nasz pomocnik miał szansę na trafienie, jednak formalności dopełnił dopiero Piotr Mrozinski. Potem Stal dalej przeważała, próbując na przemian wariantów ataku pozycyjnego, a to cofając się i szukając momentów do kontrataku. W 21 min. Adrian Dziubiński znalazł w dobrej sytuacji Mrozińskiego, ten już uwolnił się z pod opieki obrońcy, ale bramkarz gości w tej sytuacji pokazał klasę.

Później przez kilka minut gracze z okolic znanej w Polsce kopalni Wujek starali się coś zmajstrować, ale na staraniach się kończyło. Niebawem sytuacja wróciła do meczowej normy i Stal znów zaczęła rządzić. W 33 min. nasi mieli rzut rożny do którego podszedł Trąbka, a po jego wrzutce na krótki słupek królem pola karnego okazał się Sebastian Łętocha i podwyższył wynik na 2-0.

Po zmianie stron pewni swego gracze ze Stalowej Woli mogli dalej traktować graczy Rozwoju jak swoich uczniów. W 49 min. dobrze po prawej stronie został wypuszczony Łętocha, jednak zamiast strzelać szukał lepiej ustawionego partnera  i obrońca katowicki w odpowiednim momencie wsadził nogę. Za chwilę Michał Mistrzyk chciał zdobyć gola z dystansu, ale dobrze ustawił się bramkarz przyjezdnych. Niedługo później w roli głównej wystąpił Dziubiński, jednak tym razem golkiper wyciągnął z krótkiego rogu soczyste, niesygnalizowane uderzenie.

W 54 min. daleki rzut z autu Adama Waszkiewicza świetnie do Łętochy przedłużył Mroziński, ale strzelec drugiej bramki dla Stali nie przechytrzył tym razem bramkarza gości.

Trzy minuty później mieliśmy najgroźniejszą bodaj w całym meczu akcję katowiczan po tym jak nasz defensor minął się z piłką. Sytuację wyjaśnił jednak strzegący naszej bramki Dorian Frątczak. W 61 min. było już po meczu. Fatalny kiks obrońcy wykorzystał Łętocha, odegrał do Dziubińskiego, a ten trafił do pustej bramki. W 80 min. przed polem karnym robił co chciał z obrońcami Trąbka, a potem zostawił piłkę Michałowi Kitlińskiemu. Ten uderzył precyzyjnie i Stal już wygrywała 4-0. Mega asysta Trąbki spowodowała, że katowiczanie mieli nie tylko dosyć podróży z perypetiami do Boguchwały, ale samego meczu na Izo-Arenie również. Stalowowolscy nauczyciele futbolu już nie chcieli pastwić się nad uczniami z Katowic. Ten wynik naszą drużynę zadowalał, a piłkarze Rozwoju trzynastego dnia miesiąca mieli już tych wrażeń po dziurki w nosie. Czy to wszystko przez tą „trzynastkę” w kalendarzu ?  Jeśli tak,  to strach gościom z Katowic pomyśleć co by było, gdyby jeszcze ten trzynasty miał wypaść w piątek.

Natomiast w Stalowej Woli, mimo niespodziewanej porażki przed tygodniem, nastroje w sam raz. W całej Polsce od wielu dni złota polska jesień z przepiękną aurą. Ta boguchwalska złota jesień szczególnie uśmiecha się do piłkarzy Stali. Drugi mecz w Boguchwale od rozpoczęcia kalendarzowej jesieni i po raz drugi aplikujemy rywalom cztery gole, zdobywając komplet punktów. Palce lizać !

Stalową Wole w dzisiejszym meczu reprezentowali: Frątczak – Waszkiewicz, Łętocha(70. Kitliński), Trąbka(80. Stępniewski), Mroziński, Stelmach, Mistrzyk, Czajkowski, Jopek(74. Żyliński), Dziubiński,(63. Dadok) Janiszewski.

W tabeli II ligi poza prowadzeniem Widzewa z 33 punktami  istotne zmiany. Stal przesunęła się na 7 miejsce, przeskakując  już nawet Siarkę, z którą zaliczyliśmy derbowy blamaż pod koniec sierpnia. Po dzisiejszym zwycięstwie piłkarze Stalówki cieszą się dorobkiem 20 punktów.

                                                          Krzysztof Szkutnik

 

                          

ZOSTAW ODPOWIEDŹ